Wykład 25 – Instytucje Kościelne: Jedność, Męczennicy i Biskupi

Kurs ten przybliża Nowy Testament nie jako Pismo Święte, czy kawałek autorytatywnego świętego pisma, ale jako zbiór dokumentów historycznych. Dlatego też zachęca się studentów, aby zostawili za sobą swoje wcześniejsze wyobrażenia o Nowym Testamencie i przeczytali go tak, jakby nigdy wcześniej o nim nie słyszeli. Wiąże się to ze zrozumieniem historycznego kontekstu Nowego Testamentu i wyobrażeniem sobie tego, jak mógł on wyglądać dla starożytnego człowieka.

Wykład 25

Tłum. Roman Łazarski

Profesor Dale Martin: OK, porozmawiamy dzisiaj o kilku różnych rzeczach, o kilku różnych tekstach, bo zbliżamy się do końca semestru. Często kończę dwoma różnymi wykładami, które mówią o wzroście instytucjonalizmu i instytucjonalizacji Kościoła, ale w tym roku postanowiłem połączyć je w jeden. Dlatego wasza lista lektur, wasza lektura na dzisiaj, zawierała materiały kanoniczne, listy Ignacego, zostaliście również proszeni o przeczytanie Didache, innego niekanonicznego pisma wczesnego chrześcijaństwa, ponieważ chcę połączyć różne tematy. Tak więc następnym razem, podczas ostatniej lekcji kursu, ostatniego wykładu, chcę się odnieść do tego rodzaju wielkich pytań, które mogliście mieć przez cały semestr, które mogą być czymś w rodzaju: Jak ta mała grupka ludzi podążających za tym nieznanym Żydem w Syryjskiej Palestynie w pierwszym wieku stała się tą wielką religią świata? Jaka jest ciągłość, o ile w ogóle jest, ponieważ podkreślałem wszystko… przez cały semestr różnice pomiędzy współczesnymi pojęciami o chrześcijaństwie, tym czym jest chrześcijaństwo, tym czym jest ortodoksyjne chrześcijaństwo dla ludzi w naszych czasach, oraz tym co ludzie zakładają o chrześcijaństwie. Mówiłem o tym, jak bardzo różni się to od kanonicznego chrześcijaństwa, które widzimy w Nowym Testamencie, a jeszcze bardziej od niektórych niekanonicznych chrześcijaństw, które widzieliśmy w takich miejscach jak Dzieje Pawła i Tekli. Następnym razem będę mówił o szerszym temacie wzrostu chrześcijaństwa z tego małego ruchu oraz kilku kościołów domowych rozproszonych w greckich miastach we wschodniej części Morza Śródziemnego. 

Następnym razem opowiem też trochę o tym, czym jest postmodernistyczna interpretacja Pisma Świętego. Rozmawialiśmy trochę o teologicznej interpretacji pisma świętego i o tym, jak różni się ona od historycznej krytycznej interpretacji Pisma Świętego, której uczycie się w tym semestrze. Jeśli naprawdę chcecie zapoznać się z teologiczną interpretacją Pisma Świętego w środowisku akademickim, musicie skorzystać z miejsc takich jak, jak Szkoły czy Seminaria Duchowe, ponieważ to właśnie one, oczywiście, mają uczyć ludzi, jak interpretować ten tekst dla współczesnych chrześcijan. Nie o tym będziemy w większości przypadków mówić na tym kursie. Wspominałem o tym, ale jest też sposób podejścia do Pisma Świętego, który można by uznać nie za kanoniczny, tradycyjny sposób interpretacji teologicznej, a także nie modernistyczny sposób współczesnej krytyki historycznej, i to właśnie można by nazwać postmodernistycznym podejściem do tekstu, a nawet do samego tekstu rozumianego jako Pismo Święte. Następnym razem zajmę się niektórymi z tych szerszych kwestii dotyczących Nowego Testamentu, które w pewnym sensie stawiałem na boku przez cały semestr. Dzisiaj robimy pierwszy krok w tym kierunku, ponieważ w tym wykładzie zajmę się jakimś materiałem kanonicznym, ale również przyjrzę się listom Ignacego i Didache, aby pokazać Wam, jak Kościół zaczął się instytucjonalizować w sposób, który wygląda bardziej znajomo, po okresie tworzenia Nowego Testamentu. 

Jak stworzyć i utrzymać jedność w ruchu społecznym? To właśnie z tym musieli się dość szybko zmierzyć wczesni chrześcijańscy przywódcy. Widzieliśmy to już w listach Pawła, prawda? W  Pierwsyzm Liśce do Koryntian pokazuje kościół, który jest w podzielony wewnętrznie. Ludzie nie zgadzają się co do tego, jaka jest podstawowa natura Ewangelii, a Paweł pisze ten List aby… Temat Pierwszego Listu do Koryntian to to, że jesteście jednym ciałem Chrystusa i zacznijcie się tak zachowywać. I tak Paweł próbuje doprowadzić do tego, by podzielony kościół zobaczył, że jest zjednoczony. Są różne sposoby, w jaki można to zobaczyć we wczesnym chrześcijaństwie. Paweł, oczywiście, nie miał struktur kościelnych, do których mógłby się odwołać. Paweł nie mógł powiedzieć czegoś w rodzaju: Jeśli masz pytania, idź do swojego biskupa. Nie mógł też powiedzieć, „spójrzcie na Nowy Testament”, bo on go wtedy pisał. Nie było na co patrzeć. Paweł posługiwał się swoim własnym charyzmatycznym autorytetem. Rozumiemy przez to, że w swoistym weberowskim socjologicznym sensie autorytetu, autorytet Pawła nie wywodził się z urzędu, z jakiegokolwiek oficjalnego stanowiska, jakie miał Paweł, ale wywodzi się po prostu z jego siły charakteru. Kiedy ktoś ma pozycję przywódczą, która wywodzi się bardziej z jego osobowości, siły charakteru, idei, niż z oficjalnego urzędu, to jest to autorytet charyzmatyczny w przeciwieństwie do oficjalnego rodzaju autorytetu instytucjonalnego. To właśnie z tym miał do czynienia Paweł. Z tym właśnie mieli do czynienia wszyscy najwcześniejsi przywódcy tych małych kościołów domowych. Musieli forsować swoje własne wyobrażenia o tym, co oznacza kościół, co oznacza ciało Chrystusowe, co oznacza właściwa etyka, jaka jest właściwa interpretacja Pisma Świętego i musieli to robić na mocy własnego charakteru i siły osobowości. Był to jeden ze sposobów, w jaki ludzie starali się stworzyć jedność w tym wczesnym ruchu. 

Stopniowo, oczywiście, pojawiły się inne sposoby na rozwój. Innym sposobem na budowanie jedności, który widzimy w tym czasie, jest hierarchiczne przywództwo. Macie urzędników, macie ludzi, którzy są wybierani lub mianowani na urzędników, którzy kontrolują jedność i egzekwują jedność na wszystkich szczeblach. Widzicie to zatem we współczesnym chrześcijaństwie, we współczesnych ruchach religijnych. Kościół rzymskokatolicki ma biskupów, kardynałów i papieża. I każdy, kto wie cokolwiek o rzymskim katolicyzmie, wie, że to, co mówi Papież i kardynałowie, musi a przynajmniej powinno się dziać. Amerykańscy rzymskokatolicy i wielu północno-zachodnioeuropejskich katolików czasami nie zgadzają się z Watykanem w wielu sprawach, ale struktura Kościoła Rzymskokatolickiego ma na celu pomóc w utrzymaniu jedności poprzez oficjalną hierarchiczną strukturę przywódczą.

Są też różne protestanckie sposoby, które dotyczą ustroju. Kiedy na przykład prezbiterianie prowadzili debaty na temat tego, czy wyświęcać homoseksualistów, czy zezwalać na małżeństwa homoseksualne, na święcenia kapłańskie kobiet, co było tematami, które naprawdę wstrząsnęły kościołem prezbiteriańskim i wieloma innymi kościołami w latach siedemdziesiątych XX wieku, większość z nich już się z tym pogodziła; teraz tym, co nimi wstrząsa, jest seksualność. Ale kiedy nie zgadzali się ze sobą, gromadzili się na konwencji generalnej, która odbywa się co roku, a z różnych lokalnych kościołów i parafii oraz prezbiteriów wybierani są ludzie, nazywają ich Kościołem Prezbiteriańskim, a ci ludzie, którzy sami są w zasadzie wybierani ze swoich lokalnych kościołów i prezbiteriów są przedstawicielami na konwencji generalnej. Wygląda to bardzo podobnie do polityki amerykańskiej. To nie jest przypadek. Konstytucja amerykańska do pewnego stopnia opiera się na tym, co było bardziej protestancko-prezbiteriańskim rodzaj polityki kościelnej, na posiadaniu różnych domów przedstawicielskich i tego typu rzeczy. Tak więc amerykańskie wyznania, wyznania protestanckie, które kształtowały się w tym samym czasie, gdy powstawały różne ruchy protestanckie i w tym samym czasie, gdy tworzył się amerykański konstytucjonalizm, wpływały na siebie nawzajem. Jest to inny sposób na utrzymanie jedności, którego zwykły używać kościoły protestanckie.

Macie też inne kościoły w Ameryce, które są bardzo „wolne”. Wychowałem się w wyznaniu, które nawet nie nazywało się wyznaniem, ponieważ uważało się po prostu za Kościół, zwany Kościołem Chrystusowym, a Kościoły Chrystusowe nie mają żadnych krajowych zarządów, nie ma miejsc, do których można by się udać gdziekolwiek na świecie, jak w przypadku większości innych wyznań, które mają krajowy zarząd z urzędnikami i ustalają zasady oraz decydują o hymnach i materiałach do szkółki niedzielnej. Nie ma czegoś takiego nigdzie na świecie. Wszystkie te kościoły są całkowicie autonomiczne i niepodległe względem siebie. Wyznaczają własnych zarządców, decydują o tym, co jest doktryną, a co nie, zatrudniają i zwalniają własnych przewodniczących, a nawet przewodniczący tych kościołów nie są najwyższymi autorytetami. Oni w zasadzie głoszą i nauczają, ale nie są tymi, którzy faktycznie zarządzają tymi kościołami, więc każdy z nich z osobna… w Stanach Zjednoczonych jest wiele takich kościołów. Istnieje wiele kościołów baptystów, które nie są nawet częścią Konwencji Baptystów Południowych. Jest wiele wolnych kościołów, a niektóre z nich miewają nawet “wolne” jako część swojej nazwy. Oczywiście w Ameryce nie jest to wcale niezwykłe. Każdy może wynająć jakieś miejsce i założyć swój własny kościół, wiele osób to zrobiło.

Te rodzaje kościołów… to niezwykłe, że denominacja, w której dorastałem, choć nie ma organizacji meta-kongregacyjnej, która by przewodziła, to zadziwiające, jak bardzo są do siebie podobne. Kiedy byłem dzieckiem, jeździlismy do Alabamy lub Maryland, albo do St. Louis, Missouri, i wchodziliśmy do kościoła Chrystusowego, gdy tak było napisane na jego szyldzie i był to jeden z kościołów podobnych do tego, do którego chodziliśmy, a nabożeństwa były takie same, Śpewano te same pieśni, wyznawano tę samą doktrynę. To prawie tak, jakby ktoś napisał to wszystko i powiedział, że to właśnie będziecie robić w niedzielę rano. Niesamowitą rzeczą było to, że nikt tego wszystkiego nie napisał. To powstało przez samą naturę tych kościołów, które są bardzo blisko siebie i wydając sobie polecenia, grożąc, zerwaniem przyjaźni, jeśli nie zrobisz tego, co inni. Istniała ogromna spoistość. Pamiętam, że byłem zdumiony, kiedy miałem dwadzieścia lat i byłem w zespole rockowym w moim college’u, a my odbyliśmy dwumiesięczną trasę koncertową dla USO, grając w bazach wojskowych na całym świecie – w Japonii, na Tajwanie, Okinawie, Hawajach, na Południowym Pacyfiku, w różnych miejscach, na Filipinach. I tak naprawdę… Ponieważ uczelnia, do której chodziłem, to Church of Christ College, często odwiedzaliśmy Church of Christ w Tokio lub gdziekolwiek indziej w Azji. To było niesamowite. Wchodziliście do niego, i chociaż wszystko było po japońsku, to było dokładnie tak, jak w Teksasie. Nie było żadnej organizacji, która by to wymusiła. To było po prostu upodabnienie się przez społeczne relacje tych różnych grup.

To, co dzisiaj zobaczymy, to przemianę we wczesnym chrześcijaństwie, początki odchodzenia od tego swobodnego, charyzmatycznego, pozbawionego struktury rodzaju organizacji i praktyki władzy, który widzimy w listach Pawła i w innych dokumentach, którym się do tej pory przyglądaliśmy, zobaczymy przemianę w kierunku większej instytucjonalizacji. Nie będzie to jeszcze Kościół katolicki, nie będzie to to, co stanie się chrześcijaństwem w czwartym i piątym wieku, kiedy stanie się ono o wiele bardziej zorganizowane. Ale zaczniemy dostrzegać tę przemianę. Widzimy ją już w Liście Judy, więc otwórzcie swoje Biblie i spójrzcie ze mną na List Judy. 

Juda twierdzi, że jest bratem Jakuba, a uczeni uważają, że to co próbuje tutaj zrobić to twierdzić, że jest bratem Jakuba, który był głową Kościoła Jerozolimskiego, czyli Jakuba brata Jezusa. Juda, według tego rozumowania, również uczyniłby siebie bratem Jezusa. Ewangelia Marka 6:3 lub Mateusza 13:55 łączy tych ludzi razem. Większość uczonych uważa, że to pseudonim, nie zdziwi was teraz, gdy dowiecie się, że nie sądzimy, aby brat Jezusa lub brat Jakuba rzeczywiście napisał ten tekst. To, co wiemy o Judaszu, który miał być i oczywiście, jak już chyba wyjaśniłem, “Jude” (Juda) jest po prostu anglicyzacją greckiego imienia Judas, które jest po prostu grecką wersją hebrajskiego imienia Judah, więc wszystkie odnoszą się w zasadzie do tego samego imienia. Jude, lub Judas, lub Juda był… jeśli był bratem Jezusa, jak zdają się sugerować Ewangelie, to był niepiśmiennym rybakiem i nie sądzimy, aby ktoś z jego pochodzeniem, z jego brakiem wykształcenia był w stanie napisać ten list. Więc to jest powód, dla którego zasadniczo przypisujemy mu pseudonimowość. 

 

Zajmuje się on pewnymi podziałami; nie zamierzam zbytnio zagłębiać się w ten list, ponieważ chcę przejść do innych dokumentów. Istnieją przesłanki, tak jak ostatnio mówiłem o 1 i 2 Liście Piotra, że jest to list post-apostolski. Jednym z nich jest werset 3:

Umiłowani, wkładając całe staranie w pisanie wam o wspólnym naszym zbawieniu, uważam za potrzebne napisać do was, aby zachęcić do walki o wiarę raz tylko przekazaną świętym.

Ta wiara jest tą rzeczą, która została dostarczona w pewnym momencie świętym. W wersecie 17 mówi również o Apostołach,

Wy zaś , umiłowani, przypomnijcie sobie te słowa, które były zapowiedziane przez Apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdy mówili do was, że w ostatnich czasach pojawią się szydercy którzy będą postępowali według własnych pożądliwości.

Uważa więc siebie za żyjącego w czasach ostatecznych, ale nie uważa apostołów za żyjących w czasach ostatecznych. Nawet jeśli Piotr, Jakub i Jan uważali siebie za żyjących w czasach ostatecznych, on żyje na tyle później po nich, że mógł umieścić ich we wcześniejszym okresie, w pewnego rodzaju apostolskiej fazie kościoła, a teraz pisze w czasach ostatecznych. Jest to więc list post-apostolski. Ale jest on również przedkanoniczny, jak powiedziałem ostatnio, mówiąc o 2 Liście Św. Piotrza. Pamiętacie, jak mówiłem o tym, że 2 List Św. Piotra używa listu Judy jako wzoru dla swojego listu, i cytuje z niego rzeczy, bierze z niego rzeczy. 

Jednak jedną z rzeczy, którą zrobił 2 List Piota było to, że wyjął rzeczy, które znalazł u Judy, a które nie były kanoniczne, które nie były według niego częścią prawdziwej Biblii. Ale List Judy je ma. W wersecie 9, ” Gdy zaś archanioł Michał tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza,” i dalej mówi, co się stało. A więc, dlaczego tak się stało? Czy to jest w waszej Biblii? Nie, nie ma tego w waszej Biblii. Według naszej Biblii Michał nigdy nie spierał się o to, co zrobić z ciałem Mojżesza po śmierci Mojżesza. Jest to w żydowskim dokumencie, który nazywamy Wniebowzięciem Mojżesza. On cytuje żydowski dokument, którego nie ma w Biblii, której my używamy, i być może dlatego 2 List Św. Piotra usunął to odniesienie. Nie chciał, aby Wniebowzięcie Mojżesza było cytowane w tym tekście. On również, jak powiedziałem ostatnio, cytuje niektóre materiały z Enocha w wersetach 14 i 15.

Również o nich prorokował siódmy po Adamie [patriarcha] Henoch, mówiąc: „Oto przyszedł Pan z miriadami swoich świętych”

To co mamy obecnie, literaturę, pod nazwą Księgi Henocha, która została napisana prawdopodobnie w okresie kilku wieków, była nagromadzeniem kilku różnych dokumentów, ale zaczęła być spisywana w trzecim wieku przed Chrystusem, a następnie dodawano do niej w kolejnych wiekach. Tak więc przytacza on materiały z Wniebowzięcia Mojżesza i Enocha, co pokazuje, że żyje on w czasach, kiedy to, co jest uważane za Pismo Święte przez wczesnych wyznawców Jezusa, jest wciąż niejasne, więc nie pisze on w czasach, kiedy kanon, nawet kanon żydowski, kanon Biblii Hebrajskiej, został już ustalony. 

Pisze on również w czasach, kiedy niektóre z praktyk eucharystycznych mogły nie być takie jak później. Spójrz na werset 12: ” Ci właśnie na waszych agapach są zakałami, bez obawy oddają się rozpuście… samych siebie pasą”, i dalej potępia ludzi. Te agapy prawdopodobnie odnoszą się do przyjmowania komunii, Wieczerzy Pańskiej, ale w kontekście większego posiłku, jak widzieliśmy, miało to miejsce również w Koryncie. W 1 Liście do Koryntian 11, Paweł mówi o tym, że zbierali się razem i spożywali posiłek, a jako część tego posiłku spożywali wino i chleb Wieczerzy Pańskiej. 

Tak więc List Judy reprezentuje czas pośredni we wczesnym chrześcijaństwie, który jest post-apostolski, a więc nie jest z okresu apostolskiego, jak listy Pawła, autentyczne listy Pawła, ale nie jest też z czasu ustanowionych instytucji kościelnych,  o których teraz przez resztę dzisiejszego dnia i następnym razem, będę mówił, jak się kształtowały. Nie macie tam, w tym momencie jeszcze, biskupów, ustalonych wyznań wiary, ustalonej liturgii i ustalonych Pism. Wszystkie te rzeczy będą później używane do rozstrzygania sporów. Co ja powiedziałem? Biskupów, wyznania wiary, liturgii i Pisma Świętego. Są to cztery rzeczy, które będą używane jako, można by je nazwać, technologie jedności, technologie kontroli w wyprowadzaniu jedności z tej dzikiej różnorodności wczesnego chrześcijaństwa, którą czynimy tematem tego kursu przez cały czas jego trwania. 

Następną rzeczą, o której chcemy mówić, są listy Ignacego, ponieważ on reprezentuje kolejny etap tego procesu, a zwłaszcza wykorzystania samego urzędu biskupa. Po pierwsze, można zauważyć, jak bardzo Ignacy kreuje się na wielkiego męczennika. Część jego autorytetu wynika po prostu z faktu, że został aresztowany i przewieziony z Antiochii, gdzie był biskupem, do Rzymu, aby stanąć przed sądem, a następnie zostać zabitym. Po drodze pisze listy do różnych miast w Azji Mniejszej, podobnie jak to czynił autor Apokalipsy. Zauważcie, co robi: korzysta z faktu, że umrze, i gra nim tak bardzo, że staje się to dość obrzydliwe. Spójrzcie na przykład na List do Rzymian, jeśli możecie go znaleźć w waszym pakiecie. Muszę mieć pieśń biblijną (17:05) do listów Ignacego, żebyśmy wiedzieli, gdzie je znaleźć. To jest w pobliżu ostatniego z nich. List do Rzymian Ignacego. Spójrzcie na rozdział 4:

Ze swej strony piszę do wszystkich kościołów i zapewniam je, że naprawdę szczerze pragnę umrzeć dla Boga, jeśli tylko wy sami nie postawicie mi przeszkód na drodze.

Więc on mówi Rzymianom, kiedy będę sądzony i postawiony przed bestią, nie próbujcie interweniować i ratować mnie, nie próbujcie mnie ratować, mówi. 

Muszę was błagać, abyście nie czynili mi takiej niewczesnej dobroci. Módlcie się, zostawcie mnie jako posiłek dla zwierząt, bo to one mogą zapewnić mi drogę do Boga. Jestem Jego pszenicą, zmieloną przez lwie zęby, aby uczynić z niej najczystszy chleb dla Chrystusa. Jeszcze lepiej, zachęcie te stworzenia, aby stały się dla mnie grobowcem [chce, aby ciała lwów były jego grobem]. Niech nie pozostawią najmniejszego skrawka mojego ciała, abym nie musiał być dla nikogo ciężarem, gdy zasnę. Gdy po moim ciele nie zostanie śladu dla świata, wtedy naprawdę będę uczniem Jezusa Chrystusa. Wstawiacie się więc u niego, to znaczy u Boga, za mną, abym za ich pośrednictwem [to znaczy za pośrednictwem lwów] stał się ofiarą dla Boga. Ja jednak nie wydaję wam rozkazów, jakbym był Piotrem lub Pawłem [tu odrobina skromności], oni byli apostołami. Ja jestem tylko skazanym przestępcą. Oni byli wolnymi ludźmi. Ja nadal jestem niewolnikiem. Chociaż jeśli będę cierpiał, Jezus Chrystus da mi wolność i w Nim zmartwychwstanę jako wolny człowiek. Na razie te kajdany uczą mnie, że mam skończyć z ziemskimi pragnieniami.

 

Spójrzcie na następny rozdział, rozdział 5, mniej więcej w połowie. Nie mam tu numerów stron. “Jakże się cieszę”, to staje się niemal chorobliwe. Współcześni ludzie czytają listy Ignacego, a on wygląda jakby był chorobliwy w swoim pragnieniu męczeństwa. Tak dziwnie to wygląda dla nas, ludzi współczesnych.

Jak ja się cieszę na prawdziwe lwy, które są dla mnie przygotowane! Modlę się tylko o to, by były szybkie. Będę się do nich przymilał, aby w przeciwieństwie do niektórych innych nieszczęśników, dla których były one zbyt bezduszne, aby ich dotknąć, mogły mnie pożreć z całą szybkością. A jeśli nadal będą niechętne, użyję wobec nich siły. Musicie mi wybaczyć, ale ja wiem, co jest dla mnie najlepsze. To jest pierwszy etap mojego uczniostwa i żadna siła, widzialna czy niewidzialna, nie może mi przeszkodzić w drodze do Jezusa Chrystusa. Ogień, krzyże, walka z bestiami, rąbanie i ćwiartowanie, rozłupywanie kości i kaleczenie kończyn, a nawet sproszkowanie całego ciała, niech mnie dosięgnie każda okropna i diabelska męka, bylebym tylko wywalczył sobie drogę do Jezusa Chrystusa.

To są rzeczy związane z martyrologią, ludziska! To jest początek całego kultu męczenników w chrześcijaństwie, który stał się tak ważny we wczesnym chrześcijaństwie, a potem przez setki lat. Paweł mówił również o łańcuchach, o tym, że jego łańcuchy są czymś dobrym. Chlubił się swoimi łańcuchami i pobytem w więzieniu. Ignacy bierze to od Pawła i jeszcze bardziej to rozwija. W jedenastym rozdziale Listu do Efezjan, nie w liście Pawła do Efezjan, ale w liście Ignacego do Efezjan, Ignacy mówi o swoich łańcuchach jak o perłach. W pierwszym rozdziale tego listu Ignacy do Rzymian mówi o łańcuchach Jezusa. Następnie wspomniałem również, że w swoim męczeństwie widzi siebie jako zbliżającego się do Jezusa, i w tym staje się dla siebie… nazywa siebie w pierwszej części tego i w drugim rozdziale listu do Rzymian, „logos theou”. Co, jak wiemy, to oznacza? Widzieliśmy już wcześniej sprawy z logosem, prawda? W tłumaczeniu, pamiętasz co znaczy logos? “Słowo”, dokładnie, theou, ktoś wie? “Boga”: Ignacy sam jest słowem Boga. Tak właśnie Ewangelia Jana nazwała Jezusa; Jezus był Słowem Bożym. Ignacy może nawet sam o sobie powiedzieć, że on sam, zwłaszcza przy swojej męczeńskiej śmierci, jest Słowem Bożym. Skąd on to wszystko bierze? Otóż jest to ten rozwijający się w literaturze rodzaj ideologii martyriańskiej.

Idea była taka, w większości wczesnego chrześcijaństwa, że jeśli jesteście dobrymi chrześcijanami, kiedy umrzecie, nie pójdziecie od razu do nieba. To nie jest tak, jak w popularnym myśleniu o doktrynie chrześcijańskiej. Prawdziwa doktryna chrześcijańska nie mówi, że od razu idziesz do nieba. Niekoniecznie. Mówi ona, że możesz spać lub robić coś innego, ale musisz czekać na zmartwychwstanie ciała. Dlatego właśnie wyznajesz takie rzeczy jak w Credo Nicejskim, gdzie wyznajesz wiarę w ciała zmartwychwstanie. To dlatego, że zgodnie z chrześcijańską doktryną, to jest prawdziwe doświadczenie pozagrobowe, nie tylko nieśmiertelna dusza żyjąca wiecznie, ale zmartwychwstanie twojego ciała, to jest nowo stworzone ciało. Ale co się dzieje przed zmartwychwstaniem? Ponieważ wszyscy wiemy, że nadejdzie ono na końcu czasów. Cóż, większość chrześcijan wierzyła, że gdzieś śpisz, albo może twoja dusza, twój duch, pójdzie do jakiegoś domu przejściowego. To rozwinęło się w pojęcie czyśćca lub jakiegoś rodzaju miejsca typu Hades, miejsca, gdzie albo śpisz, albo twoja dusza pójdzie gdzieś indziej, a ty będziesz czekał na zmartwychwstanie.

Cóż, zgodnie z rozwijającymi się ideami chrześcijańskimi, męczennicy nie musieli czekać na zmartwychwstanie. Kiedy już zostali zamęczeni, w nagrodę za ich męczeństwo, ich duch idzie prosto do nieba, aby natychmiast być z Jezusem. Omijacie jakieś złe doświadczenia typu poczekalnia, jeśli jesteście męczennikami. Stało się to nawet tak ważne, że ludzie, którzy zostali skazani na męczeństwo, ale nie zostali faktycznie zabici, z jakiegokolwiek powodu, bo czasami ludzie byli skazani, a bestie mogły nie być głodne tego dnia. Po rzuceniu na pożarcie bestii mogli zostać później uwolnieni, albo uwięzieni na jakiś czas, albo może pojawił się inny gubernator, który postanowi ich ułaskawić lub uwolnić. Co zrobić z ludźmi, którzy zostali skazani na męczeństwo, ale tak naprawdę nie zostali zamęczeni? Cóż, byli oni bardzo blisko męczeństwa, więc to czyni ich bardzo bliskimi Bogu. Pamiętajcie, że jeśli męczennicy zaraz po śmierci idą do nieba, aby być z Chrystusem, to oni są właśnie tam w niebie, a zatem możecie modlić się do męczenników, aby wstawiali się za tobą u Boga lub Chrystusa, ponieważ oni są już w niebie.

Idea, że męczennicy mogą być orędownikami dla żyjących chrześcijan, rozwija się. Przekłada się to nawet na to, że jeśli jesteś skazany na męczeństwo, ale nie ponosisz go w rzeczywistości, stajesz się kimś, kogo nazywają spowiednikiem. Dzieje się tak dlatego, że ludzie mogą wam się zwierzać, mogą wam się spowiadać, mogą wam pomagać. Tak więc nawet ludzie, którzy nie są w rzeczywistości męczennikami, którzy w pewnym momencie zostali skazani na śmierć za swoją wiarę, osiągnęli pewien rodzaj bliskości z Bogiem poprzez tę działalność, a zatem zyskali pewien rodzaj autorytetu. Nie był to oficjalny autorytet kościelny. Żadna instytucja kościelna nie przyznała spowiednikom tego autorytetu, ale zyskali go, ponieważ ludzie ich szanowali i im ufali. Spowiednicy stali się czymś w rodzaju charyzmatycznych autorytetów we wczesnym kościele.

To spowodowało kilka problemów. Bo co jeśli grupa ludzi idzie do jakiegoś mnicha, który jest teraz spowiednikiem, ponieważ został skazany na męczeństwo, ale nadal żył, i pytają go o zdanie na temat tego, czy powinienem jeść mięso w piątek? W jakie dni tygodnia powinienem się modlić? Czy dobrze jest robić coś? Czy to jest w porządku? A co, jeśli spowiednik udzieli innej odpowiedzi niż biskup? Cóż, niektórzy ludzie mogą myśleć, że spowiednik, który jest przecież bliżej Boga, ma większy autorytet nawet niż biskup. Cóż, biskupi oczywiście tego nie lubią, uważają się za autorytet w danym miejscu i dlatego czasami pojawiają się problemy, pytania kto jest większym autorytetem? Spowiednik, postać typu męczennika, czy kościelny urzędnik biskup? 

Zauważmy jednak, co Ignacy robi z tym problemem. Spędza on wiele czasu w swoich listach, powołując się na autorytet męczennika, ponieważ sam jest na drodze do bycia zabitym. Mówi: nie ratujcie mnie, chcę być zabity jako męczennik. Ale Ignacy jest również jednym z najwcześniejszych ludzi w chrześcijaństwie, którzy przypisują sobie wielki autorytet jako biskup. Niekoniecznie miałby on władzę jako biskup gdziekolwiek poza regionem, którego był biskupem. Nie był biskupem całego świata; był biskupem Antiochii, miasta na wschodzie, gdzie Paweł i Barnaba spędzili sporo czasu. Jego rzeczywista oficjalna władza kościelna jako biskupa była tylko w Antiochii i jej okolicach. Wykorzystuje on swój autorytet martyrologiczny, aby sprawować władzę także nad innymi kościołami, o których pisze. To zwiększa zasięg jego autorytetu.

Zauważmy, jak postępuje z tym wszystkim, co dotyczy biskupów, a zobaczymy tu początki rozwoju struktury Kościoła katolickiego w tym bardzo wczesnym okresie. Jest to wczesny okres, ponieważ uważamy, że Ignacy pisze te listy około roku 110. Jeśli mamy rozwijające się pojęcie episkopatu, to jest to po prostu greckie słowo oznaczające biskupa, biskupstwo lub coś w tym rodzaju. Jeśli mamy rozwój urzędu biskupiego – to dzieje się to w dość wczesnym okresie chrześcijaństwa. Spójrzmy zatem na List do Trallian, który znajduje się tuż przed Listem do Rzymian, rozdziały 2 i 3.

Posłuszeństwo waszemu biskupowi, jakby był Jezusem Chrystusem [Łał, jakie podniesienie rangi biskupa] pokazuje mi wystarczająco wyraźnie, że nie jest to wasz światowy sposób życia, ale sposób życia samego Jezusa Chrystusa, który oddał za nas swoje życie, aby wiara w Jego śmierć wybawiła was od śmierci. Równocześnie jednak jest rzeczą konieczną, abyście nigdy nie działali niezależnie od biskupa, czego najwyraźniej nie robicie. Musicie też być nie mniej ulegli wobec swoich duchownych.

 

Greckie słowo w tym miejscu to dosłownie “prezbiterzy”. Pamiętajcie, że już widzieliśmy to słowo, które dosłowniej oznacza “starszyzna” w języku greckim. Teraz zaczyna być używane w odniesieniu do szczególnych rodzajów duchowieństwa w kościele. Widzimy więc tutaj biskupa, prezbiterów, którzy będą kapłanami, 

 

. . i myślimy o nich jako o apostołach Jezusa Chrystusa, naszej nadziei, w której pewnego dnia zostaniemy odnalezieni, jeśli nasze życie będzie w Nim żyło. Także diakoni…

 

Mamy więc teraz ten inny urząd. Widzieliśmy go już wcześniej, prawda? Widzieliśmy prezbiterów i diakonów, i biskupów w pewnym sensie, w listach pasterskich, ale nie byli oni starannie uformowani w trójstopniową instytucję urzędów. Teraz mamy to u Ignacego. To, co stanie się później podstawową strukturą kościelną, która będzie trwała aż do reformacji, będzie się składało z biskupów na szczycie, wyznaczonych do określonego miejsca, a więc biskup będzie nad jakimś miastem i wszystkimi kościołami tego miasta. Następnie pod nim będą księża, którzy mają pewne obowiązki, na przykład administrowanie Eucharystią podczas mszy i udzielanie chrztu, a pod nim będą diakoni, którzy mają inne rodzaje obowiązków w kościele, i oni są w tej 1, 2, 3 hierarchii.

 

Również diakoni, którzy służą tajemnicom Jezusa Chrystusa, muszą być ludźmi powszechnie uznanymi pod każdym względem, ponieważ nie są zwykłymi roznosicielami mięsa i napoju, lecz sługami Kościoła Bożego, a zatem mają obowiązek strzec się przed wszelką obelgą lub zarzutem tak ściśle, jak przed samym ogniem. Tak samo [chodzi o paragraf 3] pozostali powinni darzyć diakonów równie wielkim szacunkiem jak Jezusa Chrystusa, podobnie jak powinniście patrzeć na biskupa jako na figurę Ojca, a na duchowieństwo jako na grono apostolskie tworzące Jego radę. 

 

Zauważmy, że mamy tu prawie trójcę urzędów, którym odpowiada coś w rodzaju trójcy tych figur. Biskup jest Ojcem, diakoni są Jezusem Chrystusem, a prezbiterzy – on nazywa ich radą apostolską. To co robi, to właściwie ustawia te urzędy wczesnego kościoła w taki sposób, aby wyglądały jak sąd. Gdzie masz sędziego i innych urzędników. Tak więc naśladuje on rzymskie oficjalne prawne i polityczne struktury rządowe, mając regionalnych biskupów przewodniczących nad wieloma księżmi, którzy następnie są również nad wieloma diakonami.

 

To co tutaj dziwi, to fakt, że zrównuje on Jezusa, Ojca i Apostołów z diakonami, biskupami i duchowieństwem. Daje on ludziom na tych urzędach ogromną władzę. W rzeczywistości, daje im o wiele więcej władzy i autorytetu niż większość z nas historyków uważa, że mieli w tym momencie. Wiemy z innych dokumentów historycznych, że biskupi nie mieli tak wielkiej władzy aż do dużo późniejszego okresu. Prezbiterzy nie mieli takiej władzy aż do czasów znacznie późniejszych. Ignacy stara się więc napompować to, co w rzeczywistości jest dość nową strukturą władzy i strukturą instytucjonalną. Cały czas mówi rzeczy w rodzaju: nie róbcie niczego bez biskupa. Mówi o tym, w Liście do Magnezjan, paragraf 6, mówi o tym, że “władza biskupa jest władzą Boga Ojca”. W Liście do Magnezjan, paragraf 7, mówi: “Biskup powinien być uważany za samego Pana”. 

 

Co on tu robi? Pisze to do różnych kościołów, a nawet w rzeczywistości interpretacja Pisma Świętego… Główną rzeczą we współczesnym protestantyzmie jest idea, że każdy chrześcijanin jest odpowiedzialny jedynie za czytanie Pisma Świętego, tylko Pisma Świętego. Waszym obowiązkiem jest odnalezienie woli Bożej poprzez Pismo Święte, poprzez objawienie Pisma Świętego. Ignacy całkowicie się z tym nie zgadza. Mówi on, że nie powinno być indywidualnej interpretacji Pisma Świętego bez waszego biskupa. Dlaczego? Ignacy wie to, czego sami się nauczyliśmy, że można nadać tekstowi znaczenie, jakie tylko się chce, i jak widzimy na przykładzie protestantyzmu, który rozpadł się na milion różnych denominacji w kościołach, z których wszystkie twierdzą, że postępują zgodnie z Biblią, można nadać Biblii znaczenie, jakie tylko się chce i wszyscy to robią. Dlatego Ignacy mówi, że nie możesz nawet interpretować Pisma Świętego na własną rękę. Musisz to robić w porozumieniu z biskupem.

 

Co my tu widzimy? Widzimy, jak chrześcijaństwo, ten młodociany ruch, zaczyna naśladować struktury Imperium Rzymskiego. To już nie jest grupa prostych kościołów domowych, które są luźno połączone przez fakt, że wysyłają listy tam i z powrotem, i mają emisariuszy pomiędzy sobą. Nie jest to już struktura autorytetu, w której Paweł po prostu musi wywierać swój autorytet tak bardzo, jak tylko może, poprzez własną siłę woli i swój charyzmatyczny autorytet, i rościć sobie prawo do bycia apostołem, chociaż nie ma na to papierów. Nikt nigdy nie dał Pawłowi dyplomu z napisem: “Paweł jest teraz apostołem”. Nie mógł powołać się na swój dyplom Princeton Seminary, teologicznego seminarium, aby udowodnić swój autorytet. Musiał po prostu polegać na swoim twierdzeniu, że widział zmartwychwstałego Jezusa, że miał to doświadczenie objawienia. Przechodzimy od tego rodzaju charyzmatycznego sprawowania władzy do tego, co obecnie jest o wiele bardziej instytucjonalne, do hierarchicznej struktury władzy.

 

Średniowieczne chrześcijaństwo samo naśladowało zatem struktury monarchii i imperium. Kto wybierał papieża? Zobaczymy później, że w tym okresie biskupi byli wybierani przez ludzi, a przynajmniej przez prezbiterów. Biskupi nie byli wybierani zbyt często. Biskupi we współczesnym Kościele rzymskokatolickim nie są wybierani przez ludzi, są mianowani przez Watykan. Kto wybiera papieża? Cóż, kardynałowie. Więc jeśli papież jest wybierany, to tylko przez ograniczoną liczbę ludzi, starych ludzi, którzy sami byli mianowani przez poprzednich papieży. To nie jest system demokratyczny, to na czym opiera się Kościół Rzymsko-Katolicki. Na czym jest on oparty? Jest on oparty na monarchicznych i imperialnych ideach polityki. W świecie starożytnym, w średniowieczu, mamy cesarza i papieża, którzy sprawują władzę w bardzo podobny sposób. Każdy z nich ma dwór, cesarz lub król ma dwór złożony z urzędników, rycerzy i tego typu rzeczy, którzy doradzają mu i wykonują jego wolę. Papież ma dom z kardynałami i biskupami. Nadchodzi reformacja i wszystko się zmienia. Reformatorzy oczywiście twierdzą, że to, co robili, było po prostu powrotem do modelu biblijnego. To nie jest do końca prawda. To, co robili, było odzwierciedleniem tego, co było twożeniem się burżuazji, która była choć trochę bardziej podobna do republikańskich lub demokratycznych struktur politycznych.

 

Kościoły protestanckie mają swoje różne struktury, które również nie są wolne od wpływów politycznych, reprezentują one jedynie wczesnonowożytne struktury polityczne, które powstały w miarę jak burżuazja w Europie zyskiwała coraz większą władzę i brała coraz więcej uprawnień na siebie. Rozwój kupieckiej klasy średniej i upadek arystokracji w Europie doprowadził do powstania tendencji demokratycznych, najpierw w miastach, a potem w państwach. Doprowadziło to do republikanizmu. Holendrzy byli pierwszymi, którzy całkowicie pozbyli się królów i stworzyli nowoczesną republikę. Potem oczywiście Stany Zjednoczone stały się początkowo najsłynniejszą z nowoczesnych republik (35:30). W miejsce kontroli króla lub cesarza, masz mieć kontrole konstytucyjne. Ludzie zbierają się, by tworzyć prawa i konstytucje, a następnie używają kontroli konstytucyjnej, by doprowadzić do jedności. Teraz oczywiście, jak widzieliśmy w naszej własnej nowoczesnej polityce, nie zawsze możesz polegać na konstytucjach, aby chronić cię przed pewnymi władcami, ale to jest ideał odzwierciedlający nowoczesny ruch.

 

Jest to jeden ze sposobów, w jaki można patrzeć, jak chrześcijaństwo pojawia się w świecie starożytnym, zmienia się w okresie średniowiecza, a następnie zmienia się ponownie we wczesnym okresie nowożytnym. Odzwierciedla ono zmiany zachodzące również w polityce i społeczeństwie, co oczywiście nie powinno nas dziwić. 

 

Inną rzeczą, którą również możemy zaobserwować, jest – i widzimy to  bardziej w Didache, innym dokumencie, o którego przeczytanie prosiłem was dzisiaj – zwrot w kierunku prób kontrolowania takich rzeczy jak liturgia. Didache to po prostu greckie słowo oznaczające “nauczanie”, ponieważ dokument ten uważa się za nauczanie dwunastu apostołów. W rzeczywistości nie został on napisany przez dwunastu apostołów. Został napisany znacznie później. Być może powstał mniej więcej w tym samym czasie co listy Ignacego. Większość ludzi umieszcza go na przełomie pierwszego i drugiego wieku, a więc około roku 100 lub trochę później. Nosi tytuł “Nauka Dwunastu Apostołów” i po raz pierwszy w literaturze chrześcijańskiej otrzymujemy coś w rodzaju podręcznika, jak to robić. Oto jak macie odprawiać nabożeństwa, oto jak macie odprawiać chrzest, oto jak macie odprawiać Eucharystię przy mszy. Oto jakie macie struktury władzy. Został odkryty w 1873 roku, więc tak naprawdę jest to bardzo nowoczesne odkrycie, nie istniał od czasów starożytnych. Z tego co wiemy, został on odkryty w klasztorze w Istambule, w Konstantynopolu, czyli w dzisiejszym Istambule. Trudno przecenić znaczenie odkrycia tego dokumentu, ponieważ jest to po prostu wspaniały, wspaniały dokument pozwalający zobaczyć, w jaki sposób pierwsi chrześcijanie rzeczywiście praktykowali swoją liturgię. Jest on bardzo zależny od Ewangelii Mateusza i Listu Jakuba w Nowym Testamencie. Pokazuje wiele z tych rzeczy, jest także zależny od pewnych greckich filozoficznych i hellenistycznych żydowskich idei.

 

Przyjrzyjmy się teraz niektórym rzeczom, o których tam jest mowa. Spójrzmy na rozdział 7 Didache. Z różnych miejsc dowiadujemy się, w jaki sposób pierwsi chrześcijanie udzielali chrztu. Najczęściej uważamy, że chrzest w najwcześniejszym okresie nie polegał na pokropieniu wodą lub zanurzeniu kogoś w wodzie, ale na włożeniu ludzi aż pod wodę. Dostajemy również wskazówki, że ludzie robili to w nocy i nago. Więc zdejmowałeś ubranie, schodziłeś do wody, byłeś chrzczony, wynurzałeś się, a oni nakładali na ciebie białą szatę lub coś innego. Mamy kilka wskazówek na ten temat, ale to jest najwcześniejszy dokument, jaki posiadamy, zawierający cokolwiek w rodzaju tych instrukcji. Teraz jest mowa o chrzcie: “Oto jak należy chrzcić. Udziel publicznego instruktażu na temat wszystkich tych punktów, a następnie ochrzcij bieżącą wodą. . . .” Zauważcie, że w rzeczywistości jest tam “żywa woda” w języku greckim, ale to, co to oznacza, to spróbucie chrzcić w rzece lub czymś, co ma rzeczywistą bieżącą wodę, a nie w wodzie stojącej, jeśli możecie. 

 

. . w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jeśli nie masz bieżącej wody, ochrzcij się w jakiejś innej. Jeśli nie możesz w zimnej, to w ciepłej [a więc musieli być chrzczeni w zimnej wodzie]. Ponadto przed chrztem ten, kto chrzci, i ten, kto jest chrzczony, muszą pościć, [więc macie post przed czasem] i wszyscy inni, którzy mogą, i musisz powiedzieć temu, kto jest chrzczony, aby pościł przez jeden lub dwa dni przedtem.

 

Następnie przechodzi do postu, oto jak powinieneś pościć. Macie pościć trzy razy dziennie, tu jest modlitwa… Nie mogę znaleźć… Mam.

 

Twój post nie może być identyczny z postami hipokrytów. Oni poszczą w poniedziałki i czwartki, ale on powinien pościć w środy i piątki. 

 

Kim są hipokryci? Prawdopodobnie Żydami. On prawdopodobnie próbuje powiedzieć: Nie chcę, abyście wy, chrześcijanie, pościli w te same dni tygodnia, w które poszczą Żydzi, więc daje im inne dni do poszczenia. Zauważ, co mówi: podaje Modlitwę Pańską, która jest znana większości współczesnych ludzi.

 

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja na ziemi, tak jak jest w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj na jutro. Odpuść nam nasze długi, jako i my odpuszczamy naszym dłużnikom. Nie wódź nas na pokuszenie, ale zbaw nas od złego, bo Twoja jest moc i chwała na wieki.

 

Brzmi to bardzo podobnie do Modlitwy Pańskiej, którą Ty sam możesz często odmawiać w kościele, jeśli czasem do niego chodzisz. Jeśli dobrze się przyjrzysz, ta modlitwa jest w rzeczywistości bardziej podobna do tego, co większość współczesnych chrześcijan odmawia w kościele, niż do wersji Modlitwy Pańskiej u Mateusza czy Łukasza. Innymi słowy, jest bliższa temu, czym my się dzisiaj modlimy, niż wersja modlitwy u Mateusza czy Łukasza, co samo w sobie jest bardzo interesującym faktem, że nasza modlitwa wywodzi się bardziej z tradycji, jest bliższa Didache, niż Biblii.

 

Zauważmy, że daje im instrukcje dotyczące Eucharystii. Jedną z interesujących rzeczy jest to, że jeśli pójdziesz do kościoła w dzisiejszych czasach, to zazwyczaj najpierw błogosławi się chleb, a potem kielich wina. On w rzeczywistości robi to na odwrót. Mówi: najpierw dajesz kielich, a potem chleb. Najpierw odmawia się modlitwę dziękczynną i to właśnie od tego słowa “dziękczynienie” pochodzi termin “Eucharystia”, który pochodzi od greckiego słowa “dziękczynienie”. Jeśli pójdziesz do różnych wyznań chrześcijańskich, będą one różnie to nazywać. Niektóre miejsca nazywają to Wieczerzą Pańską, niektórzy nazywają to po prostu Komunią, a jeśli… niektóre kościoły, szczególnie episkopalne, nazywają to Eucharystią. Kościoły katolickie zwykle nazywają to Mszą, ale wszystkie odnoszą się w zasadzie do tej samej rzeczy, dzielenia się chlebem i winem.

Udziela na ten temat instrukcji. Zauważmy, że mówi, iż Eucharystia ma być zarezerwowana tylko dla ochrzczonych chrześcijan. Nie daje się chleba i wina ludziom, którzy nie są ochrzczeni. Następnie w rozdziale 10 podaje kilka przepisanych modlitw, i to jest interesujące. Nie mówimy o czasach, w których ludzie mogą się modlić w dowolny sposób, ale on rzeczywiście daje spisane modlitwy, których chce, aby używali. Ponownie, nie wzolbrzymiajcie kontroli sprawowanej przez tego faceta, ktokolwiek to napisał. Nie wierzymy, że ten dokument faktycznie kontrolował zachowanie wszystkich chrześcijan w tym czasie. Próbuje on doprowadzić do pewnej jedności i zgodności w czasach, kiedy, jak zakładamy my historycy, istniała jeszcze ogromna różnorodność. Publikując ten dokument i mówiąc ludziom nawet jak mają się modlić, próbuje doprowadzić do tego rodzaju jedności.

Rozdział 14 jest interesujący, ponieważ podaje on różne wydarzenia, które miałyby miejsce w Dniu Pańskim, czyli w niedzielę. Na przykład, musicie się wyspowiadać, wyznać swoje grzechy, macie się pojednać z każdym, z kim nie jesteście w zgodzie, a potem macie Eucharystię, o której mówi jako o ofierze. Paweł nigdy nie mówił o Wieczerzy Pańskiej jako o czymś podobnym do ofiary. W późniejszym chrześcijaństwie będzie ona uznawana za coś w rodzaju ofiary, dlatego też może ją sprawować tylko kapłan, ponieważ w ten sposób rzeczywiście przemienia się rzeczy i dzieje się tam coś prawdziwego (42:55). Od tego czasu Eucharystia zaczęła być uważana za coś w rodzaju ofiary dla chrześcijan, którzy nie mają żadnej innej formy ofiary, ponieważ chrześcijanie nie biegają poświęcając baranki czy cokolwiek innego. 

Następnie macie różnych przywódców, w rozdziale 11 są role dla apostołów, są też role dla proroków. Zauważcie, co powiedział w 11 rozdziale i myślę, że jest to naprawdę interesujące. To jest czas, kiedy wydaje się, że są regularne rodzaje urzędów, ale są nadzwyczejne rodzaje urzędników.

Co do apostołów i proroków, działajcie zgodnie z nakazem Ewangelii. Każdego apostoła po przybyciu witajcie tak, jakby był Panem. Ale nie może on pozostać dłużej niż jeden dzień; w przypadku konieczności, jednak, dwa dni. Jeśli zostanie trzy dni, jest fałszywym prorokiem. Odchodząc, apostoł nie może przyjmować niczego, z wyjątkiem wystarczającej ilości jedzenia, aby mógł się utrzymać do następnego noclegu. Jeśli prosi o pieniądze, jest fałszywym prorokiem.

On jakby miesza te słowa – apostoł i prorok. Pamiętajmy, że “apostoł” oznacza po grecku “ten, który jest posłany”. Ci o którch mówi, to wędrowni prorocy, którzy chodzą po różnych kościołach. I to jest naprawdę interesujące. Mówi: pozwólcie mu zostać u was dwa lub trzy dni. Jeśli ma zamiar zostać dłużej, będzie musiał zacząć pracować na swój chleb. A jeśli masz proroka, który mówi: “Dostaję wiadomość, dostaję wiadomość, o tak, masz mi dać 5 dolarów, Jezus tak mówi”. Wtedy wiesz, że jest fałszywym prorokiem i wyrzucasz go. Jest to miły sposób, aby dowiedzieć się, którzy są prawdziwymi prorokami, a którzy fałszywymi. Gdyby tak postępowano w większości współczesnego chrześcijaństwa, wielu fałszywych proroków nie występowałoby w telewizji. Niestety to nie działa we współczesnym chrześcijaństwie, więc mamy w telewizji wielu fałszywych proroków, którzy proszą o wiele pieniędzy.

Jest też w rozdziale 12, że to nie dotyczy tylko proroków. Mówi on o tym, jak traktować innych podróżnych. Kościoły stają się czymś prawie jak hotele, co ma sens, ponieważ w starożytnym świecie nie było zbyt wielu hoteli. Nie można było po prostu zameldować się w Motelu lub Holiday Inn, kiedy się podróżowało. Musiałeś zatrzymać się u przyjaciół. Jest kilka tawern, tak, kilka burdeli, ale nie są one zbyt bezpieczne. W rzeczywistości są one bardzo niebezpieczne i nie są to miejsca godne szacunku, w których może zatrzymać się dobry człowiek. Są to domy złej reputacji. Co więc robisz, jeśli jesteś dobrym, szanowanym chrześcijaninem i chcesz, aby wszyscy twoi współwyznawcy wiedzieli, że nie spałeś byle gdzie podczas podróży służbowej? Cóż, musisz albo zatrzymać się u przyjaciół, albo, teraz coraz częściej, możesz zatrzymać się w kościele. Ale, jak mówi, jeśli masz tych podróżnych, którzy przyjeżdżają i chcą zostać dłużej niż dwa lub trzy dni, to muszą znaleźć pracę i muszą zacząć się utrzymywać. Widzicie, jak rozwija ten kościół jako organizację opartą na sieci powiązań. Ponownie, mamy tu coraz więcej organizacji, które mają określone urzędy i kilka innych, które nie są tak dobrze zdefiniowane, jak ci wędrowni prorocy, których stara się uregulować. Próbuje nadać zasady instytucji proroka, ponieważ sama w sobie nie jest instytucjonalnym rodzajem urzędu we wczesnym chrześcijaństwie.

Tak więc, wraz z Ignacym i Didache, przeszliśmy długą drogę od tej maleńkiej grupki wyznawców żydowskiego apokaliptycznego proroka o imieniu Jezus z Nazaretu. W rzeczywistości oddaliliśmy się nawet od nieformalnych, charyzmatycznych kościołów domowych zakładanych przez apostoła Pawła. Teraz widzimy instytucję. Nie doszliśmy jeszcze do tego, co stanie się chrześcijaństwem. To znaczy, ze wszystkimi ornamentami późnego antyku, pełnymi strukturami kościelnymi, wyznaniami wiary, doktrynami, sieciami społecznymi, monastycyzmem, to będzie wielka rzecz, która zacznie się rozwijać szczególnie w trzecim, czwartym i piątym wieku, powstanie monastycyzmu jako kolejnej formy chrześcijaństwa, która zapewni mu bardzo ważną strukturę, która będzie trwała przez cały okres średniowiecza. Tego jeszcze nie mamy. Nie mamy jeszcze Kanonu. Nie mamy jeszcze kanonu nawet Starego Testamentu, a tym bardziej Nowego Testamentu. Widzimy w listach Ignacego i w Didache początki tego późniejszego rozwoju i tego, co stanie się bardziej dojrzałym chrześcijaństwem. 

Przejście od tego późnoantycznego chrześcijaństwa, powiedzmy, do chrześcijaństwa czwartego wieku, kiedy mamy główne wyznania wiary, takie jak Credo Nicejskie i Credo Chalcedońskie, do współczesnego chrześcijaństwa, będącego tym, co nazywamy “religią światową”, jest jednak odległe o całe wieki. Porozmawiamy o tym następnym razem. To, co zrobiliśmy przez cały semestr, to ledwie zarysowanie powierzchni tego, co byłoby historią chrześcijaństwa. Głównym celem tego drapania było uświadomienie wam, że na samym początku, w ciągu pierwszych stu lat tego ruchu chrześcijańskiego… bo to w zasadzie wszystko, czym się zajmowaliśmy, i to też nie wszystko, ale podstawy z pierwszych stu lat… nie było to w niczym podobne do religii, którą się stało. Było on zróżnicowane, było bardzo różne w różnych obszarach geograficznych, miało wiele różnych doktryn. Nie było jeszcze czegoś, co nazywano ortodoksją i herezją. To wszystko rozwinęło się później. To są same początki. Jakieś pytania, komentarze lub wybuchy oburzenia? Dobrze, do zobaczenia następnym razem. Następnym razem na zajęciach rozdamy również instrukcje dotyczące pracy końcowej.

 

Dale B. Martin

Wykładowca

Dale B. Martin jest profesorem religioznawstwa na Uniwersytecie Yale. Kształcił się na Uniwersytecie Abilene Christian, Princeton Theological Seminary i Uniwersytecie Yale. Wydał opracowania badawcze na tematy jak: Nowy Testament, początki chrześcijaństwa, świat grecko-rzymski, starożytna rodzina oraz płeć i seksualność w starożytnym świecie. Profesor Martin otrzymał stypendia od National Endowment for Humanities, Fulbright Commission, Alexander von Humboldt Foundation i Lilly Foundation. Jest członkiem American Academy of Arts and Sciences (wybrany na 2009).

Sprawdź pozostałe wykłady z kursu

Zapisz się na historyczne studium początków chrześcijaństwa, poprzez analizę literatury pierwszych ruchów chrześcijańskich w kontekście historycznym, koncentrując się na Nowym Testamencie.

Strona główna kursu