Wykład 23 – Objawienie Jana i gatunek apokaliptyzmu

Kurs ten przybliża Nowy Testament nie jako Pismo Święte, czy kawałek autorytatywnego świętego pisma, ale jako zbiór dokumentów historycznych. Dlatego też zachęca się studentów, aby zostawili za sobą swoje wcześniejsze wyobrażenia o Nowym Testamencie i przeczytali go tak, jakby nigdy wcześniej o nim nie słyszeli. Wiąże się to ze zrozumieniem historycznego kontekstu Nowego Testamentu i wyobrażeniem sobie tego, jak mógł on wyglądać dla starożytnego człowieka.

Wykład 23

Tłum. 

Rozdział 1. Objawienie Jana i gatunek apokaliptyzmu

Profesor Dale Martin: Słowo “apokalipsa” pochodzi od greckiego słowa “apocalypsis” – jest tłumaczone jako “objawienie”, tudzież dokładniej “odsłonięcie”. Objawienie Jana często nazywa się Apokalipsą, ponieważ to również jest tytuł tego dzieła. I tutaj uwaga, proszę nie nazywać tego “Objawieniami”. Nie wiem dlaczego ludzie sądzą, że ta księga to “Objawienia”. To nieprawda, jest to “Objawienie Jana”, to jest jej tytuł. Apocalypsis to po prostu “odsłonięcie”. W dzisiejszych czasach to słowo odnosi się do całego gatunku literatury antycznego świata, w którym większość dzieł jest żydowska. Są też dzieła pisane w grece oraz dzieła, które możnaby uznać za apokaliptyczne, napisane po łacińsku, a także takie, pochodzące z Egiptu i bliskiego wschodu. Większość tego, co nazywamy apokalipsami, pochodzi albo od starożytnych Żydów, albo od starożytnych Chrześcijan.

Uczeni wyróżniają kilka charakterystyk tego rodzaju literatury, postaram się je streścić. Zazwyczaj pisane są pod pseudonimem, a ich akcja jest głęboko zakorzeniona w przeszłości, tak jak w Księdze Daniela. Z tej księgi pochodzi nasze pierwotne rozumienie tego, czym jest apokalipsa. Dwie najbardziej apokaliptyczne księgi w Biblii to właśnie Księga Daniela i Objawienie Jana. Istnieje też pewien apokaliptyczny światopogląd, o którym również opowiem, ale generalnie, gdy mówimy o apokalipsie, przede wszystkim chodzi nam o gatunek literacki. Zazwyczaj są pseudonimizowane – przypisywane jakiemuś pradawnemu bohaterowi. Mamy więc np. apokalipsy przypisywane Enochowi, który żył dawno, dawno temu, tuż po Adamie. Mamy też apokalipsy przypisywane innym staro-testamentowym bohaterom. Powszechnie uważa się, że tego rodzaju tekst pisany jest w jakimś punkcie czasu, a autor twierdzi, że pisze ją wieki wcześniej. Tak jak widzimy na przykładzie Daniela, teksty te opowiadają zazwyczaj o tym co wydarzy się w przyszłości. Oczywiście dla osoby piszącej jest to przeszłość, aż do pewnego momentu, w którym następuje koniec danego społeczeństwa lub też świata, jakim go znamy. Generalnie nie chodzi tu o całkowity koniec świata. Zazwyczaj jest to destrukcja, a następnie przemiana fizycznego świata. Jest wtedy po prostu określone jako część Królestwa Bożego, lub coś w ten deseń.

Tak więc teksty te przedstawiają zazwyczaj pewną chronologię wydarzeń. Pojawiają się w nich wszelkiego rodzaju zobrazowania; anioły, demony, czasem bestie, czasem wręcz potwory, które znacie z Objawienia i Daniela. Zazwyczaj skonstruowane są w pewnego rodzaju narratywie. Autor pisze coś w stylu: ,,Będąc we śnie widziałem coś, a wtedy anioł zabrał mnie do jakiejś części niebios, zabrał mnie do trzecich niebios, albo piątych, albo dwunastych, a później zstąpiłem do głębin i zobaczyłem zmarłych”. Coś jak “Inferno” Dante’go, gdzie Dante jest oprowadzany przez różne części kosmosu. Teksty apokaliptyczne prezentują pewną kosmologię. Przedstawiają piętrową strukturę wszechświata z różnorakimi warstwami niebios i piekieł. Taka jest w skrócie apokalipsa jako gatunek.

Mamy też do czynienia z pewnym światopoglądem, nazwiemy go apokaliptyzmem. Dlaczego używamy tego określenia? Apostoł Paweł, zgodnie ze stanem naszej wiedzy, nie napisał żadnej apokalipsy. Pomimo to, jego listy charakteryzują się apokaliptyzmem – tj. apokaliptycznym światopoglądem. Są, na ten przykład, trzy różne rodzaje dualizmu. Czytając Ewangelię Jana i tym podobne teksty, widzieliście dualizm pomiędzy dobrem a złem – mamy dobrych i złych, Boga i Szatana. To jest dualizm etyczny. Występuje też dualizm przestrzenny – pomiędzy tym, co tam na górze, a tym, co tu na dole. Tak więc to, co dzieje się na Ziemi, jest po prostu cieniem tego, co tak na prawdę dzieje się wśród niebios. Na ten przykład, według Daniela, każdy kraj ma swojego księcia – ma tu na myśli swoiście anielską istotę. W Księdze Daniela sformułowanie “Książę Persji” odnosi się do potężnego, nadludzkiego anioła, który rządzi Persją. “Księciem Judy” bywa zwykle Michał lub inny, powszechnie znany, anioł, jak np. Rafał. Każda nacja posiada swojego anioła. Wyobraźcie więc sobie, że zarówno Rosja, jak i Stany Zjednoczone, mają swoich aniołów, a gdyby doszło do wojny, to byłoby to jedynie ziemskie odbicie prawdziwej niebiańskiej rzeczywistości, w której anioł Rosji walczy z aniołem Stanów. Tak więc wszystko co zachodzi w naszej rzeczywistości jest jedynie odbiciem zdarzeń toczących się wśród niebios. Na tym polega dualizm przestrzenny.

No i mamy oczywiście dualizm czasowy. Sporo mówiliśmy o tym w przypadku Daniela, pamiętacie – dualizm tego co jest przed czasem i po czasie. Jest czas, w którym Daniel pisze, po czym następuje jakiś wielki kataklizm – przyjście Syna Człowieczego, bitwa przeciwko siłom zła, Antioch IV Epifanes jest detronizowany, wznoszone jest Boże Królestwo. Podobna struktura czasu jako “przed” i “po” przedstawiana jest w Nowym Testamencie, jednakże w tym przypadku robi się już niepokojąco, prawda? No bo, powołując się, chociażby, na Pawła, oto co ma miejsce: istnieje czas teraźniejszy, który wciąż trwa, a także czas przyszły, który już zaczął rzutować na teraźniejszość. Znakiem zapoczątkowania czasu końca było ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezusa. Jezusa przywrócono – a co oznacza przywracanie ludzi do życia? Koniec świata. Martwi mają być przywracani do życia, zgodnie z żydowską mitologią, a to praktycznie nie ma miejsca na co dzień; głównie ma to miejsce na końcu czasu.

Wcześni Chrześcijanie byli Żydami oczekującymi apokaliptycznego Królestwa Bożego i prawdopodobnie sam Jezus głosił tego typu rzeczy jako apokaliptyczny prorok. Ale gdy Jezus został zabity, Żydom przestało to odpowiadać – w końcu mesjasz nie powinien zostać zabity. Z kolei ludzie podążający za Jezusem niedługo po tym zaczęli twierdzić, że spotkali go po jego śmierci, wierząc jednocześnie, że zmartwychwstał. Nie będziemy rozmawiać o tym co tak na prawdę miało miejsce. Z historycznego punktu widzenia możemy stwierdzić jedynie, że na prawdę w to wierzyli. A to znaczyło następującą myśl: skoro go przywrócono, to oto nastał czas końca. Innymi słowy, pamiętajcie jak Paweł mówi o Jezusie – “pierwszy plon tych, którzy zasneli”. To oznacza, że Jezus poprzez swoje zmartwychwstanie stał się pierwszym owocem na drzewie, a cała reszta powstanie, gdy nastanie finał czasu końca. Wcześni Chrześcijanie wierzyli, że koniec zaczął się wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa, ale wiedzieli też, że to nie jest jeszcze pełen koniec, ponieważ nie zapanowało Królestwo Boże. Wciąż rządzą ci przeklęci Rzymianie. Zły, diabelny amerykański rząd wciąż wiedzie prym, więc nie może to być Królestwo Boże. Być może Królestwo Obamy, ale nie Boże. Chrześcijanie oczekiwali powrotu Jezusa, zstąpienia z niebios. Nazywano to paruzją. Widzieliśmy to już w kilku teksach. Przykładowo, w pierwszym liście do Tesaloniczan Paweł mówi o tym, że Jezus powróci na Ziemię, a wtedy poderwiemy się w powietrze i spotkamy go. To właśnie paruzja – greckie określenie “obecności” lub “przyjścia”; odnosi się ono do sytuacji, w której władca przybywał ku bram odwiedzanego miasta, a z bram wyłaniali się ludzie ważni, wychodząc naprzeciw władcy i witając go, po czym wymieniali się z nim prezentami i eskortowali z powrotem do miasta. To nazywano paruzją. Było to określenie z zakresu polityki obywatelskiej i tak właśnie wcześni Chrześcijanie nazywali powrót Jezusa. Według teologii Pawła, Chrześcijanie żyli w samym środku przejścia pomiędzy tym co było, a tym co ma nadejść – ale to wciąż te same czasy “przed” i “po” obecne w apokaliptyźmie. To wciąż jest to. Te wszystkie dualizmy to tylko jedna z charakterystyk. Mimo to, możecie spotkać podobne motywy w tekstach, które nie są apokalipsami, ale przejawiają wpływ tego światopoglądu i tego typu narracji historyczno-kosmologicznej.

Apokalipsy często zdają się być formą oporu kulturowego. Zdają się też mieć najwięcej sensu, gdy postrzega się je jako popularne wśród ludzi będących pod opresją jakiejś potężniejszej grupy, lub przynajmniej wierzących, że pod opresją się znajdują. Żyją w strachu przed opresją. Na ten przykład, to jest zupełnie naturalny światopogląd – jesteś w stanie to zrozumieć, wierząc, że jesteś opresjonowaną mniejszością i nie jesteś w stanie walczyć z potężniejszym prześladowcą. Zarówno grupy wczesnych Chrześcijan, jak i nawet cały Izrael, nie były w stanie zbuntować się przeciw Rzymskiemu Imperium i wygrać. Cała idea polega na tym – będziemy się opierać tak długo, aż w końcu zainterweniuje Bóg wraz ze swoją armią aniołów, a wtedy będziemy walczyć u ich boku, aby obalić Greków. W najwcześniejszych apokalipsach, Daniel pisał o Grekach i Syryjczykach, o Grecko-Syryjskim Imperium. Tak więc Grecy byli pierwszą opresyjną potęgą, o której myślano w ten sposób, aby ją tak obalić. Oczywiście później Rzymianie stali się jeszcze bardziej opresyjną potęgą, więc w czasach Jezusa i Pawła to Rzymianie są tym wrogiem, który zostanie obalony. Ale to się jeszcze stanie.

Nie zawsze prawdą jest, że ludzie wierzący w tego typu apokaliptyczne idee są rzeczywiście uciskaną mniejszością. W końcu sam Ronald Reagan, będać prezydentem Stanów Zjednoczonych, wierzył w takie rzeczy. Wciąż wierzył, że Bóg miał powrócić na Ziemię i równie dobrze mogło to się zdarzyć lada moment, a wtedy Bóg stoczyłby wielką bitwę. Zaangażowany byłby w nią Izrael i wszelkie ziemskie narody, a po tym Bóg założyłby swoje Królestwo w Jerozolimie. Reagan rozmawiał o tym przez telefon z różnorakimi izraelskimi politykami i przywódcami. Jaki jest w tym sens, aby Ronald Reagan – najpotężniejszy człowiek na świecie, wyznawał apokaliptyczny światopogląd? Cóż, Reagan spędził większość swego życia czując się przegranym, znajdując się poza liberalnym establishmentem ze wschodniego wybrzeża itp. Więc wcale nie musi być tak, że ludzie wyznający te poglądy są rzeczywiście dyskryminowani lub należą do prześladowanej grupy, ale zwykle jest tak, że postrzegają się w ten sposób, bo w przeciwnym przypadku, jeśli faktycznie masz władzę, to czynisz świat takim jaki chcesz. Obalasz kogoś, albo prowadzisz bitwę, wojnę i sam naprawiasz problem. To właśnie wtedy, gdy nie posiadasz wystarczającej władzy politycznej lub militarnej, aby naprawić dany problem, wtedy właśnie taki światopogląd staje się bardzo przekonywujący, wiarygodny i dogodny.

O to właśnie chodzi w Księdze Objawienia. Używamy więc tytułu Objawienia – Apokalipsa, jako określenie całego gatunku dla całego świata i pochodzi ono z tej właśnie księgi, bo jest ona najbardziej znaną apokalipsą ze wszystkich. Natomiast dziwne w objawieniu jest to, że (nie) jest pseudonimizowana. Według księgi jest po prostu napisana przez gościa imieniem Jan. Nie jest to ten sam Jan, który był bratem Zebedeusza, nie jest to ten sam Jan – o ile był w ogóle Jan, który napisał Ewangelię i Listy Jana, bo tak na prawdę nie wiemy kto je napisał – niemniej, ktokolwiek napisał Objawienie, nie jest tą samą osobą, która napisała te teksty. Za bardzo różnią się stylem i teologią. Jasne jest, że to nie jest ta sama osoba. Nie twierdzi ona, że jest jakimś słynnym Janem, przedstawia się po prostu jako Jan, więc nazywamy go Janem Jasnowidzem, prorokiem Janem lub coś w ten deseń. Zdaje się nie kryć z tym kim jest, i co ciekawe, nie umiejscawia treści swojej księgi w przeszłości. Umiejscawia ją w swojej teraźniejszości. Obrazuje to jego światopogląd. Na prawdę sądzi, że uczestniczy w tym co widzi – Chrystusowy koniec na prawdę właśnie nastał. Nie czuje potrzeby cofnięcia się do przeszłości i ponownego prorokowania. Postrzega się jako prorok pokroju Daniela, ale nie jako prorok przyszłości, ponieważ nie sądzi aby była jeszcze jakakolwiek przyszłość. Wierzy, że Jezus powraca właśnie w tym momencie, tak więc umiejscawia się na samym początku.

Rozdział 2. Struktura Objawienia

Jest więcej względów, pod którymi Objawienie wyróżnia się na tle innych apokalips – zaczyna się od siedmu listów adresowanych do siedmu kościołów Azji Mniejszej. Jedną z najciekawszych rzeczy w Objawieniu to jego struktura. W zeszłym tygodniu mówiłem o Hebrajczykach i przedstawiłem Wam zarys listu do Hebrajczyków, aby pokazać Wam, jak rozległa jest struktura tego kazania. Ten list był bardzo dobrze napisany. Egzemplarz najlepszej greki w całym Nowym Testamencie. Struktura Objawienia jest interesująca i pokażę Wam, dlaczego tak mówię, ale językowo nie jest zbyt dobrze napisana. Greka jest tu praktycznie analfabetyczna, więc uczeni zastanawiali się dlaczego; czyżby autor był słabo wykształcony? Albo, jak sugerują niektórzy, być może specjalnie pisze w taki sposób – w formie protestu przeciwko ludziom u władzy. Różne są na ten temat teorie, ale koniec końców to nie jest dobra greka i nie jest to dobrze napisane.

Jednakże struktura jest tutaj dość zawiła i interesująca, nazywam to strukturą cykli – spiralą. Zatytułowałem Wasz zarys “spiralny zarys Objawienia”, ze względu na samą opowieść – dużo ludzi czytało Objawienie – dobra, najpierw powiem Wam co w tym tygodniu zrobimy inaczej, niż w poprzednim. Jak może pamiętacie, w poprzednim tygodniu poświęciłem dużo czasu na omawianie listów do Hebrajczyków i ich średniowiecznej interpretacji, a to dlatego, że chciałem pokazać Wam, jak historyczna, krytyczna interpretacja tych tekstów, o których uczę w tym semestrze, nie jest jedyną słuszną drogą. Istnieją różne rodzaje alegorycznych, teologicznych oraz dosłownych podejść do tych tekstów i to wszystko jest w porządku. Aczkolwiek, w tym momencie cofam się całkowicie do historycznej krytyki tego tekstu. Po części z tego powodu, że wielu ludzi, szczególnie bardzo konserwatywni Chrześcijanie, czyta Objawienie tak, jakoby traktowało ono o naszych czasach. Ta interpretacja zapętlała się już wielokrotnie; miała traktować o wojnach angielskich, o I Wojnie Światowej, o II Wojnie Światowej, a bardziej współcześnie w książkach pokroju The Late Great Planet Earth, interpretacje nanoszono na konflikt ZSRR kontra USA i generalnie cała treść Objawienia ma odnosić się do tego, co nadejdzie za naszego życia. Więc te dziwne, latające, szarańczopodobne stworzenia o ludzkich głowach – według niektórych współcześnych Chrześcijan są to helikoptery. Starożytny autor nie wiedział czym jest helikopter, więc opisał to, co widzi, tak jak potrafił, ale teraz już wiemy, że to helikoptery, więc Jan opisuje wielką wojnę, która wybuchnie wokół i wewnątrz Izraela, aż w końcu dojdzie do wielkiego, nuklearnego kataklizmu – i o tym wszystkim podobno jest mowa w Objawieniu. Cóż, z oczywistych powodów nie będę o tym mówił. Zamierzam pokazać Wam jak historycy czytają ten tekst, czyli przez pryzmat jego starożytnego kontekstu.

Po pierwsze, jak może zauważyliście, Księga Objawienia nie zawiera jednej, ścisłej osi czasu. Raczej zdaje się składać z cykli przygotowujących do jakiegoś niezwykłego kryzysu – dzieją się różne okropne rzeczy, dochodzi do kwazi-zwieńczenia, a następnie cykl zaczyna się od nowa. Historia Księgi Objawienia kończy się ogromnym kataklizmem, dlatego właśnie nazywam jej przebieg spiralą cykli. Najpierw jednak zerknijcie tylko na rozdziały 6-8, a ja przeprowadzę Was przez nie na szybko, bo jest tam dobry przykład struktury tej księgi. W tym miejscu jest już po początkowych listach, później nastąpiła scena z boską salą tronową, o której powiemy sobie za momencik, no i te wszystkie wypowiadane przez wszystkich pieśni. Pochylmy się więc tutaj nad pierwszą strukturą.

“I zobaczyłem, gdy Baranek otworzył pierwszą z pieczęci, i usłyszałem pierwsze z czterech stworzeń mówiące jakby głosem gromu: “Przyjdź!” I zobaczyłem, a oto biały koń, ten zaś, który na nim siedział, miał łuk. I dano mu koronę, i wyruszył jako zwycięzca, żeby zwyciężać.”

To jest zwyciężanie, a wojna jest tym pierwszym koniem. “A gdy otworzył druga pieczęć,” – do czego zmierza z tymi pieczęciami?
Wyobraźcie sobie teraz: mówiliśmy już o tym jak konstruowane były starożytne księgi, mówiliśmy też o zwojach. Wszystko zawarte było w zwojach, a nie w książkach z pozszywanymi stronnicami. Jan widzi na niebie taki ogromny zwój trzymany przez anioła. Gdy kończono pisać list albo księgę, zwijano taki zwój i pięczetowano woskową pieczęcią, więc gdy ktoś miał przeczytać dany tekst po raz pierwszy, musiał zerwać tę pieczęć.
I o takie pieczęcie tutaj chodzi. Wyobraźcie więc sobie, że macie taki zwój z pieczęcią, więc łamiecie ją, aby móc trochę rozwinąć ten zwój, a później jest kolejna pieczęć, więc łamiecie i tą aby móc rozwinąć zwój jeszcze bardziej i taki właśnie jest zwój opisywany przez Jana – jest stopniowo rozwijany, a za każdym razem, z tego ogromnego zwoju, wyłaniają się kolejne rzeczy – wyskakują konie wraz z jeźdźcami mknąc w przestworzach.

“A gdy otworzył drugą pieczęć, usłyszałem drugie stworzenie mówiące: “Przyjdź!” I wyszedł inny koń, rudy, a temu, który na nim siedział, pozwolono odebrać ziemi pokój, aby ludzie zabijali się nawzajem. I dano mu wielki miecz.”

Tak więc pierwsza pieczęć uwalnia konia wyglądającego jak Imperium – zwycięzca idący zwyciężać; druga pieczęć to wojna w ogólnym ujęciu.

“A gdy otworzył trzecią pieczęć, usłyszałem trzecie stworzenie mówiące: “Przyjdź!” I zobaczyłem, a oto koń czarny, ten zaś, który na nim siedział, miał w swojej ręce wagę. I usłyszałem głos pośród czterech stworzeń mówiący: “Miara pszenicy za dzień pracy i trzy miary jęczmienia za dzień pracy, ale nie krzywdź oliwy i wina.””

Trzecia pieczęć jest czym? Głodem i biedą.

“Kiedy Baranek otworzył czwartą pieczęć, czwarta istota przemówiła: “Przyjdź!” I zobaczyłem, że wyszedł koń sinozielony. Ten, który na nim siedział, miał na imię Śmierć. Świat zmarłych nadciągał tuż za nim. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi. Mogli zabijać mieczem, głodem, zarazą i przez dzikie zwierzęta ziemi.”

Więć śmierć jest czwartą pieczęcią.

“Po otwarciu przez Baranka piątej pieczęci, zauważyłem poniżej ołtarza…” – zauważcie, że nie ma już mowy o jeźdźcach. Mamy czterech jeźdźców konnych symbolizujących cztery różne rzeczy. Piątą pieczęć posiada pewną dygresję – nie jest kolejnym koniem. Innymi słowy, zasiano u czytelnika oczekiwanie kolejnego konia, który będzie kolejną katastrofą, ale tak się nie dzieje – następuje dygresja.

” … zauważyłem poniżej ołtarza dusze zabitych za Słowo Boże i za świadectwo, które składali. Zawołały one donośnie: “Władco święty i prawdziwy, jak długo jeszcze ma to trwać?! Czy nie zamierzasz sądzić mieszkańców ziemi? Czy nie wymierzysz im kary za naszą krew?” Każdej z tych dusz dano białą szatę. Powiedziano im też, że jeszcze przez pewien krótki czas mają odpoczywać, aż się dopełni liczba ich braci, którzy również służyli [Chrystusowi] i podobnie mieli ponieść śmierć. “

Braci, nie sióstr. Nie ma w tym tekście praktycznie żadnej wzmianki o kobietach. Sami mężczyźni, nieskalani dotykaniem kobiet. Nie jest to zbyt pro-kobieca księga. Można tego nie zauważyć czytając angielskie tłumaczenie, w którym dodaje się w tym fragmencie siostry, ale tak na prawdę nie ma w tej księdze żadnych sióstr. Jest Nierządnica Babilońska, służebnica i są mężczyźni.

“… niewolnicy, bracia, którzy również poniosą podobną smierć.”

Czym jest piąta pieczęć? Niesie ona wizję ołtarza Boga, wielkiego ołtarza w niebiańskiej świątyni. Pod tym ołtarzem są dusze wszystkich naśladowców Jezusa, którzy byli męczennikami oraz tych, którzy jeszcze będą. Nie są ukarani, pytają jak długo jeszcze, jak długo? A Bóg odpowiada: “Spoko luz, macie tu białą szatę, siedźcie sobie spokojnie pod ołtarzem, zaraz się wszystkim zajmiemy, jeszcze chwila”. Piąta pieczęć jest dygresją, która mówi Wam – widowni, że jeśli doświadczacie cierpienia, to Bóg przyniesie ukojenie. Po tych czterech, narastających okropieństwach, jako piąta przychodzi uspokajająca dygresja. Ale akcja toczy się dalej.

“Baranek zdjął szóstą pieczęć. Wtedy doszło do silnego trzęsienia ziemi. Słońce pociemniało jak włosiennica. Cały księżyc przybrał barwę krwi. Z nieba na ziemię zaczęły spadać gwiazdy, jak niedojrzałe figi, gdy rozszalały wiatr targa figowcami. Niebo znikło jak zwój, który się zwinął…”

Przypomnijcie sobie jak mówiłem o tym, że niebo w starożytnej kosmologii nie jest po prostu powietrzem – jest stałym obiektem, jest jak wielki kawał skóry lub czegoś takiego, zawieszony tam na górze, i jest też woda po jego drugiej stronie. Jest tak w większości starożytnych kosmologii, czasem niekoniecznie woda. Gdy Jan pisze o niebie zwijającym się jak zwój to właśnie to ma na myśli. Niebo robi cziuczicuicziu i się zwija, a ponad nim ukazują się wyższe niebiosa. Tak więc niebo znika jak zwój.

“… każda góra i wyspa usunięta ze swego miejsca. Królowie ziemi oraz dygnitarze, wodzowie, zamożni i wpływowi, każdy niewolnik oraz człowiek wolny, ukryci w grotach i rozpadlinach, wołają do gór i skał: “Padnijcie na nas! Ukryjcie nas przed obliczem Tego, który siedzi na tronie, i przed gniewem Baranka! Bo nadszedł wielki Dzień ich gniewu, któż więc zdoła przeżyć?””

Szósta pieczęć to istna destrukcja. Załamuje się cały kosmos. Jan stworzył tym interesujący poziom niepokoju i katastrofy, ale w piątej pieczęci była dygresja. “Potem zobaczyłem czterech aniołów…” Teraz sobie myślicie: “O kurczę, jeśli szósta pięczęć jest taka…” – wiecie że będzie jeszcze jedna pieczęć – “Jaka będzie siódma pieczęć? Ja nie mogę, muszę to usłyszeć!” – pamiętajcie, ze w starożytności to wszystko było odczytywane na głos, więc słuchacie tego.

“Potem zobaczyłem czterech aniołów. Stali oni na czterech krańcach ziemi i powstrzymywali cztery jej wiatry…” – tu pominę kilka rzeczy – “Zobaczyłem kolejnego anioła […] i usłyszałem liczbę opieczętowanych.”

Tutaj wszyscy naśladowcy Jezusa są podzieleni pomiędzy oddzielne plemiona, każde liczące po 12 000 ludzi, a każde z tych plemion również jest zapieczętowane. Czy to nie ciekawe? Mamy tu inne użycie określeń “pieczęć” i “zapieczętować” – tym razem jest to pieczęć umiejscawiana na twarzach prawdziwych wyznawców, którzy są prawdziwym Izraelem, dwanaście plemion – dziesięć zagubionych plemion oraz dwa plemiona Izraela. Odbywa sie rekonstrukcja Izreala, oni są zapieczętowani, a pieczęć jest rzeczą dobrą. Oznacza, że nie stanie ci się krzywda, jeśli ją posiadasz. To dzieje się przez cały siódmy rozdział. Pomyślicie sobie: “A gdzie siódma pieczęć? Mieliśmy już sześć, wiem że nadchodzi jeszcze jedna, gdzie ona jest?” Musiscie czekać przez cały rozdział, aby dowiedzieć się, czym jest siódma pieczęć. Innymi słowy, wiedzie Was za nos. Ale wychodzi to na dobre, ponieważ podbudowuje napięcie. Wiesz, że nadchodzi siódma pieczęć, i jesteś całkiem pewny, że będzie bardzo, bardzo, bardzo sroga, bo taka była też szósta pieczęć. Ale zanim dotrzesz do siódmej pieczęci, sam zostajesz zapieczętowany, jeśli jesteś wiernym naśladowcą Jezusa, i upewniasz się o pieczęci.

Później są pieśni, będziemy o niektórych mówić, ale generalnie wszyscy wchodzą i rozgrywa się istny Broadway. Wydarza się coś, jest refren, wszyscy wbiegają na scenę i śpiewają piosenkę, błogosławiony niech będzie baranek, i tak dalej, alleluja, alleluja, uciekają, a akcja toczy się dalej. To jest sposób w jaki zbudowana jest opowieść – i to z interesujących powodów.

Dochodzimy do końca siódmego rozdziału, w końcu jesteśmy tutaj, więc rozpoczynasz rozdział ósmy – oczywiście w starożytności nie były one ponumerowane, ale mniejsza. “Gdy Baranek otworzył siódmą pieczęć…” – jesteście gotowi? “na około pół godziny zaległa w niebie cisza.” To jest siódma pieczęć. Co jest? Opowieść buduje napięcie, słuchasz jej odczytywanej na głos, wciąz buduje to napięcie, aż nagle siódma pieczęć jest takim zaskoczeniem: półgodzinna cisza w niebie. I nie ma tu żadnych wyjaśnień, po prostu zaczyna się od nowa. I niedługo później rozpoczyna się kolejny cykl. “Przyszedł też inny anioł. Miał ze sobą złotą kadzielnicę i zajął miejsce przy ołtarzu.”

Podsumujmy to. Na początku są cztery zwoje – cztery pieczęcie oznaczające te okropne, okropne złe rzeczy, później piąta pieczęć będąca dygresją, i to okazuje się być dobre, mowa tam o duszach męczenników, nie martw się, będziesz zbawiony, oto biała szata, spokojnie. Później jest szósta pieczęć, która jest kolejną, jeszcze gorszą rzeczą niż wszystkie poprzednie, jest naprawdę źle i trwa to jeszcze dłużej, i znowu długa dygresja, coś jak piąta pieczęć – przypieczętowanie zbawienia naśladowcom Jezusa. Po tej dygresji nastepuje siódma pieczęć, która jest wręcz rozczarowująca. Ale nie jest źle, no bo, wiecie – pół godziny ciszy w niebie.

Później mamy długie przejście, rozdziały 12, 13 i 14, które opowiadają o bitwie pomiędzy matką koscioła lub też matką Zbawcy, a smokiem. Rozdział 13 jest o smoku i o bestii. Rozdział 14 jest o baranku, rogatym baranku, który symbolizuje Jezusa będącym rogatym barankiem, jest zraniony. A potem, zaczynając od 15:1, mamy trzeci cykl siedmiu aniołów i siedmiu plag czy tez kielichów. Następuje po tym wielka konkluzja, na samym końcu, destrukcja Rzymu w rozdziałach 17-19. Ostateczna bitwa, opisywana w 19:11-21, zniewolenie i ostatecznie zniszczenie wrogów w rozdziale 20 oraz powstanie nowego Jeruzalem w rozdziałach 21 i 22.

Rozdział 3. Kryzys, Katharsis i Polityka w Objawieniu

Co nam mówi ta struktura? Struktury w tych różnych cyklach rozbudowują kryzys, po czym następuje ulga. Jest pewien słynny badacz Nowego Testamentu, który uczy w Divinity School, tym razem to nie ja, uczy w Divinity School, Adela Yarbro Collins. Wiele lat temu, gdy jeszcze byłem studentem, przeczytałem jej książkę zatytułowaną “Crisis and Catharsis”. Wspaniała książka na temat Objawienia. Jej teza była następująca: głównym celem Księgi Objawienia jest zbudowanie poczucia kryzysu wśród wczesnych naśladowców Jezusa. Jeśli odpowiada ci świat, w którym żyjesz, nie jesteś świadomy tego, że stan rzeczy jest dużo gorszy niż ci się wydaje. Jeśli księga adresowana jest do takich Chrześcijan, którym odpowiada zaistniały stan rzeczy, księga ma wzbudzić w nich dyskomfort odnośnie Rzymskiego panowania. Jeśli sposób, w jaki panują Rzymianie, im nie odpowiada – czują się depresyjnie i pod opresją, wtedy księga doprowadzi ich do pocieszenia. Tak więc kryzys wytwarzany jest po to, aby pozwolić czytelnikowi na doświadczenie katharsis w zbawieniu. Zapętlająca się struktura księgi stara się wzbudzić to u słuchaczy w sposób psychologiczny. Można dostrzec to, w jaki sposób jest to osiągane.

I pamiętajcie, księga pisana jest pod wystąpienie. Słuchacie wygłaszanej opowieści. Księga jest długa, ale siedzicie i słuchacie, wyobrażając sobie różnych Chrześcijan w Azji Mniejszej w jakimś kościele, np. w Efezie, jak spotykają się w ciemności, w jakimś domu, w czyjejś jadalni, a ktoś rozesłałwszy ten dokument poprosił o jego odczytanie. Siedzicie wszyscy przy kilku świecach, a ktoś odczytuje księgę – a w niej te wszystkie dziwne wydarzenia, dziwne stworzenia, i mnóstwo pieśni śpiewanych przez ludzi, aniołów, bestie i starszyznę. To trochę jak w czwartym rozdziale, spójrzcie na czwarty rozdział Objawienia. To tam, gdzie znajdujemy się w sali tronowej Boga.

“Następnie patrzę: Niebo. W niebie — otwarte drzwi! A głos, który usłyszałem na początku, przypominający dźwięk skierowanej do mnie trąby, zachęcił: “Wstąp tutaj! Pokażę ci to, co musi stać się potem.” I natychmiast zawładnął mną Duch. Zobaczyłem w niebie tron. Siedział na nim ktoś, kto z wyglądu przypominał kamień jaspisu lub krwawnika. Wokół tronu rozciągała się tęcza. Podobna była do szmaragdu. Stały też dwadzieścia cztery inne trony. Siedziało na nich dwudziestu czterech starszych. Ich szaty były białe, a na głowach mieli złote wieńce. Z tronu strzelały błyskawice, rozlegały się głosy oraz grzmoty. Przed tronem natomiast płonęło siedem ognistych pochodni — to siedem duchów Boga.”

Dzieje się to wszystko, potem mamy cztery stworzenia, te stworzenia złożone z potwornych wręcz kombinacji stoją wokół tronu i zaczynają śpiewać “święty, święty, święty Pan Bóg Wszechmogący, który był, jest i który nadchodzi”. Potem widzimy dwudziestu czterech starzych, śpiewają inną pieśń. To wszystko ma być dokładnie wyobrażone, a nie tylko czytane w ciszy.

Zróbmy mały eksperyment, aby zaprezentować jak mogłoby się to stać. Podzielimy się na trzy części. Wy będziecie czteroma stworzeniami. Teraz podzielimy resztę klasy, wy wszyscy będziecie – chyba starszymi, nie pamiętam – a Wy będziecie jeszcze inną grupą. Oto cytaty. Na początku wypowiadajcie to delikatnie, razem ze mną, okej? Nie śpieszcie się. Wiecie, jestem muzykiem, będziecie trzymać się mojego tempa.

“Święty, święty, święty jest Pan Bóg Wszechmogący, który był, jest i który nadejdzie.” Mówcie!

“Godny jest zabity baranek.” – nie śpieszcie się – “Godny jest zabity baranek.”

“Godny jesteś, nasz Panie i Boże, przyjąć chwałę, cześć i moc. Godny jesteś, nasz Panie i Boże, przyjąć chwałę, cześć i moc.”
Teraz trochę głośniej.

Dym w sali tronowej. Bestie trzepiące skrzydłami. Zamknijcie oczy i głośniej.
Krzyczcie!
STOP!
Czujecie coś? Powinniście coś czuć. Powinniście czuć się dziwnie. Powinniście czuć się niekomfortowo – tylko trochę, powinniście czuć lekki dreszcz, ponieważ czytanie Objawienia jako plan powrotu Jezusa albo co stanie się z Republikanami i Demokratami trochę mija się z celem. Prawdziwy cel tej księgi to wciągniecie w pewien świat – bardzo performatywny świat. O to tu chodzi, Księga jest jak sztuka sceniczna, z tym że sceną w tym przypadku jest cały kosmos i te wszystkie dziwne rzeczy dziejące się wokół.

To co tu zachodzi, po części, cytując Prof. Collins, to wprowadzenie poczucia kryzysu w kosmosie. Nie dlatego, abyś miał zwyczajnie żyć już w tym kryzysie. Ale dlatego, bo autor wierzy, że Bóg w końcu rozwiąże ten kryzys – niekoniecznie dzisiaj. Ta księga, odczytywana dla ciebie w twoim kościele, głośno, w środku nocy, trafia do twojego poczucia bycia prześladowanym, jeśli takowe posiadasz. Ale co jeśli takowego nie posiadasz? Co jeśli tak na prawdę całkiem dobrze ci w Rzymie? Co jeśli całkiem nieźle ci się powodzi? Prowadzisz dobry biznes, Pax Romana – pokój rzymski, umożliwia ci podróże. Możesz wsiąść na pokład nie martwiąc się piratami – nie to co dzisiaj. I nie to co sto lat przed tym. Pompeusz był generałem, który pozbył się śródziemnomorskich piratów w pierwszym wieku przed naszą erą. Więc jeśli jesteś przedsiębiorcą i nieźle ci się powodzi, mógłbyś sądzić, że pokój rzymski jest w porządku. Jasne, od czasu do czasu parę osób traci głowę, aby utrzymać pokój, jest jak jest.

Księga Objawienia zdaje się mieć dwojaki cel. To tak jak w tym starym powiedzeniu odnośnie tego jakie powinno być dobre kazanie. Dobre kazanie powinno pocieszać zmartwionych i martwić pocieszonych. I to w pewnym sensie stara się zrobić Księga Objawienia. Zwróćcie uwagę na to: jaki pogląd na Rzym jest tu zaprezentowany? Spójrzcie na rozdziały 18 i 19. Jeśli mielibyście jedynie listy Pawła, co myślelibyście o Rzymie, o rządzie, o cesarzu? Jeśli mielibyście jedynie poszczególne księgi, jak np. listy pasterskie, co byście myśleli o polityce Rzymu? Nie ma opcji, aby ten autor stwierdził coś w stylu “szanujcie cesarza”, a podobne stwierdzenia padały właśnie w innych wczesnochrześcijańskich listach.

“Po tych wydarzeniach zobaczyłem innego anioła. Zstępował on z nieba. Miał wielką władzę. Od jego chwały aż pojaśniało na ziemi. Zawołał potężnym głosem: “Upadł! Upadł Wielki Babilon! Stał się siedzibą demonów, kryjówką wszelkiego nieczystego ducha, wszelkiego nieczystego ptactwa oraz wszelkiego nieczystego i ohydnego zwierzęcia. Bo winem jego szaleńczej rozpusty zostały spojone wszystkie narody. Królowie ziemi uprawiali z nim nierząd. A ziemscy kupcy wzbogacili się na jego niebywałym przepychu.””

To jest Rzym. Babilon to kryptonim dla Rzymu. Wiemy, że tak jest, bo w 17:9-18 Jan pisze o mieście będącym na siedmiu wzgórzach, odwołując się do słynnych Siedmiu Wzgórz Rzymu. Oczywiście, w 13:18 mamy:

“…Bez tego znamienia nikt nie mógł nic kupić ani sprzedać. Aby to uczynić, musiał mieć na sobie znamię — imię bestii lub liczbę jej imienia. Tu trzeba mądrości. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę bestii. Jest to liczba człowieka: sześćset sześćdziesiąt sześć.”

Co to jest 666? Cóż, w latach 80′ niektórzy z nas – lewaków, twierdzii, że to Ronald Wilson Reagan. Można tu wymyślać na prawdę różne rzeczy. Uczeni sądzą, że gdy brało się słowo “Nero” – imię cesarza – i literowało się jako “Neron”, z N na końcu, to wedle hebrajskich liter wychodziło właśnie 666, po dodaniu tych trzech liter. Zauważycie też tam stopkę, a tam: “według niektórych starożytnych źródeł 616” – czyli jakiś skryba natyka się na liczbę 666 i mówi: “o nie, to na pewno nie tak, to musi być 616”. I to na prawdę ma sens, jeśli ma się odnosić do Nerona, bo jeśli napisze się jego imię trochę inaczej – w sposób, który mógł być stosowany w starożytności – okazuje się właśnie, że to raczej 616, niż 666, dlatego wielu uczonych uważa, że autor prawdopodobnie odnosi się w jakiś sposób do Nerona. Nero to bestia, Nero to nierządnica, Rzym to nierządnica, która uprawiała seks z każdym bogaczem i królem na całym świecie. Nie jest to zbyt pozytywny pogląd na Rzym i oczywiście Rzym jest na końcu kompletnie zniszczony.

To wszystko było dla wczesnych Chrześcijan jak niezły dreszczowiec, ponieważ Nero pod koniec I wieku był znany jako pierwszy cesarz prześladujący Chrześcijan w Rzymie. Jest z tym związana słynna opowieść. W Rzymie wybuchł wielki pożar, o który oskarżono Nerona, ponieważ pozbywał się w tamtym czasie biedoty z pewnych apartamentów w jeden z rzymskich dzielnic, tuż przy Koloseum, aby wybudować sobie wielki pałac. Jeśli pojedziecie do Rzymu, to właśnie otworzyli tak zwany Złoty Dom i to był właśnie pałac wybudowany przez Nerona. Jest piękny, aby go obejrzeć trzeba zejść pod ziemię, bo budynek jest pod ziemią. Jeśli będziecie w Rzymie, koniecznie udajcie się do pałacu Nerona, bo dopiero od paru lat jest znów publicznie dostępne. No więc Neron podpalił kilka kamienic, aby zrobić miejsce na swój pałac, ale jako, że spotkałoby się to z powszechną dezaprobatą, zrzucił winę na Chrześcijan. Obwieścił, że to Chrześcijanie podłożyli ogień, że ogólnie są bardzo źli i podobno urządził on na pogorzelisku wielkiego grilla, obsmarował Chrześcijan smołą, ukrzyżował i podpalił na sztosie, co posłużyło za oświetlenie urządzanego przyjęcia. Taka historia o Neronie krążyła pośród późniejszych Chrześcijan i nie tylko pośród nich. Dla naśladowców Jezusa, Nero był straszliwą postacią, która mogłaby nawet powstać z grobu, aby siać tyranię.

Rozdział 4. Społeczny kontekst Księgi Objawienia

Czyj zarys się tu rysuje? Autor prezentuje taki obszerny mit, nierządnica jest oczywiście zabita, Babilon zniszczony, Rzym również, wszyscy majętni ludzie są zniszczeni, wszyscy ziemscy królowie są zniszczeni przez aniołów i przez powracającego Jezusa. A po tym osadzenie Nowego Jeruzalem – pięknego i całego ze złota, i nie ma tam ni nocy ni dnia, bo Bóg nad niem świeci i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Z czym mamy tutaj do czynienia? Teraz wrócimy do początku księgi.

Spójrzcie na rozdział 2. To jest w listach. Wiemy, że napisał to ktoś imieniem Jan. Twierdzi, że w czasie pisania był uwięziony na wyspie Patmos w Śródziemnomorzu, po czym rozsyła to po świecie. Zaczyna więc od siedmiu listów do siedmiu kościołów.
“Do anioła kościoła w Efezie.”
Efez, widzieliśmy już Efez, co nie? Jeden z listów pseudo-Pawła mógł być zaadresowany do Efezu. Okazuje się, że Paweł założył w Efezie kościół i zdaje się to być jeden z jego większych kościołów. Spędził tam lata.

“Oto, co mówi Ten, który w swojej prawej ręce trzyma siedem gwiazd i przechadza się pośród siedmiu złotych świeczników: Wiem o twoich czynach, o trudzie i wytrwałości. Wiem też o tym, że nie możesz znieść złych oraz że poddałeś próbie ludzi, którzy się podają za apostołów, a nimi nie są, i odkryłeś, że to kłamcy – to pojawiający się fałszywi apostołowie – Masz też wytrwałość. Wiele zniosłeś dla mojego imienia i nie uległeś zmęczeniu. Lecz mam coś przeciwko tobie:”

Widzicie, niektóre listy są głównie wychwalające dany kościół, a niektóre są głównie karcące, interesującym jest więc zobaczyć za co są karcone, a za co chwalone.

“Przypomnij sobie, skąd spadłeś. Opamiętaj się! – uważa, że to sprzeniewierzony kościół – Wróć do pierwszych czynów! Bo jeśli się nie opamiętasz, przyjdę do ciebie i ruszę twój świecznik z jego miejsca. Na swoją obronę masz natomiast to, że czujesz wstręt do postępków nikolaitów. – Cóż, nic tak na prawdę nie wiemy o nikolaitach, więc nic nam to za bardzo nie mówi – Ja również brzydzę się nimi.Kto ma uszy, niech wysłucha, co Duch ogłasza kościołom. Temu, kto zwycięży, właśnie jemu, pozwolę spożyć z drzewa życia, które rośnie w raju u Boga.”

I dalej jest mowa o kolejnym kościele. Są tam fałszywi prorocy, ale dalej spójrzcie na 2:9.

“Wiem o twoim ucisku i ubóstwie — choć ty jesteś bogaty — i o bluźnierstwie ze strony tych, którzy podają się za Żydów, lecz nimi nie są. Są raczej synagogą szatana.”

Jest tu pewne ubóstwo, które wychwala. Mówi o ludziach, którzy podają się za Żydów. 2:13: “Wiem gdzie żyjesz.” – To do Pergamonu, który był ogromnym miejscem imperialnego kultu – kultu cesarza. Możecie się tam udać, ja tam będę w czerwcu, zazdrośni? Możecie tam wejść na sam szczyt Akropolu, i austriaccy archeolodzy odbudowują tam te wszystkie świątynie Trajana i Hadriana. Oczywiście Trajan i Hadrian pojawiają się po Objawieniu, ale wtedy panował tam wielki kult cesarza.

“Wiem, gdzie mieszkasz — tam, gdzie jest tron szatana. – może to być nawiązanie do kultu cesarza właśnie – A jednak trzymasz się mego imienia i nie zaparłeś się swojej wiary we Mnie, nawet w dniach, gdy Antypas, mój wierny świadek, został zabity u was, gdzie mieszka szatan. Lecz mam nieco przeciwko tobie:”

Cóż, kończy mi się już czas, ale pozwólcie mi streścić co mu nie odpowiada. Ma coś do pewnej kobiety imieniem Jezebel, która jest jedną z prorokiń w jednym z kościołów. Ma coś do bogaczy. Mówi pewne rzeczy o bałwochwalstwie, które sugerują, że ma coś do ludzi jedzących mięso poświęcone bożkom. Nie sądzimy, aby na prawdę były tam jakiekolwiek kościoły praktykujące poganizm. Prawdopodobnie wiedział, że są tam jacyś Chrześcijanie jedzący mięso poświęcone bożkom i nazywa to bałwochwalstwem.

I pomyślmy teraz – które kościoły znajdują się na obszarze Azji Mniejszej, w których przewodzą kobiety, których apostoł pozwolił na jedzenie mięsa poświeconego bożkom, a niektórzy z nich nie są tacy biedni, zdaje się, że w Koryncie ludziom powodzi się całkiem nieźle. Byćmoże ten ktoś – i to tylko hipoteza, ale myślę, że fajnie o tym porozmyślać – być może specjalnie pisze do kościołów Pawła, ponieważ uważa, że za bardzo odpowiada im panowanie Rzymu, więc chce to zmienić, aby nawrócić ich przeciw Rzymowi i przekonać do tej anty-rzymskiej wersji ewangelii. I dlatego właśnie buduje ten list, aby powiedzieć, jak już mówiłem, że jeśli jesteś zmartwiony, czujesz się pod opresją, to powinieneś być pocieszony przez ten tekst. Ale jeśli odpowiada ci Pax Romana, powinieneś odczuć ogromny dyskomfort i przejść na właściwą stronę. W środę porozmawiamy o tekstach, które mogły być bardziej sympatyzujące z cesarstwem.

Dale B. Martin

Wykładowca

Dale B. Martin jest profesorem religioznawstwa na Uniwersytecie Yale. Kształcił się na Uniwersytecie Abilene Christian, Princeton Theological Seminary i Uniwersytecie Yale. Wydał opracowania badawcze na tematy jak: Nowy Testament, początki chrześcijaństwa, świat grecko-rzymski, starożytna rodzina oraz płeć i seksualność w starożytnym świecie. Profesor Martin otrzymał stypendia od National Endowment for Humanities, Fulbright Commission, Alexander von Humboldt Foundation i Lilly Foundation. Jest członkiem American Academy of Arts and Sciences (wybrany na 2009).

Sprawdź pozostałe wykłady z kursu

Zapisz się na historyczne studium początków chrześcijaństwa, poprzez analizę literatury pierwszych ruchów chrześcijańskich w kontekście historycznym, koncentrując się na Nowym Testamencie.

Strona główna kursu