Wykład 24 – Apokaliptyka i kompromis.

Kurs ten przybliża Nowy Testament nie jako Pismo Święte, czy kawałek autorytatywnego świętego pisma, ale jako zbiór dokumentów historycznych. Dlatego też zachęca się studentów, aby zostawili za sobą swoje wcześniejsze wyobrażenia o Nowym Testamencie i przeczytali go tak, jakby nigdy wcześniej o nim nie słyszeli. Wiąże się to ze zrozumieniem historycznego kontekstu Nowego Testamentu i wyobrażeniem sobie tego, jak mógł on wyglądać dla starożytnego człowieka.

Wykład 24

Tłum. Dawid Opala

Profesor Dale B. Martin: Ostatnio mówiliśmy o Księdze Apokalipsy, i usiłowałem umieścić ją w kontekście rzymskiej polityki kultu cesarskiego. Autor tej Księgi, ktoś nazywany Janem, chociaż powiedzieliśmy, że to nie był ten sam Jan, który napisał Ewangelię i listy, nie był Janem synem Zebedeusza, tylko innym człowiekiem o imieniu Jan. „Johanan” było bardzo popularnym imieniem wśród Żydów I wieku n.e., więc to nic dziwnego, że mamy jakiegoś Jana, ale nie wiemy dokładnie kim on był w relacji do innych postaci wczesnego chrześcijaństwa. Zakończyłem mówiąc: wyobraźmy sobie jego politykę. To wyraźnie antyrzymski dokument. To możemy powiedzieć na pewno. Kto mógł to napisać i dlaczego miałby napisać siedem listów do siedmiu kościołów, które mamy w Apokalipsie? Jednym z podejść jest uznać, że te dokumenty zostały napisane pod koniec pierwszego stulecia, jak myśli wielu uczonych, on mógł… jak mówiłem, jego greka jest słaba. Nie pisze dobrze po grecku, czasem popełnia gramatyczne błędy, i to jest zła greka. Nawet jeśli nie mamy dobrej greki w całym Nowym Testamencie, ale ta jest najgorsza.

Co myślicie o kimś, kto jest przeciwko jedzeniu mięsa poświęconego bałwanom, kto myśli o sobie jako o prawdziwym Żydzie, a Żydach w synagogach Azji Mniejszej jako nieprawdziwych Żydach, i jest przeciwko roli kobiet w gminach? Nie wiemy niczego o kobiecie, którą autor nazywa Jezebel poza tym, że używa przezwiska ze Starego Testamentu na rozpustną bałwochwalczą kobietę, Jezebel, i nazywa pewną chrześcijańską kobietę, która jest przywódczynią jednej z gmin. Określa ją strasznym terminem. Sugerowałem, że pisze o przeciwko odmianie chrześcijaństwa reprezentowanej przez gminy Pawła, które były właśnie tam, w Efezie czy Smyrnie, gdzie on sam pisał, ponieważ gminy Pawła skupiają ludzi, którzy w wielu wypadkach „odstają”. Czują się dobrze w rzymskiej kulturze. Może mają swoje biznesy, swoich niewolników, w tych gminach są przywódczynie-kobiety. Paweł pozwalał na to, jak niektórzy z was wskazali w waszych pracach, i ci ludzie sądzą, że to w porządku jeść mięso poświęcone bałwanom. Autor Apokalipsy uważa, że to czyste bałwochwalstwo. Może ten człowiek pisze Apokalipsę dokładnie po to, aby zaatakować ten rodzaj chrześcijaństwa, który reprezentuje Paweł w swoich listach.

Kim mógłby być? Możemy sobie wyobrazić, i to jest czysta spekulacja, wyobraźnia, co jeśli ten człowiek przybył z samej Palestyny? Może żył w czasie Wojny Żydowskiej 70 roku, pamiętał, jak świątynia w Jerozolimie została zniszczona i Jerozolima zajęta przez Rzymian. Tysiące Żydów wzięto do niewoli, do Rzymu, i sprzedano jako niewolników, i ziemia została spustoszona. Może żył w czasie tej wojny i to wznieciło w nim nienawiść do Rzymian. Dostarł do zachodniej Azji Mniejszej, krążył po wschodnim świecie śródziemnomorskim, dotarł do zachodniej Azji Mniejszej, i tutaj nie widzi uczniów Jezusa, którzy są jak on, biedni, niezbyt wykształceni, nienawidzący Rzymu i widzący się jako prześladowani przez Imperium. Widzi chrześcijan, którzy uważają się za naśladowców Jezusa, ale czują się dobrze w tym świecie. Żyją dobrze w greckich i grecko-rzymskich miastach. Więc pisze Apokalipsę, aby nimi wstrząsnąć, aby znienawidzili Rzym tak, jak on go nienawidzi. Aby uważali na cesarski kult tak, jak on. Więc to kreśli nam we wczesnym chrześcijaństwie politykę antyrzymską. 

Pytanie tygodnia, i to pytanie, które będziecie omawiać w grupach dyskusyjnych w czwartek i piątek, i niektórzy napiszą o tym prace, jest takie: jaka była polityka wczesnego chrześcijaństwa? W starych czasach Hollywoodu uważano, że wczesne chrześcijaństwo było ruchem niewolników, albo ubogich, i Rzym zawsze prześladował chrześcijańskie grupy, i małe grupki chrześcijan żyły w ścisku gdzieś po domach, albo w katakumbach rzymskich, albo jaskiniach. Cóż, to Hollywood. Rzymianie w zasadzie nie zwracali uwagi na grupy wczesnochrześcijańskie przez długi czas. Nie było konsekwentnych prześladowań ze strony Rzymu wobec ruchu Jezusa aż do późniejszych wieków. Rzym nawet nie zauważał większości tych małych domowych gmin zakładanych przez Pawła i innych misjonarzy przez kilka pierwszych dekad. Było wiele sposobów, jak ci ludzie odnosili się do Rzymu jako cesarstwa, i to widzimy. Wraz z Apokalipsą widzimy potężnie antyrzymski punkt widzenia. Ale pamiętajmy, co Paweł powiedział w Rzymian 13:

Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. [Więc według Pawła Bóg ustanowił rzymskich namiestników] Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego.

Rzymscy namiestnicy są zagrożeniem tylko dla złych, nie dla dobrych? Autor Apokalipsy nie zgodziłby się z tym zupełnie. Uznałby to za szaleństwo.

A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle.

Rzymski namiestnik z perspektywy Pawła, przynajmniej jak pisze w Rzymian 13, to Boży sługa, który karze przestępców. Zupełnie inna wizja Rzymu niż ta w Apokalipsie.

Więc jak różne dokumenty wczesnego chrześcijaństwa – pamiętajcie, podkreślaliśmy to w całym dyskursie o różnorodności wczesnego chrześcijaństwa, że mamy różne chrześcijaństwa w I wieku. Jak te różne teksty opisują swoje poglądy polityczne? Czy są rewolucyjne, czy dostosowują się do władzy? Są prorzymskie czy antyrzymskie? Już widzimy dwie, zdałoby się, przeciwne pozycje. Spójrzmy na 1 Koryntian. Pamiętajcie, musicie mieć swoją Biblię, 1 Kor 2:6:

A jednak głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały.

Paweł wie, że Rzymianie ukrzyżowali Jezusa. Ukrzyżowanie nie było żydowską karą, tym byłoby ukamienowanie. Gdy żydowscy przywódcy chcieli ukarać kogoś śmiercią w Jerozolimie, skrzykiwali ludzi i kamienowali tego kogoś. Kamienowanie było żydowską karą śmierci; ukrzyżoanie było rzymską. Paweł to wie. Czy mówi tu o władzy, która ukrzyżowała Jezusa, o Rzymianach? Piłat oczywiście był namiestnikiem Judei w tym czasie, ale Piłat reprezentował Senat i cesarza. Czy Paweł obwinia Senat i cesarza za ukrzyżowanie Jezusa? Co ma na myśli mówiąc „władcy”? Pewni badacze używają tego tekstu, by powiedzieć, że wbrew Rzymian 13 Paweł wcale nie kocha Rzymu tak bardzo. Nadal wierzy, że to zła władza ukrzyżowała Jezusa. Ona przemija w tym momencie, i z pewnością zostanie zniszczona przez Boga, gdy Jezusa powróci na obłokach z armią aniołów.

Inni badacze mówią: nie, słowo „władca”, po grecku „archont”, odnosi się do nadludzkich anielskich potęg, które nazywaliśmy władzami nadprzyrodzonymi. Czy Paweł mówi tu o satanicznych aniołach rządzących wszechświatem? Pamiętajcie, że mówiliśmy o apokaliptycznym widzeniu świata, i jednym z jego aspektów jest to, że za różnymi krajami stoją anielskie siły, anielscy przywódcy, którzy są prawdziwą władzą stojącą za rządami, za narodami. W Danielu mamy księcia Persji, czyli anioła, który rządzi Persją. Każdy naród ma tych anielskich przywódców albo szatańskie moce, ponieważ oczywiście sam Szatan jest opisany jako anioł w żydowskiej Biblii. Więc czy Szatan jest jedną z wielu potęg, władców kosmosu, i czy Paweł mówi tutaj o anielskich mocach, że ukrzyżowały Jezusa, a nie o Rzymianach? Albo, jak powiedzieliby pewni badacze, i ja jestem w tym obozie, może o obu? Może Paweł włącza Rzymian do tych władców, którzy bezwiednie ukrzyżowali Jezusa i którzy będą zniszczeni, ale może Paweł wierzy też, że Rzymianie sami są kontroloani przez szatańskie anielskie moce? Jeśli tak odczytanie 1 Koryntian 2, pogląd Pawła na Rzym nie jest już taki pozytywny, tak wprost pozytywny, jak widzieliśmy w Rzymian 13, prawda?

Kiedy zapytacie uczonych, czy wcześni chrześcijanie buntowali się politycznie przeciwko Rzymowi, czy byli politycznie spolegliwi, uczeni staną po obu stronach. Niektórzy powiedzą, że owszem, chrześcijanie byli rewolucyjni i antyrzymscy. Inni powiedzą: nie, byli spolegliwi. Byli konserwatywni i dobrze się mieli. To będzie temat waszych prac w tym tygodniu, bo na ten temat właśnie są żywe spory między badaczami. Nie ma jednej poprawnej odpowiedzi na to pytanie. To skomplikowane, więc warto rzucić na to okiem.

Oczywiście czytaliśmy już Łukasza i Dzieje. Tam autor prezentuje Rzym na sposób ambiwalentny. Z jednej strony stara się, aby rzymscy namiestnicy uznawali Jezusa za niewinnego, Pawła za niewinnego, ich ruch za niewinny, i przez to nie-rewolucyjny. Paweł jest w końcu zabrany do Rzymu, ale po tym, jak namiestnik powiedział: „Mógłbym go uwolnić, ja nie widzę w nim nic złego, to dyskusja między Żydami”. Jednak Paweł zaapelował do cesarza, więc wysłano go do Rzymu w Dziejach. Ci wszyscy rzymscy namiestnicy uznawali, że chrześcijaństwo nie było buntem politycznym. Wygląda, jakby autor właściwie pisał dzieło apologetyczne o Rzymianach, poza tym, że jak zauważono, ci wszyscy rzymscy władcy wyglądają raczej na niekompetentnych i bezsilnych. Nie umieją kontrolować tłumów, które ich otaczają. Nie mogą oprzeć się żydowskim przywódcom, którzy oskarżają Pawła o bunt. Więc czy Rzym w Dziejach czy u Łukasza to dobra władza, zła władza czy ambiwalentna władza?

Teraz spójrzmy na te dokumenty. Spójrzmy na 2 Tesaloniczan. Czytaliśmy już te teksty, które są wyraźnie antyrzymskie, jak Apokalipsę. 2 Tesaloniczan to jeden z tych listów Pawła, co do którego jedni mówią, że Paweł rzeczywiście go napisał, a inni, że nie. Ja sądzę, że zapewne nie napisał 2 Tes. Ale w przeciwieństwie do Efezjan, Kolosan i listów pasterskich, gdzie one wyraźnie są napisane w innym stylu niż siedem listów Pawła, greka 2 Tes wygląda bardzo na grekę Pawłową. Więc nie można wyrzucić 2 Tes z autentycznych listów Pawła bazując na stylu jego greki, tak jak inne listy, które twierdzą, że są Pawła. Czemu uważam, że 2 Tes nie jest Pawła?

Po pierwsze, to nie jest takie ważne, ale zaraz do tego dojdziemy. Autor przekazuje w 2 Tesaloniczan o przyjściu Jezusa, co zaprzecza temu, co napisano w 1 Tesaloniczan. W 1 Tes autor mówi: On przyjdzie bardzo szybko, przygotujcie się, nie zasypiajcie, Jezusa wraca i paruzja nastąpi już zaraz! Mówi, nie wiemy dokładnie kiedy, ale już zaraz. W 2 Tes, jak zobaczymy, mówi on: nie, nie, nie, nie, nie przestawajcie pracować ani nic takiego, nie porzucajcie zawodu, ponieważ niektórzy ludzie w Tesalonikach, według autora, widocznie porzucali pracę, ponieważ przygotowywali się na powrót Jezusa. Mówi więc: nie, nie, powinniście nadal pracować, wydarzy się jeszcze kilka rzeczy zanim nastąpi koniec świata, i potem kreśli ciąg wydarzeń, czego należy się spodziewać. Ja przeprowadzę was za chwilę przez ten ciąg. Pewni uczeni mówią, że to, co 2 Tes mówi o końcu świata i powrocie Jezusa, różni się dość mocno od tego, co mówił o tym Paweł w 1 Tes, więc mogła to napisać inna osoba w innym czasie i w innej sytuacji. To jest pewien argument.

Myślę, ze bardziej przekonującym argumentem, dla mnie, jest to, że jeśli weźmiemy początek 2 Tes i koniec 2 Tes, i ułożymy je obok części 1 Tes, wyglądają bardzo, bardzo podobnie. Ale chwileczkę, wyglądają podobnie, więc nie są autorstwa Pawła? Tak myślę. Jeśli Paweł chciał napisać inny list do Tesaloniczan, to czy robiłby to z kopią 1 Tesaloniczan? Użyłby nawet tych samych słów i zwrotów z poprzedniego listu? Nie sądzę. Innymi słowy, 2 Tes miejscami wygląda podejrzanie zbyt podobnie do 1 Tes, aby być autentycznym listem Pawła. Gdy ludzie piszą inne listy, używają innych słów. Nie powtarzacie tych samych słów i zwrotów z poprzedniego listu. Jedyne miejsce, gdzie nie znajdujemy tych złów i zwrotów w 2 Tes to dokładnie ta środkowa część, gdzie autor naucza o innym ciągu wydarzeń niż miał 1 Tes. Wydaje mi się, że jeśli chcesz napisać list-pseudonim, i przypisać go Pawłowi, jak wyglądałoby to najbardziej przekonująco? Jeśli znasz 1 Tes, możesz użyć go jako modelu. Czytasz uważnie 1 Tes i naśladujesz styl i to, co on pisze, ale w drugim rozdziale 2 Tes dajesz swój własny ciąg zdarzeń, który uważasz, że nastąpi. Dlatego nie jest to zapewne list Pawła. Ale uczeni mają różne opinie o 2 Tes. Nawet uczeni krytycy, którzy nie wierzą, że Paweł napisał wszystkie „swoje” listy z NT, i nadal uważają, że napisał 2 Tesaloniczan.

Jaki jest cel tego pisma, spójrzmy na rozdział drugi, pierwsze 12 wersów rozdziału 2. Czytajcie ze mną, abyście wiedzieli, że was nie okłamuję, bo przy każdej okazji lubię kłamać i zwodzić studentów.

W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia [znów, nie mówi „siostry”], abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.

Wspomina, że krążyły listy pod imieniem Pawła, mówiące, że zmartwychwstanie już nastąpiło, że Dzień Pański już nastał. Zauważcie, jeśli ten list jest pseudonimowi, jak ja twierdzę, to mamy odniesienie do listu pseudonimowego w liście pseudonimowym. To nie było rzadkie w starożytności. Czasem jeśli piszecie list pseudonimowy, umieszczasz uwagę: cóż, pewni ludzie używają listu podpisującego się moim imieniem, i ja ich potępiam. Oczywiście ten sam list jest też pseudonimowy. To ironia, którą widzimy w tych listach. 

Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo dzień ten nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu [ok, czyli o kim tutaj mówi?], syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.

To coś w rodzaju figury antychrysta, którą widzieliśmy u Daniela, u Jezusa i jego małej apokalipsy w Marku 13, i innych miejscach o ohydzie spustoszenia w świątyni. Ten autor mówi, że ta postać ogłosi się Bogiem i zasiądzie w świątyni w Jerozolimie.

Czy nie pamiętacie, jak mówiłem wam o tym, gdy wśród was przebywałem? Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aby objawił się w swoim czasie.

„Co go powstrzymuje” pochodzi od greckiego „katecho”, co oznacza coś zatrzymującego coś innego. Nie wiemy, czy mówi tu o rzeczy, mocy czy osobie. Czy jest jakaś osoba, która powstrzymuje tę postać za skrzydła? Kto nie pozwala samozwańczemu bóstwu zasiąść w Jerozolimie? „Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca”. Powstrzymująca siła lub rzecz, albo osoba, w pewnym momencie zostanie usunięta ze sceny politycznej i wtedy tamta postać nadejdzie.

…wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość.

Co tutaj się dzieje? Cóż, wasze pomysły mogą być tak dobre jak i moje, poza tym że ja wiem troszkę więcej o żydowskiej apokaliptyce i mam więcej wiedzy. Co tu się dzieje? Autor odnosi się do jakiejś figury antychrysta. Nie używa tego terminu, ale wyraźnie jest to ktoś, kto ogłosi się boskim jak Bóg, zajmie miejsce w świątyni w Jerozolimie i ogłosi się Bogiem, albo może mesjańskim samozwańcem. Może myśli, że to będzie inny mesjasz, fałszywy, antychryst. Jeśli to prawda, to co autor myślał, że się dzieje? Moja spekulacja jest taka, że wyobraża sobie żydowskiego fałszywego mesjasza, ukrytego gdzieś, nie wiadomo gdzie, jest gdzieś jakiś człowiek w Palestynie albo gdzie indziej, ukryty, czeka na chwilę, kiedy wystąpi, ogłosi się mesjaszem i wstąpi do świątyni i ogłosi się boską postacią. 

Jeśli tak, to co go powstrzymuje? Może jakaś nadnaturalna moc, może nawet Bóg? Może Bóg zdecydował, że to jeszcze nie czas. A co, jeśli tym, co go powstrzymuje, to właśnie Rzymianie? Innymi słowy, tym, co zatrzymuje żydowskiego mesjasza, to imperium rzymskie. Nie pozwalają na rządy królów, patrzcie co zrobili z Jezusem. Zabijają inne mesjańskie postacie I wieku. Autor więc widzi rzymskiego cesarza w działaniu, i rzymskie imperium, i to jest to, co zatrzymuje fałszywego mesjasza od urządzenia się w Jerozolimie. Ale mówi, to przeminie. Jak to się stanie? Nie wiemy. Ale jest idea, że rzymski cesarz zostanie odsunięty przez Boga, gdy czas nadejdzie, aby się to stało, i wtedy żydowski mesjasz powstanie, i wtedy powróci Jezus, zniszczy fałszywego mesjasza, i tak nadejdzie prawdziwe Królestwo Boże.

Tak jak powiedziałem, to spekulacja, ale jaki potencjalny scenariusz autor sobie wyobraża? Snuję ten mały scenariusz, ponieważ jak ten człowiek mógł widzieć Rzym i relację między chrześcijaństwem, ruchem Jezusa, a Rzymem? Jeśli mój mały scenariusz jest prawdziwy, nie widzi Rzymu jako czegoś całkiem negatywnego. Rzym ma swój cel w Bożym planie. Celem Rzymu jest powstrzymywać żydowskiego fałszywego mesjasza, i kiedy ten cel się wypełni, Bóg odsunie cesarstwo rzymskie od roli siły politycznej, i wtedy naprawdę zacznie się ciąg wydarzeń końca czasów, i Jezus przybędzie, zniszczy niegodziwca zniszczy też Rzymian, może, i ustanowi Królestwo Boże.

To daje nam inny punkt widzenia na to, jak jakiś autor mógł patrzeć na Rzym. To nie jest tak negatywne spojrzenie jak u autora Apokalipsy. Nie jest również zupełnie pozytywne, bo nadal uznaje, że Rzym zostanie w końcu zniszczony. 2 Tesaloniczan zatem wygląda na przypadek, gdzie ktoś piszący w imieniu Pawła, właśnie chce zbić pomysł, że Jezus przyjdzie już jutro. On wierzy, że musi się wcześniej wydarzyć kilka rzeczy. To dość niedaleko w przyszłości, nie za tysiąc lat ani nic takiego, ale nastąpi ciąg jakichś geopolitycznych wydarzeń, zanim Jezus powróci. Zatem to 2 Tesaloniczan. Jakieś pytania, komentarze, wybuchy emocji, zanim przejdziemy dalej? Tak?

Student: Czy to możliwe, ze względu na kult cesarski, że autor może odnosić się do rzymskiego cesarza?

Profesor Dale B. Martin: Czy może odnosić się do rzymskiego cesarza? Może. Możliwe, że tak te rzeczy są ułożone. Ja nie uważam, że tu jest rzymski cesarz, bo autor mówi o tej postaci jako ukrytej w tej chwili, to tajemnica i on się nie objawia. Rzymski cesarz… nie można powiedzieć, że się nie objawiał. Był widoczny wszędzie, gdzie tylko spojrzałeś w świecie śródziemnomorskim. Posągi, inskrypcje, świątynie. Więc nie sądzę, aby mówił o rzymskim cesarzu jako „niegodziwcu”, bo cesarz nie był ukryty. Inne pytania?

Wtedy spójrzmy na 1 Piotra. Idziemy do kolejnego małego tekstu, który zadaje to samo pytanie: jaka była polityka wczesnego chrześcijaństwa? Większość nas, uczonych, nie wierzy, że Piotr napisał 1 Piotra. Jest wiele przyczyn i, zauważcie, to nie jest anonimowy list jak listy Jana, które nie twierdzą, że napisał je Jan. Ten oznajmia, że został napisany przez Piotra apostoła, jak 2 Piotra. Czemu nie napisał go Piotr apostoł? Po pierwsze Piotr był, nawet kilka razy NT o tym mówi, niepiśmiennym rybakiem. Zapewne nie umiał czytać ani pisać. Jeśli umiał, niemal na pewno nie umiał tego po grecku, na poziomie greki, na którym napisany jest ten list. Jest wiele rzeczy w tym liście, które wskazują na chrześcijaństwo w późniejszym stadium niż to najbardziej pierwotne. Rozwój doktryny, rozwój poglądów na samego Piotra. Teologia listu wygląda na późniejszą niż to najpierwotniejsze chrześcijaństwo. Większość z nas stwierdza to po prostu na bazie samego języka. Nie wierzymy, że to Piotr apostoł napisał ten list. Spójrzmy, co on pisze:

Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wybranych, wygnańców wśród rozproszenia w Poncie, Galacji, Kapadocji, Azji i Bitynii…

Ponownie, on pisze – nazywa to wygnańcami wśród rozproszenia, więc niektórzy myślą, że mówi do Żydów, rozproszonych Żydów. Ale wyraźnie włącza też chrześcijan-gojów, więc mówi do uczniów Jezusa, którzy żyją na różnych obszarach i znowu, to jest tam, gdzie dziś jest Turcja. Zarówno Azja Mniejsza, która poprawnie była zachodnią częścią Turcji, ale w sumie obejmowała wszystkie obszary, które dziś zajmuje Turcja.

Nazywa ich wygnańcami, i nie sądzę, żeby mówił o tym w politycznym sensie. Spirytualizuje ideę, że uczniowie Jezusa są wygnańcami w tym świecie. Nie należymy do tego tutaj. Mówi też w 1,17: Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. Znowu, uczniowie Jezusa są wygnańcami 2,11: Umiłowani! Proszę, abyście jak obcy i przybysze powstrzymywali się od cielesnych pożądań, które walczą przeciwko duszy. To greckie terminu, które znaczą dokładnie to, co „illegal alien” oznacza we współczesnym kontekście amerykańskim. Jesteś tu nielegalnie. Wszyscy naśladowcy Jezusa, według tego autora, żyją w cesarstwie rzymskim jako nielegalni przybysze, albo nie nielegalni, ale na pewno obcy.  Może to „legal aliens”, ale na pewno tu nie przynależą. Nie mówi tylko o Żydach, 1,18:

Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostali wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa

Przodkowie, o których mówi, to z pewnością inne narody, które przyszły do Kościoła jako goje, i teraz należą do niego również jako „ci obcy”. Więc, jaka jest doktryna polityczna tego człowieka? Spójrzmy na 2,13: „Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana”. To teraz jasne, że zwierzchność tutaj nie odnosi się do anielskiej nadprzyrodzonej zwierzchności, ale do ludzkich władców. „…czy to królowi jako mającemu władzę, czy to namiestnikom jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców, udzielania zaś pochwały tym, którzy dobrze czynią.” Oczywiście namiestnicy różnych części Imperium byli wyznaczani albo przez senat, albo przez imperatora. Autora nie interesuje faktyczna polityka I wieku n.e., więc sądzi, że wszyscy namiestnicy byli wyznaczani przez cesarza, co faktycznie nie miało miejsca, ale niektórzy z nich byli, a wielu było wyznaczanych przez senat. On się nie przejmuje takimi drobnostkami.

Taka bowiem jest wola Boża, abyście przez dobre uczynki zmusili do milczenia niewiedzę ludzi głupich. Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga. Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, czcijcie króla!

Wyobrażacie sobie autora Apokalipsy piszącego w ten sposób? Skręcałoby go na samą myśl „czcijcie cesarza”. On sam nie wydaje się mieć zbytniej miłości do sprawiedliwych ludzi w ogóle. Księga Apokalipsy przejawia wiele lojalności wobec ludzi, którzy należą do grupy, ale nie znosi właściwie nikogo spoza tej grupy.

Taki jest polityczny konserwatyzm 1 Piotra. Pisze on list do uczniów Jezusa, którzy żyją na obszarze Turcji, i pokazuje im, że nie należą do Rzymu, nie są Rzymianami, nie pisze do nich jak do Rzymian. Nie należą do sytuacji politycznej, w której żyją. Powinni widzieć siebie jako obcych, wygnańców, i ponadto powinni pozostać podporządkowani, honorowi, jak godni przybysze w rzymskim świecie. To ma znaczenie też w kwestii sprawiedliwości społecznej, w polityce. Spójrzmy na 2,18, gdzie skończyliśmy, po tym jak mieliśmy czcić cesarza:

Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym. To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie. Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? – Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia.

To jest ideologicznie kłopotliwe. Mówienie niewolnikom: podporządkujcie się, i jeśli jesteście bici, nie obwiniajcie pana za bicie was, znieście to. Znaczy, jeśli zrobisz coś źle i pan cię bije, to zasłużyłeś na bycie bitym. Ale powinieneś też znieść, gdy jesteś bity za coś, czego nie zrobiłeś. Powiedzmy coś o „opium dla mas”! To jest dokładnie rodzaj religii, którą krytykuje klasyczny marksizm: religia, która istnieje, aby niewolnik pozostał niewolnikiem, ubogi pozostał ubogi, zgnębiony pozostał zgnębiony. Częścią czci dla cesarza jest uczenie niewolników, aby się podporządkowywali. Jeśli nie możesz cieszyć się, gdy jesteś bity, to chociaż to znieś. Spójrzmy na 3,1-7: „Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom”. Moja mama zawsze nienawidziła, gdy czytano to w kościele. Mieliśmy bardzo głośne dyskusje nad takimi wersetami przy niedzielnych obiadach. Potem:

Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają nauki, przez samo postępowanie żon zostali pozyskani bez nauki.

Niektóre z tych kobiet są uczennicami Jezusa, a ich mężowie nie są chrześcijanami. Nadal powinny być im posłuszne, bo autor mówi, że nie pozwala kobietom używać chrześcijaństwa i panowania Chrystusa nad nimi, aby uciec spod panowania swoich mężów.

Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie, ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga.

Moja mama zwłaszcza nie znosiła tego „spokoju i łagodności ducha”. Nie miała zamiaru być spokojną i łagodnego ducha. „Tak samo bowiem i dawniej święte niewiasty, które miały nadzieję w Bogu, same siebie ozdabiały, a były poddane swoim mężom” i tak dalej. Teraz spójrzmy na 5,5:

Tak samo wy, młodzieńcy, bądźcie poddani starszym! Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.

Autor więc mówi po prostu: „pozostańcie na swoich miejscach”. Zero rewolucji, zero buntu, nawet ni miejcie za złe ludziom, którzy są nad wami i sprawują władzę. To ewidentnie polityczny kwietyzm. Jedną z przyczyn tego jest, jak wskażą badacze, że autor uważa, że chrześcijanie poprawią swoją reputację, jeśli nie będą wkładać kija w szprychy. Więc mamy wersety takie jak ten, 2,12: „Postępowanie wasze wśród pogan niech będzie dobre”. Zauważcie, że oni sami są nawróconymi poganami, więc ich nie nazywa „poganami”, bo ten termin nadal oznacza ludzi spoza chrześcijaństwa.

Postępowanie wasze wśród pogan niech będzie dobre, aby przyglądając się dobrym uczynkom wychwalali Boga w dniu nawiedzenia.

I 3,15:

„Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest, a z łagodnością i bojaźnią…

Autor jest bardzo konserwatywny w swojej polityce i ideologii. Dlatego, że chce, aby te grupy uczniów Jezusa nie odnosiły się ze wzgardą do tych, co na zewnątrz. Chce, aby dbali o dobrą reputację, aby nie byli prześladowani, aby nie ścigały ich lokalne władze. Mamy tu przypadek totalnej różnicy ideologicznej we wczesnym chrześcijaństwie, choć to nadal apokaliptyka.

To właśnie interesujące. Autor nie wyrzuca apokaliptyki chrześcijańskiej, którą widzieliśmy w działaniu w Apokalipsie, jako antyrzymską. On wciąż ją ma. Widzimy ją. Mówi w 4,7: „Wszystkich zaś koniec jest bliski”. To apokaliptyzm, i koniec jest bliski. „Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić.”. W 4,12: „Umiłowani! Temu żarowi, który w pośrodku was trwa dla waszego doświadczenia, nie dziwcie się, jakby was spotkało coś niezwykłego.” Jakiekolwiek cierpienie was spotka, mówi, porównajcie to do cierpienia w apokaliptycznym ogniu, to jest zwykły test, po prostu go znieście. W 4,17: „Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej?”.

Wierzy, że ludzie, którzy prześladują chrześcijan teraz, albo odrzucają ich teraz… nie jestem pewien, czy to było czasem faktyczne fizyczne prześladowanie, które znosiły te gminy. Może po prostu były szykanowane, dyskryminowane w jakiś sposób. Ale jego rozwiązanie jest takie, aby nie wkładać kija w szprychy, nie buntować się, nie walczyć, ale aby być grzecznymi chłopcami i dziewczynkami, posłusznymi niewolnikami, żonami posłusznymi mężom, i wtedy, jeśli to możliwe, ludzie zobaczą ich posłuszeństwo i zaczną szanować przesłanie Ewangelii. Jeśli nie, zostaną zniszczeni, ale my musimy znieść nasze własne kary i służyć.

Materiał apokaliptyczny służy innemu celowi niż służył w Apokalipsie i innych chrześcijańskich i żydowskich tekstach. Nieszczególnie wyjaśnia kwestię cierpienia, ono jest po to, aby je znieść, i to jest częścią przesłania wczesnego chrześcijaństwa. Nie pomaga w walce z niesprawiedliwością w żaden sposób, jak możemy zobaczyć, że robi w innych tekstach.

Więc jak to się dzieje w 2 Piotra? Spojrzymy na to krótko, bo kończy nam się czas, ale chcę wam pokazać jedną rzecz. 2 Piotra został napisany przez kogoś innego, z tych samych powodów znowu nie Piotra, i wierzę, że nie przez tę osobę, która napisała 1 Piotra, bo one się różnią. Wierzę, że 2 Piotra został napisany jakoś w II wieku n.e., może dekady po listach Pawła i Apokalipsie.

Wydaje mi się, że on pokazuje inny etap rozwoju chrześcijaństwa. Ta religia wygląda inaczej w II wieku niż w I wieku. Pokażę, czemu tak mówię i jak to działa. Spójrzmy na 2 Piotra 3,2. Zaczniemy czytać na początku rozdziału 3.

Umiłowani, piszę do was już ten drugi list; [więc wie o istnieniu 1 Piotra] w nich pobudzam wasz zdrowy rozsądek i pamięć, abyście przypomnieli sobie słowa, które były dawno już przepowiedziane przez świętych proroków, oraz przykazanie Pana i Zbawiciela, podane przez waszych apostołów.

To już brzmi jak list poapostolski. Odnosi się do początku ruchu chrześcijańskiego, gdy byli prorocy i apostołowie. Nawet jeśli sam wskazuje na siebie jako Piotra Apostoła w tym liście, ton listu wskazuje, że era apostolska jest już przeszłością w jego gminie. Czytamy 2 Piotra jako dobry przykład poapostolskiego tekstu Nowego Testamentu. On też odnosi się do Ewangelii. Spójrzmy na 1,17, zacznę od 1,16:

Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale [nauczaliśmy] jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej.

Do czego się tu odnosi? Do jakiego wydarzenia?

Student: Przemienienia.

Profesor Dale B. Martin: Dokładnie, przemienienia. Przeczytał Ewangelię, przynajmniej jedną, i odnosi się do historii przemienienia Jezusa na górze, z Mojżeszem i Eliaszem, i oczywiście jacy apostołowie byli wtedy z Jezusem? Piotr tam był, było ich trzech, więc Piotr, i on przypomina tę scenę z Ewangelii. To nawiązanie do tradycji ewangelicznej, autor przeczytał pisane Ewangelie, które my posiadamy. Nawiązuje też do 1 Piotra, jak powiedziałem, ale mówi, że pisał już o tym raz, to odniesienie do 1 Piotra. Potem mówi o listach Pawła, więc je zna. 3,15. Zaczynam od 3:14: 

Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby [On] was zastał bez plamy i skazy – w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną, jak to również umiłowany nasz brat Paweł według danej mu mądrości napisał do was, jak również we wszystkich listach, w których mówi o tym. Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę.

Potem ich napomina. Zauważcie co robi: nazywa listy Pawła „pismem”. Kiedy Paweł pisał swoje listy, uważał, że pisze listy autorytatywne, ale były one takie, bo on był apostołem i założycielem gmin. Większość czasu pisał do gmin, które sam założył, więc czuł, że ma nad nimi autorytet, aby pisać do nich takie listy. Ale Paweł nie uważał, że pisze „pismo”. Gdy Paweł mówi o „piśmie”, mówi o „piśmie” żydowskim, greckim tłumaczeniu Biblii Hebrajskiej. Ten człowiek zaś jest tak odległy od czasów Pawła, że używa listów Pawła jako części „Pisma”. To powód, aby uznać, że zajęło trochę czasu, aby do tego doszło. Nie mamy we wczesnym chrześcijaństwie automatycznego przyjęcia okazjonalnych listów Pawła, ponieważ były pisane przy konkretnych okazjach, jako mających status świętego Pisma. Ten autor żyje w epoce poapostolskiej i po-Pawłowej, i oczywiście nie ma jeszcze Nowego Testamentu, ale prawdopodobnie w tym czasie już zna kolekcję listów Pawłowych, krążących jako „Pismo” między gminami Azji Mniejszej. Może też, jak mówię, znać jakąś Ewangelię, która też krążyła jako autorytatywny tekst. Najwyraźniej żyje w późniejszych czasach, jak powiedziałem, że w II wieku n.e.

Potem jedna ostania interesująca rzecz, zatrzymajcie sobie 2 Piotra, ale spojrzymy też na list Judy, więc znajdźcie Judę, tuż przed Apokalipsą. Juda to krótki liścik. Juda 14. „Również o nich” mówi o złych aniołach lub aniołach jakiegoś rodzaju „prorokował siódmy po Adamie [patriarcha] Henoch” pamiętacie Henocha? To postać z początkowej części Rodzaju, który był kilka pokoleń po Adamie. Jest wiele apokalips napisanych w imieniu Henocha jakoś wiek przed tym tekstem, dwa lub trzy wieki przed tym tekstem. Więc mamy różne dokumenty nazywane Apokalipsą Henocha czy Objawieniem Henocha, czy po prostu Henochem.

Również o nich prorokował siódmy po Adamie Henoch, mówiąc: «Oto przyszedł Pan z miriadami swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników za wszystkie bezbożne uczynki, przez które okazywała się ich bezbożność, i za wszystkie twarde słowa, które wypowiadali przeciwko Niemu grzesznicy bezbożni.

Zauważcie, co on robi. Cytuje literaturę henochiańską, której nie ma w naszych Bibliach, jako prawdziwe proroctwo i pismo od Henocha. To, co robi Juda, jest ważne, ponieważ opisuje debatę między aniołami. Spójrzmy na 2 Piotra 2,10. Nie przeczytam tego całego, ale jeśli przeczytacie 2 Piotra 2, 10-22, dostaniecie materiał, który autor bierze z listu Judy. Innymi słowy, autor 2 Piotra nie tylko zna listy Pawła, zna również list Judy i używa go jako źródła, i kopiuje z niego. Co interesujące, usuwa cytat z Henocha, nie zawiera go. Innymi słowy, traktuje Judę jak dobre chrześcijańskie źródło, ale wyjmuje z niego to, co nie uważa za dobry chrześcijański tekst i treść „pisma”. Usuwa z Judy to, czego nie uważa za część chrześcijańskiego przekazu. 

Znowu, to nam mówi, że autor 2 Piotra żyje w czasach, w których rodzi się chrześcijańskie Pismo. To już zupełnie inne czasy niż okres apostolski, kiedy były to okazjonalne listy pisane z różnych przyczyn – nie pisane w intencji tworzenia Nowego Testamentu. Ten autor nie żyje też w czasach, w których istnieje już Nowy Testament. To zajmie jeszcze kilka stuleci, jak mówiłem na pierwszym wykładzie, gdy mówiłem o rozwoju kanonu. To się wydarzy. Ale on z pewnością żyje w czasach pomiędzy okresem apostolskim, gdy wszystko było bardziej chaotyczne, i nie było chrześcijańskiego Pisma, i właśnie powstaje chrześcijańskie Pismo, aby utworzyć własny kanon. To okres poapostolski. 

Więc na koniec: co robi tu apokaliptyka? Spójrzmy na 2 Piotra 3,3, bo tam też ona jest:

To przede wszystkim wiecie, że przyjdą w ostatnich dniach szydercy pełni szyderstwa, którzy będą postępowali według własnych żądz i będą mówili: «Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? Odkąd bowiem ojcowie zasnęli, wszystko jednakowo trwa od początku świata».

Zauważcie, to musi być po Piotrze, bo Piotr w swoim czasie nigdy by nie mówił o początkach ruchu Jezusowego jako dziejących się hen, hen – „za czasów ojców”.

 Nie wiedzą bowiem ci, którzy tego pragną, że niebo było od dawna i ziemia, która z wody i przez wodę zaistniała na słowo Boże, i przez nią ówczesny świat zaginął wodą zatopiony. A to samo słowo zabezpieczyło obecnie niebo i ziemię jako zachowane dla ognia na dzień sądu i zguby bezbożnych ludzi.

On wierzy, że nadchodzi koniec, koniec w ogniu, zniszczenie tego świata.

Niech zaś dla was, umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy – bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka – ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej spłoną.

On ma swój apokaliptyczny scenariusz. Co on mu daje? Nic. To część chrześcijańskiej doktryny, którą przekazuje. Nie ma tu już paniki, nie ma koncepcji, że to się zdarzy już za chwilę. Faktycznie mówi, że to może się zdarzyć za tysiąc lat. Z tym listem nie jesteśmy już w czasach chrześcijańskiego apokaliptycznego wzburzenia. Jesteśmy w chrześcijaństwie, które tworzy własne święte Pismo, które jest znów politycznie konserwatywne, w którym nie widzicie wypowiedzi przeciwko Rzymowi i tak dalej. Funkcją apokaliptyki jest tu po prostu to, że się w nią wierzy, skoro jest się chrześcijaninem. Znowu, kolejny przykład.

Apokaliptyka to ideologia polityczna, ale jaki rodzaj polityki reprezentuje we wczesnym chrześcijaństwie, to zależy. Apokaliptyką może być coś, co wzmacnia cię przeciwko rzymskiej opresji, co nazywa Rzym nierządnicą i Jezebel, i potworem. Albo może uczyć cię, aby być cicho i zajmować się sobą. Jednym z tematów, o którym będziecie mówić w swoich grupach jest, które rodzaje tekstów z wczesnego chrześcijaństwa, które omawialiśmy, funkcjonują w jaki sposób, politycznie? Apokaliptyka jest jedną z sił politycznych wczesnego chrześcijaństwa, chociaż na pewno nie jedyną. Spojrzycie na te teksty i powiecie, jaki rodzaj idei politycznej w nich jest? Do zobaczenia za tydzień.

Dale B. Martin

Wykładowca

Dale B. Martin jest profesorem religioznawstwa na Uniwersytecie Yale. Kształcił się na Uniwersytecie Abilene Christian, Princeton Theological Seminary i Uniwersytecie Yale. Wydał opracowania badawcze na tematy jak: Nowy Testament, początki chrześcijaństwa, świat grecko-rzymski, starożytna rodzina oraz płeć i seksualność w starożytnym świecie. Profesor Martin otrzymał stypendia od National Endowment for Humanities, Fulbright Commission, Alexander von Humboldt Foundation i Lilly Foundation. Jest członkiem American Academy of Arts and Sciences (wybrany na 2009).

Sprawdź pozostałe wykłady z kursu

Zapisz się na historyczne studium początków chrześcijaństwa, poprzez analizę literatury pierwszych ruchów chrześcijańskich w kontekście historycznym, koncentrując się na Nowym Testamencie.

Strona główna kursu