Wykład 3 – Świat grecko-rzymski

Kurs ten przybliża Nowy Testament nie jako Pismo Święte, czy kawałek autorytatywnego świętego pisma, ale jako zbiór dokumentów historycznych. Dlatego też zachęca się studentów, aby zostawili za sobą swoje wcześniejsze wyobrażenia o Nowym Testamencie i przeczytali go tak, jakby nigdy wcześniej o nim nie słyszeli. Wiąże się to ze zrozumieniem historycznego kontekstu Nowego Testamentu i wyobrażeniem sobie tego, jak mógł on wyglądać dla starożytnego człowieka.

Wykład 3

Tłum. Artur Olczykowski & Dawid Opala

 Rozdział 1. Aleksander Wielki i Hellenizacja

Profesor Dale Martin: Nie można oddzielać religii od kwestii i kontekstow społecznych, politycznych i historycznych. Tak więc tym, czym dzisiaj się zajmmiemy, to będzie pierwszy z dwóch wykładów. Będą to raczej smętne, nudne, typowe wykłady profesora Martina. Smętne i nudne zarysy historyczne. I dzisiaj muszę zająć się światem grecko-rzymskim, powiedzieć wam wszystko, co musicie wiedzieć o świecie grecko-rzymskim, przynajmniej na ten semestr. A następnym razem, w następną środę – bo pamiętacie, że nie spotykamy się w poniedziałek – w następną środę, wygłoszę podobny wykład o wszystkim, co musicie wiedzieć o starożytnym judaizmie, by umieścić Nowy Testament w jego historycznym kontekście. Musicie więc po prostu przeżyć te dwa wykłady z historii, ponieważ jest to materiał, który musicie znać. Postaram się ze wszystkich mych sił uczynić je tak interesującymi, jak tylko potrafię.

Nowy Testament znajduje się teraz w tej samej księdze, co Stary Testament, jak nazywają go chrześcijanie; bądź Biblia hebrajska lub Tanach, jak nazywają ją Żydzi. Bezspornie, wczesne chrześcijaństwo musi być badane w kontekście starożytnego judaizmu, więc zajmiemy się tym następnym razem. Przyjrzymy się na przyklad żydowskiemu kontekstowi rozwoju Nowego Testamentu i wczesnego chrześcijaństwa. Jednak, aby zrozumieć judaizm czasów Jezusa i Pawła, a więc setki lat po czasie ukończenia Biblii hebrajskiej, musimy widzieć judaizm jako kult grecko-rzymski. Jest to religia grecko-rzymska. A to oznacza, że musimy wiedzieć przynajmniej trochę o świecie grecko-rzymskim. Jeśli chodzi o nas, to możemy zacząć nie tyle od klasycznej Grecji, co od Aleksandra Wielkiego i początku hellenizacji, czyli grecyzacji wschodniej części starożytnego rejonu Morza Śródziemnego. To właśnie oznacza hellenizacja, czynienie czegoś greckim.

Ojcem Aleksandra Wielkiego był Filip II, król Macedonii, król Macedonu. Podbił on różne greckie miasta-państwa, pokonując Ateny i ich sojuszników pod Cheroneą w 338 r. p.n.e. Mam tu kilka z tych imion i kilka z tych dat w materiałach, które macie przed sobą. Sam Aleksander urodził się w 356 roku, przed naszą erą oczywiście. Kształcił się u Arystotelesa, począwszy od 343 roku. Został królem po zamordowaniu jego ojca w 336 r. p.n.e. Jak wskazuje wasz podręcznik, jak wskazuje Ehrman – i jak zapewne już wiecie, choć dla niektórych z was może brzmieć to jak dziwaczny żargon – używam skrótu CE na określenie “naszej ery”, który jest dokładnie tym samym, co skrót AD na określenie “roku Pańskiego”, używam też skrótu BCE na określenie ” przed naszą erą”, który jest tym samym, co określenie “przed Chrystusem”. My na Religioznastwie na ogół preferujemy te wyrażenia niż BC “przed Chrystusem, i AD “roku Pańskiego” ponieważ AD oznacza tak naprawdę Anno Domini, “roku Pańskiego”. Ponieważ na Religioznastwie mamy osoby zajmujące się judaizmem, islamem, hinduizmem, i innymi religiami – można sobie wyobrazić, że osoby te mogłyby nie chcieć podawać dat “w roku naszego Pana”, skoro Jezus nie jest ich Panem. Tak więc, by odzwierciedlić pluralizm naszych wydziałów, preferujemy używanie tych terminów, a nie BC i AD. Ale oznaczają one to samo.

Aleksander pokonał armię perską, która w tym czasie kontrolowała całą Azję Mniejszą, współczesną Turcję, a nawet groziła podbiciem Grecji. Pokonał on armię perską w Azji Mniejszej pod Granikiem , w bitwie pod Granikiem, w 334 roku. To dało Aleksandrowi i jego macedońskiej armii władzę nad zarówno Grecją, jak i Azją Mniejszą. Gdy zmarł Dariusz II, który był królem Persów, Aleksander przejął tytuł Dariusza, Wielki Król. Po ponownym zwycięstwie nad Persami pchnął swoją armię aż do rzeki Indus w Indiach, do zachodniej części tego, co obecnie jest Indiami, a co wówczas było nazywane Indiami także przez Greków. Chciał dotrzeć aż do Gangesu, ale jego armia zmusiła go do zawrócenia. Zmarł w 323 r., kiedy nie miał jeszcze 33 lat. Zmarł na gorączkę w Babilonie, czyli oczywiście w dzisiejszym Iraku.

Po jego śmierci jego imperium zostało podzielone między jego generałów, a po kilku walkach, manewrach i negocjacjach, czterech następców Aleksandra Wielkiego ostatecznie podzieliło jego wielkie imperium na cztery mniejsze. Tych czterech następców nazywamy po prostu Diadochami. I myślę, że to nie jest w waszych materiałach, więc wam to napiszę. To jest greckie słowo, które po prostu oznacza następców. Tak więc Diadokhoi, grecka liczba mnoga słowa Diadochowie, jak często się do niej odnosimy, zakończyli podziałem jego armii na cztery części i cztery dynastie wywodzące się z tych czterech następców, którzy byli czterema generałami Aleksandra.

Następnym razem, w moim wykładzie będącym wprowadzeniem do judaizmu, będę mówił o znaczeniu co najmniej dwóch z tych imperiów, ponieważ są one bardzo ważne dla historii Palestyny i Izraela tamtych czasów. Ale na razie wszystko, co musicie wiedzieć, to to, że te cztery różne królestwa – jedno było tam, gdzie mamy teraz Grecję, drugie tam, gdzie Syria, jeszcze inne to Egipt i kolejne dalej na północ, ale to nie jest dla nas aż tak ważne. Imperium syryjsko-greckie i egipsko-greckie będzie bardzo ważne w historii judaizmu i samego Jezusa. Ale na razie musicie tylko wiedzieć, że wszyscy ci generałowie, choć byli Macedończykami i mówili po macedońsku, nie byli Grekami, ale podobnie jak Aleksander, przyjęli język i kulturę grecką. Kształcili swoje dzieci na sposób grecki. Aleksander, oczywiście, kiedy był młody, uczył się u Arystotelesa, więc przyjął język grecki, literaturę grecką i wiele innych greckich zdobyczy.

To, co Aleksander chciał zrobić, to wziąć wszystkie te różne ludy, które mówiły różnymi językami i mieły różne zwyczaje, i użyć warstwy kultury greckiej, aby w jakiś sposób zjednoczyć całe swoje imperium. Nie zależało mu tak naprawdę na ludziach niższej klasy. Mogli więc nadal mieszkać w swoich wioskach na wsi, zajmować się rolnictwem i mówić własnym, miejscowym językiem. Gdybyś jednak miał należeć do elity – chciał on zakładać miasta w całym swoim imperium, które byłyby faktycznie miastami greckimi i chciał, aby wszyscy ludzie z elit byli przynajmniej w stanie mówić po grecku. Mamy zatem jeden świat, a tak naprawdę całe to marzenie Aleksandra – i było to świadomą kampanią propagandową i kulturalną ze strony Aleksandra. On chciał stworzyć jeden świat.

Mamy tu więc, w pewnym sensie po raz pierwszy w historii, marzenie o tym, by uczynić całe swe imperium powszechnym, marzenie o wspólnej wizji, o jednym świecie, o jednej kulturze, jednym języku. Tego naprawdę nigdy nie próbowano. Wiecie, w poprzednich imperiach, takich jak Imperium Asyryjskie, czy tego typu – Imperium Egipskie, kiedy podbijali oni inne narody, często jedyne czego chcieli, to danina. Chcieli tylko podatków, jedzenia, pieniędzy i tego typu rzeczy. Nie zależało im na tym, by zmieniać tych ludzi w Egipcjan czy Asyryjczyków. A Aleksander nie dbał tak bardzo, gdy robiły to niższe klasy, ale wciąż chciał elit.

Tak więc zakładał greckie miasta i osiedlał swoich weteranów w różnych częściach swojego imperium w Egipcie, Syrii, a czasem w zachodniej części Indii, brał swoich weteranów ze swojej armii i kiedy przechodzili na emeryturę, dawał im ziemię i budowali tam miasto i to miasto było jak każde inne greckie miasto. I wszyscy oni używali tego, co rozwinęło się w powszechną formę greki, nieco inną od klasycznej greki, którą nazywamy greką koine; gdzie koine jest po prostu greckim słowem, które oznacza powszechny, bądź wspólny. Tak więc Biblia jest faktycznie napisana w grece koine, ponieważ ta właśnie forma greki rozprzestrzeniła się na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego w czasie, gdy były tłumaczone pisma hebrajskie, a także w czasie, gdy pisano Nowy Testament.

Rozdział 2. Greckie miasta-państwa

Greckie polis, które znaczy w tym języku po prostu miasto, miało kilka bardzo ważnych instytucji, które staną się także ważne dla wczesnego chrześcijaństwa i judaizmu. Musicie więc znać niektóre z nich. Samo polis jest tylko greckim słowem oznaczającym miasto. Ale nie można o nim myśleć tak, jak o współczesnych wielkich miastach. To, co nazwano polis, mogło mieć tylko 1000 bądź 5000 obywateli. Nie mówimy więc o milionach ludzi. Nie było ono tak wielkie jak Rzym, który w tym czasie mógł mieć około miliona mieszkańców. Poleis – to liczba mnoga greckiego słowa miasto – poleis lub polises, były o wiele mniejsze niż Rzym, ale miały kilka ciekawych rzeczy. Centrum miasta, miasto, było centrum polis i tam znajdowały się instytucje, tam był rząd, tam były różne budynki, co wyjaśnię później. Ale Polis obejmowało również okoliczne pola uprawne i wsie. Tak więc Ateny były polis dla Attyki, ale były też polis dla całej Attyki, dla całego regionu wokół Aten, włączając w to wsie i gospodarstwa rolne oraz inne małe miasta. Tereny wiejskie zależały więc od tych greckich miast.

Wszystkie one praktykowały pewien rodzaj greckiej oświaty. Greckie słowo paideia, które macie zapisane w waszych materiałach, oznacza edukację, ale oznacza również coś więcej niż tylko uczenie się na pamięć lub naukę czytania, jak myślimy. Paideia jest greckim słowem, które oznacza kształtowanie młodego mężczyzny. I mówię młodego mężczyzny, ponieważ poprzez cały ten okres to głównie młodzi mężczyźni i chłopcy zdobywali wykształcenie. Dziewczęta mogły zdobyć jakieś wykształcenie, gdy ich rodziny były wystarczająco zamożne, ale miasta tak naprawdę nie przejmowały się zbyt kształceniem dziewcząt. Ich rodziny mogły, ale miasta zajmowały się edukacją swoich chłopców. Tak więc paideia odnosiła się do wykształcenia młodego mężczyzny, zarówno psychicznego, wojskowego – tak więc uczono cię walczyć – i kulturowego; mogłeś uczyć się innych rzeczy o kulturze. Mogłeś nawet podszkolić się w muzyce lub czymś podobnym.

Miejscem, w którym się to odbywało, było gimnazjum. Gimnazjum nie oznacza tego samego, co sala gimnastyczna, jak sala gimnastyczna Payne Whitney tutaj. Właściwie to pochodzi z greckiego słowa na nagość, gymnos. A powodem, dla którego nazwano ją “nagim miejscem” jest oczywiście fakt, że młodzi Grecy zawsze ćwiczyli i uprawiali sport nago. I tam właśnie się to robiło. Więc gdzie to robiłeś? W tym co później nazwane zostanie “nagim miejscem”, w sali gimnastycznej, gimnazjum. Ale stało się ono również miejscem, w którym można było się uczyć innych rzeczy. Jeśli więc, na przykład, uczyłeś się retoryki, mógłeś ćwiczyć wygłaszanie przemówień w gimnazjum. Zbierali się tam także mężczyźni z miasta. Było to miejsce, gdzie zbierali się mężczyźni, którzy chodzili do szkoły w tym samym miejscu. Mogłeś spotkać tam swoich przyjaciół. Mogłeś pograć w jakieś gry, na przykład w warcaby i hacle, które do dzisiaj są popularne. Jeśli odwiedzisz greckie miasta w starożytnym regionie Morza Śródziemnego, znaleźć możesz małe plansze gier wyrzeźbione w kamieniach brukowych różnych świątyń i budynków. Więc to wszystko miało miejsce w gimnazjum.

Było też to, co nazywano efebią. Kiedy byłeś młodym chłopcem, uczyłeś się tylko czytać i pisać z Homera. Kiedy dochodziłeś do wieku, w którym wy tu jesteście, mogłeś być poddany efebii; stawałeś się efebem, a to oznaczało, że przeszedłeś pierwszy etap szkolenia i teraz naprawdę szkolisz się, by być wojownikiem i obywatelem. Tak więc efebami byli ci chłopcy, którzy byli w wieku od 16 lub 17 lat do 20 lub 22 lat. Maszerowali razem na paradzie w mieście. Razem przechodzili szkolenie wojskowe. Wspólnie uprawiali sport i rozwijali koleżeństwo, gdyż mieliście być siłą bojową waszego miasta, waszego miasta-państwa. Tak więc efebia, była tą instytucją, przez którą musiał przejść każdy chłopiec, aby stać się pełnoprawnym obywatelem miasta.

Mamy tam również struktury polityczne, które wymienione są w waszych materiałach. Pierwszą strukturą polityczną jest demos. Demos oznacza po prostu “społeczeństwo”, to greckie słowo oznaczające “społeczeństwo”. W rzeczywistości odnosiło się ono bardziej politycznie do wszystkich męskich obywateli, a w greckich miastach, zgodnie z tradycją, tylko mężczyźni byli obywatelami miasta. To zmieni się w Rzymie, ponieważ w Rzymie kobiety również były obywatelami, choć nie oznaczało to, że były równe mężczyznom. Jednak w miastach greckich to mężczyźni byli obywatelami, kobiety nie. Wraz z rewolucją demokratyczną w Atenach, która rozprzestrzeniła się także na inne greckie miasta, częściowo dlatego, że Ateny zrobiły to, co George Bush próbował zrobić w Iraku, próbowały wymusić demokrację na innych greckich miastach wokół wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Tak więc pewne formy demokracji istniały w różnych miejscach. A demokracja – demos oznaczała wszystkich mężczyzn posiadających pełnoprawne obywatelstwo, to znaczy takie, które wykluczało mężczyzn, którzy tam mieszkali, ale pochodzili z innych miejsc, wykluczało obcokrajowców, wykluczało niektórych robotników, wykluczało niewolników i wykluczała kobiety. Ale wszyscy mężczyźni, którzy byli obywatelami, mieli prawo głosu, a demos odnosiło się do tego politycznego ciała głosujących mężczyzn. Oczywiście demokracje upadły, a Filip z Macedonii i Aleksander nie promowali demokracji. Ale przyjęli oni tę ideę, że demos – czyli dorośli mężczyźni z miasta będący obywatelami – tworzyli organ polityczny. To właśnie wtedy, gdy wszyscy przychodzili do teatru na wielką debatę na jakiś temat, nadal mogli głosować nad pewnymi sprawami, które miasto mogło zdecydować się zrobić, niemniej nie mogli oni sami w pełni o wszystkim decydować.

Mamy też mniejszą radę, w której mogło być 50 osób. Była ona różnej wielkości, w zależności od miasta. Rada nazywała się Bule, co również znajduje się w waszych materiałach, i odnosiła się do mniejszej rady starszych zazwyczaj mężczyzn, którzy podejmowali decyzje, które następnie przedkładali przed całe demos, całą populację głosującą.

Mamy też termin eklezja, który także macie w swoich materiałach. Odnosił się on tak naprawdę do organu głosującego obywateli, albo do zgromadzenia obywateli. Eklezja to greckie słowo, które oznacza po prostu “wezwanie”. Eklezja jest zatem tym, co nazwalibyście zgromadzeniem, zgromadzeniem ateńskim, które debatowało i głosowało nad sprawami, które Bule, rada, zaproponowała na debatę lub głosowanie. Nazywano to Eklezją. Jest to bardzo ważne, ponieważ eklezja, w naszej Biblii, jest tłumaczona jako…

Student: Eklezjasta, (Księga Koheleta)

Profesor Dale Martin: Tak, mamy Eklezjastę, ale Eklezjasta nazywa się tak, bo to oznacza “kaznodzieję”, to jest tłumaczenie hebrajskiego słowa “kaznodzieja”, qōheleṯ , jako nazwa księgii. Więc Eklezjasta oznacza kaznodzieję. Ale eklezja to termin oznaczający kościół. Będzie to trochę dziwne, kiedy dotrzemy do wczesnochrześcijańskich grup. Dlaczego te wczesnochrześcijańskie grupy zdecydowały nazwać się zgromadzeniem miejskim? Ponieważ w tym czasie takie jest podstawowe znaczenie tego terminu, eklezja.

Mamy też inne struktury społeczne w miastach-państwach. Na przykład, mamy teatr. Teatr był miejscem, gdzie odbywały się przedstawienia. W pierwszym wieku, kiedy pojawiło się chrześcijaństwo, nie było to koniecznie miejsce, gdzie szliście zobaczyć wielkie tragedie, jak Sofoklesa, Eurypidesa czy coś w tym rodzaju. Najczęściej szliście zobaczyć satyry bądź komedie. Rzymianie lubili czasami wypełniać centralną część teatru, cavea, wodą, a potem wystawiać bitwy morskie i tego typu rzeczy. Tak więc ludzie znajdują różne rozrywki w teatrze. Ale to także miejsce, gdzie często spotykało się demos lub eklezja, aby móc pokrzyczeć na siebie i prowadzić wielkie debaty. Eklezja była więc miejscem spotkania miasta i często spotykała się właśnie w teatrze.

Mamy też zawody. Była więc sala gimnastyczna, gimnazjum, gdzie odbywały się zajęcia sportowe, ale był też hipodrom, który po grecku oznacza po prostu “miejsce do biegania dla koni”. Hipodrom był naprawdę wielkim torem i jeśli widzieliście te różne odkopane przez archeologów greckie miasta, niektóre z nich miały hipodromy i były one naprawdę ogromne. Miały one ogromne trybuny i był to jakby stadion piłkarski, z wyjątkiem tego, że był dłuższy i węższy od stadionu piłkarskiego. Ale miał też rzędy siedzisk, zwykle ustawionych na wzgórzu lub wykopanych w jakiś sposób w ziemię. Swoją drogą hipodrom staje się cyrkiem po łacinie – to po prostu łacińskie tłumaczenie hipodromu, ponieważ, jak zobaczycie, Rzymianie zaczęli przejmować dla siebie wiele tych pierwotnie greckich instytucji. Hipodrom jest więc cyrkiem po łacinie. I w końcu stanie się bardzo popularnym miejscem wielkich wyścigów rydwanów, które później dla Rzymian będą tak ważne.

Mamy też łaźnie, czyli miejsca publiczne, gdzie czasami mogli chodzić tylko mężczyźni, czasami tylko kobiety, a czasami w niektórych miejscach zarówno mężczyźni jak i kobiety. Albo czasami mogli to być mężczyzni jednego dnia, kobiety innego dnia, a w innym czasie zarówno mężczyźni jak i kobiety. Tak więc różne miasta miały różne ustalenia w swoich łaźniach. Ale łaźnie były miejscem, do którego chodzili szczególnie mężczyźni po treningach w sali gimnastycznej i gdzie wy byście chodzili – były tam też publiczne toalety. Nie można zwiedzać żadnego greckiego, czy rzymskiego miasta starożytnego świata, nie napotykając latryny. Zawsze można znaleźć latrynę. Zawsze były tam latryny i łaźnie, miano też tam frigidarium, w którym była zimna woda, tepidarium, w którym była letnia woda i caldarium, w którym była gorąca woda. Więc to było miejsce, gdzie poszlibyście się zrelaksować, zawrzeć umowę biznesową, spotkać się z przyjaciółmi, porozmawiać, spróbować uprawiać seks, spróbować się z kimś spotkać. W tych łaźniach działo się wiele różnych rzeczy.

Te podstawowe struktury są częścią wszystkich greckich miast starożytnego świata. A tym, co Aleksander i jego następcy zrobili, było zaszczepienie tej podstawowej greckiej struktury w całym wschodnim rejonie Morza Śródziemnego, czy to w Egipcie, Syrii, Azji Mniejszej czy gdziekolwiek indziej. Dlatego właśnie podróżując teraz do Turcji, Syrii, Izraela, Jordanii czy Egiptu i widząc archeologiczne wykopaliska miast, spostrzegamy, że wszystkie one wyglądają tak samo, ponieważ wszystkie są inspirowane pierwotnym greckim modelem miasta. Tak więc, jedną z najważniejszych rzeczy, którą należy wiedzieć o Aleksandrze i jego następcach jest to, że zhellenizowali całe wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego, a to oznacza, że każde większe miasto będzie miało pewne wspólne cechy. Będzie miało pewne koine, to znaczy grecką powłokę nad tym, co było pierwotnie rdzennymi kulturami i językami.

Rozdział 3. Synkretyzm religijny.

Inną rzeczą jest synkretyzm religijny. Nie zapisałem tego, więc w razie czego…
Greckie słowo “synkresis” oznacza “mieszanie razem”. Kiedy Aleksander dotarł do Persji, albo powiedzy, gdy dotarł do Egiptu, wiedział, że jest tam bogini Izyda, to bardzo ważne. To miejsce pełne jej figur. Cóż, Aleksander postępował według zwyczajów, których nauczyła go filozofia i inne nauki, że “Cóż, oni czczą Izydę”. Ale Izyda to tak jakby Artemida. Więc czasem spotykamy figury Izydy, które wyglądają jak figury Artemidy w Grecji. Artemida jest grecką boginią… czego? Ktoś wie?

Student: Łowów.

Professor Dale Martin: Łowów. Widzę, że dobrze znacie grecką i rzymską mitologią. To wskazuje, że dobrze zdaliście test SAT, jak zakładam? Zatem powiemy coś o tym, o co chodzi z tymi różnymi bogami i boginiami, i czego was nauczono na tych zajęciach w liceum. Ale wrócimy do tego. Artemida jest boginią łowów. Zatem, Grecy powiedzieliby “Istnieje też inna bogini łowów”, i odkryjemy tę boginię, albo gdyby dotarli do Jerozolimy, powiedzieliby “O, ci ludzie czczą Jahwe. Cóż, to po prostu Zeus, to inne imię Zeusa. To ten sam bóg, tylko pod innym imieniem”. Aleksander kontynuował tę synkretyczną tendencję mieszkania różnych religijnych tradycji w różnych miejscach, i użył jej świadomie jako techniki propagandowej.

On sam identyfikował się jako bóstwo, bo zaczął głosić swój własny boski status. Rozgłaszał plotki, że jego matka została zapłodniona przez boga Apollona, który wkradł się w jej łoże jako wąż. I tak Aleksander ogłaszał się jako boską postać. Czemu? Nie była to grecka tradycja, ale doskonale pasowała do tradycji Wschodu, gdzie królowie byli uznawani przez swój lud za bogów. Aleksander stwierdził: “Cóż, jeśli oni mogli być bogami, to ja też mogę!”. Więc zaczął szerzyć plotki, że sam jest boski. Prawdopodobnie nawet sam w to wierzył. Niekoniecznie kłamał – prawdopodobnie szczerze wierzył, że jest boski. Więc miał boga za ojca, miał ludzką matkę, więc sam identyfikował się z jakimkolwiek bóstwem, jakie napotkał w danym miejscu. Więc identyfikował się jako grecki bóg albo perski bóg. Identyfikował boginię Izydę z inną grecką boginią. I tak ci różni bogowie z różnych miejsc zostali uznani za różne kulturowe reprezentacje, różne imiona tych samych bogów na całym świecie.

Czasami też nie mówiono wyłącznie tego, że ci bogowie są ci sami. Również dodawano kolejnych bogów. Mówiono “Cóż, dotarliśmy do Egiptu i odkryliśmy, że jest więcej bogów, niż myśleliśmy. Albo dotarli do Syrii “Patrzcie na tych wszystkich bogów, których czczą Syryjczycy. Cóż, ich też dodamy do naszego panteonu”. Co ważne żeby zrozumieć starożytne religie – ci ludzie nie wyłączali innych opcji. Nie musieli się przejmować. Tylko dlatego, że czciłeś jednego boga nie znaczyło, że nie możesz czcić innego, albo kilku, pięciu bogów czy stu bogów. Bogowie wiedzieli, że wszyscy to robili – i nie byli w tym sensie zazdrośni. Tak robili wszyscy. Ale Aleksander i jego następcy podjęli świadomą, propagandową decyzję, aby użyć religijnego synkretyzmu, aby związać wewnętrznie swoje królestwa. Oczywiście, stanie się to problemem, kiedy przyjdzie nam mówić o judaizie, ponieważ Żydzi… Greccy władcy starali się robić to samo z żydowskim bogiem i żydowskimi postaciai, tak jak wszędzie. I niektórzy Żydzi godzili się na to, a niektórzy stawiali opór.

Rozdział 4. Rzymski dom i struktura społeczna.

Kiedy na Wschodzie pojawili się Rzymianie, i stopniowo urastali w potęgę, zniszczyli Korynt po wielkiej bitwie w rok 144 p.n.e. Pompejusz był rzymskim generałem, który zajął Jerozolimę w roku 63 p.n.e. Rzymianie rządzili Judeą od 63 roku. To bardzo ważne, ponieważ w miarę jak Rzymianie rośli w potęgę na Wschodzie, stopniowo wrastali w świat śródziemnomorski i przejmowali cały system grecki, grecki świat, i nawet nie starali się uczynić go nie-greckim. Rzymianie nie starali się przekonać ludzi ze Wschodu, aby mówili po łacinie. Mogli umieścić oficjalną inskrypcję w mieście na Wschodzie po łacinie, ale prawie zawsze, jeśli była to oficjalna inskrypcja, byłaby ona również po grecku. Od Rzymian rządzących na Wschodzie oczekiwano, że będą mówić po grecku. Po pewnym czasie po wszystkich wykształconych Rzymianach oczekiwano mówienia po grecku, o ile było to możliwe. Rzymianie nie starali się uczynić Wschodu rzymskim w sensie kulturalnym, ani nie chcieli zmieniać tamtejszego jezyka. Grecki język, kultura i religie, różne religie, i synkretyzm, grecka edukacja, struktura polis – wszystkie te rzeczy zostały na Wschodzie podczas rzymskich rządów, aż do czasów chrześcijańskiego cesarza Konstantyna, i później.

Lecz jest jedna rzecz, którą propagowali Rzymianie bardziej niż Grecy, a była to struktura społeczna patron-klient. To nieco bardziej wyróżniająca się rzymska instytucja, sprecyzowana prawnie. Jest ważne, aby zrozumieć jej znaczenie dla cesarstwa rzymskiego i dla wczesnego chrześcijaństwa, z ich relacjami patron-klient. Struktura “domu” rzymskiego była taka – i mówię tu “dom”, bo nasze słowo “rodzina” zwykle oznacza rodzinę biologiczną: ojca, matkę, dzieci, czasem wnuki, może dalszą rodzinę. Ale zazwyczaj mamy na myśli bliską sobie, atomową rodzinę z pewnymi dodatkami. Angielskie słowo “family”, chociaż pochodzi z łacińskiego “familia”, oznacza coś zupełnie innego w samej łacinie. Łacińska familia nie oznacza biologicznego pokrewieństwa. Oryginalnie była używana na określenie niewolników w domu. Niewolnicy i wyzwoleńcy w rzymskim domu byli legalnie członkami familii. A kiedy mówię “rodzina”, staram się unikać nawet mówienia o “rzymskiej rodzinie”, ponieważ to oznaczało coś zupełnie innego dla nich niż dla nas. Więc będę mówił o “rzymskim domu”, bo będzie to bardziej sensowne socjologicznie.

Rzymski dom był zbudowany jak piramida. Wyobraźcie go sobie jako piramidę, nie jak trójkąt. Na szczycie domu był mąż, pater familias. Coraz częściej widzimy ten termin w New York Timesie albo w polityce. Ale w łacinie oznacza to głowę domu – pater-ojciec, familias-dom, rodzina. Pater familias to najstarszy mężczyzna w domu. Pod nim są synowie, córki, a na samym dole niewolnicy, są też jego wyzwoleńcy, osoby wyzwolone. Uznaje się również, w pewien sposób, wolnych ludzi funkcjonujących jako klienci. Lecz legalnie słowo klient w łacinie odnosi się do wyzwolonego niewolnika pater familias.

Gdy w tym schemacie jest żona? Zauważcie, nie uwzględniłem w nim żony ani matki. Czemu? Ponieważ legalnie żona nie jest częścią domu męża. Ona nadal należy do domu swojego ojca, i legalnie pozostaje pod władzą ojca, albo braci jeśli ojciec nie żyje, albo dziadka, jeśli on nadal żyje. Ale ponieważ oczekiwana długość życia w starożytności była niższa niż dziś, nie było zbyt wiele pokoleń w tej strukturze domowej, bo starsi ludzie po prostu umierali.

Żona jest zatem legalnie częścią jej własnego domu, gdzie indziej. Czemu Rzymianie tak zrobili? To zupełnie różne rozwiązanie niż u Greków, odmienne niż u innych ludów w basenie Morza Śródziemnego. Czemu upewniali się, że córki zostaną w “domu” swoich ojców? Zrobili to, bo chcieli się upewnić, że rzymskie wyższe warstwy, elita, żaden z domów ani żadna grupa domów, nie staną się potężniejsze niż inne. A jeśli kobiety dołączają do innych rodzin i opuszczają swoich ojców, i są oficjalnie i legalnie częścią domu kogoś innego, może to doprowadzić do sytuacji, że staną się potężniejsze te domy, do których kobiety wchodzą, od tych, z których wychodzą.

Utrzymując kobiety pod kontrolą ich pierwotnych rodzin, Rzymianie wyższych klas starali się zrównoważyć różne domy w ich wielkości i znaczeniu. Nie obchodziły ich niższe klasy. One nigdy wiele nie znaczą. Obchodziło ich to, ponieważ republika rzymska była w tych czasach zbiorem bardzo ważnych domów, bogatych mężów i ich domów. To oni byli członkami senatu, oni byli warstwą ekwitów, oni rządzili Rzymem. Nie chcieli, aby powstał spośród nich jeden król, i nie chcieli małej koterii przywódców. Chcieli, aby istniała jakaś równowaga potęgi między różnymi większymi domami Rzymu, wielkimi rodzinami.

Niewolnicy, rzecz jasna, należeli do [domu] pater familias. Kiedy niewolnik zostawał wyzwolony – a w starożytnym świecie, w cesarstwie rzymskim, większość niewolników była ostatecznie wyzwalana, chyba że wcześniej umarli – zostawał wyzwoleńcem. Nie zostawał wolnym człowiekiem, zostawał wyzwoleńcem, to różne statusy prawne. Status niewolnika był najniższym, a wyzwoleńca – piętro wyższym w ramach rzymskiego prawa, a wolnego – jeszcze wyższym. Ale nawet jeśli zostawał wyzwolony, nadal pozostawał członkiem domu tego człowieka, jako klient i jego wyzwoleniec. I mógł być mu winny określone usługi. Na przykład pater familias mógł umieścić niewolnika w swoim biznesie, przekazać niewolnikowi pieniądze, aby prowadził jego interesy. Ten niewolnik mógł zatrzymać część zysków z tego interesu dla siebie, i mógł zebrać pieniądze dla siebie. Legalnie nie były to jego pieniądze – jego pan legalnie posiadał wszystko, co należało do niewolnika. Ale praktycznie, w pewnych legalnych kontekstach, panowie pozwalali niewolnikom używać tych pieniędzy. Nazywało się to peculium.

Więc, kiedy ten niewolnik zostawał wyzwolony przez właściciela, mógł zabrać ze sobą to peculium. Potem zakładał swój biznes i nadal pozostawał klientem dawnego właściciela, ponieważ nadal był członkiem jego domu. I tak można zapytać, czemu w ogóle wyzwalać niewolnika? Cóż, jeśli masz niewolnika, to nie może on podpisywać kontraktów. Ale jeśli potrzebujesz kogoś, kto reprezentuje twoje interesy, a ty żyjesz w Rzymie i potrzebujesz kogoś w Ostii, czyli porcie nieopodal Rzymu, aby tam był i zarządzał twoimi towarami, potrzebujesz aby ten ktoś mógł podpisywać kontrakty, kto może pożyczać pieniądze, i inne tego typu rzeczy. Niewolnik nie może tego legalnie robić, ale wyzwoleniec tak. Więc bogaci Rzymianie często wyzwalali niewolników właśnie w tym celu. To nie znaczy, że pozwalali im na wiele – to była część ich działalności biznesowej.

Synowie i córki natomiast byli członkami domu, dopóki żył ich pater familias. Synowie legalnie podlegali swojemu ojcu. Oficjalnie i legalnie tak właśnie było. W rzeczywistości wcale to tak nie funkcjonowało. Na przykład, powiedziałem, że żony nie były członkinimi domu ich mężów. Legalnie to prawda, lecz widzimy przypadki listów i innych świadectw, że kobiety właśnie były nieoficjalnie członkiniami domu swoich meżów. Na przykład zarządzały nim, gdy jego nie było. Wydawały polecenia jego niewolnikom. Mogły same posiadać swoich niewolników i swój własny majątek – żona miała swój własny majątek oddzielny od majątku męża. Praktycznie jednak, zazwyczaj, nie miały – po prostu mieszano te rzeczy. Więc legalnie ustalono to tak, aby oddzielić własność żony jako należącą do innego domu, aby jej pieniądze nie mieszały się z pieniędzmi męża. Lecz to była prawna próba zachowania równowagi między domami. W praktyce synowie nie mieszkali w tym samym miejscu co ojcowie. Żenili się i wyprowadzali gdzieś indziej, nawet do innego miasta. Lecz taka była rzeczywistość prawna.

Teraz… Jeśli szedłeś do więzienia – to znaczy do sądu – niewolnicy oczywiście nie mogli sami się reprezentować w sądzie, nie mieli żadnego statusu prawnego. Mieli go już wyzwoleńcy. Inną rzeczą jest to, że w rzymskim prawie, jeśli zostajesz wyzwolony jako niewolnik, stajesz się wolny; jeśli zostajesz wyzwolony normalnym trybem, stajesz się też rzymskim obywatelem, o ile twój pan też nim był. Zauważcie, co to oznacza. Tylko w cesarstwie rzymskim niewolnictwo mogło być sposobem na społeczny awans, ponieważ mogłeś – o ile byłeś utalentowany – zostać wyzwolony, prawdopodobnie. Kiedy twój pan cię wyzwolił, o ile był rzymskim obywatelem, to automatycznie czyniło z ciebie rzymskiego obywatela. Twoje dzieci również. I chociaż byłeś wyzwoleńcem, czyli miałeś niższy status niż osoba wolna – nie mogłeś otrzymać części przywilejów – twoje dzieci byłyby, jeśli urodziły się już po tym jak zostałeś wyzwolony – wolnymi ludźmi, nie wyzwoleńcami.

Zatem w ciągu kilku pokoleń ludzie mogli wznieść się z najniższego poziomu niewolnika do poziomu wolnego rzymskiego obywatela. Więc rzymskie niewolnictwo i wyzwolenie były właściwie jedną z rzadkich form, w jakich w starożytności dopuszczano jakąś formę społecznej mobilności. Co było bardzo rzadkie w cesarstwie rzymskim. Jakieś pytania?

Czemu to wszystko jest ważne? To będzie istotne, ponieważ chrześcijanie zaczynali jako kościoły domowe, i ich kościoły domowe odpowiadają swoim modelem greckiej eklezji, zgromadzeniu, ale czasem również rzymskiemu domowi. I ta domowa struktura stanie się bardzo ważna dla wzrostu i kształtu, a nawet dla teologii chrześcijańskiej.

To jest też ważna kwestia dla rzymskiej polityki, ponieważ jeśli jesteś wyzwoleńcem, albo jeśli jesteś człowiekiem wolnym – czasem i tacy dołączali do potężnych Rzymian o wyższym od nich statusie, ponieważ mogli im się przysłużyć w wielu rzeczach. Na przykład, chcesz doprowadzić swojego sąsiada do sądu, ponieważ twój sąsiad zajmuje twoje pole. Jeśli jesteś niższego statusu niż on, sędzia spojrzy na ciebie i powie “Jesteś biedny, twój sąsiad bogaty, ustąp na jego rzecz”. Ponieważ rzymskie struktury prawne – nawet wyrażone jest to wprost – jeśli jesteś sędzią, i masz w sądzie bogacza i biedaka, oczywiście że zdecydujesz na korzyść bogacza, ponieważ biedak ma motyw, aby oszukiwać: bo jest biedny. A bogacz już ma pieniądze, nie ma motywu, aby oszukiwać. Taka była ich logika. [Śmiech] I tak rzymski system prawny stał po stronie bogatych i ludzi o wysokim statusie.

Dlatego, jeśli chciałeś wygrać sprawę w sądzie, pomagało – albo jeśli ktoś miał cię reprezentować politycznie i w innych aspektach życia – pomagało posiadanie patronów. Więc twój patron pochodził z wyższej klasy, był bogatszy, potężniejszy, miał siłę polityczną, a ty musiałeś być wobec niego lojalny. Wtedy twój patron reprezentował cię w sądzie, zapewniał ci pracę, dbał o twoje interesy, robił wiele rzeczy, które patroni robią dla swoich klientów. A kiedy twój patron starał się o urząd miejski, oczekiwał od ciebie lojalności i twoich głosów. Więc osoby z niższych warstw – oto co się dzieje – twoi klienci, twoi wyzwoleńcy, twoi synowie, twoje córki, oni wszyscy stanowią część tej piramidy władzy, i oni wszyscy czerpią korzyści z silnego pater familias, a on czerpie korzyści z posiadania silnego domu.

Rozdział 5. Juliusz Cezar i Oktawian.

Lecz większość wolnych obywateli cesarstwa rzymskiego stanowili biedni wolni, choćby i obywatele, lecz nadal biedni, którzy nie byli częścią żadnego bogatego domu. Co więc się działo z tymi wszystkimi ludźmi, tymi pozostałymi Rzymianami, którzy nie mieli potężnych patronów, żadnych wielkich pater familias, którzy im pomagali? To właśnie punkt, w którym okazał się geniusz Juliusza Cezara. Juliusz Cezar pochodził z rodziny patrycjuszy – to znaczy, rodziny arystokratycznej – ale należał do rzymskiej partii tak zwanych popularów. To jest w waszych materiałach, prawda? Senat rzymski w późnym okresie republiki dzielił się na dwie partie. Nie na oficajlne partie, ale na frakcje. Optymaci, to znaczy “najlepsi”, wspierali interesy bogatych senatorów i kilku najbogatszych rodzin. Popularzy reprezentowali interesy wszystkich pozostałych w Rzymie. Populares pochodzi od słowa “lud”. Juliusz Cezar pochodził z jednej z arystokratycznych, patrycjuszowskich rodzin, chociaż jego rodzina nie posiadała zbyt wiele pieniędzy. Nie byli tacy naprawdę, naprawdę bogaci. Ale Juliusz nadal był świetnie urodziny, i zaczął zyskiwać coraz większą potęgę polityczną i finansową, ustanawiając siebie patronem nieposiadających patrona. Dowódcy wojskowi również tak dowodzili armiami.

Więc Juliusz Cezar… Jeśli miałeś być w Rzymie osobą naprawdę ważną, musiałeś służyć przez jakiś czas jako dowódca. Juliusz Cezar wykorzystał swoją rolę jako dowódcy wielkiej armii, która w tym czasie wygrywała bitwy w Galii (współczesnej Francji). Jeden przykład – Julisz Cezar był pater familias, w pewnym sensie, swojej armii, swoich żołnierzy. Pewnego razu senat, którego denerwował wzrost popularności i potęgi Juliusza, chciał odebrać mu część legionów z Galii, i posłać je do innego dowódcy w Syrii. Chcieli odebrać mu część wpływów. Bali się, że Juliusz ogłosi się dyktatorem – a on oczywiście to zrobił. Więc odesłali te legiony i wysłali je do Syrii. Kiedy odeszły, Juliusz, z własnych pieniędzy, dał każdemu z tych żołnierzy równowartość rocznego żołdu. Widzicie, tak robili patroni. Juliusz kupił lojalność tych żołnierzy, kiedy mu ich odbierano. Tak działała struktura patron-klient w rzymskiej armii.

Juliusz ustawił się również w samym mieście, kiedy zyskiwał coraz większe wpływy. W Rzymie zyskał władzę głównie dzięki potędze wojskowej, przez denerwowanie senatu i wygranie kilku bitew. Zrobił to wbrew prawu. Według prawa Juliusz Cezar nie mógł tego zrobić, a i tak to zrobił. Chciał skonsolidować swoją władzę poprzez ustawy, które nieco pomagały niższym klasom. Nie anulował długów, ale je złagodził. Usunął kilka ciężarów nękających ubogich. Został zamordowany przez konserwatywnych senatorów: Brutusa, Kasjusza i innych, podczas Id Marcowych, jak wiemy, 15 marca 44 r. p.n.e.

Miał adoptowanego syna, Oktawiana. On natomiast zawarł przymierze z Markiem Antoniuszem, przyjacielem Cezara, oraz mniej znanym Lepidusem, którego nie musicie pamiętać. Ostatecznie Marek Antoniusz i Oktawian stoczyli wojnę domową. Oktawian zwyciężył i pokonał Antoniusza. Wtedy Antoniusz zawarł układ z Kleopatrą, królową Egiptu, ale Oktawian pokonał ich oboje i został jedynym władcą imperium w 27 r. p.n.e.

Odmówił przyjęcia tytułu króla, i przybrał tradycyjne republikańskie tytuły. Jeden z jego propagandystów powiedział o nim: “Stare formy republiki zostały przywrócone”. Albo August – w tym czasie przybrał on tytuł Augusta, czyli “czcigodnego” – powiedział: “Przekazałem republikę spod mojej władzy pod władzę senatu i ludu rzymskiego”. Innymi słowy, według jego propagandy, August powiedział: “Nie jestem królem, jestem tylko kolejnym senatorem, i oddaję senatowi i ludowi rzymskiemu ich dawną władzę”. To było kłamstwo, całkowite kłamstwo. Widzicie, rządowe kłamstwa nie zaczęły się wraz z naszym rządem. August rzeczywiście odnowił senat, i był on właśnie tym: senatem odnowionym przez imperatora. August stał się patronem wszystkich ludzi. W ten sposób potem przedstawiał się każdy imperator. On i jego rodzina, rodzina imperatora, byli w pewnym sensie patronami wszystkich ludzi w cesarstwie rzymskim – przynajmniej dla wszystkich Rzymian. Imperator był pater familias całego imperium.

Rozdział 6. Pax Romana.

To nas prowadzi do słynnego Pax Romana, “pokoju rzymskiego”, ponieważ był to koniec długich, ciągnących się przez stulecia wojen domowych, i innych, na terenach rzymskich. Bitwy i wojny toczyły się nadal, na granicach, na frontach rzymskiego imperium, ale wewnątrz niego trwał niezwykły okres pokoju.

Większość ludzi widząc ten pokój… wiele osób twierdzi, że był dobry. To dyskusyjne, czy był dobry dla wszystkich. Nie-Rzymianie i ubodzy mogli postrzegać Pax Romana bardziej jako opresję niż wyzwolenie, tak jak ludzie postrzegali Pax Americana po upadku Związku Radzieckiego i przed wojną w Iraku. Rzymianie utrzymywali pokój pozostawiając miejscową ludność samej sobie, z jej lokalnymi zwyczajami, religiami i zasadami. Kiedy uznawali to za konieczne, utrzymywali pokój niszcząc wspólnoty i siłą przemieszczając ludność. Ale starali się robić to tylko wtedy, gdy było to konieczne dla zachowania swojej absolutnej władzy.

Rzymianie rozkwitali dzięki podatkom. Organizowali spisy ludności – nie takieg powszechne, o których mówi Biblia, lecz lokalne, aby móc wyliczać podatki i otrzymywać je. Lecz sami Rzymianie nie chcieli się zajmować zbieraniem podatków. Lokalne elity, miejscowa wyższa klasa, licytowała prawo do ściągania podatków, i Rzymianie wybierali tego, kto licytował najwyżej. Innymi słowy: jeśli jestem bogaczem w Koryncie, mogłem powiedzieć “Zostanę lokalnym poborcą podatkowym, i gwarantuję, że w tym roku odeślę do Rzymu X pieniędzy”. Oczywiście, Rzymianie nie przejmowali się tym, ile ściągnę od was, od ludności Koryntu. W zasadzie Korynt nie zostałby opodatkowany, bo był rzymską kolonią, a jedną z korzyści bycia rzymską kolonią było to, że nie musiałeś płacić podatków. A przynajmniej obywatele nie musieli. Ale ludzie z okolicznych wiosek, miast i gospodarstw płacili.

I tak, jeśli jestem poborcą podatków, to zarabiam dzięki temu, że zabieram wam więcej niż sam muszę wysłać do Rzymu. Rzymianie nie przejmowali się tym. Wiedzieli, że tak będzie się działo. W taki sposób pobierali podatki. Dlatego “poborca podatków” stał się takim negatywnym terminem dla wszystkich poza Rzymianami. Dlatego widzimy w Ewangeliach termin “celnicy i grzesznicy”. Czemu? Ponieważ Żydzi nie znosili poborców podatkowych, ponieważ ci grabili ich do cna. Tak?

Student: Więc Mateusz był bogatym człowiekiem?

Professor Dale Martin: Cóż, po pierwsze, będziemy mówić jeszcze o tym, kim był historyczny Mateusz. Co do postaci Mateusza w Ewangelii Mateusza – nie wiemy, na ile jest to realna historia. On po prostu się pojawia. Ale kiedy nazywany jest “celnikiem”, to niekoniecznie oznacza to, że był on tą osobą, która miała prawa do podatków z całej okolicy. To mogło znaczyć, że był po prostu zatrudniony przez kogoś, aby siedzieć przy drodze i zbierać podatki, opłaty i tak dalej. Dlatego “celnik” niekoniecznie oznacza, ze ta właśnie osoba jest bogata, lecz tego, kto miał – szukam odpowiedniego słowa – koncesję na zbieranie podatków z danego rejonu, to ten był bogaty. I on zatrudniał innych ludzi, aby zbierali podatki. Ci ludzie, oczywiście, nie byli lubiani. Rzymianie utrzymywali pokój też dzięki temu, że trzymali ubogich w ubóstwie. Więc Pax Romana może brzmiało świetnie, jeśli byłeś elitą, ale jeśli nie byłeś elitą, mogło być dużo większym ciężarem niż cokolwiek innego.

Były inne korzyści, jakie zapewniali Rzymianie. Ułatwili podróżowanie. Pompejusz oczywiścił Morze Śródziemne z piratów, czego nasze rządy najwyraźniej nie potrafią. Wybudowali drogi, podtrzymywali komunikację. Urządzili usługi pocztowe, chociaż wyłącznie na użytek urzędników. Ale to oznaczało, że mogłeś- to znaczy, rzymscy urzędnicy mogli bardzo szybko otrzymać listy. Rzymianie używali systemu wymiany wierzchowców, przez co mogli pokonywać sto kilometrów dziennie. Od żołnierzy oczekiwano pokonywania trzydziestu kilometrów dziennie, w pełnym wyposażeniu. To było możliwe tylko dzięki temu, że – poza użyciem żeglugi morskiej do podróżowania, wiele szybszej niż lądowej – Rzymianie dbali o drogi. Niezbyt dbali o drogi dla kogokolwiek innego, ale chcieli mieć drogi dla swoich armii, tak jak sieć US Interstate pierwotnie powstała na wypadek, gdyby armia amerykańska musiała przemieszczać się szybko po kraju, gdyby zaatakowali nas Sowieci. Tak samo wyglądało to u Rzymian. Budowali drogi dla armii, ale oczywiście inni ludzie też z nich korzystali. Dlatego chrześcijaństwo mogło rozprzestrzenić się tak szybko; dlatego paweł mógł podróżować po imperium. On akurat wolał drogę morską, jeśli było to możliwe, ponieważ była ona znacznie szybsza, ale mógł też podróżować po drogach wybudowanych przez Rzymian.

Co do religii – Ehrman pisze o tym w swoim podręczniku, więc nie będę wchodził w szczegóły – ale Hollywoodzka idea, że Rzymianie prześladowali inne religie, w tym chrześcijan, była właśnie tym: Hollywoodzką ideą. Rzymianie byli akurat bardzo tolerancyjni wobec religii lokalnych. Nie przejmowali się zbytnio, jakich bogów czciłeś. Rzymianie byli akurat bardzo pobożni w tym sensie, że wierzyli, że gdziekolwiek jesteś, powinieneś składać ofiary lokalnym bogom, zwłaszcza tym ważnym. Więc Rzymianie czcili lokalnych bogów, bogów innych ludów. Wszyscy ludzie mieli prawo czcić swoich bogów. Żydzi na przykład, od czasów Juliusza Cezara, który zaprzyjaźnił się z nimi po tym, jak oni bardzo mu politycznie pomogli, otrzymali wiele przywilejów. Przestrzegając szabatu, mieli prawo niewykonywać rzeczy zabronionych w szabat. Nie musieli służyć w armii. Mogli przestrzegać zasad swojej religii. Nie oczekiwano od nich ofiar ani ku czci imperatora, ani żadnych innych bogów.

Więc Rzymianie, co do zasady, byli bardzo tolerancyjni. Nie byli tolerancyjni wobec religijnych grup lub klik, które wyglądały na ziarna buntu. Jeśli grupa wyglądała podejrzanie, Rzymianie reagowali. Na przykład zakazali ochotniczych straży pożarnych, ponieważ obawiali się, że ochotnicze straże pożarne mogą być miejsce, gdzie miejscowa ludność z niższych klas mogła się zbierać, plotkować i stanowić zagrożenie dla Rzymian. Więc przejmowali się religią tylko wtedy, gdy ta religia wyglądała na zagrożenie polityczne.

I zobaczymy następnym razem, że Żydzi wpasowali się w ten system na wiele sposobów. Czasem byli względnie zadowolonymi klientami Rzymian. Czasem byli wywrotowymi wrogami rzymskiego porządku. Jak powiedziałem, byli oficjalnie uznawani przez Rzymian, ale czasem przysparzało to Żydom problemów. W Aleksandrii lokalna ludność egipska nie znosiła Żydów, ponieważ byli oni uznawani za pełnoprawną grupę etniczną, a im samym nie dano tych samych przywilejów co Grekom… Aleksandria była greckim miastem. Więc [ci Egipcjanie] byli grekojęzyczni, może ludźmi o greckim pochodzeniu. Jeśli w pełni przyjęli greckie zwyczaje, byli uznawani za Greków.

Żydzi nie byli uznawani za Greków, ale przynajmniej stali wyżej w Aleksandryjskim prawie niż miejscowi Egipcjanie. Egipcjanie mieli najniższy status w mieście. Więc nie znosili Żydów, ponieważ Żydzi byli uznani za odrębną grupę etniczną z osobnymi przywilejami. Dlatego czasem Żydzi wchodzili w konflikty z miejscowymi grupami, i spotykała ich przemoc. Zdarzały się pogromy. Miejscowi atakowali Żydów, albo Żydzi próbowali założyć kolejną synagogę i to powodowało lokalne zamieszki. Ale to nie były problemy wywołane przez Rzymian, to były problemy lokalne, i częściowo spowodowane właśnie tym, że Żydzi zostali uznani przez Rzymian jako grupa o specjalnym statusie, co powodowało u innych lokalny resentyment.

Jak się przekonamy, sam fakt, że Rzymianie utrzymywali to jedno powszechne imperium, jak to stworzone przez Aleksandra, z grecką obudową, i że pozwolili, aby Zachód pozostał łaciński a Wschód grecki, i tak połączyli te dwie różne rzeczy – to wszystko są przyczyny, dla któych chrześcijaństwo mogło się rozwijać w taki sposób, jak to robiło. Rzeczywiście, możecie myśleć, że gdyby Jezus przyszedł, a Paweł żył, gdyby chcieli rozszerzać swoją nową religię 500 lat wcześniej albo 500 lat później, to nigdy by im się nie udało. Dokładnie dlatego, że ten jeden świat rządzony przez Rzymian i utrzymywany w porządku przez Rzymian pozwolił w znacznej mierze na rozwój chrześcijaństwa, zarówno ideologicznie, jak i fizycznie. Jakieś pytania? Dobrze, to koniec.

Dale B. Martin

Wykładowca

Dale B. Martin jest profesorem religioznawstwa na Uniwersytecie Yale. Kształcił się na Uniwersytecie Abilene Christian, Princeton Theological Seminary i Uniwersytecie Yale. Wydał opracowania badawcze na tematy jak: Nowy Testament, początki chrześcijaństwa, świat grecko-rzymski, starożytna rodzina oraz płeć i seksualność w starożytnym świecie. Profesor Martin otrzymał stypendia od National Endowment for Humanities, Fulbright Commission, Alexander von Humboldt Foundation i Lilly Foundation. Jest członkiem American Academy of Arts and Sciences (wybrany na 2009).

Sprawdź pozostałe wykłady z kursu

Zapisz się na historyczne studium początków chrześcijaństwa, poprzez analizę literatury pierwszych ruchów chrześcijańskich w kontekście historycznym, koncentrując się na Nowym Testamencie.

Strona główna kursuNastępny wykład »