Dlaczego Mojżesz NIE może być autorem Pięcioksięgu cz.2

utworzone przez | Paź 18, 2019 | Artykuły, Stary Testament | 15 Komentarze

Niniejszy post jest rozwinięciem poprzedniego o tradycji Mojżeszowego autorstwa Pięcioksięgu. Omówię w nim argumenty wykluczające Mojżeszowe autorstwo Pięcioksięgu (Tory).

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy post nie ma na celu dyskredytowania wiary ani Biblii a jedynie obiektywne ustalenie prawdopodobieństwa Mojżeszowego autorstwa Tory z perspektywy krytyki tekstu i krytyki historycznej. W zasadzie prawie nikt już dzisiaj nie wierzy w to, że autorem Tory mógł być Mojżesz, dlaczego więc piszę post na ten temat? Powodem tym jest tendencja ostatnich lat do kopiowania i cytowania w Polsce prac (tekstów, filmów) amerykańskich ewangelikalnych apologetów przez polskich (ultra)konserwatywnych chrześcijan.

Moim zamiarem nie jest jednak ateistycznie umotywowane biczowanie tych wywodów, ale zwrócenie uwagi na ich, z perspektywy współczesnej biblistyki, często naciągane a nawet kłamliwe argumenty oraz braki z zakresu szeroko pojętej, i przeze mnie cenionej, „uczciwości intelektualnej”. Apologetyka zadowala się na ogół byle jakim wytłumaczeniem, byleby obronić autentyczność biblijnych przekazów. Od uproszczeń często wolne nie są również opracowania racjonalno-ateistyczne (jak np. te, które pojawiają się na portalu racjonalista.pl). Uważamy więc, że przyjęta na naszym blogu perspektywa i metodologia krytyki tekstu i krytyki historycznej jest tą najbardziej obiektywną, gdyż jest (a przynajmniej powinna być) wolna od tej zawieruchy światopoglądowej, w którą jednak często apologeci chcą ją wciągnąć z powodu braku innych merytorycznych argumentów.

Dlaczego niektórzy uważają, że Mojżesz jest autorem Pięcioksięgu?

W 2019 roku swoją premierę miał wykonany z rozmachem film dokumentalny pt. Patterns of Evidence: The Moses Controversy traktujący o tzw. “kontrowersji Mojżeszowej”, czyli o sporze wokół Mojżeszowego autorstwa Pięcioksięgu. Pomijam już fakt, że kontrowersja ta w oczach współczesnych badaczy Biblii już od co najmniej 100 lat żadną kontrowersją nie jest, to jednak sam fakt powstania takiego filmu daje do myślenia. Wciąż pojawiają się ludzie, którzy próbują obalić to, co od dawna udowodnione albo udowodnić to, co od dawna obalone, posługując się pseudonauką, naciąganymi lub przestarzałymi dowodami albo też wątpliwymi autorytetami naukowymi. Autor produkcji Timothy P. Mahoney nie kryje się z tym, że przyczyną, która w głównej mierze pchnęła go do nakręcenia tego filmu jest jego religijne wychowanie w wieku dziecięcym:

W tym otoczeniu rodzica samotnie wychowującego dzieci, moja matka, jako osoba wierząca, czytała nam historie biblijne każdej nocy przed pójściem spać. W ten sposób stworzyła dla mnie podstawę, że te historie są prawdziwe, a ponieważ były prawdziwe, wierzyła, że możemy ufać Bogu, który pomoże nam w trudnych czasach.

[…]

Gdyby exodus nigdy się nie zdarzył, oznaczałoby to dla chrześcijan, że Jezus Chrystus i autorzy Nowego Testamentu również popełnili błąd, ponieważ wszyscy oni zaakceptowali historyczną rzeczywistość Mojżesza i exodusu i zbudowali na nich swoje nauki. 1 https://thebestschools.org/features/timothy-mahoney-interview/ , tłumaczenie własne

Jednym z bardziej znanych polskich apologetów jest adwentysta Alfred Palla, który kształcił się na adwentystycznej wyższej szkole Andrews University w Berrien Springs (USA). W swoich pracach cytuje czołowych apologetów amerykańskich, w głównej mierze tych z ewangelikalnych uniwersytetów amerykańskich spośród których najbardziej znanymi są Trinity International University w stanie Illinois oraz Houston Baptist University w stanie Texas.

Palla tłumaczy w jednym ze swoich tekstów, dlaczego Mojżeszowe autorstwo Pięcioksiegu jest takie ważne, przytaczając słowa nieżyjącego już ewangelikalnego biblisty Rolanda Kennetha Harrisona:

Założenie, że księgi mojżeszowe spisali różni autorzy setki lat po opisanych w nich wydarzeniach miało poważny wpływ na to, jak ludzie dziś postrzegają Pismo Święte. Historyczna wiarygodność Biblii znacznie zmalała w oczach przeciętnego czytelnika, gdyż wiarę w natchnienie Pięcioksięgu trudno pogodzić z założeniem, że powstawał on setki lat. W rezultacie, wielu teologów i duchownych utraciło wiarę w natchnienie Słowa Bożego. Wellhausen, przed śmiercią w 1918 roku, sam wyznał, że racjonalistyczno-liberalna metodologia, jaką przyjął entuzjastycznie w młodości, zrujnowała jego wiarę w autentyczność i autorytet Starego Testamentu. 2https://www.salon24.pl/u/napoczatku/664840,o-krytyce-piecioksiegu-mojzeszowego-1

W powyższym cytacie widać, że apologetom nie chodzi o dotarcie do obiektywnej prawdy, a udowodnienie na siłę tego, że autorem Tory był Mojżesz i jest jedynie sposobem na obronę werbalnego natchnienia Biblii wymagającego tego, by żaden werset biblijny nie przeczył innemu.

Argumenty apologetów

W celu obrony Mojżeszowego autorstwa Pięcioksięgu apologeci sięgają do szeregu argumentów, które omówię poniżej.

Najważniejszym z nich jest kwestia datowania powstania Pięcioksięgu, ponieważ decyduje ona o tym, czy autorem Pięcioksięgu mógł być Mojżesz czy też nie.

Prof. Gościwit Malinowski podsumował dociekania badaczy w tej kwestii w następujący sposób:

Pogłębianie znajomości historii starożytnego Bliskiego Wschodu sprawiło, że tradycyjny pogląd zakładający, że Tora została stworzona pomiędzy 1446 a 1406 rokiem p.n.e. (jedna z możliwych dat dopasowania chronologii biblijnej do obiektywnej), a pozostałe księgi biblijne pomiędzy 1400 a 400 rokiem p.n.e., był nie do obronienia. 3 Malinowski, Gościwit: Geneza Pięcioksięgu Mojżeszowego, w: “Theologica Wratislaviensa”, t. 6. 2011, s.71

Głównym obiektem ataku apologetów jest tutaj teoria źródeł będąca od XIX wieku najbardziej popularną wśród biblistów teorią objaśniającą powstanie Pięcioksięgu, teorią która przesuwa datę powstania pierwszych tekstów biblijnych z XV na X wiek p.n.e., czyli do czasów króla Salomona, w których miało powstać źródło jahwistyczne J. 4 Barton, John/Muddiman, John: The Oxford Bible Commentary, Oxford University Press, 2001, s.13 , wykluczając tym samym możliwość, że autorem Pięcioksięgu mógł być Mojżesz, gdyż jego życie apologeci widzą w XV wieku p.n.e., obliczając to na podstawie samej Biblii:

Dzięki synchronizacji dat panowania władców izraelskich z kronikami asyryjskimi i babilońskimi można datować śmierć Salomona na 931 rok p.n.e. Salomon rozpoczął budowę świątyni 480 lat po wyjściu Izraelitów z Egiptu (1Krl 6:1), z czego wynika, że Mojżesz żył w latach 1526-1406. 5 Palla, Alfred: Historyczna wiarygodność Starego Testamentu, Bogulandia, s.92, wydanie elektroniczne

Jest to jednak tylko zabawa numerologiczna na podstawie samej Biblii, gdyż nigdy nie było konsensusu co do tego, kiedy żył Mojżesz:

Zgodnie z Torą Mojżesz miał żyć 120 lat (Pwt 34,7), co wedle Seder Olam Rabbah, kroniki z II wieku n.e., przypadać miało na lata 2368–2487 od stworzenia świata, odpowiadające latom1393–1273 przed naszą erą, czyli ustaloną przez Dionizjusza Małego datą narodzin Chrystusa. Św. Hieronim za Euzebiuszem (380/381) datuje życie Mojżesza na lata 1592–1472 p.n.e., a James Usher (1681–1656), anglikański biskup Armagh, będący dziś uosobieniem nowożytnego literalnego odczytania Biblii — na lata 1571–1451 p.n.e. 6 Malinowski, op.cit., s.70-71

Innym powiązanym z tym argumentem apologetów jest to, że nie posiadamy żadnego materialnego dowodu tekstowego na istnienie źródeł J (źródło jahwistyczne), E (źródło elohistyczne), P (źródło kapłańskie) i D (źródło deuteronomistyczne). 7 Palla, Alfred: Historyczna wiarygodność Starego Testamentu, Bogulandia, s.92, wydanie elektroniczne, s.129

Trudno jednak wymagać tego, by tak stare manuskrypty się zachowały, skoro najstarszy poświadczony werset Biblii hebrajskiej zawarty na dwóch amuletach pochodzi z VI wieku p.n.e., a następne w kolejności zwoje znad Morza Martwego z Qumran, datuje się zwykle na lata 250 p.n.e. – 40 n.e. W ten sposób również apologeci nie posiadają żadnego materialnego dowodu na pochodzenie Pięcioksięgu z XV wieku p.n.e. Alfred Palla argumentuje w swojej książce Historyczna wiarygodność Starego Testamentu, że dowodem na niespójność teorii źródeł miałoby być występowanie określenia Boga Jahwe we fragmentach przypisywanych źródle elohistycznemu, w którym powinno znajdować się jedynie określenie Boga Elohim. Argument ten jest jednak bardzo słaby, bo zakłada niemieszanie źródeł w czasie redakcji tekstu literackiego, czego w zwykłym procesie produkcji literatury na ogół nie spotkamy. Poza tym źródła J (od Jahwe) i E (od Elohim) nie różnią się jedynie imieniem Boga, ale również wieloma innymi szczegółami, o czym można poczytać w każdym opracowaniu na temat teorii źródeł, a o czym Palla nie wspomina.

Absurdalna jest również argumentacja, że Żydzi, podobnie jak inne narody, używali w tym samym czasie paralelnie dwóch różnych określeń Boga, tj. Jahwe i Elohim. Twierdzenie to zupełnie omija kwestię tego, że określenia te osadzone są w otoczeniu tekstowym wykazującym również inne cechy świadczące o pochodzeniu z innego źródła. I m.in. to doprowadziło badaczy do wypracowania teorii źródeł krytykowanej przez apologetów.

W ostatnich dekadach XX wieku teoria ta stała się i nadal jest obiektem krytyki ze strony wielu biblistów datujących powstanie Pięcioksięgu nie na wcześniejsze czasy, tak jak widzieliby to apologeci, ale na jeszcze późniejszy okres perski po niewoli babilońskiej (po 539 roku). Najnowsze teorie jak np. ta opisana przez Russella Gmirkina w książce Berossus and Genesis, Manetho and Exodus: Hellenistic Histories and the Date of the Pentateuch idą jeszcze dalej, datując powstanie Tory na okres helleński (IV-II wiek p.n.e.). Również model fragmentaryczny (theory of complexess of tradition) zakładający przyrost fragmentarycznych tradycji w latach 850-550 p.n.e. 8 Ibidem, s.72 wyklucza Mojżeszowe autorstwo Tory.

Kolejnym powiązanym argumentem apologetów na starsze datowanie Tory oraz związane z tym jej Mojżeszowe autorstwo są językowe oraz kulturowe ślady występujące w Pięcioksięgu, których nie ma w innych księgach Starego Testamentu:

W Torze występuje więcej, imion, nazw i słów zapożyczonych z języka egipskiego niż w pozostałych księgach Pisma Świętego. Imiona w rodzinie Mojżesza są egipskie, na przykład Assir, Chofni, Paszchur, Pinchas, Putiel, Mojżesz i Aaron. Dla tych, którzy zakładają, że Pięcioksiąg powstał w Izraelu i Babilonii jest to niewytłumaczalny fenomen. Natomiast łatwo go wyjaśnić w przypadku Mojżesza, który urodził się i wychował w Egipcie, podobnie jak jego brat Aaron. Mojżesz znał egipskie słowa i potrafił objaśnić ich znaczenie (Wj 2:10; Dz 7:22; Hbr 11:24). Geograficzna perspektywa Pięcioksięgu zdradza świetną znajomość topografii Egiptu przez jego autora. Pisał on do ludzi, którzy znali Egipt, raczej niż Kanaan. 9 Ibidem, s.91

Tych twierdzeń nie potwierdza jednak profesor Starego Testamentu Bernd u. Schipper, autor obszernej pracy na temat historii stosunków Egiptu i Izraela oraz ich wpływu na Stary Testament 10 Schipper, Bernd U.: Israel und Ägypten in der Königszeit: Die kulturellen Kontakte von Salomo bis zum Fall Jerusalems, Vandenhoeck & Ruprecht, 1999 :

Nawet jeśli Egipt odgrywa centralną rolę w Biblii, egipski wpływ na tekst biblijny nie jest zbyt duży. Biblia wie stosunkowo niewiele na temat Egiptu jako państwa. Wspomina się tylko o czterech faraonach, z których żaden nie rządził w okresie historycznym, w którym biblijna chronologia sytuuje narrację exodusu i historię Józefa. Wszyscy czterej faraonowie są władcami z pierwszej połowy pierwszego tysiąclecia p.n.e., a trzech z nich można datować na siódmy i szósty wiek p.n.e. (Taharka, 2Krl 19,9; Necho II, 2Krl 23,29; i Apries, Jer 44,30). Dwanaście egipskich miast jest wymienionych w Biblii hebrajskiej i tylko jedno w Nowym Testamencie (Aleksandria, Dz 18,24). […] Podsumowując, stopień wpływu Egiptu na tekst biblijny jest niezwykle niski. Stosunkowo niewiele przypadków wpływu egipskiego najprawdopodobniej miało miejsce poprzez dwa sposoby kontaktu kulturowego: kontakt pośredni, który miał miejsce w okresie przejściowym od drugiego do pierwszego tysiąclecia p.n.e., kiedy to Egipt kontrolował Południowy Lewant oraz bezpośredni kontakt, który rozpoczął się pod koniec ósmego/początku siódmego wieku p.n.e. 11 https://www.bibleodyssey.org/en/places/related-articles/egyptian-influences-on-the-biblical-text, tłumaczenie własne

Jak widzimy argumentacja apologety dotycząca wpływów egipskich jest zdecydowanie przesadzona.

Kolejny argument Palli wygląda następująco:

Historyk, próbując datować dawne dzieło, bierze pod uwagę także słowa, których ono nie zawiera. Rewizjonistyczni teolodzy założyli, że Księgi Mojżeszowe powstały między X a III wiekiem p.n.e. W tym okresie wśród Izraelitów był popularny tytuł JHWH Cewaot, czyli „Jahwe Zastępów”. Występuje on aż 67 razy w Księdze Izajasza, powstałej pod koniec VIII wieku p.n.e., 83 razy w Księdze Jeremiasza z VI wieku p.n.e., 51 razy w Księdze Zachariasza z przełomu VI i V wieku p.n.e. Ile razy zwrot JHWH Cewaot występuje w Pięcioksięgu? Ani razu. Takie detale sugerują, że Pięcioksiąg powstał wcześniej. 12 Palla, Alfred, op.cit., s. 144

Twierdzenie, że imię Boga JHWH Cewaot, czyli „Jahwe Zastępów” nie występujący w Torze, a, zdaniem Palli, jedynie w późniejszych księgach prorockich, jest dowodem na to, że Tora powstała znacznie wcześniej i jej autorem mógł być Mojżesz jest przykładem celowej manipulacji, gdyż w ogóle nie uwzględnia innych ważnych opracowań językoznawców, którzy się zajmowali tym zwrotem. W pracy Franka Moora Crossa Canaanite Myth and Hebrew Epic, która w kręgach biblistów uważana jest za przełomową, autor wyraźnie dowodzi, że wspomniane wyżej określenie Boga jest jednym z najstarszych w ogóle w religii judaizmu i pochodzi z czasów, kiedy Jahwe był jeszcze bóstwem plemiennym. Samo określenie to z kolei jest spokrewnione z epitetami ugaryckiego bóstwa El:

Na podstawie paraleli mitologicznych sebaot tym kontekście prawdopodobnie oznacza “gospodarza nieba”, banu ‘ilima “synów EIa” albo “świętych”. W tym przypadku Jahwe jest opisany jako du yahwi saba’ot, “Ten, który tworzy armie (niebieskie)”, tytuł boskiego wojownika i twórcy. Nie różni się to więc znacznie od epitetów Ela “Ojciec bogów”, “Twórca stworzeń”. Co więcej, takiego epitetu zwykło się używać nie tylko jako formuły tworzenia, ale jako odpowiedniej nazwy boga, który wezwał plemiona do utworzenia wojsk Ligi, która przewodziła Izraelowi w jej historycznych wojnach. W świętej ideologii wojennej Jahwe prowadził kosmiczne siły niebios obok armii Izraela. 13 Cross, Frank Moore: Canaanite Myth and Hebrew Epic, Harvard University Press, 1997, s.70

Biorą pod uwagę tą analizę Moora można odwrócić twierdzenie Palli i wysnuć na tej podstawie wniosek, że, wbrew tradycyjnej chronologii ksiąg biblijnych, księgi prorockie, w których występuje to imię Boga, są starsze niż sama Tora, a Mojżesz tym samym na pewno nie jest autorem Pięcioksięgu, nie wspominając już o tym, że samo ugaryckie pochodzenie tego określenie Boga wyraźnie wskazuje na to, że teksty te nie powstały pod boskim natchnieniem, ale w określonym kontekście historycznym, w tym przypadku pod wpływem walk między plemionami na terenach Kanaanu i Ugarytu, plemion, z których każde posiadało swoje opiekuńcze bóstwo, którym w przypadku Izraelitów był Jahwe, jeden z synów Najwyższego (prawdopodobnie Ela – por. w tym celu psalm 82).

Nie będę też szerzej polemizował z używanym przez Pallę określeniem „rewizjonistyczni teolodzy”, gdyż sama apologetyka uprawiana przez tego “badacza”, dążąca do ożywienia dziewiętnastowiecznych sporów między biblistami i związanego z tym słownictwa, sama nosi znamiona rewizjonizmu w stosunku do ustaleń poczynionych przez współczesną biblistykę nie przyjmującą żadnych wstępnych założeń religijnych.

Palla wspomina również o tym, że w Księdze Wyjścia poświęcono wyjątkowo dużo uwagi Namiotowi Spotkania, gdyż w tamtych czasach nie istniała jeszcze Świątynia Salomona, a Jerozolima z nazwy nie została wymieniona ani razu w Pięcioksięgu Mojżeszowym, co również ma stanowić dowód na archaiczność (i Mojżeszowe autorstwo) Tory. Argumentacja ta rozbawiła mnie, bo, zakładając z perspektywy literaturoznawczej, że autorzy Pięcioksięgu chcieli osiągnąć taki efekt, by księgi Tory wyglądały na autentyczne i pochodzące z zamierzchłych czasów, to nie mogli oni umieszczać w narracji elementów, które zaistniały dopiero kilkaset lat później.

Kolejny argument Palli jest natury archeologicznej:

W jednym z grobowców odkrytych w pobliżu Doliny Hinnoma w Jerozolimie archeolog G. Barkay natrafił na niezwykły zwój ze srebra z błogosławieństwem Aarona (Lb. 6:24-26). Odkrycie to poddaje w wątpliwość zasadność tezy dokumentarnej, której zwolennicy wcześniej uznali ten fragment Pięcioksięgu za źródło „P” i datowali dopiero na okres po niewoli babilońskiej (V w. p.n.e.), podczas gdy srebrny zwój z tym tekstem pochodzi z VII w. p.n.e.! Stanowi ono materialny dowód, że ten tekst Pięcioksięgu był dobrze znany i akceptowany jako Pismo Święte na długo przed niewolą babilońską. 14 https://www.salon24.pl/u/napoczatku/665980,o-krytyce-piecioksiegu-mojzeszowego-2

Czy ktoś kwestionuje to, że źródło P nie mogło zawierać starszych elementów? Nie, ale o tym już Palla nie wspomina. Argument ten nie obala zatem scenariusza, że źródło P mogło powstać po niewoli babilońskiej, gdyż właśnie na tym polega proces powstawania znanej nam współcześnie Biblii, czyli wielokrotnych prac redakcyjnych nad tekstem wchłaniających poprzednie edycje i przekazane przez starsze pokolenia tradycje.

Kolejnym argumentem Palli na Mojżeszowe autorstwo Tory są tzw. toledoty, zwrot występujący 11 razy w Księdze Rodzaju oznaczający początek genealogii rodzinnej, tłumaczony na polski „Oto dzieje”. W XX wieku brytyjski oficer Percy J. Wiseman i jego syn, archeolog Donald J. Wiseman wysunęli hipotezę, że Mojżesz zebrał spisane wcześniej na tabliczkach genealogie patriarchów i je zredagował. 15 Palla, Alfred: op.cit., s.88 Argument ten w szokujący sposób ignoruje fakt, że, zgodnie z założeniem teorii źródeł, autorzy Tory mogli podczas niewoli babilońskiej poznać schemat takich genealogii. Poza tym autorzy tej hipotezy nie mogli wziąć pod uwagę późniejszych wyników badań nad tym zwrotem, a Palla zwyczajnie ich nie uwzględnił, gdyż doprowadziłby do zniweczenia wcześniej założonego celu apologetycznego.

Co jednak piszą poważni badacze na ten temat? Otóż pierwotne znaczenie, które mogło wskazywać na babiloński rodowód, tj. genealogia, czy pokolenia zmieniło swoje znaczenie i zaczęło obejmować również znaczenie kronika, a w późniejszych czasach również reprodukcja, produkt a nawet historyczne konsekwencje 16 Schwartz, Sarah: Narrative Toledot Formulae in Genesis: The Case of Heaven and Eart, Noah, And Isaac, w: “Journal of Hebrew Scriptures”, tom 15, 2016, s.11

Kolejna sprawa to to, że z dziesięciu toledot w Księdze Rodzaju aż pięć zaczyna się nie od “To są toledot” tylko “I to są toledot”. Znajduje się tam litera „waw” oznaczająca “i”, czyli przejście, implikująca, że genealogie w Księdze Rodzaju nie zostały przepisane z oddzielnych tabliczek tylko powstały organicznie w tekście, jako kontynuacja poprzednich narracji. 17 Derouchie, Jason S: The blessing-commission, the promised offspring, and the TOLEDOT structure of Genesis, w: “JETSZ” 56/2, 2013, s.219 W innym miejscu Palla pisze:

Ciekawe jest to, że w dokumentach administracyjnych królestwa Izraela i Judy występują egipskie znaki hieratyczne, których przestano używać w Egipcie od X wieku p.n.e., podczas gdy nie występują one w okolicznych państwach. Fakt, że występowały w Izraelu i Judzie wskazuje na silny egipski wpływ na izraelskich skrybów. Czy przyczynił się do tego Mojżesz, który jako wychowanek córki faraona musiał znać pismo hieratyczne?

Po pierwsze Palla nie podaje żadnych informacji o jaki rodzaj znaków hieratycznych chodzi, gdyż wyróżnia się ich kilka rodzajów, a po drugie nie wspomina o fakcie, że znaki hieratyczne pochodzenia egipskiego były stosowane w Izraelu przynajmniej do czasów upadku Jerozolimy na początku VI wieku p.n.e., czyli ogólnie do czasów wprowadzenia demotyki. Po tym okresie jeszcze przez długi okres na terenie Izraela stosowano również znaki hieratyczne pochodzenia fenickiego i aramejskiego 18 Wimmer, Stefan Jakob: Egyptian Hieratic Writing in the Levant in the 1st Millennium B.C., w: “Agbadiyat”, 2006, s.25 , a sam system znaków hieratycznych przetrwał aż do I wieku p.n.e.

Inną sekcją argumentów stosowanych przez apologetów mających na celu udowodnienie Mojżeszowe autorstwo Tory jest sama Biblia, na podstawie której przytaczane są wersety świadczące o tym, że:

  • Mojżesz posiadał umiejętności pisarskie potrzebne do napisania Tory
  • Mojżesz spisywał to, co Bóg mu polecił
  • Że w innych księga Starego i Nowego Testamentu poświadczono w wielu miejscach to, że autorem Pięcioksięgu jest Mojżesz
  • Jozue pomagał Mojżeszowi w spisaniu Pięcioksięgu

Z perspektywy współczesnej biblistyki argumenty apologetów opierające się na samej narracji biblijnej są bezużyteczne, gdyż od prawie 200 lat nie zakłada ona przynajmniej werbalnego natchnienia jej autorów, a po drugie nie traktuje Biblii jako zapisu czysto historycznego, ale jako zbioru ksiąg literatury teologicznej, zbioru świadectw wiary z różnych okresów historycznych, do którego wpłynęły elementy historyczne pełniące jednak na ogół głównie funkcje teologiczne. Udowadnianie Mojżeszowego autorstwa na podstawie samej Biblii staje się tym samym kwestią wiary a nie empirycznych dowodów naukowych.

Dlaczego Mojżesz nie mógł być autorem Pięcioksięgu

Zostawmy w tym miejscu apologetów i skoncentrujmy się na argumentach współczesnej biblistyki świadczących o tym, że Mojżesz nie mógł być autorem Pięcioksięgu.

1. Nie wiadomo, czy Mojżesz w ogóle istniał.

Niestety nie mamy żadnych materialnych dowodów archeologicznych na istnienie Mojżesza oraz samego wyjścia z Egiptu. Jedynym źródłem takiego twierdzenia jest Biblia. Wiele postaci w Biblii prawdopodobnie nigdy nie istniało, spełniając w tekście biblijnym jedynie funkcje narracyjne lub teologiczne. Znany historyk dziejów Izraela Hershel Shanks pisze:

Zatem w swojej powierzchniowej warstwie biblijna historia o patriarchach odzwierciedla polityczny i religijny punkt widzenia judzkiej monarchii i kapłanów. To dlatego obietnica poczyniona Abramowi w Rdz 12,2 głosi, że jego potomkowie będą nie tylko licznym ludem, ale wielkim „narodem”. W takiej perspektywie mężczyźni i kobiety, którzy występują w Rdz 12-50, są mniej dostępni jako postacie historyczne, a bardziej jako typologiczne prefiguracje późniejszych Izraelitów oraz ich sąsiadów. W wielu przypadkach są to eponimy, to znaczy osoby, od których imion zostały wyprowadzone nazwy późniejszych grup. Tak więc Jakub jest również zwany Izraelem (nazwa narodu w czasach późniejszych), zaś jego dwunastu synów to eponimiczni przodkowie dwunastu plemion Izraela. 19 Shanks, Hershel: Starożytny Izrael, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 2007,s.28-29

Powstaje pytanie, dlaczego w przypadku Mojżesza miałoby być inaczej?

Również samo wyjście z Egiptu stwarza problemy:

W Księdze Liczb  (20,14-21 i 21,21-35) mówi się, że Mojżesz miał kontakty z królami Edomu, Moabu i Ammonu. Prace archeologiczne wykazały, że królestwa te przed XIII w. przed Chr. po prostu nie istniały. 20 Ibidem, s.83

Jest też dużo więcej dowodów na to, że wyjście Izraelitów z Egiptu prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca, ale napiszę o tym w oddzielnym poście.

2. Teoria źródeł oraz późne datowanie Pięcioksięgu

Głównym powodem zakwestionowania Mojżeszowego autorstwa jest teoria źródeł, o której już wspominałem wyżej. Nie będę się jednak w tym miejscu rozpisywał na ten bardzo szeroki temat. Wystarczy, że wspomnę, że teoria źródeł traktuje Torę jako pracę wielu autorów, która narastała przez stulecia już po śmierci Mojżesza (najwcześniej od X wieku) i wyróżnia cztery źródła: J – Jahwistyczne (850-800 r. p.n.e.), E- Elohistyczne (do 750 r. p.n.e.), D Deuteronomistyczne (reformy Jozjasza do 621 r. p.n.e.) oraz P – Kapłańskie (do 458 r. p.n.e.). 21 Malinowski: op.cit., s.72  Sama teoria jest bardzo dobrze uzasadniona i już samo datowanie, nie wspominając o innych kwestiach, wyklucza całkowicie Mojżeszowe autorstwo Tory. Wszystkie inne konkurencyjne współczesne teorie dotyczące powstania Pięcioksięgu przesuwają powstanie Pięcioksięgu na jeszcze późniejsze czasy, tym bardziej wykluczając Mojżeszowe autorstwo Tory.

3. Pięcioksiąg zawiera informacje, których Mojżesz nie mógł znać albo takie, które nie mogły zaistnieć w jego czasach (XV wiek p.n.e.)

Po wersecie Rdz 36,31 następuje lista królów Edomu. Problem polega na tym, że, jak już wyżej w cytacie Hershel Shanks wspomniał, królestwo Edomu nie istniało do XII wieku p.n.e., dlatego Mojżesz nie mógł o tym wiedzieć. Jedynym sposobem na wytłumaczenie tej rozbieżności apologeci widzą w tym, że posiadał taką wiedzę od Boga, a sama Biblia zapowiadała, że królowie będą wywodzili się z ich rodu:

Błogosławiąc jej, dam ci i z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami». Rdz 17,16

Z naukowego punktu widzenia argument ten jest nieracjonalny, gdyż zakłada wiarę w takie ponadnaturalne wydarzenia i nie jest brany pod uwagę przez poważnych biblistów, w większości oddzielających naukę od wiary.

Kolejnym, tym razem archeologicznym, elementem wykluczającym Mojżeszowe autorstwo Tory jest występowanie w Pięcioksięgu wielbłądów, które przez uznanych archeologów zostało wykluczone w czasach Mojżesza:

W opowieściach o patriarchach roi się od wielbłądów, na ogół stad wielbłądów, ale w opowieści o sprzedaży Józefa do niewoli przez jego braci (Rdz 37,25) wielbłądy są również opisywane jako zwierzęta używane w handlu karawanowym. Dzięki badaniom archeologicznym wiadomo, że wielbłądy nie zostały oswojone przed końcem drugiego tysiąclecia i nie były powszechnie wykorzystywane jako zwierzęta stadne na starożytnym Bliskim Wschodzie aż do dalekiego okresu po 1000 r. p.n.e. Jeszcze ciekawszy szczegół – karawana wielbłądów w historii Józefa niosław “żywicę, balsam i mirrę” – odsłania oczywistą znajomość głównych produktów lukratywnego handlu arabskiego, który rozwijał się pod nadzorem Imperium Asyryjskiego w VIII-VII w. p.n.e. 22 Finkelstein, Israel/Silberman, Neil.A: Keine Posaunen vor Jericho. Die archäologische Wahrheit über die Bibel, C.H.Beck, 2002, s.27, wydanie elektroniczne, tłumaczenie własne

Odpowiedzią niektórych apologetów na ten argument jest to, że ciężar dowodu leży na sceptykach, wykluczających udomowienie wielbłądów w czasach Mojżesza 23 http://apologeticspress.org/apcontent.aspx?category=13&article=36 , co nie wymaga dalszego komentarza w tej sprawie. Były wprawdzie miejsca na świecie, gdzie wielbłądy udomowiono znacznie wcześniej, jednak archeolodzy są zgodni, że w regionie Izraela na pewno nie wcześniej niż w X wieku p.n.e. 24 https://www.focus.pl/artykul/archeolodzy-wskazuja-blad-w-biblii , 25 https://www.haaretz.com/.premium-hump-stump-solved-1.5312613

W Księdze Rodzaju Izaak spotkał się z filistyńskim królem Abimelekiem w Gerarze:

Gdy w kraju nastał głód, drugi z kolei po tym, który był za czasów Abrahama, Izaak powędrował do Abimeleka, króla filistyńskiego, do Geraru. Rdz 26,1

Problem z tym wersetem jest taki, że Filistyni założyli swoje osady na wybrzeżu kananejskim dopiero po 1200 roku p.n.e. 26 Finkelstein, Israel/Silberman, Neil.A: op.cit, s.28 Odpowiedzią apologetów na ten zarzut jest argument, że osiedlenie się głównej fali Filistynów po 1200 p.n.e. nie wyklucza możliwości, że wcześniej nie istniały już pojedyncze osiedla filistyńskie na wybrzeżu Kanaanu i również w tym przypadku przerzucają ciężar dowodu na twierdzących inaczej 27 http://apologeticspress.org/apcontent.aspx?category=13&article=36 , co z perspektywy archeologii (nie mylić z pseudoarcheologią) jest absurdem. Dla niektórych osób są to może detale, jednak szanowani na całym świecie archeolodzy biblijni Finkelstein i Silberman podsumowują tę bitwę o detale historyczne w ten sposób:

Czy te niespójne detale są jedynie późniejszymi uzupełnieniami starszych tradycji, czy też wskazują na to, że zarówno detale, jak i tekst powstały później? Dla wielu uczonych – zwłaszcza tych, którzy podtrzymywali ideę “historycznych” ojców patriarchów – były to szczegóły drugorzędne. Ale już w latach 70. Thomas Thompson zwrócił uwagę, że patriarchalne opowieści różnią się od mitycznych opowieści ludowych właśnie z powodu specyficznych odniesień do miast, ludów sąsiednich i znanych miejsc. Odniesienia te mają decydujące znaczenie, jeśli chcemy poznać datę i treść tekstu. Innymi słowy, “anachronizmy” są o wiele ważniejsze dla datowania i rozumienia znaczenia oraz w kontekście historycznym opowieści o patriarchach niż poszukiwanie starożytnych Beduinów lub matematyczne obliczenia wieku patriarchów i ich drzew genealogicznych. W ten sposób połączenie wielbłądów, towarów arabskich, Filistynów i Geraru, a także innych miejsc i narodów wymienionych w opowiadaniach patriarchalnych w Księdze Rodzaju, ma ogromne znaczenie. Wszystkie dowody wskazują na fakt, że teksty zostały napisane wiele setek lat po tym, jak zgodnie z Biblią żyli patriarchowie. Te i inne anachronizmy sugerują, że w VIII i VII wieku p.n.e. pisanie tekstów patriarchalnych odbywało się w sposób intensywny. 28 Finkelstein, Israel/Silberman, Neil.A: op.cit, s.28

4. Sprzeczności biblijne wykluczające autorstwo Mojżesza

Już w poprzednim poście dotyczącym Mojżeszowego autorstwa Biblii wskazałem, że zarówno Żydzi jak i chrześcijanie wielokrotnie na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat głowili się nad wersetami, które z punktu widzenia literalnej interpretacji Pięcioksięgu Mojżeszowego wykluczały Mojżeszowe autorstwo Pięcioksięgu. Najbardziej chyba znanym przykładem jest to, że Mojżesz nie mógł sam opisać swojej śmierci:

Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański.I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień. Pwt 34.5-6

Zwykle tłumaczono to tym, że Pięcioksiąg musiał zostać ukończony przez Jozuego, który opisał zarówno śmierć jak i pogrzeb Mojżesza. Czy z perspektywy krytyki biblijnej wytłumaczenie to jest prawdopodobne? Oczywiście, że nie.

Kolejnym poważnym argumentem przeciwko Mojżeszowemu autorstwu Pięcioksięgu jest to, że w wielu miejscach Mojżesz opisywany jest w trzeciej a nie pierwszej osobie. Pewien biblista naliczył aż 282 takich miejsc 29 https://drmsh.com/law-moses-read-moses-wrote/ . Tradycyjny pogląd żydowski jest taki, że narratorem Pięcioksięgu jest sam Bóg, a wyjątkami są przemowy Mojżesza w Księdze Powtórzonego Prawa. W jaki sposób tłumaczą to apologeci lub ewangelikalni chrześcijanie? Niektórzy uważają, że to, co zostało kiedyś spisane przez Mojżesza, zostało przeredagowane z jakiegoś powodu przez kogoś innego, prawdopodobnie po ostatnim proroku Malachiaszu 30 Sailhamer, John H: The Meaning of the Pentateuch: Revelation, Composition and Interpretation, IVP Academic, 2009, s.24 . Z perspektywy współczesnej biblistyki wytłumaczenie to jest mało prawdopodobne.

Księga Powtórzonego Prawa rozpoczyna się od następującego opisu:

Tymi słowami przemawiał Mojżesz do całego Izraela za Jordanem na pustyni, w Arabie naprzeciw Suf, między Paran, Tofel, Laban, Chaserot i Di-Zahab.  Jedenaście dni drogi jest przez góry Seir z Horebu do Kadesz-Barnea.W czterdziestym roku, jedenastym miesiącu, pierwszym dniu miesiąca powiedział Mojżesz Izraelitom wszystko, co mu Pan dla nich zlecił.Po pokonaniu Sichona, króla Amorytów, mieszkającego w Cheszbonie, i Oga, króla Baszanu, mieszkającego w Asztarot w Edrei,za Jordanem, w kraju Moabu, począł Mojżesz wpajać to prawo, mówiąc […] Pwt 1,1-5

Narrator przemawia tutaj z zachodniej strony Jordanu, czyli strony, po której Mojżesz nigdy nie był, gdyż Bóg mu zabronił wejść do Ziemi Obiecanej (czyli na zachodnią stronę Jordanu):

Rzekł Pan do niego: «Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz». Pwt 34,4

Tym samym Mojżesz nie mógł być autorem tych słów. Już w poprzednim poście pisałem, że Żydzi tłumaczyli to w ten sposób, że Mojżesz otrzymawszy od Boga tajemną wiedzę, wiedział, że Izraelici znajdą się po drugiej stronie Jordanu i przez to pisał z ich perspektywy. Jednak po raz kolejny takie wytłumaczenie zakłada wiarę w boskie natchnienie Mojżesza i dla współczesnej krytyki biblijnej jest bezużyteczne.

W Księdze Rodzaju jest mowa o Kananejczykach:

Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. – A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. Rdz 12,6

Werset ten implikuje, że później tych Kananejczyków w Ziemi Obiecanej nie było.  Jest to ewidentna sprzeczność, gdyż w momencie wkroczenia Jozuego do Ziemi Obiecanej Kananejczycy na pewno się tam znajdowali, autorem tych słów musiał zatem być ktoś piszący w innych czasach i na pewno nie był nim Mojżesz.

Innym ustępem, w przypadku którego już setki lat temu uważano, że prawdopodobnie nie pochodzi od samego Mojżesza, jest pochwała Mojżesza:

Nie powstał więcej w Izraelu prorok podobny do Mojżesza, który by poznał Pana twarzą w twarz,  ani [równy] we wszystkich znakach i cudach, które polecił mu Pan czynić w ziemi egipskiej wobec faraona, wszystkich sług jego i całego jego kraju;  ani równy mocą ręki i całą wielką grozą, jaką wywołał Mojżesz na oczach całego Izraela. Pwt 34,10-12

Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by uznać, że prawdopodobieństwo, że autorem tych słów był Mojżesz, jest praktycznie zerowe.

5. Datowanie powstania Tory na okres po niewoli babilońskiej i odniesienia do przyszłej historii Izraela

Niektórzy bibliści widzą w kilku miejscach Pięcioksięgu Mojżeszowego odniesienia do późniejszej historii Izraela, co automatycznie wyklucza Mojżeszowe autorstwo tych 5 ksiąg. Przykładem może być złoty cielec z Księgi Wyjścia 32:

Po panowaniu Salomona, północne królestwo Izraela oddzieliło się od południowego królestwa Judy. Północny król Jeroboam założył ośrodki kultu w Betel i Dan, ustanawiając złote cielce jako obiekty kultu i ogłaszając: “Oto wasi bogowie, Izrael, którzy wychowali was z Egiptu” (1 Krl 12:28). Gdyby historia izraelskiego buntu w postaci kultu złotego cielca była częścią Tory przed Jeroboamem, to trudno uwierzyć, że Jeroboam wybrałby ten sam symbol i nie do pomyślenia jest, aby Księga Królewska nie potępiała go wyraźnie za podążanie za tym złym przykładem. W konsekwencji historycy postrzegają historię Tory jako polemikę przeciwko Jeroboamowi, przeniesioną z powrotem do mitycznej przeszłości Izraela. Tradycyjne wyjaśnienie potwierdza, że przyjęcie przez Jeroboama złotego cielęcia pokazuje jedynie, jak bardzo był buntowniczy i pokrętny; Księga Królewska nie musiałaby odnosić się do incydentu z Księgi Wyjścia, ponieważ byłoby to ewidentne i oczywiste. 31 https://www.myjewishlearning.com/article/different-perspectives-on-the-authorship-of-the-torah/

Oprócz tego niektóre detale sugerują powstanie Tory w czasach po niewoli babilońskiej. Przykładowo Łukasz Niesiołowski-Spanò przywołuje list jerozolimskiej administracji do kolonii izraelskiej na Elefantynie z 419 r. p.n.e. sugerujący, że tradycja święta paschy w tym czasie nie była zbyt szeroko rozpowszechniona i prawdopodobnie w tym okresie doszło do jakiejś reformy religijnej w Izraelu, która spowodowała sztywne ustalenie daty święta, którą w innych (wcześniejszych) listach z Elefantyny obliczano, co z kolei pozwala na wysunięcie wniosku, że albo w tym czasie Tora jeszcze nie istniała, albo też jej historia nie była zbyt długa. 32 Niesiołowski-Spanò, Łukasz: Passover, the Jewish cultic calendar and the Torah, w: “Palamedes” 2, s.41-44 . W innej pracy (The Broken Structure of the Moses Story: Or, Moses and the Jerusalem Temple) Niesiołowski-Spano wskazuje na werset z 1 Księgi Samuela:

Gdy Jakub przybył do Egiptu, <a Egipcjanie ich uciemiężyli>, przodkowie wasi wołali do Pana. Pan posłał Mojżesza i Aarona, którzy wyprowadzili ich z Egiptu i osiedlili ich na tym miejscu. 1 Sam 12,8

Wynika z niego, że Mojżesz wszedł do Ziemi Obiecanej a nawet pomagał w osiedleniu się Izraelitów, co zostało wykluczone przez Torę 33 Niesiołowski-Spanò, Łukasz: The Broken Structure of the Moses Story: Or,  Moses and the Jerusalem Temple, w: Scandinavian Journal of the Old Testament, t. 23 nr 1, 2009, s. 29 . Księgi Samuela datuje się na lata 630-545 p.n.e. 34 Jones, Gwilym H: 1 and 2 Samuel, w: John Barton and John Muddiman (ed.), “The Oxford Bible Commentary”, 2001, Oxford University Press,s.197 35 Knight, Douglas A: Chapter 4 Deuteronomy and the Deuteronomists, w: James Luther Mays, David L. Petersen, Kent Harold Richards (red.), “Old Testament Interpretation”, T&T Clark, 1995, s.62. , co sugeruje, że Tora na pewno powstała później. Inną teorię przedstawił Russell Gmirkin w swojej pracy Berossus and Genesis, Manetho and Exodus, w której dowodzi, że Księga Rodzaju powstała jako komentarz i odpowiedź na Babyloniakę Berossosa, a Księga Wyjścia jako komentarz i odpowiedź na Egyptiakę Manethona. Obie księgi powstały gdzieś na przełomie IV-III wieku p.n.e., a tym samym Księga Rodzaju i Księga Wyjście, jakie znamy dziś, muszą pochodzić z początku III wieku p.n.e. 36 Gmirkin, Russell E.: Berossus and Genesis, Manetho and Exodus. Hellenistic Histories and the Date of the Pentateuch, T & T Clark, 2006

Różnica między sugerowanymi przez apologetów czasami Mojżesza (XV wiek p.n.e.) a V wiekiem p.n.e. to 1000 lat! Datowanie powstania Tory na XV wiek p.n.e. to zatem czyste science-fiction.

6. W domniemanych czasach życia Mojżesza (według apologetów XV wiek p.n.e. a według historyków XIII wiek p.n.e.)) nie było jeszcze alfabetu/pisma hebrajskiego

Hebrajski wariant języka fenickiego tzw. paleohebrajski językoznawcy datują na rok 800 p.n.e., przy czym pierwsze archeologicznie poświadczone znaki alfabetyczne będące prekursorem tego paleohebrajskiego datuje się na XI-X wiek p.n.e., czyli długo po czasach Mojżesza 37 https://www.biblicalarchaeology.org/daily/biblical-artifacts/inscriptions/precursor-to-the-paleo-hebrew-script-discovered-in-jerusalem . Odpowiedzią apologetów na to jest argument, że na terenie Półwyspu Synajskiego w Serabit al-Chadim w pobliżu domniemanego exodusu Izraelitów z Egiptu odkryto znaki języka protosemickiego, które sami odkrywcy datowali na XV wiek p.n.e. Podobne znaki znaleziono również w pobliskiej Wadi Nasib oraz w pobliżu starożytnych Teb (datowanych przez samych odkrywców na XVIII wiek p.n.e.). Nie wspominając już o nikłej wartości takiego odautorskiego datowania niepotwierdzonego przez innych poważnych archeologów, to cała ta argumentacja wiążąca te znaki z Mojżeszowym autorstwem Tory leży w sferze domysłów i z prawdziwą nauką nie ma nic wspólnego. Przy tym wszystkim należy również wziąć pod uwagę to, że nawet w przypadku istnienia takiego bardzo wczesnego prasemickiego języka datowanego na czasy Mojżesza wytłumaczenie to i tak nie jest wystarczające z jednego prostego względu, jako że apologeci przyjmują, że Tora jest wynikiem werbalnego natchnienia zakładającego, że każde jedno słowo pochodzi od Boga, natomiast w Torze mamy do czynienia z biblijnym hebrajskim datowanym na dużo późniejszy okres historyczny. Pierwotna protosemicka wersja musiałaby zatem zostać w jakiś sposób przeredagowana lub przetłumaczona na biblijny hebrajski, co bez utraty tego „werbalnego natchnienia” wydaje się niemożliwe do spełnienia.

7. Kontekst historyczny powstania poglądu o Mojżeszowym autorstwie Tory

W żadnym miejscu Tora nie mówi o boskim pochodzeniu lub Mojżeszowym autorstwie wszystkich pięciu ksiąg. Przyczyna przypisania Mojżeszowi autorstwa Pięcioksięgu musiała mieć więc jakąś przyczynę albo jakiś cel. Ciekawą teorię na ten temat przedstawił dr Yishai Kiel z Uniwersytetu Hebrajskiego. Zakłada ona, że w biblijnych tekstach powstałych po niewoli babilońskiej (głównie Księgach Ezdrasza, Nehemiasza i Kronik) termin „Tora” zyskał szersze znaczenie niż przykładowo w źródle kapłańskim (P), gdzie odnosi się głównie do rytuałów lub w źródle deuteronomistycznym (D), gdzie oznacza zbiór pisemnych praw. Tutaj zwrot תורת משה („Tora Mojżesza”) oznacza już to, co do dzisiaj nazywamy Torą lub Pięcioksięgiem. W tym kontekście Mojżesz nie jest już jedynie pośrednikiem pojedynczego kodeksu prawa, ale również osobowym autorytetem sankcjonującym połączenie 5 ksiąg w jeden zbiór. Pośrednikiem w konsolidacji Pięcioksięgu pod sztandarem Mojżesza staje się Ezdrasz:

Ten to Ezdrasz wyszedł z Babilonu; a był on uczonym, biegłym w Prawie Mojżeszowym, które nadał Pan, Bóg izraelski. A ponieważ ręka Pana, Boga jego, nad nim czuwała, spełnił mu król wszelkie jego życzenia. Ezd 7,6

Według Yiashaia Kiela podobną koncepcję, tyle że o wiele starszą, jest podobna transfiguracja w zaratusztrianizmie, gdzie Ahura Mazda, główne bóstwo, przekazał ludziom prawa, które zostały objawione Zaratusztrze. Co ciekawe w Księdze Ezdrasza król perski Atakserkses I (465-424 p.n.e.) używa perskiego słowa „prawo” (dāta) jako synonimu Tory przy wyznaczeniu Ezdrasza na lidera. Termin דת\דתא w innych miejscach Biblii został użyty w znaczeniu „prawa”, natomiast w Ezdr 7,26 został użyty w odniesieniu do Tory, co, według Kiela, jest nawiązaniem do takiego podobnego użycia w Aweście, zbiorze świętych tekstów zaratusztrianizmu, gdzie

dāta” zostało użyte do wyznaczenia prawa objawionego przez Boga pod autorytetem Zaratusztra. W Aweście mamy więc zwrot „Prawo Zaratusztry” a w Ezdraszu „Prawo Mojżesza. Pamiętać jednak należy, że Awesta powstała na przełomie II i I tysiąclecia p.n.e. i to właśnie ona wpłynęła na koncepcję Mojżeszowego autorstwa Tory. Kiel podsumowuje to w następujący sposób: Związane z tym koncepcje “Tory YHWH za pośrednictwem Mojżesza” oraz “dāta i daēnā Ahura Mazdā za pośrednictwem Zaratusztry” pozwoliły każdej kulturze zbudować bezprecedensową, kompleksową jedność pism poprzez splot sekretów poznanych dzięki boskiemu objawieniu, tworząc w ten sposób żydowską Torę i zaratusztriańską Awestę. Elementem nadawania autorytetu tym pracom była ich wsteczna projekcja z na autorytatywne i autorskie postacie Mojżesza i Zaratusztry. Wydaje się, że miało to miejsce w obu kulturach w mniej więcej tym samym czasie, a mianowicie w okresie Achemenidów. 38 https://www.thetorah.com/article/how-the-concept-of-mosaic-authorship-developed, tłumaczenie własne

Przypisy   [ + ]

1. https://thebestschools.org/features/timothy-mahoney-interview/ , tłumaczenie własne
2.https://www.salon24.pl/u/napoczatku/664840,o-krytyce-piecioksiegu-mojzeszowego-1
3. Malinowski, Gościwit: Geneza Pięcioksięgu Mojżeszowego, w: “Theologica Wratislaviensa”, t. 6. 2011, s.71
4. Barton, John/Muddiman, John: The Oxford Bible Commentary, Oxford University Press, 2001, s.13
5. Palla, Alfred: Historyczna wiarygodność Starego Testamentu, Bogulandia, s.92, wydanie elektroniczne
6. Malinowski, op.cit., s.70-71
7. Palla, Alfred: Historyczna wiarygodność Starego Testamentu, Bogulandia, s.92, wydanie elektroniczne, s.129
8. Ibidem, s.72
9. Ibidem, s.91
10. Schipper, Bernd U.: Israel und Ägypten in der Königszeit: Die kulturellen Kontakte von Salomo bis zum Fall Jerusalems, Vandenhoeck & Ruprecht, 1999
11. https://www.bibleodyssey.org/en/places/related-articles/egyptian-influences-on-the-biblical-text, tłumaczenie własne
12. Palla, Alfred, op.cit., s. 144
13. Cross, Frank Moore: Canaanite Myth and Hebrew Epic, Harvard University Press, 1997, s.70
14. https://www.salon24.pl/u/napoczatku/665980,o-krytyce-piecioksiegu-mojzeszowego-2
15. Palla, Alfred: op.cit., s.88
16. Schwartz, Sarah: Narrative Toledot Formulae in Genesis: The Case of Heaven and Eart, Noah, And Isaac, w: “Journal of Hebrew Scriptures”, tom 15, 2016, s.11
17. Derouchie, Jason S: The blessing-commission, the promised offspring, and the TOLEDOT structure of Genesis, w: “JETSZ” 56/2, 2013, s.219
18. Wimmer, Stefan Jakob: Egyptian Hieratic Writing in the Levant in the 1st Millennium B.C., w: “Agbadiyat”, 2006, s.25
19. Shanks, Hershel: Starożytny Izrael, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 2007,s.28-29
20. Ibidem, s.83
21. Malinowski: op.cit., s.72
22. Finkelstein, Israel/Silberman, Neil.A: Keine Posaunen vor Jericho. Die archäologische Wahrheit über die Bibel, C.H.Beck, 2002, s.27, wydanie elektroniczne, tłumaczenie własne
23. http://apologeticspress.org/apcontent.aspx?category=13&article=36
24. https://www.focus.pl/artykul/archeolodzy-wskazuja-blad-w-biblii
25. https://www.haaretz.com/.premium-hump-stump-solved-1.5312613
26. Finkelstein, Israel/Silberman, Neil.A: op.cit, s.28
27. http://apologeticspress.org/apcontent.aspx?category=13&article=36
28. Finkelstein, Israel/Silberman, Neil.A: op.cit, s.28
29. https://drmsh.com/law-moses-read-moses-wrote/
30. Sailhamer, John H: The Meaning of the Pentateuch: Revelation, Composition and Interpretation, IVP Academic, 2009, s.24
31. https://www.myjewishlearning.com/article/different-perspectives-on-the-authorship-of-the-torah/
32. Niesiołowski-Spanò, Łukasz: Passover, the Jewish cultic calendar and the Torah, w: “Palamedes” 2, s.41-44
33. Niesiołowski-Spanò, Łukasz: The Broken Structure of the Moses Story: Or,  Moses and the Jerusalem Temple, w: Scandinavian Journal of the Old Testament, t. 23 nr 1, 2009, s. 29
34. Jones, Gwilym H: 1 and 2 Samuel, w: John Barton and John Muddiman (ed.), “The Oxford Bible Commentary”, 2001, Oxford University Press,s.197
35. Knight, Douglas A: Chapter 4 Deuteronomy and the Deuteronomists, w: James Luther Mays, David L. Petersen, Kent Harold Richards (red.), “Old Testament Interpretation”, T&T Clark, 1995, s.62.
36. Gmirkin, Russell E.: Berossus and Genesis, Manetho and Exodus. Hellenistic Histories and the Date of the Pentateuch, T & T Clark, 2006
37. https://www.biblicalarchaeology.org/daily/biblical-artifacts/inscriptions/precursor-to-the-paleo-hebrew-script-discovered-in-jerusalem
38. https://www.thetorah.com/article/how-the-concept-of-mosaic-authorship-developed, tłumaczenie własne

Najczęściej czytane artykuły

Polecane artykuły…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się swoją opinią lub zadaj pytanie poniżej

15 komentarzy

  1. Z takich anachronizmów przychodzi mi do głowy pojawiające się w Księdze Rodzaju miasto Dan. Tymczasem według Księgi Sędziów, tą nazwę nabyło dopiero po podboju przez Danitów, a wcześniej zwało się Laisz (chyba pojawia się też po tą nazwą w tekstach z Amarny).
    Jeszcze czemu datowanie czasów Mojżesza na XV w. p.n.e. jest niemożliwe (abstrahując już od jego historyczności) – Palestyna z ksiąg Jozuego i Sędziów (a w sumie i Pięcioksięgu) to czasy ewidentnie poramzessydzkie. W Szefeli siedzą Filistyni, Egipt Lewantu nie kontroluje, Hetyci to żadne imperium, tylko jakieś zsemityzowane niedobitki, Zuzyci, będący chyba jakimś echem Szasu, to zamierzchła przeszłość.

    • Dziękuję za dodatkowe, cenne argumenty.

  2. Autor bardzo manipuluje próbując przekonać do swoich twierdzeń.
    Pojawiają się w kółko określenia “poważni bibliści” którzy faktycznie oznaczają takie osoby które wypowiadają treści pasujące autorowi.
    Wszyscy inni (kimkolwiek są) nie są “poważnymi” biblistami, szczególnie jeżeli mają prawdziwą wiarę w Boga.
    Jeżeli bowiem wierzą, to znaczy wg autora że próbują bronić wiary, nie szukają prawdy itd. (są to założenia autora które próbuje wcisnąć czytelnikowi)

    Przykładem takiego wciskania kitu jest fragment:
    “Przy tym wszystkim należy również wziąć pod uwagę to, że nawet w przypadku istnienia takiego bardzo wczesnego prasemickiego języka datowanego na czasy Mojżesza wytłumaczenie to i tak nie jest wystarczające z jednego prostego względu, jako że apologeci przyjmują, że Tora jest wynikiem werbalnego natchnienia zakładającego, że każde jedno słowo pochodzi od Boga, natomiast w Torze mamy do czynienia z biblijnym hebrajskim datowanym na dużo późniejszy okres historyczny. Pierwotna protosemicka wersja musiałaby zatem zostać w jakiś sposób przeredagowana lub przetłumaczona na biblijny hebrajski, co bez utraty tego „werbalnego natchnienia” wydaje się niemożliwe do spełnienia.”

    Wygodny sposób dyskredytowania czyjejś wypowiedzi to przypisanie tej osobie czegoś o czym autor nie wie na pewno a tym bardziej czytelnik a potem wykorzystanie tego.

    Zamiast dyskredytować należy odnieść się do argumentów i o nich rozmawiać.

    W taki sam sposób można by zdyskredytować wiele osób na które autor się powołuje (być może wszystkie), np. Falkensteina który jest postacią wysoce kontrowersyjną.
    Ale zamiast dyskredytować osoby należy się odnieść do tego co twierdzą i na czym te twierdzenia opierają.

    • Filkenstein a nie Falkenstein 🙂

    • Poważni bibliści to tacy, którzy akceptują większościowy konsens istniejący już w sprawie autorstwa Mojżesza od ponad pół wieku. Tych badaczy, którzy tego nie akceptują, mimo ogromu argumentów przemawiających przeciwko autorstwie Mojżesza, uważam za “niepoważnych”.

      Niczego nie próbuję czytelnikowi wcisnąć na siłę. Czytelnik sam potrafi ocenić, która ze stron próbuje kombinować, ignorując oczywiste dowody, nie mając na nie żadnych kontrargumentów 😉

      >>Przykładem takiego wciskania kitu jest fragment:
      “Przy tym wszystkim należy również wziąć pod uwagę to, że nawet w przypadku istnienia takiego bardzo wczesnego prasemickiego języka datowanego […]

      Bo na tym polega werbalne natchnienie. Ani jednej zmiany słowa bądź litery przekazanej przez Boga 🙂

      >>Zamiast dyskredytować należy odnieść się do argumentów i o nich rozmawiać.

      Czego komentujący sam nie robi.

      >>Ale zamiast dyskredytować osoby należy się odnieść do tego co twierdzą i na czym te twierdzenia opierają.

      Odniosłem się w poście do najpoważniejszych argumentów za autorstwem Mojżesza, więc w czym problem? 🙂

  3. Wellhausen:
    “współczesna biblistyka odrzuciła ewolucjonistyczne podejście Wellhausena do religii Izraela zawarte w jego teorii źródeł”

    (za wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Julius_Wellhausen)

    Wellhausen miał swoje podstawy przy tworzeniu teorii źródeł, które zostały odrzucone przez biblistykę.

    Może warto więc zastanowić się nad sensownością przyjmowania wniosków z nich płynących.

    Tym bardziej, że było i pozostaje wielu biblistów odrzucających tę teorię.

    • Tak, niektóre elementy teorii Wellhausena były krytykowane i zostały poprawione przez późniejszych biblistów, co jednak w żaden sposób nie wpłynęło na odrzucenie teorii źródeł. Ma ona się do dzisiaj całkiem dobrze wśród biblistów 🙂

  4. W latach 90. byłem pasjonatem teorii JEDP ale z czasem uznałem, że jest to hipoteza mocno naciągana. Ponadto mnóstwo w niej luk, niekonsekwencji i sprzeczności. Nie jestem specjalnym zwolennikiem tezy, że Mojżesz jest autorem Pięcioksięgu, choćby dlatego, że sam Pięcioksiąg i Biblia nigdzie takiego roszczenia nie wysuwają. Niemniej jednak mam wrażenie, że w swojej krucjacie przeciw idei Mojżeszowego autorstwa “konrad” (autor powyższej rozprawy) zapędził się dokładnie w przeciwną stronę co niektórzy apologeci, chcąc zanegować dosłownie wszystko co jest po przeciwnej stronie. Żadna analiza nie jest w stanie zanegować, że Mojżesz miał jakiś wkład w powstanie Pięcioksięgu ponieważ każda taka analiza jest z góry skazana na fragmentaryczność i dyskusyjność. Aktualne stanowisko biblistyki jest trochę inne niż przedstawia “konrad” (dalej będę się do niego zwracał w drugiej osobie). Biblistyka nie neguje, że Mojżesz może być odpowiedzialny za redakcję pewnych sekcji Pięcioksięgu (Wj 24,4; Pwt 31,9), chociaż jednocześnie uważa, że duża część materiału została opracowana na podstawie tych sekcji w czasie późniejszym. Przychylam się i ja do takiego poglądu gdyż jest on najbardziej wyważony i nie przeczy zarazem poszerzonej koncepcji natchnienia. Poniżej podejmę więc polemikę z niektórymi twoimi tezami, które moim zdaniem są bezpodstawne lub po prostu wybiegają za daleko

    1) Piszesz, że występowanie imienia Jahwe w źródle E i występowanie imienia Elohim w źródle J nie podważa teorii źródeł bo przemieszały się one w trakcie procesu redakcyjnego. Ale jeśli tak było to argument tej teorii, wskazujący na kryterium podziału J i E wedle imion Boga, sam w sobie traci sens i moc argumentacyjną na rzecz tej teorii. Skoro materiał jest zanieczyszczony przez “przemieszanie się” to nie ma sensu zakładać możliwości przeprowadzenia podziału i podział ten jest jedynie wyidealizowanym konceptem niemożliwym do wykazania. Jest nieuchwytną chimerą i niczym więcej

    2) Zaniżanie wpływu kultury egipskiej na Pięcioksiąg przez cytowanego w twoim tekście Schippera wydaje się mocno tendencyjne i okrojone. Wpływy kultury egipskiej na Pięcioksiąg są dużo większe i szersze niż przedstawia to Schipper (o licznych przykładach mogę się szeroko rozpisać w oddzielnym komentarzu). W samym Pięcioksięgu Egipt jest ponadto wymieniany 90 razy

    3) Piszesz, że “Z perspektywy współczesnej biblistyki argumenty apologetów opierające się na samej narracji biblijnej są bezużyteczne, gdyż od prawie 200 lat nie zakłada ona przynajmniej werbalnego natchnienia jej autorów”. Jednak ten argument odwołuje się do czysto arbitralnego założenia metafizycznego, że nie było natchnienia i jest dokładnie tej samej natury co założenie przeciwne. Piszesz kawałek dalej coś o “empirycznych dowodach naukowych” ale biblistyka nie jest przecież nauką empiryczną. Pomyliły ci się nauki przyrodnicze z humanistycznymi. Co gorsza, współcześni filozofowie nauki twierdzą pod wpływem spostrzeżeń Poppera, że “empiryczne dowody” są niemożliwe do uzyskania nawet w naukach przyrodniczych, zwłaszcza od czasu krytyki metody indukcyjnej przez Davida Hume’a. Nie istnieje też kryterium przy pomocy którego można by odróżnić teorię od empirii w zdaniach uchodzących za obserwacyjne https://portal.tezeusz.pl/2005/03/21/zaleznosc-obserwacji-od-teorii/

    4) W sekcji o istnieniu Mojżesza argumentujesz, że Mojżesz najwidoczniej nie istniał gdyż nie wspominają o nim źródła pozabiblijne. Jest to jednak wadliwa logicznie argumentacja “z milczenia”

    5) Dalej również argumentujesz niepoprawnie logicznie “z milczenia” gdy piszesz za Shanksem, że “Prace archeologiczne wykazały, że królestwa te przed XIII w. przed Chr. po prostu nie istniały”. Piszesz to samo też o Filistynach, że założyli swe osady w Kanaan dopiero po roku 1200 p.n.e. Ale skąd to wszystko niby wiesz? Masz wehikuł czasu? Z tego, że ktoś przekopał parę metrów jakiejś pustyni gdzieś w Mezopotamii nie wynika jeszcze, że ma już wszechwiedzę i że “archeologia wykazała nieistnienie” czegoś w danym czasie. A guzik prawda bo archeolog ma co najwyżej jakieś mikronowe wycinki informacji o mrokach dziejów. Tak więc jest to cały czas ta sama wadliwa argumentacja “z milczenia” oparta na błędnym założeniu, że “absence of evidence is evidence of absence”. Do końca XIX wieku zarzucano też Biblii niewiarygodność z powodu wzmianek o Hetytach, aż tu nagle archeologia odkryła świadectwa istnienia Hetytów. No i kto miał rację? Biblia. Ale krytykantów nic to nie nauczyło i dalej używają tych samych błędnych zarzutów “z milczenia”. Późne pojawienie się danego słowa w jakimś dokumencie nie dowodzi jeszcze, że samo w sobie jest ono późne. Mdr Syr 50,3, datowana na II wiek p.n.e., używa słowa swh („zbiornik”). Uznano więc, że jest ono późne. Jednak z czasem na pewnym kamieniu moabickim odnaleziono ponownie to słowo i okazało się ono nagle o 700 lat starsze niż myślano. Archeolodzy ciągle błądzą i można na to podać wiele przykładów, na przykład takich jak kamień tyburtyński z Tivoli, który odnosili najpierw do Kwiryniusza, potem do innych postaci, aż wreszcie znowu większość uznała, że chodzi najprawdopodobniej o Kwiryniusza. Warto sobie to dłużej przemyśleć

    6) Piszesz o teorii JEDP, że “Sama teoria jest bardzo dobrze uzasadniona i już samo datowanie, nie wspominając o innych kwestiach, wyklucza całkowicie Mojżeszowe autorstwo Tory”. Jednak teoria ta jest tylko hipotezą, domysłem, i tym samym nie może niczego “wykluczyć”. Poza tym ta teoria jest pod ostrym ostrzałem od jakiegoś czasu i nie może być tym samym “dobrze uzasadniona”. Na Wikipedii czytamy na przykład, że “Od połowy lat 70. XX wieku hipoteza czterech źródeł znajduje się w ogniu krytyki i w rezultacie jest dziś odrzucana przez wielu biblistów” ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_%C5%BAr%C3%B3de%C5%82 ). W tym samym artykule czytamy, że odrzucane jest w tej chwili źródło E i P. W innych pracach czytałem, że odrzucane jest źródło J. Sypią się fundamenty tej teorii i nazywanie jej “dobrze uzasadnioną” jest delikatnie mówiąc przesadą. Sam zresztą w swoim artykule piszesz o badaczach odrzucających tę teorię. Nie wspominam już o tym, że ci których nazywasz “poważnymi biblistami” bardzo często zmieniają zdanie i nie zgadzają się ze sobą. Ów “konsensus”, na jaki się często powołujesz, tak naprawdę nigdy nie istniał. Opinia społeczności biblistów nie jest więc żadnym argumentem gdyż ta opinia jest głęboko podzielona. Piszę o tym gdyż traktujesz w swym tekście tę opinię często jak jakąś wyrocznię

    7) Piszesz w oparciu o Rdz 36,31n, że Mojżesz nie mógł znać listy królów Edomu i dlatego nie napisał on Pięcioksięgu. Jednak z tego wynika tylko tyle, że fragment w Rdz 36,31n nie był napisany przez Mojżesza i nic więcej z tego nie wynika. To samo tyczy się tekstu o śmierci Mojżesza, który przytaczasz i który jakiś redaktor końcowy, być może Jozue, najwyraźniej dopisał jako krótką dygresję (piszesz, że z perspektywy biblijnej jest to nieprawdopodobne wytłumaczenie ale nie dajesz żadnych argumentów w tym miejscu). Jest to tylko jedna z nielicznych linijek tekstu (tzw. post-Mosaica) przytaczanych przez zwolenników teorii źródeł. Wszyscy zwolennicy teorii JEDP popełniają niestety nagminnie błąd logiczny zwany “błędem złożenia” lub “błędem kompozycji”, który w tym wypadku polega na tym, że z kilku nielicznych fragmentów wnioskują o całości. Ale jest to niepoprawne logicznie wnioskowanie gdyż w sposób bezzasadny ekstrapoluje część na całość

    8) W jednym z miejsc piszesz, że “argument ten jest nieracjonalny, gdyż zakłada wiarę w takie ponadnaturalne wydarzenia i nie jest brany pod uwagę przez poważnych biblistów, w większości oddzielających naukę od wiary”. To zdanie presuponuje jednak w dość arbitralny sposób naturalizm metodologiczny, który jest jedynie metafizyczną koncepcją, niemożliwą do udowodnienia na gruncie samej obserwacji. Poza tym wielu epistemologów nauki wskazuje, że tak naprawdę nie da się oddzielić nauki od wiary gdyż każda obserwacja jest skażona jakąś teorią (odsyłam do linku jaki podałem na końcu punktu 3)

    9) Piszesz w kwestii wielbłądów, że “Były wprawdzie miejsca na świecie, gdzie wielbłądy udomowiono znacznie wcześniej, jednak archeolodzy są zgodni, że w regionie Izraela na pewno nie wcześniej niż w X wieku p.n.e.”. Co to znaczy “na pewno”? Brzmi to dość idealistycznie i wręcz dogmatycznie. Z tymi wielbłądami to sprawa wcale nie jest taka prosta. Po pierwsze kopano pod tym kątem tylko w południowym Lewancie (pustynia Negev i dolina Aravah). Reszta Mezopotamii jest pod tym kątem niezbadana, a co dopiero mówić o całym świecie biblijnym Starego Testamentu, w skład którego wchodzi nawet Egipt. Taki wybiórczy materiał o niczym jeszcze więc nie rozstrzyga. Po drugie, badanie południowego Lewantu pod kątem wielbłądów dotyczyło jedynie wielbłądów jednogarbnych. A co z dwugarbnymi? Są świadectwa wskazujące, że dwugarbne wielbłądy udomowiono już na Bliskim Wschodzie gdzieś koło 2500 p.n.e., czyli przed czasami patriarchów. Po trzecie, wykopaliska w kwestii wielbłądów tyczyły się tylko zachowanych fragmentów szkieletu. A co z ikonografią starożytnego Bliskiego Wschodu i świadectwami tekstowymi? Też tego nikt wyczerpująco pod kątem wielbłądów nie badał. A jest co badać. W Egipcie znaleziono ślady udomowienia wielbłądów przed czasami patriarchów. Zauważmy, że księga Rodzaju wzmiankuje, że Abraham dostał wielbłądy właśnie od Egipcjan (Rdz 12,16). Z księgi Rodzaju nie wynika, że były one powszechne w Mezopotamii ale wynika co najwyżej tyle, że patriarchowie ich używali. Poza tym Mezopotamia, gdzie przebywali patriarchowie, i Lewant, gdzie kopano w kwestii wielbłądów, to trochę różne obszary (choć niektórzy definiują Lewant szerzej). W Mezopotamii też znaleziono ślady udomowienia wielbłądów z połowy 3 tysiąclecia p.n.e., na przykład plakietka z Esznunna zawiera wizerunek człowieka jadącego na wielbłądzie. Tekst z Puzrisz-Dagan, pochodzący z około 2100 p.n.e., zawiera rejestr dostaw wielbłądzich. Tekst z 1800 p.n.e., cytujący wcześniejszy tekst z 3 tysiąclecia p.n.e, zawiera zdanie “słodkie jest mleko wielbłąda”. Dzikiego, nieudomowionego wielbłąda raczej nie dałoby się wydoić. Pochodzący z około 1800 p.n.e. cylinder, znaleziony gdzieś na obszarze Syrii (dokładna lokalizacja nie jest znana) zawiera rycinę dwugarbnego wielbłąda z jeźdźcami. Wszystko to są czasy patriarchów. Jak widać świadectwa są i pewnie można by znaleźć ich jeszcze więcej

    10) Piszesz, że “Kolejnym poważnym argumentem przeciwko Mojżeszowemu autorstwu Pięcioksięgu jest to, że w wielu miejscach Mojżesz opisywany jest w trzeciej a nie pierwszej osobie”. Jest to jednak bardzo słaby argument wziąwszy pod uwagę to, że mamy całą masę przykładów w dziełach starożytnych gdzie jakiś autor pisze o sobie w trzeciej osobie. Przykłady z brzegu to choćby Józef Flawiusz (“Wojna Żydowska”), Ksenofon (“Anabasis”), Juliusz Cezar (“Wojna galijska”)

    11) Piszesz w oparciu o Pwt 1,1-5, że “Narrator przemawia tutaj z zachodniej strony Jordanu, czyli strony, po której Mojżesz nigdy nie był, gdyż Bóg mu zabronił wejść do Ziemi Obiecanej”. Jednak termin „zajordanie” był nazwą własną Kanaan („Transjordania”) i mógł go używać ktokolwiek bez względu na położenie geograficzne w jakim się znajdował

    12) Piszesz też w oparciu o zdanie z Rdz 12,6 (“A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy”), że “Werset ten implikuje, że później tych Kananejczyków w Ziemi Obiecanej nie było. Jest to ewidentna sprzeczność, gdyż w momencie wkroczenia Jozuego do Ziemi Obiecanej Kananejczycy na pewno się tam znajdowali, autorem tych słów musiał zatem być ktoś piszący w innych czasach i na pewno nie był nim Mojżesz”. Jednak twoje wnioski są dość pochopne w tym miejscu i zdanie “A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy” również nie musi być napisane przez kogoś żyjącego po tym wydarzeniu, gdyby bowiem pisał to świadek tych wydarzeń to mógłby tak samo zredagować informację historyczną dla przyszłych pokoleń go czytających, które już o tym mogły nie wiedzieć lub nie pamiętać

    13) Z kolei tekst z Pwt 34,10-12, gdzie czytamy o proroku w randze Mojżesza, jaki już więcej w Izraelu nie powstał, mógł być dopisany przez kogoś po jego śmierci, podobnie jak wzmianka o śmierci Mojżesza. To znowu tylko krótki fragment i nie dowodzi tego, że Mojżesz nic nie napisał w Pięcioksięgu. Fragment ten dowodzi tylko tego, że Mojżesz nie napisał tego fragmentu. O reszcie wnioskować nie możemy na podstawie tego fragmentu gdyż znowu będzie to bezzasadne i niepoprawne logicznie. Odsyłam do moich powyższych uwag w punkcie 7 gdzie pisałem o “błędzie złożenia” i “błędzie kompozycji”

    14) Błąd złożenia i błąd kompozycji popełniasz też w tym zdaniu: “Niektórzy bibliści widzą w kilku miejscach Pięcioksięgu Mojżeszowego odniesienia do późniejszej historii Izraela, co automatycznie wyklucza Mojżeszowe autorstwo tych 5 ksiąg”. Znowu ekstrapoluje się tu w sposób bezpodstawny część na całość, co jest właśnie niepoprawnym logicznie wnioskowaniem (błąd złożenia, zwany też błędem kompozycji)

    15) Cytujesz jakiś tekst, w którym czytamy, że “Gdyby historia izraelskiego buntu w postaci kultu złotego cielca była częścią Tory przed Jeroboamem, to trudno uwierzyć, że Jeroboam wybrałby ten sam symbol i nie do pomyślenia jest, aby Księga Królewska nie potępiała go wyraźnie za podążanie za tym złym przykładem”. Jest to wnioskowanie o niemożliwości z niemożności wyobrażenia sobie czegoś. Tymczasem jest jak najbardziej możliwe, że Jeroboam znał kult cielców z Pięcioksięgu i nie przeszkadzało to jego nieprawości wprowadzić od nowa ten kult. W całej Biblii ta sytuacja powtarza się nagminnie, że Izrael nawraca do swych dawnych grzechów i bałwochwalstwa. Nie ma w tym nic niezwykłego

    16) Piszesz na podstawie listów z Elefantyny, że data Paschy nie była ustalona na sztywno jeszcze w 419 roku p.n.e. i na tej podstawie wyciągasz wniosek, że Pięcioksiąg powstawał dopiero w tym czasie. Jednak ten wniosek wcale z tego nie wynika. Być może istniały w V wieku jakieś problemy z ustaleniem synchronizacji kalendarzy w diasporze i niekoniecznie z tego wynika, że data obchodzenia święta w Palestynie nie była już dużo wcześniej dobrze ugruntowana, jak sugerujesz

    17) Cytujesz tekst z 1 Sm 12,8, w którym czytamy, że Mojżesz i Aaron “osiedlali” lud Izraela w Palestynie. Piszesz, że “Wynika z niego, że Mojżesz wszedł do Ziemi Obiecanej a nawet pomagał w osiedleniu się Izraelitów, co zostało wykluczone przez Torę. Księgi Samuela datuje się na lata 630-545 p.n.e., co sugeruje, że Tora na pewno powstała później”. Tymczasem twój wniosek znowu jest tu zbyt pochopny i twoja interpretacja 1 Sm 12,8 jest mocno literalna, tak jakby tekst nie miał innych warstw znaczeniowych. Z tekstu z 1 Sm 12,8 wcale nie wynika, że Mojżesz i Aaron osiedlali osobiście i własnymi rękami każdego Izraelitę, lecz wynika co najwyżej, że umożliwili im takie osiedlenie. Tak należy ten tekst odczytywać i nie ma tu żadnej sprzeczności w takim odczytaniu

    18) Pisząc o języku prasemickim (czy protosemickim) znowu argumentujesz w niepoprawny logicznie sposób “z milczenia”, że nie mamy próbek pisma tak starych jak Mojżesz. Twoje myślenie błędnie zakłada tutaj, że archeologia jest komplementarna w zakresie swych odkryć i wszechwiedząca. Ale nie jest. Jak pisałem już wyżej, tekst z Mdr Syr 50,3, datowany na II wiek p.n.e., używa słowa swh („zbiornik”). Uznano więc, że jest ono późne. Jednak z czasem na pewnym kamieniu moabickim odnaleziono ponownie to słowo i okazało się ono nagle o 700 lat starsze niż myślano. Piszesz też, że “że apologeci przyjmują, że Tora jest wynikiem werbalnego natchnienia zakładającego, że każde jedno słowo pochodzi od Boga, natomiast w Torze mamy do czynienia z biblijnym hebrajskim datowanym na dużo późniejszy okres historyczny. Pierwotna protosemicka wersja musiałaby zatem zostać w jakiś sposób przeredagowana lub przetłumaczona na biblijny hebrajski, co bez utraty tego „werbalnego natchnienia” wydaje się niemożliwe do spełnienia”. Jednak te wywody są dość naciągane. Przyjmujesz tu jakąś wyjątkowo sztywną koncepcję “natchnienia”, że musi być słowo w słowo podyktowane albo wcale. Ale niekoniecznie trzeba przyjmować taką sztywną koncepcję natchnienia. Można przyjąć koncepcję mniej ciasną i uznać na przykład, że Tora została przetłumaczona na bardziej współczesny hebrajski w zgodzie z duchem przesłania Mojżesza. Sens został prawidłowo przetransmitowany i Duch Święty przede wszystkim nad tym czuwał. I będzie w porządku

    19) Idea, że perska Awesta była inspiracją dla kompozycji Tory jest już czystą spekulacją

    I na zakończenie jeszcze kilka uwag do twojej pierwszej części tekstu o Pięcioksięgu:

    20) W pierwszej części swego tekstu o Pięcioksięgu piszesz, że “w jaki sposób w Pięcioksięgu Mojżeszowego znalazł się cytat (Lb 21,14) z innej księgi (Księgi Wojen Pana) na temat bitwy, która miała miejsce w czasach Mojżesza. Taka księga musiała przecież zostać spisana długo po bitwie, więc w jaki sposób cytował z niej Mojżesz?”. Ale taka interpretacja Lb 21,14 jest dość naciągana. Mam wrażenie, że nawet nie sprawdziłeś o czym dokładnie mówi tekst z Lb 21,14-15. Pięcioksiąg w Lb 21,14-15 nie cytuje niczego na temat “wojen” Mojżesza lub wojen z czasów Mojżesza. Znajdujemy tam tylko geograficzną informację na temat potoków Arnonu rozciągających się w kierunku granic Moabu. Nic ten tekst nie mówi na temat “wojen Mojżesza” lub wojen z czasów Mojżesza. Nie było żadnych przeszkód żeby Mojżesz mógł zacytować taki tekst na zasadzie czegoś w rodzaju odsyłacza do mapy. Z tego, że ja sam odwołałbym się do jakiejś mapy nie wynika jeszcze, że nie byłem w jakimś miejscu, o którym mówi ta mapa

    21) Piszesz też w pierwszej części swego tekstu o Pięcioksięgu, że “Trudno również oczekiwać, że Mojżesz określał sam siebie jako bardzo skromnego, najskromniejszego ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi (Lb 12,3)”. Nie widzę jednak żadnych przeszkód żeby Mojżesz mógł tak napisać o sobie

    22) Piszesz też w pierwszej części swojego tekstu o Pięcioksięgu w nawiązaniu do wersetu z Rdz 22,14, że “Zdaniem Ezry popularny zwrot “Stąd to mówi się dzisiaj” nie mógł powstać wcześniej niż dopiero po wybudowaniu Świątyni Salomona na górze, gdzie oblicze Pana będzie widoczne”. Nie mam jednak za grosz pojęcia na jakiej podstawie Ibn Ezra połączył ten tekst ze świątynią Salomona. To chyba tylko on wie ale się już tego od niego raczej nie dowiemy

    • “Nie jestem specjalnym zwolennikiem tezy, że Mojżesz jest autorem Pięcioksięgu, choćby dlatego, że sam Pięcioksiąg i Biblia nigdzie takiego roszczenia nie wysuwają.”

      Oczywiście, że tak, było o tym w poście.

      “w swojej krucjacie przeciw idei Mojżeszowego autorstwa “konrad””

      Nie mam potrzeby prowadzenia krucjaty. “Kwestia Mojżeszowego autorstwa” to tylko jeden z wielu elementów współczesnej biblistyki, które chciałem przybliżyć czytelnikowi. Jestem bardzo daleki od ideologizacji mojego hobby biblistycznego. Wiem jednak, że zarzut kierowania się jakąś bezbożną ideologią jest jedną ze strategii nieuczciwych intelektualnie apologetów 🙂

      “zapędził się dokładnie w przeciwną stronę co niektórzy apologeci, chcąc zanegować dosłownie wszystko co jest po przeciwnej stronie”

      Jeśli mainstreamowi bibliści nie uznają żadnych argumentów za Mojżeszowym autorstwem Tory, to post musiał po prostu wypaść jednostronnie. Kontrargumenty apologetów opisane przeze mnie nie przekonują mnie w ogóle.

      “Biblistyka nie neguje, że Mojżesz może być odpowiedzialny za redakcję pewnych sekcji Pięcioksięgu (Wj 24,4; Pwt 31,9)”

      Zależy co rozumiesz pod “biblistyka”, ale na pewno nie wspomniany przeze mnie mainstream. Wiem, że są ewangelikalni bibliści, którzy nadal uważają, że Mojżesz mógł być autorem Tory.

      “chociaż jednocześnie uważa, że duża część materiału została opracowana na podstawie tych sekcji w czasie późniejszym. Przychylam się i ja do takiego poglądu gdyż jest on najbardziej wyważony i nie przeczy zarazem poszerzonej koncepcji natchnienia.”

      Ok, ja mam odmienne zdanie na ten temat. Poza tym odnoszę się w poście do werbalnego natchnienia wykluczającego jakiekolwiek późniejsze redakcje.

      1) Nie, ten argument nie traci swojej mocy, gdyż badacze potrafią za pomocą określonych kryteriów przyporządkować różne fragmenty do określonych źródeł. Teoria źródeł jest jednak powoli wypierana przez inne (np. kompilacja starszych źródeł w czasie reformy Jozjasza lub też kompilacja w czasach helleńskich w Aleksandrii), z której żadna z nich nie wspiera Mojżeszowego autorstwa Tory, mimo, że i tak więkość biblistów nadal najbardziej przekonuje teoria źródeł.

      2) Jestem zwolennikiem teorii, że kompilacja Tory nastąpiła w czasach helleńskich w Aleksandrii (teoria Gmirkina). W ten sposób siłą rzeczy musiało wpłynąć do niej trochę elementów egipskich, których próżno szukać w innych częściach Starego Testamentu, gdyż autorzy byli niejako tam na miejscu, znając miejscowe warunki oraz mając dobry dostęp do Aegyptiaci Manethona.

      3) Niektóre działy biblistyki zasługują na miano naukowych, a inne nie. I tak za naukowe można uznać krytykę tekstu, krytykę filologiczną, krytykę literacką, krytykę tradycji, krytykę formalną jak i krytykę redakcyjną. Wszystkie te działy biblistyki badane są współcześnie bez oparcia o jakieś tendencyjne, światopoglądowe założenia.

      4) Nie, to po prostu metodologia nauk historycznych. W ten sam sposób rozpatruje się istnienie lub nieistnienie Jezusa. Sami apologeci powołują się przecież na te pozabiblijne źródła w przypadku dyskusji o “historycznym Jezusie”.

      Jeśli chodzi o argument z milczenia, to w nieuprawniony sposób rozszerzyłeś go na wszystkie dowody historyczne. Argument ten odnosi się przede wszystkim do braku odniesienia się danego autora w danej kwestii w swoich dziełach. Rozszerzając zakres argumentu z milczenia w ten sposób, w jaki Ty to zrobiłeś, można by uznać, że w starożytnym Egipcie ktoś widział jednorożce, bo przecież milczenie źródeł nie uprawnia do stwierdzenia, że tak nie było 😉 W ten sposób cała metodologia nauk historycznych przestałaby działać. Wiem, że dla apologetów to wygodna strategia, która jest prowadzi jednak do absurdów.

      5) Jak w punkcie wyżej.

      6) Tak, pisząc, że jest bardzo dobrze uzasadniona, miałem na myśli to, że jak na razie jest ona faworytem wśród biblistów, mimo krytyki, która na nią spada. I nie jest to dziełem przypadku, po prostu jest bardzo wiele przesłanek świadczących o takim a nie innym procesie redakcji. Przepraszam za niefortunne sformułowanie. “Poważnymi biblistami” nazywam tych, którzy ignorują ogrom kontrargumentów jednoznacznie wspierających przeciwną tezę. A wśród nich brylują apologeci. Nie traktuję większościowego konsensusu biblistów jako wyroczni, ale jako kryterium, które pozwala przypisać danej kwestii większe lub mniejsze prawdopodobieństwo, co apologeci najzwyczajniej pomijają. Nauka ma to do siebie, że nie zakłada tego, że nie może zostać nigdy podważona, ale opiera się w dużej części na przesłankach pozwalających oddzielić mniej prawdopodobne teorie od tych bardziej prawdopodobnych.

      7) Nie rozpatruję w tym poście tezy, że Mojżesz mógł być autorem części Tory, odnoszę się głównie do tezy zakładającej werbalne natchnienie i stuprocentowe autorstwo Mojżesza.

      8) Zauważyłem tendencję, że apologeci brną ostatnimi czasy w filozofię nauki, by zrelatywizować brak dowodów na ponadnaturalne wydarzenia, dodatkowo wspierając się suchą epistemologią. Tak, oczywiście, można zakwestionować wszystko, łącznie z rzeczywistością i samym procesem poznania. Dla mnie to jedynie sztuka dla sztuki (apologetycznej) oraz znak, że mojemu dyskutantowi skończyły się argumenty.

      9) Wielbłądy zostały udomowione po raz pierwszy na terenach Somalii 3000 p.n.e. i w Azji Środkowej 2500 p.n.e. Piszę w poście przecież, że:
      “Były wprawdzie miejsca na świecie, gdzie wielbłądy udomowiono znacznie wcześniej, jednak archeolodzy są zgodni, że w regionie Izraela na pewno nie wcześniej niż w X wieku p.n.e.” Niewykluczone, że ludzie udomowili wcześniej pojedyncze egzemplarze, jednak w Biblii występują one powszechnie, co jednak nie pokrywa się z archeologią tych terenów w tym okresie (XV wiek p.n.e.) Archeolodzy opierają datę udomowienia nie tylko na wzmiankach kulturowych, ale przede wszystkim na podstawie profili śmiertelności wydobytych szkieletów, płci zwierząt oraz zmianach na kościach nóg, które wynikałyby z powtarzającego się stresu związanego z pracą jako zwierzęta stadne.
      Proszę w tej sprawie przeczytać poniższy artykuł z National Geographic, niestety jest dostępny jedynie w języku angielskim.

      https://www.nationalgeographic.com/news/2014/2/140210-domesticated-camels-israel-bible-archaeology-science/?fbclid=IwAR19lh4dt9_CIdtXD-rv4WHlOfTPDTGaMnkyvQLmkF1qnHV78E2rsynG078

      I tutaj proszę też poczytać. Mała próbka:

      “Last week, archaeologists Erez Ben-Yosef and Lidar Sapir-Hen of Tel Aviv University released a new study that dates the arrival of the domesticated camel in the eastern Mediterranean region to the 10th century B.C. at the earliest, based on radioactive-carbon techniques. Abraham and the patriarchs, however, lived at least six centuries before then. The New York Times, in a story about the finding today, announced, “There are too many camels in the Bible, out of time and out of place … these anachronisms are telling evidence that the Bible was written or edited long after the events it narrates and is not always reliable as verifiable history.” Behold, a mystery: the Case of the Bible’s Phantom Camels.”

      https://time.com/6662/the-mystery-of-the-bibles-phantom-camels/?fbclid=IwAR28_wBDbA71jJf7hpeisGtCA7mlix2qrONWy3KRvoJDY_1qRleqw5wfx68

      Co do samych dowodów, o których piszesz, to po pierwsze często archeolodzy-apologeci często coś znajdują i przedstawiają światu jako dowód, bez zweryfikowania ich przez innych uznanych badaczy. Tak było np. z protosemickimi napisami znalezionymi na początku XX wieku na Synaju. Sami znaleźli, sami ustalili datę na XVIII wiek p.n.e. i ogłosili sensację. Są to na tyle mało istotne lub niezweryfikowane dowody, że nie znalazły uznania mainstreamu archeologów czy biologów. Jeśli jednak takie dowody materialne pojawiają się tylko u chrześcijańskich apologetów, a nikt poza nimi nie uważa ich za przekonujące, to może być to znak, że jest z nimi coś nie tak, być może nie zostały odpowiednio zweryfikowane i w ten sposób są one przekonywujące jedynie dla tych, którym są one na rękę 🙂

      10) Podobnie jak duża część biblistów uważam, że nie było żadnego sensownego powodu, by Mojżesz musiał przejść z pierwszej na trzecią osobę.

      11) Dobrze, że wiesz lepiej niż cała tradycja rabinistyczna 🙂

      12) Na pewno tak było 😛

      13) Odsyłam do odpowiedzi na punkt 7.

      14) Tak, wyklucza, bo odnoszę się tutaj do werbalnego natchnienia, które w tym przypadku staje się niemożliwe.

      15) Nie zgadzam się z tym, gdyż zgodnie za mainstreamem biblistycznym uważam, że za czasów Jeroboama nie było jeszcze żadnej Tory i Jeroboam nie mógł jej znać 🙂

      16) Nie wydaje mi się, by Żydzi mieli problem z synchronizacją kalendarzy. Stosuję tutaj kryterium prawdopodobieństwa. Tak wiem, może mieli taki harmonogram, jednak mogła zaistnieć również dobrze taka wersja, że kapłanowi z Elefantyny ten harmonogram wpadł przez przypadek do Nilu i szybko został zjedzony przez krokodyle. To też nie jest wykluczone 🙂

      W celu poszerzenia wiedzy z tego zakresu proszę przeczytaj sobie pracę naukową dr hab. Niesiołowskiego-Spano na temat kształtowania się daty Paschy. Podrzucam link do niej, bo widzę, że chyba nie zaglądasz do przypisów, pisząc o “tekstach”:

      https://www.academia.edu/717022/Passover_the_Jewish_cultic_calendar_and_the_Torah?fbclid=IwAR39E3PcTxrStA53lh_3IcW-D3DlpM3RCsLTpyqSQ-6r_oiNdsYSfyTIaTc

      17) Chyba żartujesz 😛 😛

      18) Co do dowodów archeologicznych i argumentów z milczenia patrz wyżej odpowiedzi na punkty 4 i 5. Co do zarzutu “sztywnej koncepcji natchnienia”, to już wyżej o tym pisałem, że dyskutuję w tym artykule o werbalnym natchnieniu, które zakłada brak jakiegokolwiek odchylenia.

      19) Tak, to teza a nie spekulacja jednego z cytowanych przeze mnie badaczy.

      20) Mojżesz cytujący coś w rodzaju odsyłacza do mapy? Nazwanego Księgą Wojen Pana? Serio? 😛

      21) No widzisz, a jednak już starożytni mieli z tym problem 🙂

      • Dzięki za odpowiedź na mój komentarz ale niewiele on zmienia na temat tego co napisałem bo w zasadzie tylko od nowa powtórzyłeś te same tezy pomimo, że przecież już z nimi polemizowałem. Poniżej zamieszczam więc dalszą polemikę w punktach (punkty są naliczane od nowa i nie odnoszą się do poprzednich)

        1) Powołujesz się ciągle na konsensus “mainstreamu”, jak na na jakąś nieomylną wyrocznię. Problem jednak w tym, że konsensus może istnieć nawet w zakresie błędu i nie raz tak było (geocentryzm, płaska ziemia i można podać setki dalszych przykładów). Skoro konsensus może istnieć nawet w zakresie błędu to nie jest sam w sobie żadnym argumentem. Można podać dziesiątki przykładów również w zakresie biblistyki gdy mainstream zmieniał zdanie i zaprzeczał swoim wcześniejszym poglądom. Nawet w zakresie tego rzekomego konsensusu w mainstreamie istnieją cały czas polemiki i różnice zdań (tu można znaleźć wiele przykładów https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TF/jl_racjonalizm-biblia.html ). Sam ten konsensus też jest raczej mitem bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie sprawdzić co do końca siedzi w głowach wszystkich badaczy. A nawet jakby większość badaczy się z czymś zgadzało to też nic z tego jeszcze nie wynika z powodów jakie opisałem wyżej. Nawet dowolnie liczny zbiór opinii zawsze pozostaje tylko zbiorem opinii i nie nadaje się do udowadniania innej opinii. Powołując się na opinię większości mainstreamu popełniasz przy okazji cały czas błąd logiczny argumentum ad verecundiam, gdzie ktoś wspiera się jedynie czyimś autorytetem (o niczym to jeszcze nie rozstrzyga)

        2) Piszesz w temacie przemieszania się źródeł, że “ten argument nie traci swojej mocy, gdyż badacze potrafią za pomocą określonych kryteriów przyporządkować różne fragmenty do określonych źródeł”. Jest to nadal tylko twój czysto życzeniowy argument bo jeśli źródła się przemieszały to nie ma sensu pisać, że “badacze potrafią za pomocą określonych kryteriów przyporządkować różne fragmenty do określonych źródeł”. No chyba, że dysponują jakąś nadludzką mocą. Ponadto nie precyzujesz jakie to niby kryteria. Tak się składa, że znam je i są one dość arbitralne. Wskazuje na to choćby to, że poszczególne wykazy tego co składa się na J i E różnią się od siebie. Niektórzy w ogóle zaprzeczają istnieniu E (pisze o tym choćby Wikipedia), inni zaś zaprzeczają istnieniu J

        3) Piszesz, że wpływy egipskie są późne ale wcześniej w ogóle im zaprzeczałeś (lub raczej minimalizowałeś) na etapie potencjalnie Mojżeszowego okresu formowania się Pentateuchu. Twoja alternatywna hipoteza przyjmuje teraz za realne to czemu wcześniej zaprzeczałeś i jest zresztą tylko alternatywną możliwością, nie negującą tego o czym ja pisałem

        4) Piszesz, że biblistyka jest “naukowa” jednak istnieją spory co do kwestii tego jak w ogóle ustalić co jest “naukowe”, a co nie. Larry Laudan w 1983 roku przeanalizował w swym słynnym tekście wszystkie obecne koncepcje “naukowości” i wykazał, że nie da się oddzielić tego co “naukowe” od tego co naukowe nie jest. Brak tu obiektywnego kryterium rozstrzygającego. Z zaskoczeniem więc przeczytałem, że tobie to się jednak udało. Piszesz też, że “działy biblistyki badane są współcześnie bez oparcia o jakieś tendencyjne, światopoglądowe założenia”. Ciekaw jestem jak sobie wyobrażasz sformułowanie jakichś założeń bez światopoglądu? Każdy światopogląd jest z natury subiektywny. Wprowadzenie filtru eksplanacyjnego we współczesnych naukach, znanego jako naturalizm metodologiczny, już samo w sobie jest tendencyjne (to po prostu jest tylko jedna z wielu metafizycznych opcji)

        5) Nazywasz błędną logicznie argumentację z milczenia “metodologią nauk historycznych”. Pominąwszy to, że to tylko twoje arbitralne stwierdzenie to nawet gdyby tak było to wtedy ta metodologia byłaby wadliwa pod względem poprawnego wnioskowania

        6) Tak samo arbitralnie uznałeś, że argument “z milczenia” odnosi się “do braku odniesienia się danego autora w danej kwestii w swoich dziełach”. Ale przecież to odnosi się implicite tak samo również do każdego autora, w tym do wszystkich tych jakich nazywasz “naukowymi” autorami. Bez różnicy. Twój kontrargument “z jednorożca” nic tu w sumie nie wnosi ponieważ żadna logika nie zaprzecza potencjalnej możliwości istnienia jednorożców. To tylko racjonalistom twojego pokroju wydaje się, że przywołanie “jednorożca” definitywnie zamyka tu sprawę. Ale niestety nie zamyka. Z tego, że coś ci się wydaje “absurdalne” w żaden sposób nie wynika jeszcze, że jest to absurdalne i nielogiczne. Dawni racjonaliści tak samo za “absurdalne” uważali doniesienia o spadających meteorytach z nieba

        7) Widzę, że dalej upierasz się, że teoria JEDP “jest bardzo dobrze uzasadniona”. No cóż, można tę tezę wyznawać na ślepo na zasadzie magicznego zaklęcia. Nikt ci nie zabroni. Nie zmienia to jednak wymowy tego, że jest ona po prostu jedynie pewnym arbitralnym i czysto hipotetycznym wytworem omylnej grupy ludzi, którzy mylili się wielokrotnie w tych kwestiach i podobnych. Zapieranie się, że jest ona “uzasadniona” jest mocno na wyrost. Sam zachwycałem się kiedyś tą teorią ale po odkryciu, że właściwie nie jest ona uzasadniona, entuzjazm mi przeszedł (ty jesteś jak widzę jeszcze na tym wcześniejszym etapie). Nie wiem też czemu przypisujesz jedynie apologetom sprzeciwianie się tej teorii. Wikipedia niedwuznacznie daje do zrozumienia, że sprzeciw wobec tej teorii pochodzi z kręgu samych biblistów: “Od połowy lat 70. XX wieku hipoteza czterech źródeł znajduje się w ogniu krytyki i w rezultacie jest dziś odrzucana przez wielu biblistów” ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_%C5%BAr%C3%B3de%C5%82 ). “Wielu biblistów” to nie jacyś “nieliczni apologeci”, jak to interpretujesz. Sam zresztą piszesz w odpowiedzi na mój komentarz o biblistach odrzucających tę teorię więc twoje sugerowanie teraz, że tylko wśród apologetów ma ona jakichś przeciwników, jest co najmniej niespójne

        8) Piszesz też, że przy pomocy rzekomo jakiegoś “prawdopodobieństwa” optujesz za tą teorią. Jednak to są póki co puste słowa bo żadnego sposobu na wyliczenie tego rzekomego “prawdopodobieństwa” nie podałeś. Wygląda to póki co jak slogan. Są zresztą różne koncepcje prawdopodobieństwa co dodatkowo komplikuje sprawę. Pojęcie “prawdopodobieństwa” zakłada zresztą to, że mamy już wcześniej dostęp do prawdy. Tu jednak nie ma nic takiego bo nikt nie zna prawdy o procesie redakcji Pięcioksięgu

        9) Piszesz, że odwoływanie się do osiągnięć filozofii nauki to “to jedynie sztuka dla sztuki (apologetycznej) oraz znak, że mojemu dyskutantowi skończyły się argumenty”. No cóż, ja mogę równie dobrze uznać, że taka właśnie odpowiedź jak ta jest właśnie przejawem skończenia się tobie argumentów. Temat jest tu bowiem jak najbardziej otwarty

        10) Piszesz, że w Pięcioksięgu wielbłądy “występują powszechnie”. Jednak wciskasz to po prostu w tekst ponieważ w Pentateuchu mamy wzmianki o wielbłądach świadczące co najwyżej o tym, że były one przypisane do małych społeczności typu patriarchów lub grupek skupionych wokół Mojżesza na pustyni. Cały Pięcioksiąg zaledwie w 9 miejscach mówi o wielbłądach. Nie wiem gdzie ty tu widzisz tę “powszechność”

        11) Badania Ben Yosefa nie przeczą temu co pisałem i sam się nawet na nie powoływałem. Dotyczą one tylko południowego Lewantu, a nie całej Mezopotamii, i tym samym są dość wybiórcze. Nie są w stanie przez to niczemu zaprzeczyć, w tym Biblii. Pomijam na razie to, że są one oparte na datowaniu radiowęglowym, które potrafi dawać bardzo zafałszowane wyniki, nawet rzędu kilkuset lat, a niekiedy nawet tysięcy lat (przykłady mogę w razie co podać)

        12) Piszesz o świadectwach jakie przedstawiłem na rzecz istnienia przypadków udomowienia wielbłądów w Mezopotamii w czasach patriarchów, że “Są to na tyle mało istotne lub niezweryfikowane dowody, że nie znalazły uznania mainstreamu”. Znowu popełniasz błąd argumentum verecundiam w tym miejscu i deklarujesz ślepą wiarę w mainstream. Opinia, nawet większości, nie rozstrzyga jeszcze o niczym bo zawsze jest potencjalnie omylna. A jeśli się z tym nie zgadzasz to zacznij bronić dalej idei płaskiej ziemi bo przecież jeszcze niedawno większość astronomicznego świata akademickiego wspierało teorię ptolemejską. To co uprawiasz to w zasadzie taka naiwna wersja scjentyzmu

        13) Piszesz, że “Podobnie jak duża część biblistów uważam, że nie było żadnego sensownego powodu, by Mojżesz musiał przejść z pierwszej na trzecią osobę”. No cóż, widzę, że znowu wybrałeś ślepe zawierzenie autorytetom zamiast faktu, że mamy przykłady autorów w starożytności, którzy swobodnie pisali o sobie w pierwszej i trzeciej osobie (przykłady podałem już w pierwszym komentarzu do twojego tekstu)

        14) W punktach 11-13 nie napisałeś w zasadzie nic konkretnego więc nie mam się do czego tam odnieść

        15) W punkcie 14 napisałeś, że “wyklucza, bo odnoszę się tutaj do werbalnego natchnienia, które w tym przypadku staje się niemożliwe”. Ale ja nie napisałem o wykluczaniu “natchnienia” w tym punkcie tylko o wykluczaniu Mojżeszowego autorstwa całego Pięcioksięgu na podstawie zaledwie kilku urywków zdań (jest to logiczny błąd kompozycji). To dwie różne sprawy. Sam nie napisałeś o “natchnieniu” w cytacie twoich słów, z jakim polemizowałem w punkcie 14. Przypomnijmy: “Niektórzy bibliści widzą w kilku miejscach Pięcioksięgu Mojżeszowego odniesienia do późniejszej historii Izraela, co automatycznie wyklucza Mojżeszowe autorstwo tych 5 ksiąg”. Jak byk mowa tu o “autorstwie”, a nie o “natchnieniu”. Coś ci się najwidoczniej pomieszało tutaj w odpowiedzi na mój komentarz

        16) W punkcie 15 zignorowałeś argumenty jakie podałem i znowu zamiast tego wybrałeś wiarę w ślepe zawierzenie mainstreamowi: “Nie zgadzam się z tym, gdyż zgodnie za mainstreamem biblistycznym uważam, że za czasów Jeroboama nie było jeszcze żadnej Tory i Jeroboam nie mógł jej znać”. No cóż, skoro wybierasz ślepą wiarę w zawierzenie komuś to nic już na to nie poradzę

        17) W punkcie 16 piszesz, że “Nie wydaje mi się, by Żydzi mieli problem z synchronizacją kalendarzy. Stosuję tutaj kryterium prawdopodobieństwa”. Z tym co ci się “nie wydaje” nie jestem w stanie polemizować. Tak samo nadal nie wiem jak wyliczyłeś tutaj to magiczne “prawdopodobieństwo”, o jakim znowu piszesz, i wedle jakich kryteriów. Jak pisałem też wyżej, są różne miary prawdopodobieństwa. Aby mówić o “prawdopodobieństwie” w tych kwestiach musiałbyś mieć jakiś uprzedni dostęp do pewnej prawdy o tamtych czasach. Ale przecież nie masz. Jeśli wskazywany przez ciebie Niesiołowski-Spano ma jakiś dostęp do pewnych prawd w tych kwestiach to podaj gdzie bo w jego artykule też nie znalazłem nic poza potencjalnie omylnymi spekulacjami i domysłami

        18) W punkcie 17 napisałeś “Chyba żartujesz” – nie, nie żartuję

        19) W punkcie 18 odsyłasz mnie do swoich odpowiedzi wyżej więc i ja też odsyłam cię do miejsc wyżej gdzie już odpowiedziałem na twe odpowiedzi

        20) W punkcie 19 piszesz, że “to teza a nie spekulacja jednego z cytowanych przeze mnie badaczy”. Nie wiem jak jedno od drugiego tu rozróżniasz bo ja nie widzę różnicy w temacie spekulacji o przenoszeniu ideałów Awesty na Pięcioksiąg

        21) W punkcie 21 piszesz: “Mojżesz cytujący coś w rodzaju odsyłacza do mapy? Nazwanego Księgą Wojen Pana? Serio?” A czemu nie. Coś nie jest niemożliwe tylko dlatego, że nie możesz sobie tego wyobrazić. Nie odniosłeś się do tego co pisałem. Pytałem gdzie masz coś o “wojnach Mojżesza” lub o “wojnach w czasach Mojżesza” w Lb 21,14-15, o których pisałeś. Bo ja tam nic takiego nie znalazłem poza geograficznym opisem potoków Arnonu rozciągających się w kierunku granic Moabu. Najwyraźniej nie zajrzałeś nawet do tekstu z Lb 21,14-15 skoro nadal się upierasz, że tam jest coś o jakichś mojżeszowych “wojnach” (lub wojnach z jego czasów)

        22) Piszesz, że “a jednak już starożytni mieli z tym problem”. Z tego, że ktoś ma z czymś problem nie wynika jeszcze, że w ogóle istnieje jakiś problem. Nadal nie wyjaśniłeś na jakiej podstawie Ibn Ezra połączył ten tekst ze świątynią Salomona

      • “Dzięki za odpowiedź na mój komentarz ale niewiele on zmienia na temat tego co napisałem bo w zasadzie tylko od nowa powtórzyłeś te same tezy pomimo, że przecież już z nimi polemizowałem.”

        To fajnie, że Ci się tak wydaje. Moim zdaniem dostatecznie wytłumaczyłem absurdalność Twoich argumentów. To, że ich nie przyjmujesz do wiadomości jak reszta apologetów, to już nie mój problem 🙂

        1) Tak, ciągle powołuję się na konsensu “mainstreamu” i będą tak dalej robił, gdyż w taki sposób działa nauka oraz współczesna biblistyka. Twoja apologetyka niestety utknęła w XIX wieku. Twoje poglądy, choć obecne wśród ultrakonserwatywnych biblistów na świecie, zaliczane są do poglądów skrajnych, czy Ci się to podoba, czy nie. Większość biblistów nie bierze ich już w XXI wieku pod uwagę, bo uważa je za stratę czasu, wolą dokonywać nowych odkryć, aniżeli wracać do polemiki w kwestiach w wielu miejscach już zamkniętych pod koniec XIX wieku lub najpóźniej w połowie XX wieku. Oczywiście mogą zdarzać się wyjątki, że ktoś odnajdzie jakieś nowe źródła, stawiając utarte teorie w wątpliwym świetle, ale coraz mniej jest takich przypadków. Konsensus nie jest mitem, bo nikt nie sprawdza co siedzi w głowach naukowców, liczy się to co publikują w formie papierowej lub elektronicznej w internecie. Błąd ad verecundiam? Nie, to nie jest argument. Stwierdzenie konsensusu wśród biblistów jest stwierdzeniem faktu a nie żadnym argumentem.

        2) Tak wykazy mogą się różnić, ale przez to, że się takie wykazy porównuje, badacze potrafią z tego wyciągać ogólne wnioski, dochodząc do jakiegoś konsensusu. Skrajne poglądy na dany temat (jak np. Twoje w sprawie Mojżeszowego autorstwa Tory) są wtedy odrzucane. Nie muszę tutaj precyzować, o jakie kryteria chodzi, bo od tego są bibliści. Może w niektórych kwestiach kryteria są arbitralne, ale tak jak już wspomniałem, badacze dokonują porównania różnych stanowisk i wyciągają z tego jakieś ogólne wnioski, które stanowią później konsensus. Poglądy apologetów trafiają najczęściej w pierwszej kolejności do kosza.

        3) Nie zaprzeczałem wpływom egipskim, ale informowałem tylko, cytując badacza, który całą swoją karierę poświęcił badaniu Egiptu. A teoria Gmirkina służy jako dodatkowe wytłumaczenie tych egipskich wpływów.

        4) Tak znam już dobrze tę strategię ucieczki apologetów polegającą na poddaniu w wątpliwość tego, czym nauka w ogóle jest. Jeśli naukowiec ma profesjonalne podejście i wie na czym powszechnie stosowana nauka polega, to w dużym stopniu, w przeciwieństwu do apologetów, udaje mu się ten światopogląd ograniczyć w swojej pracy. Właśnie po tym można rozpoznać profesjonalnych naukowców. Takie rzeczy są bardzo dobrze widoczne dla osoby postronnej. Strategia przypisywania ateistom czy naukowcom tendencyjności światopoglądowej w dużo większym stopniu aniżeli to w rzeczywistości wpływa na ich pracę jest, moim zdaniem, nieuczciwą i cwaniacką praktyką apologetów.

        5) Nie arbitralne stwierdzenie, dalej uważam, że dokonujesz tutaj grubego nadużycia rozszerzając ten argument.

        6) To, że argument z milczenia odnosi się do braku odniesienia się danego autora w danej kwestii w swoich dziełach nie jest moim arbitralnym stwierdzeniem, bo taka jest powszechna praktyka stosowania tego argumentu, którego, podejrzewam, z pełną świadomością nadużywasz. Właśnie, żadna logika nie wyklucza wystąpienia jednorożców, jednak ta wersja w oczach historyków czy biblistów będzie dalej mało wiarygodna. Pewnie wierzysz też w Płaska Ziemię i w to, że NASA nigdy nie była na księżycu, bo tutaj też istnieje szansa, że jest czy było całkiem inaczej? 🙂 Twoje zdanie o teoretycznej możliwości wystąpienia jednorożców powieszę sobie nad łóżkiem, by każdy kolejny dzień rozpoczynać z uśmiechem na twarzy.

        7) Już wszyscy wiedzą, że nie wierzysz w teorię źródeł. Ale fakty (nie moja opinia) są takie, że większość biblistów uznaje ją za aktualną, mimo, że pojawiły się nowe tezy. Oczywiście do tej starej, związanej z Mojżeszowym autorstwem Tory nikt oprócz apologetów nie wraca, bo uważa się ją już od dawna za obaloną.

        8) Prawdopodobieństwo nie wymaga dostępu do prawdy jak twierdzisz. Inaczej nie stosowano by tego w naukach. Cała nauka oparta jest na wyższości (większym prawdopodobieństwie) jednych hipotez nad innymi. Wiem, że tacy apologeci jak Ty mają z tym problem, bo to im psuje szyki, utrudniając ich naczelne zadanie, czyli obronę prawd wiary.

        9) Podtrzymuję swoje zdanie w tej kwestii. Apologeci stosują strategię ucieczki od konkretów do ogólnych teorii, odsyłając swoich dyskutantów do różnych działów filozofii. Wiem, że takich rzeczy uczą na konserwatywnych uniwersytetach, nie tylko w USA, ale również w Polsce np. baptyści szkoleni są w zakresie kwestionowania nie tylko nauki, ale również całej otaczającej nas rzeczywistości. Dobrze jednak, że to coraz bardziej kurcząca się grupa, której miejsce znajduje się w teologicznym skansenie w dużej mierze nieforsowanym nawet przez Kościół Katolickim.

        10) Gdyby tych wielbłądów było mało, to pewnie nie byłoby wcale tej dyskusji.

        11) To nie jest moja opinia, ale opinia szeregu biblistów. Nie są w stanie zaprzeczyć, ale prawdopodobieństwo wystąpienia wielbłądów na tych terenach w tamtych czasach dalej jest mało prawdopodobne.

        12) Nie wierzę ślepo w mainstream. Nie jest to też mój argument. Jest to po prostu stwierdzenie faktu. Kropka. Scjentyzm w moim wykonaniu? 😛 😛

        13) Co z tego, że mamy przykłady, że autor pisał w trzeciej osobie? Inne kultury, inne teksty, inny kontekst zastosowania takiej strategii narracyjnej. Uogólniasz zbytnio.

        14) A co miałem napisać w odpowiedzi na Twoje absurdalne teorie? Z tym nie warto nawet dyskutować. Naprawdę myślisz, że ktoś w to uwierzy? 🙂

        15) To Ty widocznie nie zrozumiałeś, że cały ten post jest napisany w odniesieniu do Mojżeszowego autorstwa Tory zakładającego to, że Mojżesz był autorem całej Tory. W tym momencie możesz skreślić kilka swoich punktów z odpowiedziami, gdyż tracą one ważność.

        16) Jeżeli zaufanie uznanym biblistom jest ślepą wiarą, to nie wiem jak nazwać Twoją wiarę we własne dedukcyjne możliwości? Szaleństwem? Wybujałą wiarą we własne możliwości intelektualne? Dyskutowałem już z takimi uważającymi się za mądrzejszych od ogółu biblistów. Psy jednak szczekają, a karawana jedzie dalej 🙂

        17) No ja też nie jestem w stanie polemizować z Twoimi “potencjalnymi możliwościami (np. wystąpienia jednorożców)” 🙂

        18) Tym gorzej 🙂

        19) W punkcie 18 odsyłasz mnie do swoich odpowiedzi wyżej więc i ja też odsyłam cię do miejsc wyżej gdzie już odpowiedziałem na twe odpowiedzi

        Ok.

        20) Nie odróżniasz tezy naukowej od spekulacji? Serio?

        21) Nie, nadal nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić ze względu na tytuł tej księgi. Równie dobrze możesz nazwać książkę z przepisami na wypieki księgą wojen, wyjdzie na to samo.

        22) Ponieważ można to zinterpretować jako aluzję do przyszłej Świątyni i wyciągnąć z tego wniosek, że tekst powstał już po jej wybudowaniu. Biblista nie przyjmujący religijnego założenia o natchnieniu właśnie w ten sposób zinterpretowałby tę aluzję.

        Całościowy wydźwięk Twoich argumentów jest absurdalny i, według mnie, nie przekonasz nikogo do tego, że Mojżesz mógł być autorem Tory, czy nawet jej części. Prawda Panie apologecie Janie Lewandowski? Zgadłem Pana tożsamość?

      • Odpowiadam w punktach i moje punkty nie odnoszą się do twoich punktów

        1) Piszesz, że wytłumaczyłeś gdzieś “absurdalność” moich argumentów. Najwyraźniej ci się wydawało gdyż poza powtarzaniem wciąż tego z czym już polemizowałem i poza deklarowaniem swej ślepej wiary w istniejący gdzieś tam rzekomo “konsensus mainstreamu” nie wniosłeś już w zasadzie nic nowego. Od powtarzania zaklęć w mainstream nie przybywa sensu

        2) Piszesz, że “ciągle powołuję się na konsensu “mainstreamu” i będą tak dalej robił, gdyż w taki sposób działa nauka oraz współczesna biblistyka”. Czyli wciąż wybierasz ślepe zawierzenie zamiast argumentów. Można i tak ale w zasadzie nie deklarujesz już nic więcej poza ślepą wiarą w tym momencie. Niczym nie różnisz się od fundamentalistycznych religiantów baptystycznych, których tak często krytykujesz. Jesteście tacy sami, tyle, że stoicie po przeciwnych stronach barykady

        3) Piszesz, że niektóre tematy były już zamknięte w XIX wieku lub pod koniec XX wieku. Jest to oczywiście nonsens bo kto niby miał je zamknąć. Nie istnieje żadna przeszkoda, że gdy wymrą obecne dinozaury wyznające upadającą hipotezę źródeł, stare tematy wrócą i zostaną rozpatrzone na nowo w nowym świetle. Nie raz tak w nauce było, choćby w przypadku zarzuconych już w starożytności takich koncepcji jak heliocentryzm czy atomizm. Odrzucono je i potem do nich wrócono. Nie masz żadnej gwarancji, że obecne poglądy badaczy nie wymrą razem z nimi bo było tak setki razy i będzie jeszcze nie raz. Deklarujesz ślepą wiarę w podlegające częstym zmianom mrzonki

        4) Piszesz, że “Konsensus nie jest mitem, bo nikt nie sprawdza co siedzi w głowach naukowców, liczy się to co publikują w formie papierowej lub elektronicznej w internecie”. W takim razie wykaż mi istnienie takiego rzekomego “konsensusu” przy pomocy statystycznej analizy tych publikacji. Póki tego nie zrobisz wciąż mówisz o jakimś micie w tej kwestii, który istnieje jedynie w twojej wyobraźni

        5) Piszesz: “Błąd ad verecundiam? Nie, to nie jest argument. Stwierdzenie konsensusu wśród biblistów jest stwierdzeniem faktu a nie żadnym argumentem”. Błędem argumentum ad verecundiam jest powoływanie się przez ciebie na ten rzekomy konsensus jako na “argument”. Jak pisałem, nie jest to żaden argument gdyż nawet jeśli istniałby taki “konsensus” to nie wynika z niego absolutnie nic. Konsensusy w nauce istniały też w kwestii błędów (np. geocentryzm, teoria eteru i masa innych błędnych konsensusów)

        6) Piszesz w punkcie 2, że “Nie muszę tutaj precyzować, o jakie kryteria chodzi, bo od tego są bibliści”. Czyli właśnie oświadczyłeś, że nawet nie wiesz o jakie kryteria chodzi i ponownie wybierasz ślepą wiarę w mityczny “konsensus” (istnienia którego de facto nawet nie udowodniłeś). Nie mam z czym tu nawet polemizować bo polemizuje się z argumentami, a nie ze ślepym zawierzeniem w coś

        7) Piszesz, że “Tak wykazy mogą się różnić, ale przez to, że się takie wykazy porównuje, badacze potrafią z tego wyciągać ogólne wnioski, dochodząc do jakiegoś konsensusu”. Znowu to twoje magiczne zawierzenie w “konsensus”. Zawsze gdy nie wiesz co konkretnie odpowiedzieć (a tak jest prawie cały czas) to w sposób magiczny odwołujesz się do tego mitycznego “konsensusu”, który ma zadziałać jak jakieś cudowne zaklęcie. Ale nie działa bo brak konkretnego argumentu nadal pozostaje wciąż obnażony

        8) Piszesz, że “Może w niektórych kwestiach kryteria są arbitralne, ale tak jak już wspomniałem, badacze dokonują porównania różnych stanowisk i wyciągają z tego jakieś ogólne wnioski, które stanowią później konsensus”. Znowu magiczne odwołanie się na zasadzie zaklęcia do mitycznego “konsensusu”, który nic tu niestety nie rozstrzyga bo nawet duża liczba zgodnych opinii może być po prostu błędna. Ponadto nawet duża liczba opinii nie jest w stanie uzasadnić dowolnej innej opinii więc pozostaje to bez wartości jako twój “argument”

        9) Piszesz, że “A teoria Gmirkina służy jako dodatkowe wytłumaczenie tych egipskich wpływów”. W porządku, niech będzie. Nie zmienia to faktu, że jego teoria to tylko domysł i hipoteza omylnego człowieka

        10) Piszesz, że “Jeśli naukowiec ma profesjonalne podejście i wie na czym powszechnie stosowana nauka polega, to w dużym stopniu, w przeciwieństwu do apologetów, udaje mu się ten światopogląd ograniczyć w swojej pracy”. Pokaż mi więc jak to niby robi skoro nawet takie ograniczenie też musi oprzeć się na jakimś kryterium światopoglądowym

        11) Piszesz, że “Tak znam już dobrze tę strategię ucieczki apologetów polegającą na poddaniu w wątpliwość tego, czym nauka w ogóle jest”. Ale to nie jest pomysł “apologetów” tylko wniosek filozofów nauki, takich jak Larry Laudan, który w 1983 roku napisał głośny artykuł o tym, że zawiodły wszelkie kryteria demarkacji mające oddzielić naukę od nie-nauki. Larry Laudan nie jest apologetą chrześcijańskim i nie jest nim też żaden znany mi gnozeolog zajmujący się ideą nauki

        12) Piszesz odnośnie argumentu “z milczenia”, że “dalej uważam, że dokonujesz tutaj grubego nadużycia”. Możesz sobie tak uważać ale nadal jest to czysto arbitralne gdyż nie istnieje żadne rzekome kryterium podziału autorów lub ich dzieł w przypadku błędu “z milczenia”, jak próbowałeś zasugerować

        13) Piszesz, że “To, że argument z milczenia odnosi się do braku odniesienia się danego autora w danej kwestii w swoich dziełach nie jest moim arbitralnym stwierdzeniem, bo taka jest powszechna praktyka stosowania tego argumentu, którego, podejrzewam, z pełną świadomością nadużywasz”. Coś tu kręcisz. Twoim arbitralnym stwierdzeniem nie jest ta praktyka ale to, że próbowałeś wprowadzić jakieś wyjątki od tej reguły, co było właśnie arbitralne. Błąd “z milczenia” to błąd “z milczenia” i nie ma tu podziału na błędy usprawiedliwione i nieusprawiedliwione ze względu na autorów lub dzieła, jak sobie wymyśliłeś

        14) Piszesz, że “Właśnie, żadna logika nie wyklucza wystąpienia jednorożców, jednak ta wersja w oczach historyków czy biblistów będzie dalej mało wiarygodna”. Ale jeśli żadna logika tego nie wyklucza to kogo to obchodzi, że bibliści i historycy zaczynają być tu na bakier z logiką wraz z całym tym pseudoargumentem

        15) Piszesz, że “Pewnie wierzysz też w Płaska Ziemię i w to, że NASA nigdy nie była na księżycu, bo tutaj też istnieje szansa, że jest czy było całkiem inaczej?”. Nie, nie wierzę. Nie wierzę też w jednorożce. Wystarczy mi wiedza o tym, że twoje postulaty w tym temacie są sugestywne ale zarazem na bakier z logiką (co sam przyznałeś). Ciekawe co zrobisz jak pewnego dnia jakiś przyrodnik odkryje jednorożce lub gatunek ten zostanie wyhodowany. Będzie to ostateczna ilustracja porażki twojej argumentacji, nie mojej

        16) Piszesz, że “Twoje zdanie o teoretycznej możliwości wystąpienia jednorożców powieszę sobie nad łóżkiem, by każdy kolejny dzień rozpoczynać z uśmiechem na twarzy”. Nie zapomnij dopisać do tego, że sam swoje argumentowanie “z jednorożca” uznałeś jako będące na bakier z logiką

        17) Piszesz, że “Już wszyscy wiedzą, że nie wierzysz w teorię źródeł. Ale fakty (nie moja opinia) są takie, że większość biblistów uznaje ją za aktualną”. Skoro jest to fakt, a nie jedynie twoja opinia, to wykaż liczbowo prawdziwość tego zdania. Pewnie wykonałeś kwerendę wśród wszystkich biblistów na całym świecie skoro to piszesz. Nawet gdyby było to prawdą – kompletnie nic z tego nie wynika. Jak już pisałem, konsensus nawet dużej liczby akademików może być całkowicie błędny, co zdarzało się wiele razy w historii nauki i będzie się zdarzało równie często

        18) Piszesz, że “Oczywiście do tej starej, związanej z Mojżeszowym autorstwem Tory nikt oprócz apologetów nie wraca, bo uważa się ją już od dawna za obaloną”. Pewnie też sprawdziłeś w tej kwestii poglądy wszystkich biblistów. Podziel się znowu kwerendą. I ponownie, nawet gdyby było to prawdą – kompletnie nic z tego nie wynika. Jak już pisałem, konsensus nawet dużej liczby akademików może być całkowicie błędny, co zdarzało się wiele razy w historii nauki. W zasadzie cała twoja argumentacja jedzie cały czas na tych samych dwóch banalnych błędach logicznych – argumentum ad verecundiam (odwoływanie się jedynie do autorytetów zamiast do argumentów) i argumentum ad numeram (odwoływanie się do jakiejś większości poglądów jako argumentu)

        19) Piszesz, że “Prawdopodobieństwo nie wymaga dostępu do prawdy jak twierdzisz. Inaczej nie stosowano by tego w naukach”. No to najwyraźniej niewiele wiesz o nauce (choć co chwila udajesz, że wiesz). Jak pisał John Watkins, jeden z najwybitniejszych metodologów nauki, “nie istnieje prawda prawdopodobna bez istnienia jakiejś prawdy pewnej. (…) Obecnie mamy argument na to, że nie istnieje prawda prawdopodobna, nawet jeśli istnieje jakaś prawda pewna” (John Watkins, “Nauka a sceptycyzm”, Warszawa 1989, s. 22). Nadal jak widać nie dokonałeś sobie rozbioru pojęcia “prawdo podobieństwa”. No to jak podobne do prawdy są twoje omylne domysły o procesie redakcji Pięcioksięgu? Nadal nie wyjaśniłeś. Powtarzanie zaklęć do “konsensusu” niewiele ci tu pomoże

        20) Piszesz, że “Cała nauka oparta jest na wyższości (większym prawdopodobieństwie) jednych hipotez nad innymi. Wiem, że tacy apologeci jak Ty mają z tym problem, bo to im psuje szyki, utrudniając ich naczelne zadanie, czyli obronę prawd wiary”. Nadal są to jednak puste zaklęcia z twojej strony i nic więcej. Nie podałeś żadnych konkretów liczbowych ani sposobu wyliczenia swych rzekomych “prawdopodobieństw” w temacie Pięcioksięgu. Używasz pustych sloganów. Nie odrobiłeś też lekcji z Hume’a, który żadnym “apologetą” nie był i pisał to samo co ja: „Prawdopodobieństwo jest oparte na założeniu, że zachodzi podobieństwo między tymi rzeczami, które spotkaliśmy w doświadczeniu, a tymi, których nie spotkaliśmy. Dlatego też jest rzeczą niemożliwą, by założenie to mogło wypływać z prawdopodobieństwa” (David Hume, “Traktat o naturze ludzkiej”, I,III,6)

        21) Piszesz w punkcie 9 odnośnie mojej wypowiedzi również z punktu 9, że “Podtrzymuję swoje zdanie w tej kwestii”. Ale ja napisałem tam, że wyraziłeś jedynie swoją arbitralną opinię bez argumentów. Jeśli tu nadal podtrzymujesz tylko wciąż tę samą arbitralną opinię bez argumentów, to po prostu nie ma tu z czym dyskutować

        22) Piszesz w punkcie 10 odnosząc się do mojego punktu 10, że “Gdyby tych wielbłądów było mało, to pewnie nie byłoby wcale tej dyskusji”. Ale tych wielbłądów było właśnie mało w całym Pięcioksięgu, jak policzyłem, i jak widać nie jesteś w stanie odnieść się do tego faktu, lakonicznie uciekając się tylko do jakiegoś sloganu o braku dyskusji gdyby było inaczej. Widocznie dałeś się nabrać komuś kto wywołał tę dyskusję bezpodstawnie. I nic więcej nie wynika z tego co tu napisałeś

        23) Piszesz w punkcie 11, że “To nie jest moja opinia, ale opinia szeregu biblistów”. Znowu mamy tu tylko twoje puste zaklęcie w postaci ślepej wiary w rzekomy “mainstream” (którego istnienia nawet nie udowodniłeś). To nawet nie jest jakikolwiek argument i nie ma się tu do czego odnosić

        24) Piszesz dalej w tym samym punkcie 11, że “Nie są w stanie zaprzeczyć, ale prawdopodobieństwo wystąpienia wielbłądów na tych terenach w tamtych czasach dalej jest mało prawdopodobne”. Znowu piszesz coś o jakiś rzekomym “prawdopodobieństwie”, którego nie jesteś w stanie nawet liczbowo sprecyzować. Nie jest to więc ponownie żaden argument. Na zmianę używasz dwóch prostych sofizmów na krzyż – odwoływanie się do twojej ślepej wiary w mainstream i do enigmatycznego “prawdopodobieństwa”. Nawet nie piszesz jakie “prawdopodobieństwo” masz na myśli bo istnieje wiele koncepcji prawdopodobieństwa. Tak więc twoja argumentacja jest w tym miejscu podwójnie pusta. Stosowanie tych zaklęć po prostu nie działa gdy ktoś zażąda konkretów. Ja to robię i od razu się wtedy wykładasz. Poza tym jak pisałem – w kwestii wielbłądów Yosef kopał tylko w południowym Lewancie. Badania te były więc wycinkowe i wnioski z tych badań nie mogą być uogólnione na całą Mezpopotamię. Nadal popełniasz logiczny błąd złożenia (lub kompozycji) i bezpodstawnie ekstrapolujesz część na całość. Tym bardziej te badania nie są więc w stanie wykazać niczego w kwestii Pentateuchu bo są po prostu zbyt wycinkowe

        25) Piszesz, że “Nie wierzę ślepo w mainstream. Nie jest to też mój argument. Jest to po prostu stwierdzenie faktu. Kropka. Scjentyzm w moim wykonaniu?”. Jak najbardziej wierzysz ślepo w mainstream bo co chwila go przywołujesz jako argument. Argumentowanie takie jest typowym scjentyzmem dla racjonalistów twojego pokroju i po prostu to z siebie wypierasz. Nie pisz ponadto, że istnienie mainstreamu w tej kwestii jest “faktem” bo nigdzie tego liczbowo nie wykazałeś. Powtarzasz jedynie bezrefleksyjnie opinię, którą gdzieś usłyszałeś i wziąłeś ją na wiarę

        26) Piszesz, że “Co z tego, że mamy przykłady, że autor pisał w trzeciej osobie? Inne kultury, inne teksty, inny kontekst zastosowania takiej strategii narracyjnej. Uogólniasz zbytnio”. Znowu to z siebie wypierasz bo choćby przywołany przeze mnie Flawiusz był częścią dokładnie tej samej kultury co Pentateuch. Nie jesteś w stanie przeskoczyć tego wszystkiego i wymyślasz coraz dziwniejsze wykręty, które nadal od niczego nie mogą się wykręcić

        27) W punkcie 14 piszesz, że “A co miałem napisać w odpowiedzi na Twoje absurdalne teorie? Z tym nie warto nawet dyskutować. Naprawdę myślisz, że ktoś w to uwierzy?”. Ale to jest nadal pozbawiona jakiejkolwiek merytorycznej zawartości odpowiedź, która nie jest nawet pozorem czegokolwiek sensownego

        28) Piszesz, że “To Ty widocznie nie zrozumiałeś, że cały ten post jest napisany w odniesieniu do Mojżeszowego autorstwa Tory zakładającego to, że Mojżesz był autorem całej Tory”. Poplątałeś się już do reszty. W poprzednim wpisie twierdziłeś, że odnosisz się do natchnienia, podczas gdy ja mówiłem, że odnoszę się do autorstwa. A teraz piszesz, że odnosisz się do autorstwa. Popełniasz więc błąd o jakim pisałem wcześniej, wykluczając “Mojżeszowe autorstwo całego Pięcioksięgu na podstawie zaledwie kilku urywków zdań (jest to logiczny błąd kompozycji, zwany też błędem złożenia)”

        29) Piszesz, że “Jeżeli zaufanie uznanym biblistom jest ślepą wiarą, to nie wiem jak nazwać Twoją wiarę we własne dedukcyjne możliwości? Szaleństwem? Wybujałą wiarą we własne możliwości intelektualne?”. Dokonałeś tu nieuprawnionego zrównania dedukcji z twoją ślepą wiarą w mainstream. To jak najbardziej nie jest uprawnione we żaden sposób

        30) W punkcie 17 w ogóle nie ustosunkowałeś się do tego co napisałem i “odpisałeś” jedynie, że “No ja też nie jestem w stanie polemizować z Twoimi “potencjalnymi możliwościami (np. wystąpienia jednorożców)”. Ale nie masz tu z czym polemizować bo przecież sam napisałeś, że istnienie jednorożców jest logicznie możliwe, a więc jest właśnie potencjalną możliwością

        31) Piszesz w punkcie 19, że “W punkcie 18 odsyłasz mnie do swoich odpowiedzi wyżej więc i ja też odsyłam cię do miejsc wyżej gdzie już odpowiedziałem na twe odpowiedzi”. Ale nie odpowiedziałeś tam na moje odpowiedzi tylko powtórzyłeś od nowa to na co już odpowiedziałem

        32) Piszesz w punkcie 20, że “Nie odróżniasz tezy naukowej od spekulacji? Serio?”. Skoro jest to nieudowodniona teza to jest to tylko spekulacja. Wprowadziłeś tu jak widać iluzoryczne rozróżnienie

        33) Piszesz w punkcie 21, że “Nie, nadal nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić ze względu na tytuł tej księgi”. Czyli tak jak mówiłem – masz problem z wyobraźnią i wyobrażeniem sobie, że pomimo tytułu jakaś księga może mówić o czymś zupełnie innym niż jej tytuł

        34) Piszesz, że “Równie dobrze możesz nazwać książkę z przepisami na wypieki księgą wojen, wyjdzie na to samo”. Zacytuj mi więc gdzie w Lb 21,14-15 jest coś o “wojnach”, jak twierdziłeś, bo nadal nic takiego tak nie widzę

        35) Piszesz w punkcie 22, że “Ponieważ można to zinterpretować jako aluzję do przyszłej Świątyni i wyciągnąć z tego wniosek, że tekst powstał już po jej wybudowaniu”. Ale z tego, że coś “można” jakoś zinterpretować nie wynika w żaden sposób, że trzeba to tak zinterpretować. Twój argument (a raczej Ibn Ezry) był więc naciągany, jak zresztą cała reszta

        36) Piszesz, że “Całościowy wydźwięk Twoich argumentów jest absurdalny”. Ale to co jest wyżej pokazuje, że to tylko twoja pusta opinia oparta głównie na ślepej wierze w “mainstream”. A mainstream jest omylny i mylił się wielokrotnie

      • 1) Tobie też się wydaje.
        2) Ślepe to jest podejście apologetów a nie biblistów, których konsensus Cię kole w oczy 🙂 Nie stoję po tej samej stronie barykady, to Ty stoisz po ich stronie, mimo, że, jak poderzewam, jesteś katolikiem. Ale wśród katolików również nie brakuje fanatycznych apologetów takich jak Ty 🙂
        3) Tak, wiele kwestii bibliści uważają za zamknięte. Oczywiście mogą do nich w każdej chwili wrócić, jeśli pojawią się nowe źródła lub opracowania. W kwestii Mojżeszowego autorstwa omawianego w tym poście się jednak na to nie zanosi.

        4) Do konsensusu biblistów wielu kwestiach nie potrzeba statystycznej analizy. Wystarczy na bieżąco czytać opracowania biblistyczne, czego Ty nie robisz albo robisz i świadomie je ignorujesz, pragnąc zachować swój ultrakonserwatywny stosunek do Biblii zdeterminowany wiarą.

        5) Oczywiście, że wynika. Nie zaklniesz rzeczywistości.

        6) Patrz odpowiedź na punkt 2.

        7) Patrz odpowiedź do punktu 4.

        8) Patrz odpowiedź do punktu 4.

        9) Tak, Ty też jesteś omylny, tylko nie przyjmujesz tego do wiadomości. Odpisujesz jak dzieciak, który nie potrafi się przyznać, że nie ma racji. Gmirkin w porównaniu do Ciebie jest znany na świecie, czego o Tobie nie można powiedzieć. Powtarzam po raz kolejny, że z takiej apologetycznej argumentacji jak w Twoim wykonaniu specjaliści z zakresu biblistyki nie robią sobie nic. Nie tracą nawet czasu na polemikę z nimi.

        10) Według Ciebie to pewnie nawet pies albo kot musi mieć jakiś światopogląd. Niestety patrząc od strony światopoglądowej jesteś mało wiarygodny w sprawach Biblii, bo kieruje Tobą wiara. Ok, taki już los apologety, który zabierze swoją odporność na argumenty ze sobą do grob

        11) Zawiodły, jego zdaniem. Teraz z kolei ja mogę powiedzieć, że ślepo w niego wierzysz. Uważaj, bo zaraz współcześni bibliści przestaną pisać swoje książki, bo jaki Laudan w 1983 roku stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak prawdziwa nauka. Otóż jest i działa dobrze 🙂

        12) Ignorujesz to, że tego argumentu nie rozszerza się w ten sposób. To tak jakbyś próbował kluczem do swojego samochodu otworzyć również pozostałe samochody na parkinku 🙂

        13) Patrz odpowiedź do punktu 12.

        14) Nikt Cię nie zmusza do ich czytania. Inna sprawa, że ludzie ich czytają, bo uważają ich za bardziej wiarygodnych niż takich apologetów jak Ty, co potwierdza ich większą wiarygodność.

        15) Widzę, że nie czytasz dokładnie moich odpowiedzi. Pisałem już w poprzednich odpowiedziach, że nauka nie wyklucza nowych odkryć, które zmienią dotychczasowe poglądy. Niemniej w tej chwili jedne są bardziej wiarygodne od innych.

        16) Znowu nie czytasz uważnie moich odpowiedzi albo je celowo ignorujesz. To, że coś jest teoretycznie możliwe, nie wyklucza wartościowania mniejszego lub większego prawdopodobieństwa.

        17) Czytaj biblistów a sam sobie wyrobisz zdanie na ten temat. Nie trzeba do tego sztywnych kryteriów z nauk przyrodniczych.

        18) Ty też się powtarzasz jak zacięta płyta gramofonowa 🙂

        19) O, znowu się zacięła płyta 🙂

        20) Ziew.

        21) To nie mój problem.

        22) Szkoda mi jest apologetów, że muszą się uciekać do liczenia wielbłądów w Biblii, by wyjść na swoje 🙂

        23) Widzę, że jesteś chyba magikiem, bo cały czas o zaklęciach piszesz 🙂

        24) Ziew. Powtórz sobie moje odpowiedzi od punktu 1-24.

        25) A i jeszcze słowo “ślepy”. Ślepy magik rzucający zaklęciami.

        26) Wypieram? Wypierasz to Ty całą współczesną biblistykę. Na szczęście jest coraz mniej takich apologetów piszących tego typu szmirę jak Ty na swojej stronie, Panie Janie Lewandowski. Nawet nikomu nie chce się tam komentować tych głupot.

        27) Bezsensowność to cała Twoja działalność, która już w tej chwili jest intelektualnym skansenem rodem z XIX wieku, który jest już nawet za stary dla Kościoła Katolickiego.

        28) Popatrz, a mi się wydaje, że Ty się już zaplątałeś w swoich wypowiedziach.

        29) “Dokonałeś tu nieuprawnionego zrównania dedukcji z twoją ślepą wiarą w mainstream” – to jest kolejne zdanie, które zasługuje, by zostać uwiecznionym w ramce 🙂

        30) Powtórz punkty 1-29.

        31) 😛 😛 😛

        32) Dalej nie rozumiesz tego rozróżnienia. Google może Ci pomoże.

        33) Wyobrażać sobie a w coś uwierzyć to dwie różne rzeczy.

        34) Pewnie kiedyś istniała kiedyś taka księga i jej urywek został wykorzystany prz kompilacji Tory. Takich przykładów cytowania innych ksią jest więcej w Biblii.

        35) Piszesz w punkcie 22, że “Ponieważ można to zinterpretować jako aluzję do przyszłej Świątyni i wyciągnąć z tego wniosek, że tekst powstał już po jej wybudowaniu”. Ale z tego, że coś “można” jakoś zinterpretować nie wynika w żaden sposób, że trzeba to tak zinterpretować. Twój argument (a raczej Ibn Ezry) był więc naciągany, jak zresztą cała reszta

        Nie trzeba sobie tego tak zinterpretować, ale wolę wierzyć Ezrze niż Tobie 🙂

        36) Piszesz, że “Całościowy wydźwięk Twoich argumentów jest absurdalny”. Ale to co jest wyżej pokazuje, że to tylko twoja pusta opinia oparta głównie na ślepej wierze w “mainstream”. A mainstream jest omylny i mylił się wielokrotnie

        Znowu się zacięła płyta 🙂

        Panie Lewandowski, czytelnicy wchodzący na naszego bloga sami sobie wyrobią zdanie, kto jest bliższy prawdy. Jak na razie widać jedynie Pana zażartość. Mam nadzieję, że nie jest Pan taki w życiu rzeczywistym. 🙂

      • Odpowiadam w punktach i moje punkty nie odnoszą się do twoich punktów

        1) “Odpowiadanie” przez ciebie w stylu “ziew”, “wydaje ci się” albo “już odpowiadałem” nie jest merytorycznym odpowiadaniem na to co pisałem. Odsyłanie mnie do twojej odpowiedzi na którą już odpowiedziałem w poprzednim wpisie też nie jest „odpowiadaniem” bo przecież właśnie na to odpowiedziałem w poprzednim wpisie i wypadałoby się odnieść do mojej odpowiedzi zamiast odsyłać mnie do tego na co już odpisałem. Tak samo zdanie “Powtórz punkty 1-29” też nie jest żadnym merytorycznym odpowiadaniem na to co piszę. W punkcie 31 nic nie napisałeś poza wstawieniem emotikonów. I tak jest mniej więcej przez większość twojej “odpowiedzi”. To jest intelektualna kapitulacja, a nie dyskusja. Przy okazji widać, że nie umiesz nic innego poza kopiowaniem anglojęzycznych stronek i wystarczy wyjść poza to co skopiowałeś i już jesteś bezradny jak dziecko we mgle. Ciągłe zasłanianie się twoją wiarą w „mainstream” też nie rozwiązuje żadnego problemu. To zaklęcie magiczne po prostu na mnie nie działa. Będę je bezwzględnie kontestował bo się tu na maxa podkładasz (wspomniany błąd logiczny argumentum ad verecundiam i argumentum ad numeram). Skoro punktem sporu jest sensowność twojej wiary w rzekomy “mainstream” i “konsensus” to nie ma żadnego sensu używanie tego przez ciebie jako jednocześnie argumentu w tym sporze

        2) Pisanie, że „Ślepe to jest podejście apologetów a nie biblistów, których konsensus Cię kole w oczy” znowu jest tylko twoim wyznaniem wiary w konsensus. Nie jest to nadal żadne uzasadnienie teorii JEDP, o której pisałeś, że jest niby tak doskonale uzasadniona. Jak widać nie jest skoro przez kolejny wpis zamiast argumentów potrafisz zasłaniać się jedynie twoim wyznaniem wiary w konsensus mainstreamu. To tylko twoja ślepa wiara i dlatego zarzucasz ciągle innym coś, co sam robisz

        3) W punkcie 3 piszesz, że w biblistyce “nie zanosi się” na to lub tamto. Masz jak widzę wehikuł czasu skoro “wiesz” co biblistyka zrobi w przyszłości lub nie zrobi

        4) W punkcie 4 znowu odwołałeś się tylko do swej wiary w rzekomy “konsensus biblistów” i widać, że nic innego nie umiesz. Po prostu jesteś mentalnie sparaliżowany. Zarzucanie mi “wiary” w tym punkcie jest o tyle zabawne, że sam nie masz nic poza swoją wiarą w rzekomy “konsensus”, którego istnienia nawet nie wykazałeś (miałeś to zrobić). Po prostu bezrefleksyjnie powtarzasz jedynie coś, co gdzieś usłyszałeś, na zasadzie mantry

        5) Jeśli twoim zdaniem coś “wynika z konsensusu” to wróć do wiary w płaskość ziemi ponieważ jeszcze niedawno był taki konsensus w świecie akademickim i powinieneś się go konsekwentnie trzymać. Widać te gliniane nogi na których oparta jest twoja ślepa wiara w rzekomy “konsensus”, którego istnienia nawet nie wykazałeś. Pewnie na to odpowiesz, że konsensus się zmienił i wierzysz w nowy konsensus. Ale taka odpowiedź to nie jest żadna odpowiedź bo każdy obecny konsensus też może się zmienić skoro zmienił się już wcześniejszy konsensus

        6) Z tego, że Gmirkin jest niby “znany” gdzieś tam też nic nie wynika. Ptolemeusz był dużo bardziej znany w świecie akademickim niż jakiś Gmirkin i mimo to wierzył w błędny geocentryzm. Jak widać, nadal nie masz nic poza ślepą wiarą w autorytety (błąd logiczny argumentum ad verecundiam) i w “mainstream” (błąd logiczny argumentum ad numeram). W zasadzie cała twoja ‘argumentacja” to powtarzanie non stop tych dwóch banalnych błędów erystycznych

        7) Piszesz, że “Według Ciebie to pewnie nawet pies albo kot musi mieć jakiś światopogląd”. Nic takiego nie pisałem. Jak zwykle zwiałeś przed tym o czym pisałem

        8) Piszesz, że “jesteś mało wiarygodny w sprawach Biblii, bo kieruje Tobą wiara”. Na żadną wiarę się nigdzie nie powoływałem i używałem tylko argumentów. Prosiłem cię też o wskazanie argumentów za teorią źródeł. Żadnych takich argumentów nie pokazałeś poza swoją ślepą wiarą w rzekomy konsensus mainstreamu, którego istnienia nawet nie byłeś w stanie wykazać w tej kwestii. Masz tylko ślepą wiarę w rzekomy konsensus mainstreamu i tym bardziej zabawne jest twoje zarzucanie mi “wiary”, którą sam tu cały czas praktykujesz

        9) Jak widać masz niewielkie pojęcie w kwestii metodologii nauki skoro piszesz, że kryteria demarkacji w nauce zawiodły jedynie zdaniem Laudana. Jego stanowisko ogłaszające śmierć kryterium demarkacji jest uważane za milowy punkt zwrotny w tej dyskusji. Jeśli uważasz, że opisywane przez niego uśmiercone kryteria demarkacji nadal działają to wskaż które niby, po czym wykaż ich zasadność. Póki co nie zrobiłeś tego. Prócz Laudana nawet fizycy zgadzają się, że nie da się już podać kryteriów demarkacji w całej nauce. Jim Baggott pisał na przykład w niedawno wydanej książce: “nie jesteśmy w stanie podać “naukowej” teorii, jak powinno się tworzyć naukę” (Jim Baggott, “Pożegnanie z rzeczywistością”, Warszawa 2015, s. 35). Jak widać nie jest to odosobniony pogląd Laudana. No ale pewnie ty jesteś mądrzejszy od świata akademickiego i wiesz jak sformułować kryteria demarkacji. Zrób to i chętnie o tym podyskutuję. I nie powołuj się na “działanie nauki” bo “działanie” też jest tylko kwestią arbitralnej definicji i w kwestii teorii JEDP nie byłeś w stanie podać uzasadnienia i pokazać jak coś tu niby “działa”. Zresztą ty nawet nie odróżniasz nauk empirycznych od nauk humanistycznych pokroju biblistyki, o czym była już mowa (podstawowy błąd kategorialny)

        10) Piszesz w punkcie 10, że “Ignorujesz to, że tego argumentu nie rozszerza się w ten sposób. To tak jakbyś próbował kluczem do swojego samochodu otworzyć również pozostałe samochody na parkinku”. Nadal masz w tej kwestii jedynie arbitralne stwierdzenia i fałszywa analogia z samochodem i parkingiem niczego tu nie zmienia bo to tylko twoja barwna anegdota, a nie jakikolwiek argument

        11) W punkcie 14 piszesz, że “Inna sprawa, że ludzie ich czytają, bo uważają ich za bardziej wiarygodnych niż takich apologetów jak Ty, co potwierdza ich większą wiarygodność”. Ale to tylko znowu zestaw twoich subiektywnych wyznań wiary w myśli ludzi, których to myśli przecież nie jesteś w stanie sprawdzić. Kompletnie pusty, subiektywny i tym samym bezsensowny argument

        12) Piszesz w punkcie 15 o obecnych poglądach “nauki”, że “są bardziej wiarygodne od innych”. Ciekawe jak to sprawdziłeś, że “nauka” nie tworzy jedynie kolejnych iluzji w kwestii poglądów na Pięcioksiąg, skoro nie byłeś w stanie podać żadnych kryteriów prawdy. Powielasz tu jak widać jedynie kolejne puste deklaracje

        13) Piszesz w punkcie 4, że “Do konsensusu biblistów wielu kwestiach nie potrzeba statystycznej analizy. Wystarczy na bieżąco czytać opracowania biblistyczne”. Oczywiście, że aby stwierdzić istnienie “konsensusu” należy sprawdzić twierdzenia większości danej społeczności. Podaj więc kiedy i jak to zrobiłeś. Wymień publikacje w temacie Pentateuchu, jakie przeczytałeś od deski i do deski i sprawdzimy czy jest to “większość”

        14) Piszesz, że “To, że coś jest teoretycznie możliwe, nie wyklucza wartościowania mniejszego lub większego prawdopodobieństwa”. Ale to znowu tylko jakiś pusty ogólnik. Miałeś podać kryteria według których obliczasz to rzekome “prawdopodobieństwo” i tego nie zrobiłeś. Nie podałeś też o jakim “prawdopodobieństwie” mówisz (są różne koncepty “prawdopodobieństwa”). Jak widać, jedyne co gimboateista jest w stanie zrobić to chlapnąć slogan o “prawdopodobieństwie” i już mu się wydaje, że sprawa jest załatwiona na zasadzie jakiegoś magicznego zaklęcia. Ale nie jest. Wystarczy zapytać o dalsze szczegóły i już klapa

        15) Piszesz w punkcie 17, że “Czytaj biblistów a sam sobie wyrobisz zdanie na ten temat”. Ale nie jest to odpowiedź na to co pisałem w tym punkcie. Miałeś zrobić kwerendę poglądów “większości biblistów” i nadal nie zrobiłeś. Ponadto konsensus nawet dużej liczby akademików może być całkowicie błędny, co zdarzało się wiele razy w historii nauki i będzie się zdarzało równie często. Nadal więc nie masz żadnego argumentu w tym punkcie i fantazjujesz tylko o jakichś ogólnikach. Nadal nie masz nic więcej niż błędna logicznie sofistyka argumentum ad verecundiam i argumentum ad numeram. Czytam i kupuję książki biblistów o d 30 lat i jakoś nie widzę tam żadnego “konsensusu” jaki ślepo wyznajesz, za to widzę coś zupełnie przeciwnego – ciągłe spory, różnice zdań, niemal w każdej możliwej kwestii. Wyznajesz wiarę w istnienie biblistyki, która istnieje jedynie w twoich naiwnych scjentystycznych fantazjach i niewiele masz z nią wspólnego. Przepisywanie z anglojęzycznego netu z dwóch lub trzech opracowanek to nie jest jeszcze “uprawianie biblistyki”, jak ci się wydaje. Widać to po próbie wejścia z tobą w szczegóły. Nie jesteś w stanie tego zrobić i zasłaniasz się tylko ślepą wiarą w rzekomy “konsensus”, który istnieje jedynie w twoich fantazjach

        16) W temacie wielbłądów nie jesteś jak widać w stanie wykazać poprawności tez, które wygłaszałeś w tekście, że te zwierzęta są rzekomo “powszechne w Pięcioksięgu”. Nic takiego tam nie ma. Wystarczyło to sprawdzić i cała twoja fantazyjna narracja od razu posypała się jak domek z kart

        17) Piszesz: “Wypieram? Wypierasz to Ty całą współczesną biblistykę”. Znowu tylko ślepa wiara w rzekomy “mainstream” i “konsensus” zamiast podania mi tych rzekomych uzasadnień dla teorii źródeł, czyli wciąż powtarzasz już tylko błędy logiczne argumentum ad verecundiam i argumentum ad numeram. Jeśli sprawdziłeś co sądzi “cała współczesna biblistyka” to podaj kiedy i jak to zrobiłeś. Napisz ile rzekomo książek biblistów przeczytałeś od deski do deski. Wymień je. Bo zrobić w sieci artykulik skopiowany z anglojęzycznych stronek i udawać “biblistę” to każdy gimnazjalista potrafi

        18) “Dokonałeś tu nieuprawnionego zrównania dedukcji z twoją ślepą wiarą w mainstream” – to jest kolejne zdanie, które zasługuje, by zostać uwiecznionym w ramce”. To sobie opraw na znak porażki mentalnej jakiej tu dokonałeś po zrównaniu dedukcji ze swą wiarą w “mainstream” i “konsensus”, którego istnienia nie byłeś w stanie nawet udowodnić

        19) Piszesz, że “Dalej nie rozumiesz tego rozróżnienia. Google może Ci pomoże”. To nie jest żadna konkretna odpowiedź. Za tym co piszesz stoi kompletna merytoryczna pustka

        20) Piszesz, że “Wyobrażać sobie a w coś uwierzyć to dwie różne rzeczy”. Ale ja nie pisałem o tym, że to dwie różne rzeczy. Napisałem w kwestii Lb 21,14-15, że “masz problem z wyobraźnią i wyobrażeniem sobie, że pomimo tytułu jakaś księga może mówić o czymś zupełnie innym niż jej tytuł”. Nic o żadnym “uwierzeniu” tu nie pisałem. To jest kolejna kwestia od której uciekłeś. Odpisujesz już tylko na odczepnego byle co, byleby tylko cokolwiek odpisać i zachować pozory odpowiedzi

        21) Piszesz w punkcie 34, że “Pewnie kiedyś istniała kiedyś taka księga i jej urywek został wykorzystany prz kompilacji Tory. Takich przykładów cytowania innych ksią jest więcej w Biblii”. Ale nic z tego nie wynika. Nie jest to żadne ustosunkowanie się do tego co napisałem: “Zacytuj mi więc gdzie w Lb 21,14-15 jest coś o “wojnach”, jak twierdziłeś, bo nadal nic takiego tak nie widzę”. Tak więc znowu zwiałeś od odpowiedzi

        22) Piszesz, że “Nie trzeba sobie tego tak zinterpretować, ale wolę wierzyć Ezrze niż Tobie”. Czyli jest tak jak pisałem – zamiast argumentów wybierasz wiarę w kogoś, komuś lub w coś. Sam się przyznałeś i o tym właśnie pisałem od początku

        23) Piszesz, że “czytelnicy wchodzący na naszego bloga sami sobie wyrobią zdanie, kto jest bliższy prawdy”. Mam taką właśnie nadzieję, że poczytają zwłaszcza komentarze i zobaczą, że nie masz nic poza ślepą wiarą w rzekomy “konsensus” i “mainstream”, których istnienia nie potrafisz nawet dowieść. A także niech zobaczą, że poza kopiowaniem anglojęzycznych stronek nic innego tu nie umiecie bo wystarczy wejść w dalsze szczegóły jakiegoś tematu i się wtedy od razu wykładacie i gubicie się jak dzieci we mgle

      • Panie Lewandowski, nie będę odpowiadał po kilka razy na te same punkty tylko z tego powodu, że nie zgadza się Pan z moimi odpowiedziami. Ok, przyjąłem do wiadomości, że nie akceptuje Pan czegoś takiego jak konsensus badaczy, ok. Tutaj się nie zgadzamy i się chyba nie zgodzimy. Ja z kolei nie akceptuję Pańskiej strategii, że jeśli jest coś teoretycznie możliwe, to można pozostałe, bardziej prawdopodobne, możliwości zanegować. Niestety wyczuwam z Pana strony zaawansowany fanatyzm religijno-apologetyczny, co czyni Pana odpornym na jakiekolwiek merytoryczne argumenty. Nie pozwolę również, by mnie obrażano takimi zwrotami jak “mentalnie sparaliżowany” albo “dziecko we mgle”. Od tego momentu nie czuję się zobowiązany do dalszej dyskusji z Panem.