Fałszerstwa w Nowym Testamencie i antyku – Starożytne poglądy na fenomen fałszerstw

utworzone przez | Gru 10, 2019 | Artykuły, Historia, Nowy Testament | 4 Komentarze

Nie wszystkie księgi Nowego Testamentu niosące imiona apostołów zostały przez nich napisane. We wcześniejszym poście o tym Kto napisał ewangelie, wyjaśniłem, dlaczego bibliści uważają, że imiona apostołów wywodzą się z tradycji, a oryginały nie były podpisane. Takie dokumenty są zatem anonimowe. Również pozostałe księgi Nowego Testamentu posiadają autorów, którzy podają się za kogoś innego. W dzisiejszych czasach takie dokumenty nazywamy fałszerstwami i, zdaniem biblistów, ( Mowa o konsensusie profesorów wykładających na uniwersytetach. Fundamentalistyczne środowiska konserwatywnych chrześcijan mają inne zdanie ) zaliczają się do nich listy 1 i 2 Tymoteusza; Tytusa; Efezjan; Kolosan; 2 Tesaloniczan; 1 i 2 list Piotra oraz listy Judy i Jakuba. Badacze, porównując elementy takie jak: styl autorski, słownictwo, teologię, kontekst historyczny, są w większości zgodni, że autorzy powyższych ksiąg nie są osobami, za które się podają. Argumenty przemawiające za ich nieautentycznością zostaną przedstawione w osobnym poście, tutaj odniosę się do jednego z problemów, który rodzi ta pseudo-anonimowość w Nowym Testamencie.

Posłużenie się kłamstwem w celu przekazania prawdy

Choć poglądy dotyczące natchnienia są mocno zróżnicowane, chrześcijanie z różnych odłamów zgadzają się co do tego, że Bóg posłużył się ludźmi w celu przekazania prawdy, bo to treść jest kluczowa, nie jej autorzy. Problem tutaj stanowi fakt, iż autorzy mieliby posłużyć się kłamstwem (podszywając się pod apostołów) w celu przekazania prawdy. Fałszerstwa w Biblii mają bardzo negatywny wydźwięk, dlatego nie trudno spodziewać się wszelkich prób pogodzenia ich z przesłaniem Biblii.

Jednym z powszechnie spotykanych wytłumaczeń pozwalających nie utożsamiać fałszywie przypisanych dzieł w Biblii z oszustwem, jest twierdzenie, iż podpisywanie się pod czyimś dziełem było powszechnie akceptowane w starożytności, nie patrzono na to jako zwodniczą praktykę, tak więc księgi Nowego Testamentu należy oceniać według standardów starożytnych. Według niektórych badaczy, działo się tak powszechnie w szkołach filozoficznych, uczniowie podpisywali się imieniem swojego mistrza, był to pewien wyraz szacunku i okazywania skromności, gdyż przelewali jedynie na papier poglądy swojego nauczyciela, a nie własne.

“Pseudonimowość była częstym zjawiskiem we wczesnej literaturze. Nie było w tym nic niemoralnego; to był po prostu odpowiednik współczesnej anonimowości. To była cecha pokory; autor, jest zbyt niepewny, by pisać pod własnym nazwiskiem, schronił się pod nazwiskiem znanego autora.” 1 A. W. Argyle, “The Greek of Luke and Acts,” New Testament Studies 20 (1974), s. 445

“Ten rodzaj pseudoanonimowości nie powinien być określany jako “fałszerstwo”. Ta kwalifikacja oznacza negatywny osąd moralny, powinniśmy zauważyć, że według wszelkiego prawdopodobieństwa, autor 2 listu do Testeloniczan i autorzy podobnych pseudoanonimowych dokumentów, nie uważali ich produktów jako produkty oszustwa. Powinniśmy spróbować ocenić takie pisma według norm, które zostały zaakceptowane w środowisku w którym powstały.” 2 M. J. J. Menken, 2 Thessalonians (London: Routledge,1994), s. 40

“powszechna i akceptowana literacka praktyka zarówno w żydowskiej jaki i grecko-rzymskiej kulturze… Nie ma powodu by myśleć o takiej pseudoanonimowości w kategoriach negatywnych i powiązywać jej z takimi pojęciami jak fałszerstwo czy oszustwo.” 3 Andrew Lincoln, Ephesians (Nashville: Thomas Nelson,1990), s. 1xx

“Starożytne dowody sprawiają, że jest to konieczne, aby rozróżnić nieuczciwe fałszerstwo, podjęte dla złośliwych i nikczemnych celów od tego co może być opisane, tak paradoksalnie, jak może sie to wydawać, jako uczciwe fałszerstwo… Powinno być to podkreślone po raz kolejny, że ostatnia opcja [List do Kolosan nie został napisany przez Pawła] nie niesie za sobą piętna fałszerstwa czy oszustwa. To może mieć zastosowanie w przypadku dokumentów napisanych w celach propagowania heretyckich doktryn, jak zauważono powyżej, wiele takich prac było później stygmatyzowanych jako apokryficzne  lub heretyckie, a zatem zostały odrzucone. W przypadku pseudoepigrafów Nowego Testamentu, sytuacja jest nieco inna: Te prace zostały uznane przez Kościół jako ważne i autentyczne zeznania dla prawdziwej chrześcijańskiej wiary… Poświadczają o tym w co wierzy Kościół.” 4 R. McL. Wilson, Colossians and Philemon (London:Clark, 2005), s. 31

Zanim spojrzymy na dowody na poparcie tej praktyki i kilka starożytnych przykładów odnoszących się do fałszerstw, warto zaznaczyć, że nawet zakładając powszechną akceptację pseudoanonimowości w starożytności, nie wyklucza to przecież dzieł napisanych w celach zwodniczych, gdzie autor chciał przekazać własne poglądy z wykorzystaniem autorytetu znanego apostoła. Przykład potępienia takiego fałszerstwa mamy w samej Biblii, autor 2 listu do Tesaloniczan mówi nam:

“Abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.”

Autor 2 listu do Tesaloniczan ostrzega przed listem napisanym w imieniu Pawła, w którym głoszona była idea dnia Pańskiego, której sam się sprzeciwiał. Wyraźnie uznawano to za zwodnicza praktykę i przed nią ostrzegano. Jak wspomniałem, 2 List do Tesaloniczan także uchodzi wśród większości biblistów za fałszywie podpisane dzieło, także fałszerstwa w starożytności potępiali nawet sami “fałszerze”. Podobny przykład mamy w Konstytucjach Apostolskich, księdze wyprodukowanej w IV wieku (trzysta lat po śmierci apostołów), w której autor podaje się za apostołów, a na końcu nawołuje czytelników, aby nie czytali ksiąg, których autorzy podają się za apostołów, mimo, że nimi nie są.

Jako że powoływanie się na akceptację tej praktyki w starożytności to stosunkowo współczesna idea, to w jaki sposób moglibyśmy stwierdzić, czy np. 1 i 2 List Piotra wywodzi się od uczniów Piotra, czy został napisany przez kogoś, kto chciał zyskać czytelników posługując się autorytetem apostoła? (Produkowanie fałszerstw w imieniu Piotra było powszechne, wiemy o takich księgach jak: Ewangelia Piotra; Głoszenie Piotra; Apokalipsa Piotra; List Piotra). Tak więc jeśli nawet jeśli w starożytności akceptowałyby omawiana praktykę, nie możemy tak po prostu utożsamić z nią ksiąg Nowego Testamentu, wskazując na samą możliwość takiego zjawiska.

Dowody na potwierdzenie akceptacji tej praktyki

Czytając opracowania wyżej przytoczonych badaczy, jak i pozostałych powołujących się na powszechną akceptację wyżej opisanego fenomenu, zauważymy, że nie cytują żadnych źródeł na poparcie swojego argumentu. Jedynym wskazywanym dowodem okazuje się być wypowiedź Jamblicha, filozofa z III wieku n.e.

“Piękne jest również to, że [uczniowie Pitagorasa] odnosili wszystko do Pitagorasa i podpisywali jego imieniem, i nie przypisywali sobie chwały za własne inwencje, z rzadkimi wyjątkami. Ponieważ niewielu jest tych, których dzieła uznaje się za ich własne.” 5 Jamblich Life of Pythagoras, 31

Zauważmy jednak, iż powyższa wypowiedź nie sugeruje, że działo się tak “powszechnie”. Jamblich odnosi się nie do ogółu szkół filozoficznych, a konkretnie do jednej szkoły filozoficznej Pitagorasa. Nic nie sugeruje, że tamtejsza tradycja wywarła wpływ na inne szkoły tamtego okresu, a tym bardziej na wczesne chrześcijaństwo (sześćset lat później). Ponadto, to co twierdzi Jamblich prawdopodobnie mija się z prawdą, gdyż pisał osiemset lat po Pitagorasie, żaden inny filozof, ani historyk o tym nie wspomina, a gdy zmierzymy komentarz Jamblicha z zachowanymi dziełami Pitagorasa, okazuje się, że większość powstała pod imieniem jego uczniów, nie jego samego. 6 Holger Thesleff, Introduction to the Pythagorean Writings of the Hellenistic Period (Åbo: Åcademi, 1961)

Poza tym jednym fragmentem, nie spotkamy się z innymi dowodami z tamtego okresu na poparcie tej praktyki. Spójrzmy teraz na to co w starożytności mówiono o tego typu praktykach.

Przykłady potępiania fałszerstw

Jeśli spojrzymy na to jak w starożytności odnoszono się do dzieł w których autor podpisywał się czyimś imieniem i z jakich powodów to robiono, okazuje się, że wcale tego nie akceptowano i wykorzystywano tą praktykę w rozmaitych celach zwodniczych. Oto kilka z wielu przykładów związanych z chrześcijaństwem i nie tylko.

  • W kwestii autentyczności ksiąg Nowego Testamentu, 2 List Piotra to temat najmniejszych sporów wśród badaczy, niemal każdy zgadza się z tym, że nie został on napisany przez apostoła Piotra. W starożytności list ten odrzucało wielu Ojców Kościoła, na co wskazuje Hieronim 7 Hieronim, Vir. ill. 1 i Euzebiusz, który sam traktuje tylko jeden z listów piotrowych jako autentyczny. 8 Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna 6.25.11; 3.3.1; 3.25.3 Dydym Aleksandryjski argumentował natomiast, że “ten list jest fałszywy i nie ma znaleźć się w kanonie”. 9 Dydym Aleksandryjski, Patrologia Graeca 39, 1774
  • Według Tertuliana, autorem apokryfu “Dzieje Pawła”, był lider Kościoła z Azji Mniejszej z II wieku n.e., któremu za sfałszowanie księgi wytoczono proces i usunięto z przywódczej pozycji 10 Tertullian On Baptism 17
  • Autentyczność Listu Judy, także była powszechnie kwestionowana 11Euzebiusz z Cezarei, Historia Koscielna 2, 23 . Według Hieronima, list ten nie był uważany przez wielu za autentyczny, gdyż cytował Księgę Henocha, jakoby była Pismem Świętym 12 Hieronim, Vir. ill. 4
  • Dionizjusz, chrześcijański uczony z III wieku argumentował, że Apokalipsa Jana nie została napisana przez Jana, syna Zebedeusza. Dionizjusz wskazywał na rozmaite różnice w stylu autorskim pomiędzy apokalipsą, a ewangelią, według niego nie obydwa dzieła nie zostały napisane przez tą samą osobę. Według Euzebiusza, Dionizjusz w swojej argumentacji poprzedzali wcześneijszy pisarze, według których niejaki Cerynt sfałszował Apokalipse Jana w celu wypromowania własnych fałszywych nauk. 13 Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna 7.25 Zauważmy, że, tak jak wspominałem, w tego typu wypowiedziach nie pada argument, jakoby różnice w stylu wynikały z faktu, iż jedno z tych dzieł zostało napisane przez ucznia Jana.
  • Salwian z Marsylii, przywódca kościoła z V wieku n.e., oburzony postępowaniem kościoła, napisał list, który zatytułował “Tymoteusz do Kościoła”. W liście podał się za Tymoteusza, znanego kompana Pawła. Salwian został jednak zdemaskowany przez swojego biskupa i przyznał się do popełnionego czynu, następnie napisał wytłumaczenie, dlaczego dopuścił się tego czynu. Argumentował, że nie był nikim istotnym i Kościół nie zwróciłby uwagi na list zatytułowany jego imieniem. Nic  w tej historii nie sugeruje, że biskup aprobował takie praktyki. 14 A. E.Haefner, “A Unique Source for the Study of Ancient Pseudonymity,” Anglican Theological Review 16 (1934): 8–15.
  • Dionysius, uczony z III wieku p.n.e., uczynił podstęp swojemu nauczycielowi, Heraklidesowi z Pontu, mający na celu postawienie go w złym świetle. Dionysius sfałszował tragedie zatytułowaną “Partenopajos” w imieniu Sofoklesa. Jego fałszerstwo trafiło w ręce Heraklidesa, lecz ten nie wątpił w autentyczność dokumentu i zacytował go odnosząc się do Sofoklesa. Dionysius oznajmił wtedy swojemu byłemu nauczycielowi prawdę, ten mu nie uwierzył. Dionysius fałszując list osadził w nim odpowiednie akrostychy, jeden z nich to: “Heraklides nie zna się na listach i nie wstydzi się swojej ignorancji”. 15 Diogenes Laertius, Lives of the Philosophers 5.92–93
  • Rzymski poeta Marcjalis narzekał wielokrotnie, że fałszowano wiersze w jego imieniu, wskazywał, że pisano je często, aby przedstawić go w złym świetle 16 Marcjalis, Epigrams 7.12; 7.72; 10.3; 10.33
  • Według Diogenesa Laertiosa, Diotimus, przeciwnik słynnego filozofa Epikura, sfałszował kilkadziesiąt listów w imieniu Epikura i wypuścił je w obieg. Listy wpłynęły negatywnie na reputację Epikura, według jednego źródła 17 Atenajos, The Banqueters 13.611B , jeden z uczniów Epikura wytropił fałszerza i zamordował go za te fałszerstwa.
  • W pismach Herodota, czytamy o Onomakritosie z Aten, który sfałszował boską wyrocznię w imieniu bard Musaeus. Władca Aten wydalił za ten wyczyn Onomakritosa z miasta. 18 Herodot, Histories 7.6
  • Józef Flawiusz raportuje, że jeden z przeciwników Aleksandra, syn Heroda sfałszował list w imieniu Aleksandra, w którym zapowiedział morderstwo swojego ojca. Fałszerzem był sekretarz Heroda, który był “odważnym człowiekiem, przebiegłym w podrabianiu czyjejś dłoni”. Wydano go za to na śmierć.
  • Według greckiego geologa Pauzaniasza z II wieku n.e., filozof Anaksymenes posprzeczał się z Teopompem, znanym mówcą publicznym z Chios. Anaksymenes sfałszował pismo w imieniu Teopompa. Obelżywie wyrażał się o głównych miastach: Grecji, Atenach, Sparcie i Tebach. Po tym jak jego fałszerstwo wyszło w obieg, Teopomp nie był mile widziany w tych miastach. 19 Pauzaniasz, Description of Greece 6.18.5

To tylko kilka z mnogich przykładów tego, w jakich celach fałszowano pisma i jak postrzegano takie praktyki. Widzimy po nich, że pod czyimś dziełem podpisywano się w rozmaitych celach zwodniczych. Wcześni chrześcijańscy pisarze żyjący w czasach, w których anonimowi autorzy produkowali pisma w imieniu apostołów, mieli bardzo ograniczone możliwości wyłapywania takich fałszerstw, odnosząc się do autentyczności dokumentów noszących imienia apostołów, nie argumentowali, że skoro nie wywodzą się od samych apostołów, należy wziąć pod uwagę, iż mogły wywodzić się od uczniów apostołów.

W przypadku pism chrześcijańskich najprawdopodobniejszym motywem takich nieuczciwych praktyk, jest przypadek wyżej wspomnianego Salwiana. Jeśli ewangelie czy list napisał Andrzej, którego nikt nie znał, to nikt nie wziąłby jego pracy na poważnie. Dlatego Andrzej postanowił się przedstawić jako Piotr czy Paweł, wykorzystał autorytet znanego apostoła, aby zyskać czytelników. Zdaje się to być najpopularniejszym motywem fałszerstw, nie tylko w kręgach chrześcijańskich. Jeden ze starożytnych komentatorów pism Arystotelesa pisał „Jeśli ktoś nie jest znany i wpływowy, a chce, aby przeczytano jego pismo, napisze w imieniu kogoś kto był przed nim i był wpływowy, aby dzięki jego wpływowi mógł mieć swą prace zaakceptowaną20 Porfiriusz, Isagoge pr. I .

Przypisy   [ + ]

1. A. W. Argyle, “The Greek of Luke and Acts,” New Testament Studies 20 (1974), s. 445
2. M. J. J. Menken, 2 Thessalonians (London: Routledge,1994), s. 40
3. Andrew Lincoln, Ephesians (Nashville: Thomas Nelson,1990), s. 1xx
4. R. McL. Wilson, Colossians and Philemon (London:Clark, 2005), s. 31
5. Jamblich Life of Pythagoras, 31
6. Holger Thesleff, Introduction to the Pythagorean Writings of the Hellenistic Period (Åbo: Åcademi, 1961)
7. Hieronim, Vir. ill. 1
8. Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna 6.25.11; 3.3.1; 3.25.3
9. Dydym Aleksandryjski, Patrologia Graeca 39, 1774
10. Tertullian On Baptism 17
11. Euzebiusz z Cezarei, Historia Koscielna 2, 23
12. Hieronim, Vir. ill. 4
13. Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna 7.25
14. A. E.Haefner, “A Unique Source for the Study of Ancient Pseudonymity,” Anglican Theological Review 16 (1934): 8–15.
15. Diogenes Laertius, Lives of the Philosophers 5.92–93
16. Marcjalis, Epigrams 7.12; 7.72; 10.3; 10.33
17. Atenajos, The Banqueters 13.611B
18. Herodot, Histories 7.6
19. Pauzaniasz, Description of Greece 6.18.5
20. Porfiriusz, Isagoge pr. I

Najczęściej czytane artykuły

Polecane artykuły…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się swoją opinią lub zadaj pytanie poniżej

4 komentarze

  1. Jeśli chodzi o tych Pana wybitnych profesorów – to znowu nie wiem, co powiedzieć. Oczywiście, ci którzy uważają, że to fałszerstwo i jest to nieautentyczne, to są wybitni profesorowie, a ci, którzy uważają inaczej, to oczywiście fanatycy fundamentaliści zawsze gotowi posuwać się do absurdu, aby wybronić każdą oczywistą bzdurę obaloną przez wybitnych profesorów. Ci Pana wspaniali profesorowie pojawiają się chyba pod każdym Pańskim artykułem, a największym argumentem za ich racjami – to mam wrażenie zdaje się być to, że oni są profesorowie, bo jak się wejdzie w konkrety, w ich argumenty, to po chwili okazuje się z tej całej argumentacji zostaje tylko to, że oni mają tytuł profesora i chyba nic po za tym.

    A więc tak:
    1. Sprawa fałszerstwa jest sprawą umowną, tak jak definicja pojęć. Więc nawet przy założeniu, że te księgi Pawła nie wyszły spod jego ręki (co niekoniecznie jest prawdą i będzie przedmiotem innych rozważań, jak pojawi się zapowiadany przez Ciebie artykuł – ale na razie dla potrzeby tej polemiki przyjmuję założenie, że faktycznie nie wyszły spod jego pióra), dlaczego mielibyśmy od razu kwalifikować jako fałszerstwo? Jeśli coś nie zostało przez kogoś własnoręcznie napisane, to nie musi być od razu fałszerstwem. Dla przykładu rzeczywisty autor podpisujący się jako Paweł Apostoł:
    a) Mógł napisać za jego przyzwoleniem, dowiedziawszy się jakie dokładnie tematy ma poruszyć, o czym i w jaki sposób napisać, jak argumentować itp.
    b) Mógł sporządzić obszerne notatki a następnie w oparciu o nie mógł sporządzić jednolity tekst w imieniu i za zgodą Pawła.
    c) W przypadku Pawła było to jak najbardziej możliwe. Od pisania treści mógł mieć pomocników (np. Tercjusz wspomniany w Rz 16,22). Mogło być to uzasadnione tym, że był wielokrotnie więziony i jego swobody mogły być częściowo ograniczone, mógł być bardzo pochłonięty też inną pracą i mógł prosić innych o pomoc.
    d) Mogło zostać przeredagowane przez redaktora (na życzenie Pawła), który uporządkował stylistykę i składnię napisaną w pośpiechu i niestarannie, lub też skompilował całość z różnych fragmentów i wątków, które zanotował Paweł.
    e) Mógł napisać ten list wspólnie z kimś innym ze wspólnoty i podpisać się tylko swoim nazwiskiem (na prośbę tej drugiej osoby, która wolała zostać anonimowa)
    f) Nawet w dzisiejszych czasach pisanie urzędowych pism w imieniu wyższych rangą urzędników nie uchodzi za fałszerstwo. Przykładem może być chociażby nagminna praktyka (od której niemalże niemożliwym jest doszukać się wyjątku) pisania uzasadnienia wyroku przez aplikantów, asystentów, referendarzy, protokolantów i inni ludzi ( https://prawonadrodze.org.pl/kto-pisze-uzasadenienia-wyrokow/ ) oraz podpisywania przez sędziego przewodniczącego.
    g) Nawet w naszym prawie można potwierdzić czynność prawną, co do której nie ma wątpliwości, że została dokonana przez kogoś innego, kto podawał się za nas. I w takiej sytuacji również nie uchodzi to za fałszerstwo.
    h) inną sprawą jest np. list do Kolosan, gdzie na wstępie dowiadujemy się, że autorami są św. Paweł i Tymoteusz. Więc jeśli większy wkład w treść tego dzieła pochodził od Tymoteusza, to ten akurat list powinien już być rozpatrywany na innych zasadach.
    i) te powyższe to są tylko przykłady które wymyśliłem sobie na poczekaniu i na kolanie, więc może być ich tutaj duuuużo więcej..

    Dalej Maciej przytacza argumenty, które miałyby wskazywać na to, że taka forma “fałszerstwa” była jak najbardziej akceptowana w starożytności. Sam osobiście nie widzę potrzeby uciekania się do takich teorii, choć też nie kwestionuję ich zasadności, bo wydaje mi się, że można sobie spokojnie poradzić bez uciekania się do tego typu argumentacji. Ale w tym wątku istotne jest to, w jaki sposób pan Maciej z tym polemizuje. Otóż przytacza on następujący fragment z 2 listu do Tesaloniczan.

    > “Abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.”

    – Trudno mi odgadnąć w jaki sposób taki fragment mógłby polemizować z tymi powyższymi rozważaniami, bo ten ustęp mówi o czymś zupełnie innym – a mianowicie ostrzega przed fałszywymi naukami zapowiadającymi rychłe nadejście dnia Pańskiego. Ciekawostką tego fragmentu może być to, że autor tego listu używa liczby mnogiej (od nas pochodzący), co może wskazywać na szerszą grupę osób upoważnionych do nauczania i wysyłania listów pasterskich. W tym momencie autor zarzuca, że fałszerz przestrzega przed fałszerzami. Jednak do sformułowania tego stwierdzenia przyjął sobie za oczywiste założenie, że ten list pochodził od fałszerza. A na razie nie mamy niczego prócz pustych stwierdzeń.

    W kwestii rzekomej nieautentyczności tych wspomnianych ksiąg nic nie wiadomo na razie, oprócz tego narzuconego pewnika, że są one sfałszowane. Rozumiem, że to będzie przedmiotem rozważań następnej części. Dobrze, poczekamy, zobaczymy.

    Maciej pisze:
    > Czytając opracowania wyżej przytoczonych badaczy, jak i pozostałych powołujących się na powszechną akceptację wyżej opisanego fenomenu, zauważymy, że nie cytują żadnych źródeł na poparcie swojego argumentu. Jedynym wskazywanym dowodem okazuje się być wypowiedź Jamblicha, filozofa z III wieku n.e.

    – Do tego można podejść od drugiej strony i zapytać o tę “oczywistą i powszechną nieakceptację” – co tu można znaleźć na poparcie tej tezy, że w okresie powstawania NT w każdym przypadku było to uznane za oczywiste i niegodziwe oszustwo? Cytując właśnie tego wspomnianego filozofa widać wyraźnie, że w niektórych przypadkach taka praktyka MOGŁA (nie mówię że zawsze musiała, ale wystarczy, że niekiedy MOGŁA) być akceptowana. A tyle to już wystarczy! Jeśli ta wypowiedź nie sugeruje, że działo się tak powszechnie, oraz że wywarła wpływ na inne szkoły tamtego okresu, to nie oznacza, że nie tak się powszechnie nie działo i faktycznie nie wywarła wpływu na tamtą szkołę. Znowu ten sam błąd logiczny “Absence of evidence is evidence of absence”.

    Przypadki istnienia fałszerstw nie są dowodem na to, że wszystkie inne podobne przypadki również były fałszerstwami. Podobnie jak przypadki złodziejstwa wśród alkoholików nie oznaczają, że wszyscy alkoholicy to złodzieje. Jeśli Kowalski to był pijak i złodziej, oraz podobnie Iksiński też był pijak i złodziej, to w przypadku Nowaka, kiedy wiemy, że jest on pijakiem, to nie możemy wyciągać wniosku, że też jest w takim razie złodziejem (podobnie jak w jakimś filmie, że “on jest pijak i złodziej, bo każdy pijak to złodziej”).

    W kwestii Apokalipsy – Nigdzie w tym dziele nie ma żadnej wzmianki, że był to Jan apostoł z grona 12. Mamy informację, że był to Jan, określił się mianem “wasz brat” i nic po za tym. Można przypuszczać, że było to dość popularne imię w tamtym okresie. A to, że ludzie myśleli i dalej myślą, że to był Jan apostoł z grona 12, to niezależnie od tego, czy nim był, czy też nie, to w żaden sposób nie ma nic wspólnego z fałszerstwem. O fałszerstwie można by było w ogóle rozprawiać, jeśli tym apostołem Janem z tych 12 nie był, a mimo tego za niego się wyraźnie podawał i bez wątpienia nie było to zgodne z wolą ani z rzeczywistym objawieniem (lub brakiem objawienia) prawdziwego Jana apostoła.

    W kwestii listu Judy. Powoływanie się przez niego na niekanoniczną księgę w żaden sposób nie ma nic wspólnego z kwestią rozstrzygania o fałszerstwie. Można oczywiście dyskutować kwestię, czy wobec tego ta księga jest natchniona, czy też nie (jakby co – nie ma sprawy, chętnie i na ten temat pogadam) – ale to jest zupełnie inny temat nic nie mający wspólnego z rzekomym fałszerstwem.

    Panie Maciusiu, przepraszam za szczerość, ale moim skromnym zdaniem po raz kolejny Pan się kompromituje. Jest to oczywiście Pana sprawa. W każdym razie nie mogę się doczekać kolejnych odcinków.

    Odpowiedz
  2. Tak przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł
    Otóż w życiu bywa tak, że raz mamy wenę, a innym razem jej nie mamy. Jednego dnia, jak jesteśmy dobrze nakręceni, to mamy bardzo lekkie pióro, dobrze nam się pisze i jesteśmy w stanie stworzyć całkiem niezły tekst. Ale bywają chwile, kiedy z tą weną jest słabiej. Zabieramy się za pisanie, wiemy jaką myśl chcielibyśmy wyrazić, ale juz nie idzie nam aż tak dobrze, jak wtedy, kiedy mamy lepszy dzień. Mamy o tyle dobrą sytuację, że mamy komputery – napiszemy jakiś tekst, potem go poprawimy, coś przepiszemy, coś wywalimy i co byśmy nie napisali, to zawsze mamy poczucie, że czegoś tu brakuje i nie do końca podoba nam się nasza składnia.

    Wyobraźmy sobie teraz sytuację sprzed 2000 lat. Wtedy komputerów nie było. Były tylko papirusy, pergaminy itp. I nie było to to samo, co dzisiaj zeszycik za złoty pięćdziesiąt. Te papirusy były po za zasięgiem przeciętnego zjadacza chleba.
    W takim kontekście sytuacyjnym wyobraźmy sobie, że stajemy przed potrzebą napisania jakiegoś listu do wspólnoty. Czy zawsze jest tak, że potrafimy cały traktat napisać na jednym oddechu? Czasem może i tak, ale czasem nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Może św. Paweł wspomagał się czasami jakimś redaktorem, który pomagał mu formułować zdania, aby wyrazić jego myśl? Co dwie głowy, to nie jedna. To że się wspomagał ludźmi, to widać chociażby po tym fragmencie Rz 16,22. W tym przypadku być może wkład tego Tercjusza nie był zbyt duży w układanie stylistyki. Ale być może w innych przypadkach redaktor mógł mieć trochę większy wpływ na tę stylistykę. No jak niemożliwe???

    O… I teraz to bardzo chętnie wysłucham, co ci Twoi profesorowie mają do powiedzenia w temacie różnic w stylistyce tych listów, które są uznane za nie-Pawłowe.

    Jeśli chodzi o ew. różnice w stylistyce listów św. Piotra, to sprawa jest jeszcze prostsza. Św. Piotr był posłany do Żydów, więc nie wykluczone że nie był wybitnym znawcą greki – przypuszczam, że znał dość dobrze, ale być może w kwestii napisania listów wolał się posłużyć tłumaczem, który tę grekę znał niewątpliwie lepiej.

    Odpowiedz
  3. W pełni zgadzam się z komentarzami Wojtka. Od siebie dodam jeszcze kilka dalszych komentarzy polemicznych do artykułu na tej stronie

    1) “Mowa o konsensusie profesorów wykładających na uniwersytetach” – a co to w ogóle jest za potworek? Kto zmierzył niby ten “konsensus”? To jakieś kompletnie puste pojęcie, slogan. Nawet gdyby coś takiego istniało to i tak nic to nie oznacza. Konsensus może istnieć również co do błędu. W średniowieczu mieliśmy przykład takiej sytuacji w świecie akademickim, który uznawał geocentryzm. Opinia żadnej zbiorowości, nawet akademickiej, o niczym zatem nie przesądza i jest to pusty argument

    2) Argumenty świadczące przeciw autorstwu przypisywanemu niektórym listom w Nowym Testamencie są bardzo słabe i z reguły opierają się na bardzo śliskich przesłankach lingwistycznych, które w zależności od swego podejścia można interpretować za lub przeciw. Tak zwane historyczne lub teologiczne argumenty przeciw autentyczności niektórych pism w Nowym Testamencie są jeszcze słabsze i naciągane

    3) Przykład niektórych fałszerstw istniejących w IV wieku (np. Konstytucje Apostolskie) nie dowodzi, że jakieś inne dzieła też są sfałszowane. Zawsze były jakieś fałszerstwa i nic z tego nie wynika. Każdy przypadek należy rozpatrywać osobno i nie uogólniać. Takie uogólnianie to niestety typowy dla różnej maści krytykantów błąd logiczny znany jako błąd złożenia lub błąd kompozycji

    4) Z tego, że w starożytności niektórzy uważali 1 list Piotra za nieautentyczny nie wynika, że tak było. I nieprawda, że było ich “wielu”

    5) To samo tyczy się Listu Judy

    6) Cytat z księgi Henocha w Liście Judy nie dowodzi, że List Judy uważał księgę Henocha za “Pismo Święte”. Św. Paweł cytował greckiego kapłana Epimenidesa w Tt 1,12 i to jeszcze nie oznacza, że uważał go za “Pismo Święte”

    7) Różnice w stylu nie dowodzą, że Apokalipsa miała innego autora niż Ewangelia Jana. Apokalipsa z założenia jest dziełem zawierającym inny styl. Justyn w “Dialogu z Żydem Tryfonem” (81,4) w roku 150 przypisywał Apokalipsę Jana apostołowi Janowi, synowi Zebedeusza. Justyn był związany z Efezem, gdzie działał Jan apostoł

    Odpowiedz
  4. O tym, że fałszowano na potęgę wiadomo było już ówczesnym. Szkoda, że musiało minąć tyle czasu (upadek monopolu kościołów) aby naukowcy mogli nieskrępowanie zająć się tematem. Fajnie, że przybliżacie te badania!

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *