“Oczyszczenie Świątyni” jako alegoria cz. 1

utworzone przez | Paź 7, 2019 | Artykuły | 5 Komentarze

Jednym z najtrudniejszych biblijnych przedsięwzięć jakiego podjęli się historycy oraz egzegeci Nowego Testamentu, jest próba odseparowania tego co w kanonie jest wynikającym z tradycji przekazów ustnych wydarzeniem historycznym od tego co jest jedynie kreacją autorów. Jest to temat, któremu szerzej poświęcę osobny artykuł, w tym poście chciałbym omówić jeden z przykładów takiego sporu, Oczyszczenie Świątyni, czyli historię znaną z ewangelii, w której Jezus zaprowadza porządek w Świątyni, wypędzając z sprzedawców i bankierów.

Konsensus historyków powszechnie odrzuca historyczność narracji Oczyszczenia Świątyni, głównym powodem jest fakt, iż Świątynia Jerozolimska była tak duża, że je rozmiar można porównać do około 34 boisk piłkarskich. Świątynię tą odwiedzały tysiące pielgrzymów i była zapewne chroniona przez Rzymian, którzy mieli zapobiegać właśnie takim incydentom.

Jeśli więc uznamy opis z ewangelii za historyczny, to mówimy o tumulcie na dużą skalę, a w takim przypadku nie brzmi to wiarygodnie, aby Jezus sam rozprawił się z wszystkimi handlarzami, a za same wzbudzanie tam zamieszek zostałby zapewne aresztowany na miejscu. Wielu badaczy jest jednak zdania, że opis z ewangelii może być wyolbrzymieniem czegoś, co miało miejsce w historii. Tacy badacze uważają, że Jezus mógł wygłosić kazanie potępiające praktyki skorumpowanych handlarzy bez sprawienia tam większych zamieszek. Taki przebieg wydarzeń nie niesie ze sobą nadzwyczajnych roszczeń i nie byłoby wystarczającym powodem do aresztowania, a biorąc pod uwagę tendencję do wyolbrzymiania historii w kulturze oralnej, Oczyszczenie Świątyni może mieć historyczne korzenie, które zostały zniekształcone przez przekazy ustne (po raz pierwszy spisane po około 40 latach od omawianego wydarzenia). Inni badacze są zdania, że całe wydarzenie jest fikcją. Podłoże historyczne Oczyszczenia Świątyni to jednak temat szerokich spekulacji, w tym artykule skupię się nie na historyczności (czy też niehistoryczności) tego wydarzenia, a egzegezie samej narracji. W artykule przedstawię pogląd zaprezentowany przez historyka R.G.Hamerton-Kelly’ego w opracowaniu pt. „Sacred Violence and the Messiah: The Markan Passion Narrative as a Redefinition of Messianology” 1R.G.Hamerton-Kelly, Sacred Violence and the Messiah: The Markan Passion Narrative as a Redefinition of Messianology” w The Messiah Developments in Earliest Judaism and Christianity  (Fortress Press, 1992),s. 461-93

Spójrzmy najpierw na narrację Oczyszczenia Świątyni w jej niezbędnym kontekście

Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie.

I przyszedł do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. Potem uczył ich mówiąc: «Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców». Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką. Gdy zaś wieczór zapadał, [Jezus i uczniowie] wychodzili poza miasto.

Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło». Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: “Podnieś się i rzuć się w morze”, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze».

Mk 11:12-25, Biblia Tysiąclecia

Na początku dowiadujemy się, że w drodze do Jerozolimy głodny Jezus, szukając pożywienia, ujrzał drzewo figowe. Autor ewangelii informuje czytelnika, że „nie był to czas na figi”, także Jezus też musiał to wiedzieć. Mimo tego Jezus podchodzi bliżej do drzewa, aby sprawdzić czy nie ma na nim fig, oczywiście nie było, gdyż nie było wtedy sezonu na figi. Dalej autor pisze, że Jezus wściekł się z tego powodu i przeklął drzewo na śmierć, mówiąc „Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!”. Biorąc pod uwagę to, że drzewo następnie zwiędło, z historycznego punktu widzenia to wydarzenie jest oczywiście fikcją, gdyż ludzie nie posiadają mocy przeklinania drzew. Niemniej jednak, zauważmy, że wydarzenie to rozumiane dosłownie nie ma sensu nawet jako fikcja literacka, gdyż ewangelista sprawia, że Jezus wychodzi na szaleńca, który przeklina drzewo za to, że nie wydało owocu w okresie, w którym nie powinno. Narracja staje się za to jasna wtedy, gdy spojrzymy na nią pod kątem alegorycznym.

Autor ewangelii Marka korzystał z techniki literackiej, którą badacze nazywają „Markowym sandwitchem” 2 Opracowania na ten temat można znaleźć pod hasłami: marcan sandwitch; marcan intercalation Technika ta polega na owijaniu jednego opowiadania drugim, można znaleźć u Marka zaczęte opowieści, które zostają przerwane, po czym następuje powrót do zakończenia pierwotnej opowieści. Nieurodzajne drzewo figowe oraz Oczyszczenie Świątyni to przykład tej techniki.

Jezus przeklina drzewo figowe, dzień później dowiadujemy się, że drzewo zwiędło, a co dzieje się pomiędzy tymi wydarzeniami? Jezus wypędza handlarzy i bankierów ze Świątyni. Jeśli spojrzeć na obydwie historie pod kątem tej techniki literackiej, obydwie narracje są wyraźnym dla siebie wzajemnym komentarzem, atak na drzewo figowe jest w przenośni atakiem na Świątynię. Autor wyjaśnia, dlaczego Bóg pozwolił zakończyć kult świątynny. Drzewo figowe reprezentują Świątynię Jerozolimską (system ofiarny), której czas przeminął. Jezus w roli Boga przeklina drzewo, mówiąc „Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!”, po czym drzewo więdnie po same korzenie.

Pisząc, że „nie był to czas na figi”, ewangelista wyjaśnia, że sezon na Świątynię się skończył. Zaraz po narracji Oczyszczenia Świątyni, apostołowie „ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni” (czas Świątyni przeminął), po czym Jezus od razu wyjaśnia, że teraz liczy się modlitwa. Jezus staje się nowym źródłem owocu, drzewo figowe uschło, nie należy więc do niego powracać. Kiedy autor pisze, że drzewo uschło po same korzenie, jest to dosyć jasne, że nie jest to zapis historyczny, apostołowie musieliby przeprowadzić spory projekt wykopaliskowy, aby to sprawdzić. Cała narracja jest wyraźnie zmyślnie wykonaną alegorią wyjaśniającą chrześcijańskie odrzucenie kultu świątynnego i zastąpienie go wiarą.

Przypisy   [ + ]

1.R.G.Hamerton-Kelly, Sacred Violence and the Messiah: The Markan Passion Narrative as a Redefinition of Messianology” w The Messiah Developments in Earliest Judaism and Christianity  (Fortress Press, 1992),s. 461-93
2. Opracowania na ten temat można znaleźć pod hasłami: marcan sandwitch; marcan intercalation

Facebook

Najczęściej czytane artykuły

Baner kursu

Polecane artykuły…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się swoją opinią lub zadaj pytanie poniżej

5 komentarzy

  1. Maraskin

    Niestety trochę mijasz się z prawdą. Drzewo figowe nie wydające owoc to ci co słuchają słowa ale nie wykonują woli ojca. Tacy to będą wykorzenieni. Są przeklęci.

    Odpowiedz
    • Maciej

      Dziękuję za opinie 🙂

    • tomek

      Brawo, Brawissimo… a więc nie pora już na takich co słuchają a nie wypełniają – jednym zdaniem załatwiłeś całostronicowe uzasadnienie – jakże by inaczej bez uzasadnienia.
      W starym testamencie była pora a teraz już nie – bóg kazał zabijać setkami zwierzaki na ołtarzu ale teraz już nie pora

  2. Wojtek

    No i znowu, ja nie mogę :)) Co to ma być? Jakiś kolejny przejaw ateistycznego “racjonalizmu”? Zakładając, że powierzchnia świątyni miała wielkość 34 boisk piłkarskich (już pomijając fakt, że chodziło tutaj zapewne o dziedziniec świątyni dostępny dla pogan, co odrobinkę pomniejsza ten obszar), to co ma do rzeczy informacja, że “gdyby to było prawdą, to byłoby to niewyobrażalne”. Owszem, byłoby może i niewyobrażalne przy założeniu, że ci sprzedawcy byli ulokowani na każdym możliwym metrze kwadratowym tej całej powierzchni. Jednak dlaczego nie przyjąć założenia, że byli oni ulokowani w jakimś jednym miejscu a to miejsce stanowiło powierzchnię ok. 1/10 jednego boiska piłkarskiego? Mogło tak być? A dlaczegoż nie? Wówczas co za problem przepędzić wszystkich?

    Kolejna rzecz – czy byli tam Rzymianie? Nie wiadomo, ale autor oczywiście, żeby podkreślić niewyobrażalność tego wydarzenia założył sobie, że tak. Oczywiście nie musiało ich tam być, może byli w innym miejscy tego dziedzińca. Ale dobrze, załóżmy, że byli. Czy to oznacza, że musieli go aresztować za to? Otóż nie koniecznie. Jak zobaczyli, że robią się jakieś przepychanki między Żydami, to zwyczajnie mogli machnąć na to ręką i co najwyżej pośmiać się z nich trochę. Co innego, gdyby zobaczyli jakieś sygnały wskazujące na powstanie zamieszek skierowanych przeciwko Rzymianom.

    Kolejny wątek – przeklęcia drzewa figowego, mimo iż nie było czasu na figi. Tutaj są rzeczywiście jakieś ciekawe rozważania, o tym, że przyszedł czas na koniec Jerozolimy itp., ale nie widzę jakiejś wartości argumentacyjnej, bo są na zasadzie “wydaje mi się”, więc to już kwestia indywidualna, czy się komuś to spodoba, czy nie. Jednak czy mamy to uznać za irracjonalne zachowanie Jezusa? Nie koniecznie. Być może Jezus przeklinając to drzewo mimo iż ono nie było niczemu “winne”, chciał właśnie zasugerować coś innego i pobudzić do refleksji, że tak naprawdę, to nie o drzewo tutaj chodzi (np. właśnie to, że coś takiego stanie się z tą świątynią).

    No i kolejny punkt – że Jezus nie mógłby tego zrobić (przekląć drzewo), bo ludzie nie mają takiej mocy… No i nie wiem co powiedzieć. Miałby moc zmartwychwstać, uzdrawiać, chodzić po wodzie itp, ale w przypadku akurat drzewa, to już nie miałby mocy go przekląć, bo przecież ludzie nie mają takiej mocy. Innymi słowy – jestem w stanie zrozumieć polemikę z gościem, który kwestionuje jakiś ustęp Biblii, ale za to robi założenie, że cała reszta jest autentyczna (oczywiście jest to założenie na potrzeby polemiki, a nie wewnętrzne przekonanie). Oczywiście można kwestionować bardziej ogólnie, że Biblia nie jest autentyczna, że cuda nie są autentyczne itp. I taka dyskusja też jest ok. Natomiast w tym przypadku to nawet nie wiem jak się odnieść. Biblia jest przecież pismem, który opisuje nadprzyrodzoną rzeczywistość, w której działa wszechmocny Bóg na dzieje świata. I to – jak mi się wydaje – jest istotą tej księgi.

    Odpowiedz
  3. Wojtek

    Może jeszcze tylko tak dla ścisłości. Ja oczywiście nie postuluję tutaj, czy ta scena się wydarzyła naprawdę, czy nie (choć osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że tak), ale chciałem zaznaczyć jedną rzecz – ten artykuł jest napisany w takim tonie, że to z pewnością nie mogło się wydarzyć, bo byłoby to niewyobrażalne. No i w tym momencie się zastanawiam, czy problemem tutaj jest zupełny brak wyobraźni, czy też może w drugą stronę – zbyt wybujała wyobraźnia… Z tego co wiem z życiowego doświadczenia, to nie jest tak, że jak jest duży plac, to cały jest wypełniony sprzedającymi. Sprzedających jest najczęściej tyle, żeby sprostać potrzebom kupujących i mieć poczucie, że na tym da się zarobić. Jakby sprzedających było więcej niż kupujących, to taki biznes nikomu nie opłacałoby się prowadzić. Dlatego wydaje mi się logicznym założeniem, że tych sprzedających nie musiało być aż tak dużo, żeby rozprawienie się z nimi wszystkimi było czymś niewyobrażalnym, a ich liczba raczej nie musi być proporcjonalna do wielkości placu. Czy jeśli plac miałby powierzchnię o 1.5 raza większą, to oznaczałoby, że byłoby tam 1.5 raza więcej sprzedających? Dla mnie nonsens. Również dobrze wiemy, że wszelkie targowiska najczęściej są ulokowane blisko siebie, a nie porozrzucane po całym placu – ze względów praktycznych. Tym samym twierdzenie, że wydarzenie było niewiarygodne, ponieważ było niewyobrażalne ze względu na wielkość placu jest przejawem totalnego braku elementarnej wyobraźni.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *