Jedną z najciekawszych przestróg przed wiarą w „dwie moce w niebiosach” jest zagadkowa historia rabbi Eliszy ben Abuja – mędrca i heretyka pokolenia tannaitów. Mimo wiedzy i moralnego autorytetu został on uznany za heretyka i wyklęty, i odtąd znany jest jako Aher, dosłownie „Inny”. Stał się ostrzeżeniem przed popełnieniem teologicznej pomyłki, która może kosztować wszystko. W tekście, który będziemy analizować, ma to związek z herezją „dwóch mocy w niebiosach” oraz wielkim aniołem Metatronem.

Pierwsza część cyklu o dwóch mocach.

Elisza ben Abuja

Ten faryzeusz i nauczyciel Tory urodził się prawdopodobnie jeszcze przed rokiem 70 n.e.. Był jednym z religijnych autorytetów w burzliwym okresie przełomu I oraz II wieku, mędrcem epoki tannaitów. Były to czasy, w których upadła już jerozolimska świątynia i religia Żydów szukała nowych sposobów ekspresji. Starała się też o zwykłe przetrwanie pod naciskiem rzymskich władz i licznych, krwawych prześladowań. Katastrofa, jaką wkrótce okazało się powstanie Bar Kochby, tylko pogorszyła sytuację. Być może dlatego też „upadek”, czymkolwiek była herezja Eliszy, był dla jego towarzyszy tak bolesny.

Talmud w traktacie Moed Katan 20a zachował jego halachiczną opinię w sprawie zachowywania czasu żałoby po zmarłym. W Pirkei Avot 4,20 zachowana jest jego pochwała edukacji, w słowach:

Elisza ben Abuja powiedział: Do czego porównać tego, kto uczy się jako dziecko? Do tuszu napisanego na nowym pergaminie. A do czego porównać tego, kto uczy się jako starzec? Do tuszu napisanego na zużytym pergaminie [lub: palipseście].

Traktat Chagigah 15b podaje natomiast świadectwo, że Elisza nie obawiał się obcych idei: musiał mieć otwarty, całkiem „światowy” umysł. Nie można wykluczyć faktu, że informacje podane niżej są jedynie przestrogą, i przypisywane są wielkiemu heretykowi jedynie po to, żeby odwieść czytelników od takich zachowań:

Aher, co było [jego upadkiem?] Greckie melodie nigdy nie przestawały wydobywać się z jego ust. Powiedzieli o Aherze: Gdy wstawał w sali szkolnej, wiele heretyckich książek spadało mu z kolan.

Niestety, zapewne z powodu jego późniejszej złej sławy, nie zachowało się zbyt wiele jego nauk. Prawdopodobnie niejedną jego naukę przekazał nam jego uczeń, rabbi Meir, tyle że nie cytując już swojego mistrza. Rabbi Meir zachowywał bliskie, życzliwe stosunki ze swoim nauczycielem do końca jego życia. To sprawiło, że w zasadzie Elisza nie został oficjalnie  ekskomunikowany, i pozostawał w kręgu innych mędrców aż do końca. Jak zobaczymy, cieszył się ich opieką również po śmierci.

Przyczyny herezji.

Upadek Eliszy tłumaczono na wiele sposobów, i powód, który omówię, sam w sobie jest bardzo naciągany i raczej nieautentyczny. Prawdziwy Elisza „upadł” z nieznanych przyczyn: pisma wymieniają przynajmniej pięć. Jedne z nich to: niedoskonała intencja ojca podczas obrzezania Eliszy; wdychanie wonności świątyń pogańskich przez matkę 1w obu przypadkach: Talmud Jerozolimski, Hagigah 2:1. W innych (Kiddushin 39b) Elisza analizuje stan świata i na podstawie istniejącego w nim zła osądza, że Tora musi się mylić:

…Gemara pyta: Co sprawiło, że Aher zgrzeszył? Są tacy, co mówią, że zobaczył, jak syn wszedł na dach na polecenie ojca, odpędził matkę [ptaka], a potem umarł. Bycie świadkiem tego wydarzenia sprawiło, że Elisza ben Abuja zbłądził 2Za wypełnienie przykazania odpędzenia ptasiej matki Tora obiecuje długie życie; stąd jawna sprzeczność między Torą a realnym życiem, które zaobserwował Elisza.
I są tacy, którzy mówią, że [Elisza] zobaczył język Hucpita Tłumacza [jednego z Dziesięciu Męczenników z czasów prześladowań Hadriana], po tym, jak tamten został stracony przez władze, [jego ciało] wyrzucone na ulicę i wleczone przez świnię. [Wtedy Elisza] powiedział: Czyż usta, które rodziły perły, mają wylizywać proch? Z tego powodu odszedł i zgrzeszył.

Nie jest jasne, czym stał się Elisza po popadnięciu w herezję. Jedni uważają, że został „epikurejczykiem”, czyli antycznym „ateistą”. Uznał, że Bóg nie interesuje się tym, co się dzieje na świecie. Byłoby to spójne z opisanymi wyżej świadectwami. Należy jednak wnioskować ostrożnie – one również prawdopodobnie są jedynie próbą apologetycznego ostrzeżenia innych przed odstępstwem, a nie opisem realnych zdarzeń. Mogą pośrednio wskazywać jedynie na sposób myślenia Eliszy, na tyle, na ile w ogóle możemy go poznać z zachowanych tekstów.

Louis Ginzberg, uczony talmudysta (zm. 1953 r.) interpretował zachowanie Eliszy jako saduceusza lub kogoś zbliżonego w poglądach do saduceuszy. Ponieważ nie uznawali życia pośmiertnego, Elisza spodziewał się nagrody za dobre uczynki na ziemi, i był zawiedziony triumfem zła. Inni posądzają go o bycie gnostykiem czy chrześcijaninem. To wskazuje, jak niejednoznaczną postacią był Elisza, a jednocześnie jak mało tak naprawdę o nim wiemy.

O czterech, którzy weszli do pardes.

Słowo pardes, hebrajskie „sad” i pochodzi z języka perskiego, gdzie oznaczało „to co ogrodzone” – ogród lub park. Perskie słowo zostało zapożyczone jako greckie paradeisos i konsekwentnie jako łaciński paradisus, skąd angielskie paradise. Zarówno pardes , jak i gan („ogród”) były tłumaczone jako paradeisos. Na skutek religijnej asocjacji słowa te oznaczają również raj.

W żydowskiej mistyce pardes to również skrót pierwszych liter słów oznaczających poziomy rozumienia Tory. Objaśnienie dosłowne to pszat, midraszowe drasz, aluzyjne remez oraz tajemne sod; razem tworzą wyraz p-r-d-s.

Legenda o „czterech” zachowana jest w kilku tekstach: Tosefcie, Talmudzie Babilońskim i Talmudzie Jerozolimskim, z zaledwie drobnymi wariacjami. Pojawiają się też w późniejszej, mistycznej literaturze hekhalot. Tosefta Chagigah 2:2 mówi zatem:

Czterech weszło do sadu: bez Azzai, ben Zoma, Inny [Aher] i rabbi Akiwa. Jeden spojrzał i umarł. Drugi spojrzał i doznał urazu. Trzeci spojrzał i wyciął drzewa. I jeden wstąpił w pokoju i zstąpił w pokoju.
Ben Azzai spojrzał i umarł. Pismo o nim mówi: „Droga jest w oczach Pana śmierć jego świętych” (Ps 116, 15).
Ben Zoma spojrzał i doznał urazu. Pismo o nim mówi: „Znalazłeś miód – tyle zjedz, ile trzeba” i tak dalej (tj: „…byś się objadłszy nie zwrócił”) (Prz 26,16).
Elisza spojrzał i wyciął drzewa. Pismo o nim mówi: „Nie dopuść do tego, by usta twe doprowadziły cię do grzechu” (Koh 5,5).
Rabbi Akiwa wstąpił w pokoju i zstąpił w pokoju. Pismo o nim mówi: „Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy!” (PnP 1,4)

Z kolei Talmud Babiloński Chagigah 14b:

Mędrcy nauczali: czterech weszło do sadu: bez Azzai, ben Zoma, Aher i rabbi Akiwa. Rabbi Akiwa powiedział im: „Gdy podejdziecie do miejsca czystych marmurowych kamieni, nie mówcie „Woda, woda!”, bo jest powiedziane: „Ten, który kłamstwa rozgłasza, nie ostoi się przed mymi oczami.” (Ps 101, 7).
Ben Azzai spojrzał i umarł. Pismo o nim mówi: „Droga jest w oczach Pana śmierć jego świętych”. Ben Zoma spojrzał i doznał urazu. Pismo o nim mówi: „Znalazłeś miód – tyle zjedz, ile trzeba, byś się objadłszy nie zwrócił”. Elisza wyciął pędy. Rabbi Akiwa wstąpił w pokoju i zstąpił w pokoju.

Opowieść ta jest zrazu prosta, chociaż przez wieki wydobywano z niej ogrom sensów. Nie jest to miejsce na szczegółową analizę, niemniej można z niej wyprowadzić kilka prostych wniosków:

Każdy z czterech mędrców wstępując do „sadu” ma możliwość wejrzenia w boskie tajemnice. Jest to najwyraźniej podróż mistyczna. Jest ona bardzo niebezpieczna: jeden z nich umiera, drugi (jak się dowiadujemy skądinąd) traci zmysły i wpada w obłęd. Trzeci, nasz bohater Elisza, popada w grzech, którego naturę zaraz będziemy zgłębiać. Tylko Akiwa, jeden z czterech powraca bezpiecznie do świata śmiertelników, poznawszy boskie sekrety. Nie trzeba dodawać, że był on jednym z największych mędrców i bohaterów wiary swojego czasu, więc opowieść wyraźnie go faworyzuje.

Elisza ben Abuja staje się natomiast postacią zdecydowanie negatywną. Czas się przekonać dlaczego.

Wielki Anioł Metatron

Aher wyciął pędy. O nim mówi Pismo: „Nie dopuść do tego, by usta twe doprowadziły cię do grzechu”. Do czego się to odnosi? Zobaczył, że pozwolono Metatronowi usiąść i spisać zasługi Izraela. [Elisza] powiedział: „Jest tradycja, że w świecie powyżej nie ma zasiadania, nie ma rywalizacji, nie ma odwracania się tyłem ani znużenia. Może, Boże broń, są dwie moce!”.
Wówczas wyprowadzono Metatrona i ukarano go sześćdziesięcioma smagnięciami ognia. I powiedziano mu: „Czemu nie powstałeś przed nim, gdy on cię zobaczył?”. Wówczas udzielono mu [Metatronowi] pozwolenia, aby wymazał zasługi Ahera. I rozległ się Boży Głos (bat kol) mówiący: „Powróćcie, zbuntowani synowie” – z wyjątkiem Ahera.

Podstawowa narracja jest taka: Elisza wstąpił do pardes, będącego tutaj niebiańskim dworem. Zobaczył zasiadającego anioła Metatrona i wysnuł stąd wniosek, że są dwie moce w niebiosach. Za to został ukarany. Tekst jest pozornie prosty, ma jednak wiele niedomówień i niejasności, które przyjdzie nam omówić. Najpierw jednak trzeba się dowiedzieć, kim w ogóle jest Metatron?

Spośród rozmaitych imion określających „wielkich aniołów” w literaturze żydowskiej Metatron jest relatywnie późny, może najpóźniejszy. Michał i Melchizedek mają mocne umocowanie biblijne, Yahoel to I wiek n.e. Postacie o bardziej opisowych nazwach jak Syn Człowieczy (Ks. Daniela, 1 Ks. Henocha) czy Anioł Obecności (Księga Jubileuszów) również mają datowanie sprzed naszej ery. Chociaż w końcu połączył on funkcje wszystkich tych postaci, o Metatronie nie wiemy explicite prawie nic.

Nie wiadomo, jakie jest pochodzenie i oryginalne znaczenie jego imienia 3Barker, The Great Angel. A study of Israel’s second God, 1992, s. 90. Mogło pochodzić z greckiego metathronon, „ten obok władcy” lub nawet „drugi tron” (zupełnie jak „druga moc w niebiosach”…); albo z metaturranon, „współ-zasiadający na tronie”, są też bardziej złożone (czy: wydumane) teorie.  Są i takie, że jest to słowo w całości wymyślone albo zbudowane ze względu na wartość literową w gematrii.

Zagadką jest też, czemu imię akurat tego wielkiego anioła miałoby pochodzić z greki albo chociaż brzmieć po grecku, mimo że jego poprzednicy mieli “normalne” hebrajskie imiona.

Najwcześniejsze użycie tego słowa (nie w funkcji imienia) to midrasz Sifre Deuteronomium 32,49, napisanego w Palestynie w III wieku n.e. Znajduje się tam sformułowanie: „Ze swym palcem Bóg był metatronem dla Mojżesza i ukazał mu całą ziemię Izraela”. Można więc rozumieć to słowo jako „przewodnik”. Z kolei w Bereszit Rabbah 5,4, również z III wieku n.e.:

Rabbi Lewi powiedział: Niektórzy, m.in. ben Azzai i ben Zoma, objaśniają: Głos Pana stał się metatronem dla wód. Tak jak napisano: „Głos Pana nad wodami” (Ps. 29,3).

I tutaj metatron jest słowem określającym „bycie przewodnikiem”, “wskazywanie drogi”. Można więc sformułować hipotezę, że mogło być to słowo oznaczające funkcję anioła. Z czasem dopiero stało się jego imieniem, wchłaniając przy tym funkcje innych anielskich pośredników.

Kariera Metatrona w 3 Hen

Więcej o Metatronie opowie dopiero 3 Księga Henocha, tzw. hebrajska, opowiadająca o niebiańskiej podróży patriarchy Henocha. W niebie bohater poznaje wielkie boskie tajemnice oraz zostaje fizycznie przemieniony w archanioła – literalnie staje się wówczas Metatronem. Nosi wręcz tytuł Mniejszego Jhwh (3 Hen 12:5)! Poza tym przyswaja sobie pozostałe imiona wielkich aniołów: Jahoela (48D:1), Michała (44:10; chociaż w innym miejscu 17:3 odróżnia go od siebie), Księcia Oblicza (12,1) oraz 70 tajemnych imion. Mówi się na niego również Nar, Młodzieniec, co będzie miało znaczenie w kolejnej części tego cyklu artykułów. Co więcej, Metatron oprowadza rabbiego Iszmaela po niebiosach – tak, jak byśmy spodziewali się po kimś, kto nazywany jest „przewodnikiem”.

W 3 Henocha Metatron został postawiony na wyjątkowo wysokiej pozycji w niebiosach. Jednocześnie jest to pismo późne. Twórczo rozwija wątki spotykane w starszych księgach: etiopskiej 1 Hen z II-I w. p.n.e. i słowiańskiej 2 Hen, datowanej na I w. n.e. Jednak ze względu na „ponadświatową” tematykę i wiele poziomów redakcji , 3 Hen datuje się na różne czasy. G. Scholem wyznaczył powstanie dzieła na wiek V-VI 4G. Scholem, Major Trends in Jewish Mysticism, 1941, s. 41-79 . Liczne fragmenty mogą sięgać albo odległej przeszłości, albo powstać dopiero w VII-XI wieku 5Philip Alexander, 3 (Hebrew Apokalypse of) Enoch, w: The Old Testament Pseudoepigrapha, Apocalyptic Literature and Testaments, t. 1, Londyn 1983, s. 223-315. Mniej więcej w tym czasie kończył swoją redakcję Talmud Babiloński, który właśnie czytamy. Nie są to więc w zasadzie czasy Eliszy – odkąd Aher dostrzeże Metatrona w pardes, miną wieki, zanim zostanie spisane 3 Henocha – ale autorzy historii Ahera są właściwie równocześni z rozwijającą się w tym czasie Merkawą.

Talmud o Metatronie.

W dwóch innych miejscach Talmud zdradza znajomość postaci Metatrona, chociaż czyni to albo niechętnie, jako coś niepożądanego, albo ukradkiem, jako coś niezbyt znaczącego. W traktacie Avodah Zarah 3b mędrcy rozważają, w jaki sposób Bóg spędza swój dzień. Dzielą wówczas dobę Boga na trójgodzinne części: w pierwszej Bóg studiuje Torę, w drugiej sądzi świat, w trzeciej podtrzymuje istnienie świata, w czwartej zaś – zabawia się z Lewiatanem, co można rozumieć jako rodzaj Bożego sportu. Jednak jeden z mędrców zgłasza zastrzeżenie, że odkąd jerozolimska świątynia jest zniszczona, Bóg nie igra z Lewiatanem, bo byłaby to rozrywka, a zniszczenie świątyni uniemożliwia Bogu prawdziwe cieszenie się. Wówczas Gemara wypowiada się tak:

Co [Bóg] robi podczas czwartej [części dnia]? Zasiada i uczy Tory [nienarodzone] dzieci (…) A początkowo [tj. przed zniszczeniem świątyni] kto uczył [dzieci]? Jeśli zechcesz, powiedz: [anioł] Metatron; a jeśli zechcesz, powiedz, że On [Bóg] robił i to [igrał z Lewiatanem], i tamto [uczył dzieci].

Jest to dla nas bardzo dziwne rozważanie, zresztą jest to dygresja od dygresji od głównego wątku traktatu. Metatron pojawia się tu prawie od niechcenia, i w dodatku niezobowiązująco: mędrcy nie narzucają tutaj żadnej konkretniej interpretacji, każdy może wybrać tę, która mu odpowiada. Jednocześnie jest tu explicite powiedziane, że Metatron jest zastępcą Boga – nawet w takiej rzeczy, którą rabini rozważają jak dygresję dygresji, nagle ta postać pojawia się w podobnej roli, za jaką krytykowano „drugą moc w niebie”.  Być może dlatego mędrcy nieco się od niej dystansują i stwierdzają ostatecznie: „wybierz sobie taką interpretację, jaką zechcesz”.

W traktacie Sanhedryn 38b zamieszczona jest dyskusja między rab Iditem a jednym z minim, uznającym „dwie moce w niebiosach”. Jest to trzecie i ostatnie miejsce, w którym wspominany jest Metatron. Jednocześnie pojawia się znowu z kontekście “dwóch mocy”: pierwszym takim przypadkiem jest scena Ahera w pardes. Na trzy razy, gdy spotykamy tego anioła w Talmudzie, dwukrotnie łączony jest z tą herezją. Warto przyznać: dość często.

Pewien heretyk powiedział do rab Idita: Jest napisane: „I powiedział [Bóg] do Mojżesza: Wstąp do Pana!” (Wj 24,1). Powinno być napisane: „Wstąp do mnie!”. [Rab Idit] powiedział mu: „Ten [termin „Pan” odnosi się] do Metatrona, którego imię jest jak imię jego Pana, tak jak napisano: „[Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień,] bo imię moje jest w nim”.
[Heretyk odpowiedział:] Jeśli tak, powinniśmy go czcić! [Rab Idit:] Jest napisane: „Nie sprzeciwiaj mu się”, [co się odnosi do] Nie zastępuj mnie nim! 6jest tu obecna gra słów: „sprzeciwiaj” = tammer; „zastępuj” = temireni .

Min najwyraźniej podnosi tu argument za tym, że istnieją dwie moce w niebiosach. Jedną z nich jest Bóg, który mówi, oraz Pan (tj. Jhwh), do którego ów Bóg zaprasza Mojżesza. Gdyby był jedną osobą, mówiłby „Wstąp do mnie”, a nie „…do Pana” jakby do kogoś drugiego. Odpowiedź rabina jest poniekąd zaskakująca: „Tak, są dwie postacie: Bóg oraz Metatron, który nosi imię Boga”!

Jednocześnie heretyk musi dostrzec, że Metatron to “jedynie” anioł posłany przez Boga, i nie wolno mu się w niczym sprzeciwiać. Zaś oddawanie aniołowi boskiej czci, uznanie go za „drugą moc”, byłoby właśnie takim buntem. Tym samym słowo Pisma, których heretyk używa do uzasadnienia wiary w dwie moce, same zaprzeczają istnieniu dwóch mocy.

Te dwa krótkie epizody zapoznają nas z Metatronem takim, jakim widzieli go mędrcy Talmudu spisujący historię Ahera. Mimo że wzmianki są krótkie, wyłania się obraz podobny do tego, jaki wykreowała później 3 księga Henocha. Anioł ten jest zastępcą Boga, nosi Boże imię, może być określany tym imieniem oraz ma asocjacje związane z kultem dwóch mocy.

Powrót do pardes

Zobaczył, że pozwolono Metatronowi usiąść i spisać zasługi Izraela. [Elisza] powiedział: „Jest tradycja, że w świecie powyżej nie ma zasiadania, nie ma rywalizacji, nie ma odwracania się tyłem ani znużenia. Może, Boże broń, są dwie moce!”.

Fakt siedzenia oburza Eliszę. Najwyraźniej w niebie nic nie może „zasiadać” – nikt poza Bogiem. Akt zasiadania oznacza akt tronowania, a tym samym niebiańską władzę i boską moc. Skoro Metatron zasiada, to znaczy, że tradycja, która naucza, że „nie ma zasiadania”, myli się. Ergo, myli się też mówiąc, że „nie ma rywalizacji” (tj. dwóch autonomicznych boskich sił), a więc explicite: są „dwie moce w niebiosach”.

Takie rozumowanie pociąga za sobą wiele niejasności. Wydaje się, że autor czy autorzy tego fragmentu odrzucali ideę tronowania czy zasiadania w niebie jakiegokolwiek bytu poza Bogiem. A jednak z jakiegoś powodu Metatron w niebie jednak zasiada. Ktoś (Bóg) mu na to pozwolił i najwyraźniej, aż do przybycia Ahera, nie miał z tym problemu. Akt zasiadania Metatrona nie jest buntem przeciwko Bogu – on miał prawo to robić!

Problem niebiańskiego tronu jest obecny w innych miejscach, w których dyskutowane są “dwie moce”. Heretyckie poglądy wynikają przede wszystkim z interpretacji istnienia dwóch tronów i dwóch postaci z księgi Daniela 7,9 i nast.:

9 Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce.
(…)
13b a oto na obłokach nieba przybywa jakby syn człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają go przed niego.
14 Powierzono mu panowanie, chwałę i władzę królewską…

W dalszych częściach cyklu przyjdzie nam wrócić do tych fragmentów; na razie dość powiedzieć, że liczba mnoga “tronów” sprawiała rabinom wiele trudności. Sugerowała, że są ich dwa – jeden dla Przedwiecznego (Boga), drugi dla “jakby syna człowieczego”. To zaś sprawiało, że w pewnych interpretacjach “jakby syn człowieczy” mógł sprawować własną autonomiczną władzę.

Z czasem udało się rabinom przeforsować teorię, że oba “trony” należą tylko do Boga, i oznaczają “tron sądu” i “tron miłosierdzia”. Jednocześnie nawet rabbi Akiwa formułował swego czasu interpretację, że jeden z tronów jest dla Boga, a drugi dla przyszłego mesjasza (zob. Chagigah 14a).

Również reakcja Eliszy na to, co dostrzegł w pardes, jest niejasna. Wielki rabin jest przerażony tym, co widzi. Woła „Boże broń!”, gdy przychodzi do niego heretycka myśl o dwóch mocach. Oczywiście, jest szansa, że owo zawołanie dodał do tekstu autor albo kopista, aby wyrazić swoje oburzenie ideą takiej herezji. Jednak w narracji, którą mamy, nie możemy zakładać, że tak właśnie było. Przyszły heretyk broni się przed heretycką ideą, a jednak ostatecznie z jakichś niewyjaśnionych powodów ulega jej. Wydaje się, że historia Eliszy odnosi się do żydowskich mistyków, którzy w swoich poglądach balansowali na cienkiej krawędzi herezji. Przykład Ahera ma przestrzec ich, aby mieli się na baczności i nie uznali, że istnieją dwie moce.

To zaś oznacza, że… mogło tak bywać w rzeczywistości. Gdyby nie było takich przypadków, gdyby nie było Żydów podzielających taką wiarę, nie trzeba byłoby ich ostrzegać. Można wysnuć wniosek, że adresatami tej przypowieści byli mistycy henochiańscy, czytelnicy i autorzy literatury hekhalot, używający wczesnych form mistyki Merkawy. Ich celem było poznawanie niebiańskich tajemnic, konsultacje z “Metatronem” (imiennie lub rozumianym jako anonimowy “przewodnik”) i zbliżanie się do bóstwa.

Możemy tylko dodać, że „spisywanie zasług Izraela” zdradza funkcję Metatrona jako niebiańskiego pisarza. Tę samą funkcję spełniał Henoch w pierwszej i drugiej księdze swojego imienia, np. pisząc „list polecający” za upadłymi aniołami albo spisując księgi astronomiczne. To, że w tej scenie robi to Metatron, zdradza podobieństwo funkcji, które w końcu zleją te dwie postacie w jedno.

Wówczas wyprowadzono Metatrona i ukarano go sześćdziesięcioma smagnięciami ognia. I powiedziano mu: „Czemu nie powstałeś przed nim, gdy on cię zobaczył?”.

Kara spotkała Metatrona nie za to, że zasiadł, bo według logiki tekstu miał takie prawo. Tylko według logiki „tradycji” na którą powołał się Elisza, nie powinien go mieć. Ukarano go, bo mimowolnie wprowadził rabina w błąd. Segal tłumaczy „smagnięcia ognia” czy „ogniste bicze” jako rozżarzone płytki czy pierścienie przytwierdzone do batów 7A. Segal, Two powers in heaven, 2002, s. 61, mające też funkcję ostrzeżenia przed herezją.  

Wówczas udzielono mu [Metatronowi] pozwolenia, aby wymazał zasługi Ahera. I rozległ się Boży Głos mówiący: „Powróćcie, zbuntowani synowie” – z wyjątkiem Ahera.

Ciekawe jest, że Metatron dostaje pozwolenie – nie explicite nakaz! – usunięcia dobrych czynów Eliszy z niebiańskich ksiąg. Ma do nich dostęp jako anielski pisarz, ale czemu to robi? Wątpliwe, aby z „zemsty” za otrzymanie kary batów. Bardziej prawdopodobne, że jest to raczej ponury obowiązek, ponieważ to Metatron jest odpowiedzialny za błąd świeżo upieczonego heretyka.

Werset w Jeremiasza, dopuszczający powrót do Boga grzeszników, stanowi furtkę dla ocalenia wszystkich zbuntowanych Żydów. Teraz jednak głos z nieba ogłasza, że wszyscy mają możliwość pokuty, poza Eliszą ben Abują. Oznacza to ekskomunikę bez możliwości powrotu – prawdę mówiąc, to nieodwołalny wyrok potępienia. Jest to kara, jaka spotyka Eliszę za mylny wniosek teologiczny – i ostrzeżenie dla wszystkich, którzy choć ryzykują popełnienie podobnego błędu. Autor tego epizodu ma wyraźny cel: zwalczyć wiarę w dwie moce, i uznaje ją za winę niewybaczalną.

Proto-Merkawa i opozycja wobec niej.

Czas powstawania Talmudu Babilońskiego był również czasem powstawania mistycznych tekstów hekhalot, które posiadamy dzisiaj. Opisywały one obszernie wizyty uczonych mężów w niebiosach, ich podróże przez niebiańskie pałace, spotkania z anielskimi potęgami, poznawanie licznych boskich sekretów, takich jak tajemnice gematrii, sekretne imiona niebiańskich duchów, tajemne związki między czynami ludzi i sferami ponadludzkimi. W innych miejscach mistycy sprowadzali na świat aniołów lub boskie moce, aby czynić cuda. Innymi słowy, była to żydowska tradycja teurgiczna, zwana mistyką Merkawy, czyli Rydwanu 8zob. James Davila, Descenders to the Chariot. The People behind the Hekhalot Literature, 2001 .

Najstarsze tradycje Merkawy powołują się wprawdzie na Johanana ben Zakkai, jednego z czołowych redaktorów Miszny z I wieku n.e., ale rozwój i rozkwit tej mistyki datuje się na okres ok. 220-500 n.e. Jest to jednocześnie czas formowania Talmudu (w zasadzie: obu Talmudów, najpierw jerozolimskiego, później babilońskiego), choć oczywiście talmudyczne nauki wyprowadzane są z wiele starszych czasów, od pokoleń pierwszowiecznych tannaitów. Innymi słowy: opowieści o wstępowaniu żydowskich teurgów w niebiosa, ich spotkania z aniołami powstawały mniej więcej w tym samym czasie, co talmudyczne ostrzeżenia, lub przynajmniej zastrzeżenia wobec takich praktyk.

Z biegiem czasu tradycja Merkawy rozwijała się, i pozostawiła nam liczne teksty, opisujące wędrówki mistyków przez niebiańskie pałace, zwane tekstami hekhalot (lub: hechalot). 3 Księga Henocha jest opisem jednej z takich podróży, wyjawieniem rabinowi Iszmaelowi sekretu pochodzenia i tajemnych imion Metatrona. Była to tradycja dla ludzi ambitnych i śmiałych – nawet jeśli bardzo pobożnych.

W narracjach tworzonych przez talmudycznych mędrców widzimy ich opozycję wobec takich projektów. Rabini dostrzegają zagrożenia wynikające z takich religijnych ambicji: przede wszystkim w postaci utożsamienia z Bogiem czegoś, co Bogiem nie jest. Na pierwszy cel idzie zatem pośrednik – wielki anioł, który oprowadza śmiałka po boskich tajemnicach.

Oczywiście, nie kończy się tylko na oprowadzaniu – nikt nie może pośredniczyć między człowiekiem a Bogiem. Na przykład: to nie anioł ma moc przebaczania, tylko Bóg. To nie anioł czynił cuda dla Izraela, tylko Bóg – on sam! Judah Goldin 9J. Goldin, Not by means of an Angel and not by means of a Messenger; w: Religions in Antiquity: Essays in Memory of E.R. Goodenough, red. J. Neusner, Leiden, 1968 wyróżnił pięć kontekstów, w których wobec działań Boga używana była formuła „nie przez anioła ani przez posłańca”. Ta formuła z całą mocą podkreśla, że to Bóg i tylko Bóg jest odpowiedzialny za najważniejsze dzieła historii Izraela. Były to: 1) wyzwolenie Izraela z Egiptu; 2) karanie Izraela; 3) zsyłanie obfitości na Izrael; 4) objawienie na Synaju; 5) przysłanie instrukcji nt. sposobu obchodzenia szabatu (tu: Mojżesz).

Skądinąd wiemy , że w opinii wielu Żydów pewne działania opisane w Biblii jako działania Boga można było przypisać aniołom. To na przykład robił św. Paweł w swoich listach, pisząc o „Prawie (…) przekazanym przez aniołów” (Ga 3,19). Tak robił autor Księgi Jubileuszów, w której to anonimowy „anioł oblicza” przekazuje Mojżeszowi objawienie na Synaju. Sam fakt, że anioł mógł nosić imię Boga, tak jak Yahoel w Ap. Abrahama albo Metatron w Talmudzie, już był niebezpieczny.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że Johannan bez Zakkai miał wprawdzie (według tradycji) być jednym z inicjatorów Merkawy – ale był również tannaitą. Elisza bez Abuja wkroczył do pardes nie jako heretyk, ale jako prawowierny rabin. Również rabbi Akiwa, „drugi Mojżesz” okresu tannaickiego, sam odbył mistyczną podróż, dotarł do wielkiego celu i bezpiecznie wrócił!

Jest to świadectwem, że często „rabini-monoteiści” oraz „mistycy-ryzykujący-herezję” to byli dokładnie ci sami ludzie. Wywodzili się często z tych samych środowisk i doskonale znali się nawzajem.

Co dalej z Eliszą? 10wszystkie cytaty pochodzą z traktatu Chagigah 14b-15b

Dalszy ciąg życia Eliszy jest na tyle barwny i interesujący, że nie sposób nie przedstawić go czytelnikowi. Jeśli jest on w jakiejś mierze prawdziwy, pokazuje splot bardzo ludzkich napięć: życzliwości i resentymentu; fatalizmu i próśb o opamiętanie, obaw i nadziei. Jeśli zaś jest wymyślony na użytek narracji – jego autor(zy) musieli mieć prawdziwy talent.

 [Elisza ben Abuja, po usłyszeniu głosu z nieba] powiedział: Skoro ten człowiek [tj. on sam] został wygnany z tamtego świata, niech [chociaż] skorzysta z tego świata! I Aher poszedł, znalazł prostytutkę i namówił ją [do stosunku]. Powiedziała mu: czy nie jesteś Elisza ben Abuja? [Wówczas] on wyrwał rzodkiew z grządki w szabat i dał ją jej [pokazując tym samym, że nie przestrzega już praw Tory. Kobieta] powiedziała: On jest inny [niż był]!

Aher zapytał rabbi Meira po tym, jak zbłądził. Powiedział: Co [to znaczy] gdzie jest napisane: „zarówno jedno jak i drugie sprawia Bóg” (Koh 7,14). [Rabbi Meir] powiedział mu: Wszystkiemu, co stworzył Święty Błogosławiony, stworzył też odpowiedniość. Stworzył góry, stworzył wzgórza; stworzył morza, stworzył rzeki.
Aher powiedział mu: Rabbi Akiwa, twój nauczyciel, nie tak mówi. Lecz: On stworzył sprawiedliwego, on stworzył grzesznika; on stworzył Ogród Eden, on stworzył Gehennę. Każdy posiada dwa udziały: jeden w Ogrodzie Eden i jeden w Gehennie. [Jeśli] zasłuży przez bycie sprawiedliwym, otrzyma swój udział w Ogrodzie Eden oraz udział swojego [grzesznego] towarzysza; [jeśli] zasłuży przez bycie grzesznikiem, otrzyma swój udział w Gehennie oraz udział swojego towarzysza.

Jest to krótki, ciekawy fragment, który porusza jednocześnie temat podwójności, jak i temat nagrody i kary. Oba tematy zazębiają się w postaci Eliszy. Przeciwieństwa stworzył jeden Bóg (a zatem nie ma dwóch bogów, aby jeden tworzył góry, a drugi morza); oraz istnieje pośmiertna sprawiedliwość, czemu według innych talmudycznych opowieści Elisza zaprzeczał i w co nie mógł uwierzyć, i dlatego zbłądził.

Ponadto czuć ironię ze strony Eliszy, który nazywa Akiwę „nauczycielem” Meira, mimo że to on, Elisza, był jego nauczycielem. Wyraża to może złośliwość, a może sarkastycznie wyrażoną tęsknotę. Po herezji Ahera jego uczeń znalazł sobie innego, prawowiernego mistrza, bo nie chciał iść w ślady poprzedniego nauczyciela.

Bardziej jeszcze przygnębiająca jest sugestia, że słowa Akiwy Aher fatalistycznie stosuje do siebie i Meira. Siebie identyfikuje z grzesznikiem, a przyjaciela – ze sprawiedliwym. W tej rozmowie przebija się dość upiorna konkluzja, że Meir będzie mógł cieszyć się w raju radościami, które Bóg przeznaczył Eliszy, podczas gdy sam Elisza poniesie karę za grzechy swoje oraz przyjaciela. Można w tych słowach dostrzec wiele rzeczy: resentyment jest jedną z nich. Inną – polemika Ahera z ideą pośmiertnej nagrody i kary. Jakby mówił: spójrz, jaki los czeka nas obu, jeśli Akiwa ma rację!

Możliwe, że w kontrze do takiej interpretacji, która skazywałaby Eliszę na nieznośnie cierpienie, Meir nie ustawał w próbach przekonania mistrza do nawrócenia. Mówią o tym kolejne historie z ich udziałem:

Aher zapytał rabbi Meira po tym, jak zbłądził: Co [to znaczy] co jest napisane: Złoto i szkło jej nierówne, nie wymienisz jej na złote naczynie” (Hi 28,17). Odpowiedział mu: [Odnosi się to do] słów Tory, które są tak trudne do zdobycia jak złote naczynia, ale są łatwe do zagubienia jak naczynia ze szkła.
[Aher] powiedział mu: Rabbi Akiwa, twój nauczyciel, nie tak mówi. Lecz: tak jak złote naczynia i szklane naczynia można naprawić, kiedy się zepsują [tj. można je przetopić i zrobić nowe], tak i nauczyciel Tory, choć zgrzeszy, może się naprawić. [Rabbi Meir] powiedział mu: Więc i ty wracaj! Odpowiedział [Elisza]: Ja już usłyszałem zza kurtyny [oddzielającej Boga i świat]: „Powróćcie, zbuntowani synowie” – z wyjątkiem Ahera.

Mędrcy nauczali: Zdarzyła się raz rzecz z udziałem Ahera, który jechał konno w szabat, i rabbi Meir szedł za nim, aby uczyć się od niego Tory. [Aher] powiedział do niego: Meir, zawróć, ponieważ już zmierzyłem według kroków mojego konia, że granica szabatu (tj. dopuszczalna odległość) kończy się tutaj. [Meir] powiedział mu: Ty również zawróć! Odpowiedział: Czyż już nie powiedziałem ci, że usłyszałem zza kurtyny: „Powróćcie, zbuntowani synowie” – z wyjątkiem Ahera?

Warto zwrócić uwagę, że Elisza w tym miejscu szanuje nakazy Tory – uprzejmie zwraca uwagę przyjacielowi, gdzie jest dopuszczalna granica, i przestrzega go przed perspektywą zgrzeszenia. Nie jest więc dumnym heretykiem, który walczy z Bogiem, Prawem i wiarą – nadal jest mędrcem, nadal zna i strzeże Tory. Po prostu zakłada, że dla niego i tylko dla niego nie ma już ratunku ani nadziei. Choć sam we własnych oczach jest stracony, nie chce, żeby ktokolwiek inny poszedł w jego ślady.

Śmierć heretyka.

Mimo przejmującego swoim fatalizmem nastroju Eliszy, jego uczeń Meir nigdy się nie poddał, aby próbować go ocalić. Istnieją opowieści, że udało mu się nakłonić heretyka do nawrócenia na łożu śmierci. Jednak Talmud opowiada inną, znacznie bardziej ciekawą i… mistyczną historię:

Gdy [Aher] umarł, [niebiański sąd] orzekł, że nie zostanie on osądzony, ani wprowadzony do przyszłego świata. Nie powinien zostać osądzony, ponieważ zajmował się [całe życie] Torą. Nie może też zostać wprowadzony do przyszłego świata, ponieważ zgrzeszył. Rabbi Meir powiedział: Lepiej jest, aby został [właściwie] osądzony i doprowadzony do przyszłego świata. Kiedy umrę, sprawię, że dym uniesie się z jego grobu [na znak, że Aher trafił do Gehenny]. Kiedy rabbi Meir umarł, dym uniósł się z grobu Ahera.

Rabbi Johanan powiedział: [czy to był] wielki czyn [rabbi Meira], aby spalić swego nauczyciela? Czy może być, aby był jeden spośród nas, którego nie możemy ocalić? Jeśli chwycimy go za rękę, kto go usunie [spod naszej opieki], kto? I powiedział: Kiedy umrę, sprawię, że dym przestanie unosić się z jego grobu! Kiedy rabbi Johanan umarł, dym rozwiał się z grobu Ahera.

Widzimy tu historię, w której prawowierni rabini nie tylko mają moc wstawienniczą, aby pokornie prosić o boską łaskę. Mogą wprost decydować o działaniu niebiańskiego sądu – czyli samego Boga! Na życzenie jednego rabina dusza Ahera zostaje osądzona, mimo że nie miała być; również na życzenie drugiego zostaje uwolniona od kary i zbawiona!

Oznacza to, że mędrcy Tory dysponują ogromną duchową (powiedzielibyśmy też: magiczną) władzą nad boskimi siłami, niebiańskimi wyrokami i losem dusz zmarłych. Ta teurgiczna zdolność jest również tą, którą chlubili się albo starali się zdobyć mistycy Merkawy, wstępujący do nieba lub ściągający na ziemię anielskie moce. Ponownie wskazuje to nam, że mówimy ciągle o jednym środowisku religijnych intelektualistów.

Czyż nie było to dokładnie to, przed czym ci sami rabini przestrzegali? Że nie ma nikogo między człowiekiem a Bogiem? Żadnego pośrednika, żadnego mediatora w cudach i odpuszczaniu grzechów?

Przypisy   [ + ]

1.w obu przypadkach: Talmud Jerozolimski, Hagigah 2:1
2.Za wypełnienie przykazania odpędzenia ptasiej matki Tora obiecuje długie życie; stąd jawna sprzeczność między Torą a realnym życiem, które zaobserwował Elisza
3.Barker, The Great Angel. A study of Israel’s second God, 1992, s. 90
4.G. Scholem, Major Trends in Jewish Mysticism, 1941, s. 41-79
5.Philip Alexander, 3 (Hebrew Apokalypse of) Enoch, w: The Old Testament Pseudoepigrapha, Apocalyptic Literature and Testaments, t. 1, Londyn 1983, s. 223-315
6.jest tu obecna gra słów: „sprzeciwiaj” = tammer; „zastępuj” = temireni
7.A. Segal, Two powers in heaven, 2002, s. 61
8.zob. James Davila, Descenders to the Chariot. The People behind the Hekhalot Literature, 2001
9.J. Goldin, Not by means of an Angel and not by means of a Messenger; w: Religions in Antiquity: Essays in Memory of E.R. Goodenough, red. J. Neusner, Leiden, 1968
10.wszystkie cytaty pochodzą z traktatu Chagigah 14b-15b
Polecamy
Co wiemy na temat historycznego Poncjusza Piłata? Najlepiej podsumowała to…