Ugarit. Listy bogów i inne teksty religijne. Mitologia kananejska cz. 10

12 maja 2021

Dawid

Skończyłem historię na Wydziale Historycznym UW ze specjalizacją historii Kościoła. Jestem oddanym fascynatem późnego antyku, poza chrześcijaństwem interesuję się też gnostycyzmem, neoplatonizmem i magią antyczną, jak również religiami Indii i mitologiami świata, od europejskich po polinezyjskie. Jestem też fanem twórczości H.P. Lovecrafta oraz komiksów DC.

0

Komentarzy

Ugarit. Listy bogów i inne teksty religijne. Mitologia kananejska cz. 10

utworzone przez | Maj 12, 2021 | Artykuły, Mitologia Kananejska

W kilku poprzednich artykułach przybliżyłem Czytelnikowi główne teksty epickie ze starożytnego miasta Ugarit. Były to: cykl Baala, epos o Kerecie, epos o Aqhacie. Te trzy najdłuższe i najlepiej zachowane teksty pokazały nam dramaty boskiego świata z Kanaanu epoki brązu. Poznaliśmy głównych bohaterów panteonu: ojca bogów Ela, ich matkę – Aszirat, gromowładnego króla niebian – Baala z Safon oraz jego sojuszniczkę, krwawą boginię Anat. Mieliśmy też okazję poznać inne postacie: króla Egiptu i mistrza rękodzieła Koszara wa-Hasisa; boginię Asztarte, alter-ego Anat; boga wojny i gorączki Reszefa; wierną boginię Słońca Szapasz; oraz oponentów boskiego porządku, czyli pana mórz Jama i władcę śmierci Mota.

Poznaliśmy też motywy, które poruszały wyobraźnię słuchaczy tych tekstów. Podobnie jak w Biblii, również w Ugarit niezwykle ważny był motyw bezdzietności i żarliwych prób poradzenia sobie z nią. Doskwiera ona dwóch wielkim królom z epickich tekstów: Keretowi i Danelowi. W obu przypadkach przychodzą im z pomocą bogowie, i za każdym razem prowadzi to do jakiejś tragedii. Z kolei w cyklu Baala głównym motywem była walka o władzę nad światem między mocami życia (Baalem) oraz chaosu i śmierci (Jam i Mot). Coś, co doskonale znamy z Mezopotamii (Enuma Elisz przede wszystkim), z eposów hetyckich (cykl o Kumarbim), Egiptu czy Grecji.

W poniższym artykule poznamy dalszy ciąg religijnej literatury Ugarit. Nie omówimy wszystkich tekstów mówiących nam o bogach i ich przygodach – ale te ważniejsze i ciekawsze, owszem. Wpierw jednak zatrzymamy się chwilę nad listami bogów: po to, aby Czytelnik mógł zapoznać się z obrazem ugaryckiego panteonu. Powiemy przynajmniej słowo lub dwa o każdym z przedstawionych tam bóstw, aby w końcu poznać historie związane z przynajmniej niektórymi z nich.

Ofiarne listy bogów.

Wśród ugaryckich tekstów znaleziono kilka glinianych tablic zawierających spisy boskich imion. Jest ich kilka, różniących się między sobą, i nie damy rady omówić tutaj ich wszystkich. Początkowo badacze nadali im dumnie brzmiącą nazwę „spisu panteonu” (pantheon list), jakoby przedstawiały nam one kompletny i zamknięty zbiór czczonych w Ugarit bogów. Niestety lub na szczęście, tak nie jest. Aktualnie badacze uznają inną interpretację: listy te służyły do jakichś rytuałów ofiarniczych. Są to zatem teksty rytualne, a nie uczone; mają one znaczenie w kontekście konkretnego obrzędu lub obrzędów, które dziś nie są już nam znane. Oznacza to, że nie stanowią zamkniętej listy bogów czczonych w Ugarit. Jak się przekonamy, faktycznie, w tekstach mitycznych odnajdziemy przynajmniej kilka bogów i bogiń, których na tych listach brak.

Niemniej nadal oferują nam wejrzenie w panteon ugarycki. Kilka z tych list wydaje się nawet być efektem jakiejś kosmologicznej spekulacji: to właśnie im  przyjrzymy się najbliżej, bo są również najciekawsze. Będą to listy oznaczone RS 1.017, RS 24.264 oraz zapisana za pomocą akadyjskich nazw i znaków RS 20.024. Stan tych tabliczek, rzecz jasna, nie był idealny i w paru miejscach konieczne były rekonstrukcje, niemniej zdradzają one tak liczne podobieństwa, że musiała za nimi stać ta sama idea, jeśli nawet nie ci sami ludzie.

 ugaryckiakkadyjskipolski
1il spn bóg Safon
2ilibDINGIR-a-bibóg ojców
3ililumEl
4dgnddaganDagan
5b’l spndIM bel hursag haziBaal z Safon
6b’lmdIMBaal
7b’lmdIMBaal
8b’lmdIMBaal
9b’lmdIMBaal
10b’lmdIMBaal
11b’lmdIMBaal
12ars w šmmdidim u idimZiemia i Niebo
13ktrtdsasuratuKoszarytki
14yrhdEN.ZUJarih
15spndhursag hazigóra Safon
16ktrde-aKoszar wa-Hasis
17pdrydhebatPidraja
18attrdaštabiAsztar
19grm w mqtdhursag u amutugóry i doliny/wody otchłani
20atrtdašratuAszirat
21antdanatuAnat
22špšdUTUSzapsz
23arsydallatuArsyi
24ušrydisharaIszara
25attrtdištarAsztarte
26il t’dr b’ldilanu tillat dIMbogowie sojusznicy Baala
27ršpdnergalReszef
28ddmšddadmišDadmisz (?)
29phr ilmdpuhur ilanuzgromadzenie bogów
30ymdtamtumJam
31ut htdBUR.ZI.NI G.NAkadzielnica
32hnrd.giškinarulira 
33mlkmdMA.LIK.MEŠkrólowie
34šlmdsalimuSzalem

Kilka z tych imion już znamy, warto jednak prześledzić najpierw całą konstrukcję listy. Zaczyna się ona od „boga Safon”, niby inwokacją ku czci głównego patrona Ugarit. Tutaj pod słowem „il” może ukrywać się Baal Hadad, patron Safon, choć ostatecznie nie możemy mieć pewności. Możliwe, że przywołuje się tutaj w ogóle boskie moce, jakie by nie były, stojące za świętą górą, którą czciło Ugarit.

Tuż po nim napotykamy inną „dziwną” pozycję: „boga ojców”. To postać anonimowa, co ciekawe, dobrze znana również w Biblii, gdzie wielokrotnie nazywa się Jahwe „bogiem ojców naszych”. Stoi za tym podobna treść: „my”, jako wierni potomkowie swoich czcigodnych ojców, czcimy i obdarzamy honorem bogów, którzy ich wspierali. Jacy by nie byli. To koncepcja bardzo dobrze działająca w pogańskiej wyobraźni: skoro przodkowie przetrwali, musieli cieszyć się skuteczną opieką jakichś bogów; więc i my ich otaczamy kultem, aby otrzymać podobną opiekę, i przetrwać, i mieć potomstwo. Proste. Kult „bogów swoich ojców” (nie: bogów-ojców) zostawił sporo śladów wśród kultur Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w tak zwanej religijności ludowej. Tutaj, na tej liście, nie jest to zatem żaden z nazwanych bogów.

Dopiero potem spotykamy już „starych znajomych”. Pojawia się bóg El, patriarcha i stwórca stworzeń. Tuż za nim: Dagan, o którym pisałem już przy okazji religii Filistynów, a który był odpowiednikiem kananejskiego Ela i mezopotamskiego Enlila z obszarów Syrii i Górnej Mezopotamii. To kolejny bóg-król, czczony w imperium Jamhadu (XIX wiek p.n.e.) jako ojciec Baala z Halab (Aleppo). Prawdopodobnie w Ugarit znajdujemy jakieś odblaski tego nikomu dziś w sumie nieznanego państwa Jamhadu i jego bóstw. Dagan ani razu nie pojawia się w narracjach ugaryckich; przywoływany jest jednak w tytulaturze Hadada, który jest „synem Dagana”, oraz tu, na liście bogów. Widzimy go tutaj zatem jako pewien relikt, który pozostał z jakichś dawniejszych historii, być może właśnie jamhadzkiego pochodzenia.

Kolejnej postaci nie trzeba przedstawiać: to sam Baal z Safon, czyli poprawnie Hadad (czy Haddu), król bogów i dawca deszczu. Na tabliczce akadyjskiej określany symbolem dIM, oznaczającym prastarego sumeryjskiego Iszkura i semickiego Adada. Podobnie Hetyci nazywali swojego gromowładnego patrona – a raczej cały ich zastęp (państwo hetyckie szczyciło się, że jest „państwem tysiąca bogów”), przez co do dziś znacznej ilości hetyckich boskich imion nie znamy, i musimy je określać zbiorczym określeniem Bóg Burzy (Storm God), np. Bóg Burzy z Nerik czy Bóg Burzy z Zippalanda. W wypadku Ugarit szczęśliwie wiemy, że jego imieniem było faktycznie Hadad, a zaszczytnym tytułem: Baal, czyli Pan.

Tuż po naczelnym Baalu widzimy coś nietypowego: sześciu innych Baalów! Tym razem nie noszą oni imion, nie wiemy więc, kim są tak naprawdę. W epoce brązu nadal trwał chociażby sąsiedzki kult (wspomnianego wyżej) Baala z Halab. Może i on miał być jednym z tej szóstki? Wydaje się, że Ugarit chciało uczcić wszystkie inne przejawy mocy wielkiego Hadada, stąd pomnożyło jego kult siedmiokrotnie (z Safon + sześciu innych). Albo też zdawało sobie sprawę z mnogości Baalów i postanowiło w ten sposób, zbiorczo, symboliczną siódemką, uczcić ich wszystkich. Tak czy inaczej, kult siedmiu Baalów to symbolicznie kult wszystkich Baalów.

Kolejni na liście są: Ziemia i Niebo (w tej kolejności), niby sumeryjscy Ki i Anu albo greccy Gaja i Uranos. W opowieściach mitycznych w ogóle się nie pojawiają. Uosabiają zapewne boskie moce zbyt wielkie i zbyt mało zindywidualizowane, aby były przedmiotem dynamicznych historii.

Nie jest jasne, dlaczego kolejne pozycje ze spisu są takie, jakie są. Spotykamy więc Koszarytki: boginie narodzin i połogu, Zręczne Boginie, mnogie i żeńskie wobec pojedynczego męskiego Koszara (nie wydają się z nim spokrewnione czy mu bliskie), związane z twórczością organiczną, podczas gdy Koszar – z techniką i rękodziełem. To ciekawy dualizm. Tuż po nich następuje bóg księżyca Jarih, przedstawiany po akadyjsku tak, jak mezopotamski Sin (Suen). Jariha znamy głównie z opowieści o jego małżeństwie, którą będziemy mieli okazję poznać.

Potem następuje sama góra Safon – nie Pan tej góry, ale ona sama, jako osobne bóstwo. Co jest świadectwem, że na pewnym etapie dziejów religijnych kult boga, który włada górą, oddzielił się od samej góry. Kolejne pozycje nadal nie zdradzają większego wewnętrznego sensu: spotykamy znanego nam już Koszara wa-Hasisa, Zręcznego-w-Rękodziele, sojusznika Baala i mądrego pana Egiptu, będącego prawdopodobnie jakąś translacją memfickiego Ptaha, również patrona rzemieślników. Co ciekawe, akadyjskim odpowiednikiem Koszara jest Ea: bóg-mędrzec, bóg-królotwórca (który pełni tę rolę wobec Marduka w Babilonii oraz wobec Teszuba u Hetytów).

Tuż za nim: Pidraja, „córka światła” i również córka Baala. Co ciekawe, w tekście akadyjskim znajdujemy imię Hebat: było to imię małżonki Baala z Halab, która później zrobiła małą karierę w religii Hetytów, gdzie utożsamiono ją z (anonimową dla nas) boginią Słońca z Arinny. Gdzie również była partnerką Boga Burzy / Tarhunta. Prowadzi nas to do wniosku, że bogini-pierwowzór Pidrai była małżonką Gromowładnego, i teoretycznie Pidraja też powinna nią być. Ale coś się stało w świętej narracji o Baalu i bóg góry Safon utracił ją. Pidraja-Hebat została w Ugarit delegowana do roli córki, a wielki Hadad wydaje się, jakby w ogóle nie posiadał legalnej żony. W pewien sposób więc postać Pidrai jest tragiczna, ogołocona z pozycji, którą „powinna była” posiadać, i właściwie nawet nie wiemy, dlaczego tak się stało?

Tuż za nią kroczy Asztar: męski bóg planety Wenus, który miał królować w miejsce Baala, ale mu nie dorównał. Określony jest imieniem Asztabi: bóg o tym samym imieniu w mitologii Hetytów miał stoczyć chwalebną, lecz nieudaną walkę z kamiennym kolosem Ulikummi. Widocznie nie miał Asztar szczęścia w więcej niż jednym ze swoich wcieleń.

Po nim spotykamy postacie, które jedni (Wyatt w Religious Texts from Ugarit) tłumaczą jako „góry i doliny”, jednak inni (Padree w Ritual and Cult at Ugarit) – jako „góry i wody otchłani”. Nie jest to do końca jasne, w każdym razie wprowadza nam patronów „kierunkowych”: bóstwa z wysoka i z niska, z góry i z dołu. Tyle nam powinno wystarczyć.

Po nich otwiera się część listy, która ma sens o tyle, że skupia same boginie. Spotykaliśmy żeńskie bóstwa wcześniej, więc z pewnością nie jest zamiarem autorów zamieszczać tutaj wszystkich bogiń. Są tu jednak te znaczące i znam znane: wpierw królowa-matka Aszirat (Aszera), potem wojownicza Anat, świetlista Szaps (określana znakiem akadyjskiego boga Szamasza i sumeryjskiego Utu). Po nich: „bogini Ziemi”, Arsyi, dosłownie „ziemna”. Nie jest to bogini-ziemia, bo tamta była wzywana już wyżej. Arsyi widzieliśmy w gronie „córek Baala” jako „panią szerokiej ziemi” (tj. krainy umarłych). Co ciekawe, na liście nie spotkamy środkowej z tamtej trójki, Talai (Rosy, córki deszczu). Akadyjskie imię Arsyi przekładane jest jako Allat, sławna arabska bogini czczona tysiące lat później w Palmyrze, a nawet w Mekce, co niestety niewiele nam mówi, bo ta bogini była wiązana z wieloma sferami świata. Choć może potwierdzać związki ze światem umarłych, bo również mezopotamska bogini śmierci nosiła to imię. Arsyi może nie jest per se boginią Ereszkigal (tę rolę pełni Mot), ale ma z nią pewne asocjacje.

Potem spotykamy jeszcze Iszarę, boginię niespotykaną w opowieściach z Ugarit. Zrobiła ona jednak niezwykłą karierę u Hurytów i, konsekwentnie, Hetytów, jako bogini przysiąg, gór i urodzaju, a w pewnych opowieściach również i świata podziemnego. Ostatnią z bogiń jest Asztarte, określona rzecz jasna po akadyjsku jako Isztar. Poświęciłem jej nieco miejsca w tym artykule, podkreślając, że konotacje Asztarty w epoce brązu znacznie różnią się z tymi z epoki żelaza. W czasach Ugarit była ona alter-ego bojowej Anat, patronką łowów i do pewnego stopnia wojny, opiekunką króla… i niewiele więcej niestety. Dopiero wchłonięcie przez nią Aszirat i Anat na przełomie tysiącleci dało jej czcicielom bodziec, aby wynieść ją na czoło kananejskich panteonów.

Ostatnie pozycje z listy będą dla nas niejasne i nieco dziwne. „Bogowie sojusznicy Baala” – zapewne odnosi się to do dworu naczelnego boga, do jego wojowników, posłańców (wspomnijmy ich imiona: Gapan i Ugar) i wszystkich, którzy zajęli jego stronę podczas konfliktów ładu z chaosem, życia ze śmiercią. Spotykamy tu Reszefa, demonicznego patrona wojny i gorączki, a przy tym boga-uzdrowiciela. Potem pojawia się postać Dadmisz, o którym… nie wiadomo nic.

Następnie, hurtem, rytuał przywołuje całe „zgromadzenie bogów”, czyli ich wszystkich. Co interesujące – tuż za nim, a więc być może jako wykluczenie go z wymienionego zgromadzenia, wymienia się również siewcę chaosu Jama. Być może w znaczeniu: składamy ci ofiarę, abyś zostawił nas w spokoju. Albo też uosobione Morze mimo wszystko domagało się czci i szacunku. Nawet mimo swojej grozy, żeglarze ugaryccy musieli się przez nie przeprawiać, więc łaska Morza była tak czy inaczej konieczna. Bogowie mogą ze sobą walczyć, ale ludzie muszą nadal jakoś żyć…

Kolejne pozycje będą dla nas dziwaczne, ale wszystko wskazuje na to, że rytuał otaczał również czcią, i przypisywał jakąś boską moc, również kadzielnicy (kinnaru) oraz lirze (uthatu). Nie jest to takie dziwne, jakby się mogło nam wydawać: skrupulatni i doszukujący się wszędzie bóstw Hetyci (pamiętajmy: „państwo tysiąca bogów”) otaczali kultem (małym, bo małym, ledwie pewnie wspomnieniem rytualnym albo drobnym gestem, ale jednak) nawet specjalnie poświęcone gwoździe tkwiące we framugach drzwi w świątyni. Skoro bowiem można było czcić świętą górę, to i w poświęconej kadzielnicy można było doszukiwać się jakiejś boskiej mocy; jakiegoś geniusza? A może wcale tak nie było, i w tym miejscu listy tkwiła jakaś subtelność, którą doskonale rozumieli ludzie przeprowadzający rytuał, ale która jest już dla nas nieuchwytna?

Na końcu pojawiają się też mlkm, co Wyatt tłumaczył jako „Milkom” (znany nam dobrze bóg Ammonu), ale ja za Padree wolę tam widzieć po prostu „królów”, dawno zmarłych monarchów Ugarit, którym również należy się cześć, wspomnienie oraz fragmenty ofiary.

Spis zamyka bardzo sensownie i wręcz poetycko Szalem (czy Szalim), bóg zmierzchu. Nie było na liście jego bliźniaczego brata Szahara, uosabiającego Gwiazdę Zaranną (może dublowałby Asztara?), jednak jego obecność, Gwiazdy Wieczornej, faktycznie zamyka listę bogów i innych istot przywoływanych podczas składania tej konkretnej ofiary.

Tym samym dotarliśmy do końca najciekawszego zestawienia bogów Ugarit, zawartego na kilku tabliczkach, z niewielkimi tylko zmianami czy upuszczeniami. Ten skład będzie powtarzał się dość regularnie, np. na RS 24.643:1-9, znów z drobnymi odchyleniami. Czy gdzieś na innych listach bogów pojawiają się nam inne postacie? Niezbyt.

Inne listy.

Nie będę już przepisywał całych list, ale wspomnę o nich w skrócie.

Tekst RS 92.2004 podaje te same imiona w innej kolejności: zaczyna od „boga ojców”, przez Ziemię i Niebo, Ela, Koszarytki i Dagana. Następny punkt jest ciekawy, bo wymienia z imienia dwóch Baalów: znanego nam już „pana Halab” oraz „pana góry Safon”. Zamiast siedmiu jest więc ich dwóch.

Tuż po nich pojawia się inne bóstwo: Tarratiya. Nie wiemy, kim ono jest, bo znamy je tylko z tego tekstu. Jakiekolwiek wnioski na jego temat są hipotezami bez większych podstaw.

Następne imiona są nam dobrze znane: Jarih, góra Safon, Koszar etc. Dopiero na pozycji 25 pojawia się słowo Tiratu, co Padree rozumie jako „młode wino”. Czyżby znowu sakralny przedmiot?  Dalej są anonimowi „bogowie miasta”(czyli jacyś patroni Ugarit jako takiego) oraz „bogowie mężczyzn i bogowie kobiet”. Na pozycji 34 zaś: „bogowie ziem Halab” (określanych jako Dadmima) oraz „bogowie Libanu”. Znowu spotykamy kadzielnicę i lirę. Listę kończy wezwanie czterech Baalów (a więc jednak zostają przywołani inni!), ponownie „królowie” i zamyka ją Szalem.

Listy nie wnoszą nam zatem już zbyt wiele, i w tym miejscu można skończyć tę analizę.

Te dokumenty dają nam wejrzenie w to, jak kapłani i autorzy tekstów rytualnych układali spisy bogów. Czasami ich wewnętrzny układ ma dla nas dużo sensu: jasne, że rozpoczyna się wezwania od wielkich bogów: Ela, Dagana, Baala z Safon. Ma sens „kobieca sekcja” na liście, nawet jeśli nie mieści wszystkich bogiń w ogóle. To, że spis kończy bóg zmierzchu. Ale sens innych klasyfikacji nam umyka. Co łączy Jariha, górę Safon, Pidraję i Asztara, aby znajdowali się blisko siebie? Niewiele. Nie dość, abyśmy zrozumieli czym kierował się autor. Chcielibyśmy, aby był w tym jakiś sens. Może, w tym fragmencie, akurat go nie ma?

Na znalezionych przez nas listach nie ma wszystkich bogów, o których opowiadano historie. Brakuje Rahmai, drugiej żony Ela. Brakuje Nikkal, małżonki Jariha, której mezopotamska odpowiedniczka (bogini Ningal) była bardzo istotną niebiańską panią. Nie ma trzeciej „córki Baala”, Talai. Brakuje Horona, boga-uzdrowiciela. Z drugiej strony, to w sumie jedyni, których nam tu brakuje. Dlatego ich historiami zajmiemy się poniżej. Z drugiej strony – o kilku bóstwach z list nie wiemy niczego. Tylko tyle, że byli. Nie wiemy, co robił i czym się zajmował Tarratyia, Dadmisz czy Iszara (tzn. w Ugarit, bo hetyckie mity już o niej mówią). Jeśli mieli jakieś opowieści, to są one dla nas stracone.

Trzeba też pamiętać o selektywności zachowanych źródeł. Być może było dziesięć razy więcej list bogów, tylko się nie zachowały do naszych czasów. Może były różne opowieści o bohaterskich czynach Dadmisza (kimkolwiek był), tylko również, nie przetrwały. Widzieliśmy, że nawet eposy, które mamy, zawierają ogromne luki, brak im początków i zakończeń. Historia obeszła się brutalnie z dziedzictwem Ugarit. Musimy być wdzięczni za to, co mamy, przez co możemy zajrzeć w przeszłość choć przez takie wąskie okno.

Inne teksty religijne.

Poniżej przedstawię więc wybór z mniejszych tekstów ugaryckich traktujących o bogach. Jak w poprzednich artykułach z tego tematu, przypomnę Czytelnikowi, że poniższe tłumaczenia są moimi tłumaczeniami z angielskiego wydania Wyatta Religious Texts from Ugarit, nie są zatem tłumaczeniami z oryginału. Trzeba więc uwzględnić Wyattową interpretację określonych słów czy formuł, która może się różnić u innych badaczy Ugarit. Uważam jednak, że dla osób zainteresowanych religijnością ugarycką moje tłumaczenia nadal będą pomocne, choćby dla zaspokojenia ciekawości.

Nie przytoczę też wszystkich tekstów, a jedynie te, które zawierają jakąś interesującą narrację albo szczegóły, których nie zobaczylibyśmy nigdzie indziej. Takie, gdzie Czytelnik będzie mógł zobaczyć ugaryckich bogów w działaniu. Żywa mitologia ma w sobie wiele uroku, dobitniej też przekazuje nam boską wiedzę.

„Łaskawi Bogowie: liturgia świętych zaślubin”.

Nie jest jasne, do czego służył ten tekst. Ma on zapewne jakieś przeznaczenie rytualne, którego sens nam umyka. Jednak „kult płodności” aż kipi z każdej części utworu. Być może miał on funkcje odpędzania suszy albo innych klęsk żywiołowych? Rozpoczyna się on następująco:

Wzywam łaskawych bogów,
[………………] i pięknych,
(…)
Spożywajcie każdą z potraw,
Pijcie każde wino ze stągwi.
Witaj, królu, witaj, królowo, kapłani i żywiciele świątyni!

Władca Mot  zasiada na tronie,
W jego ręku laska niepłodności,
W jego dłoni laska wdowieństwa.
Ci, którzy przycinają winorośle, przycinają jego,
Ci którzy wiążą winorośle, wiążą jego,
Oni pozwalają, by jego wić opadła jak (u) winorośli .

Królujący władca Mot, w interpretacji Wyatta, odpowiada rzeczywistemu stanowi klęski ekologicznej: prawdopodobnie suszy. Bóg śmierci panuje nad światem, więc życie nie może się rozwijać. Mot jest jakby typem „łaskawych bogów”, również pożeraczy życia, których spotkamy później. Jesteśmy więc wprowadzani w sytuację katastrofy, z której mogą nas uratować jedynie silniejsi bogowie.

Pomiędzy fragmentami narracyjnymi zawarte są wstawki instruktażowe dla wykonawców rytuału. Nie tylko wskazują na to, że faktycznie „Święte Zaślubiny” były tekstem obrzędowym, ale też – jak mniej więcej ten obrzęd wyglądał, jakich gestów czy obecności jakiej służby liturgicznej wymagał.

Siedmiokrotnie będą to recytować na podeście tronu,
I kapłani odpowiedzą:

„Oto step, szeroki step,
To pustkowie Aszirat i Rahmai.”

Siedmiokrotnie chórzyści o pięknych głosach
Ugotują  kolendrę w mleku,
Miętę – w płynnym maśle,
I siedmiokrotnie spalą kadzidło nad kotłem.

„Rahmaja wyszła naprzód,
[i Aszirat] wyruszyła.
[…………] przepasały się.”

Niech łaskawy chórzysta […………]
I niech kapłan wywyższy ich imię.
Siedziby bogów  ośmiokrotnie […………],
Siedmiokrotnie [……………………]
Lapis lazuli, karneol,
Szkarłat pieśniarze […………]

„Wzywam łaskawych bogów,
[obu żarłocznych od dnia ] narodzin,
Które ssały sutki piersi Aszirat,
[Piersi Ramhai].
Szapasz zlicza  ich winorośle,
[………………] i grona.
Pokój wam, kapłani i żywiciele świątyni,
Zbliżacie się do ofiary przebłagalnej.”

Następnie tekst opowiada o spotkaniu boga Ela z jego dwiema żonami: Aszirat i Rahmają („Łaskawą”). Podkreślona jest jego płciowość i płodność: opisywany jest jego boski penis (eufemistycznie określony jako „ręka”). El strąca z nieba ptaka, przygotowuje go na ogniu, po czym uprawia menage a troi ze swoimi obiema żonami. Z obu bogiń rodzą się „bliźniaczy” (tutaj symbolicznie,  bo pochodzący od obu kobiet) bogowie Szahar i Szalem, bóg świtu i zmierzchu, w tym Wenus jako Gwiazdy Zarannej i Gwiazdy Wieczornej.

Nie jest jasne, czy następny fragment jest poetycką duplikacją poprzedniego, ale El ponownie zapładnia obie żony, które rodzą „łaskawych bogów”, którzy są „żarłoczni od dnia narodzin”. Ci synowie Ela, nie mający żadnych konkretnych imion, podobni są do Mota, boga śmierci, takiego jak opisany w cyklu o Baalu: ich wargi sięgają od świata podziemnego aż do niebios, grożą więc pochłonięciem całego świata. El orientuje się, że spłodził potwory, więc przeznacza im określone miejsce w kosmosie, gdzie nie będą nikomu szkodzili. Nie wiadomo, do czego prowadzi ta historia, w tym miejscu bowiem tekst się kończy i nie wiemy, jak długo by się jeszcze ciągnął.

Oto step, szeroki step,
To pustkowie Aszirat i Rahmai,
[………………]
[El wyszedł] na brzeg morza,
I stanął na wybrzeżu otchłani.

(…)


Penis Ela urósł długi niczym morze,
Zaiste, penis Ela – niczym ocean.

(…)


El opuścił laskę w swojej prawej dłoni,
El – różdżkę w swej prawicy,
Uniósł ją i wrzucił w niebo,
Strącił ptaka z niebieskich przestworzy.
Zabrał go i umieścił na węglach.
Przywołał dwie żony,
A oto, dwie żony zawołały:

„O mężu, mężu! Obniżona jest twa laska,
Opadająca jest różdżka w twej dłoni!”.

A oto, ptak podgrzał się na ogniu,
Usmażył się na węglach .
Dwie żony to żony Ela,
Małżonki Ela – na zawsze!
A oto, dwie żony zawołały:

„O ojcze, ojcze! Obniżona jest twa laska,
Opadająca jest różdżka w twej dłoni!”.

A oto, ptak podgrzał się na ogniu,
Usmażył się na węglach.
Dwie córki to córki Ela,
Córki Ela – na zawsze!
A oto, dwie żony zawołały:

„O mężu, mężu! Obniżona jest twa laska,
Opadająca jest różdżka w twej dłoni!”.

A oto, ptak podgrzał się na ogniu,
Usmażył się na węglach.
Dwie żony to żony Ela,
Małżonki Ela – na zawsze!
Pochylił się, ucałował ich usta.
O, jak słodkie były ich usta,
Tak słodkie jak owoc granatu!
Z pocałunku powstało poczęcie.
Z objęcia – zapłodnienie.

<(El) usiadł i liczył
Pięć miesięcy na rozwój,
Dziesięć – do pełnego rozkwitu.>
<Obie> kucnęły
I urodziły Szahara i Szalema.
Dostarczono wiadomość Elowi:

„Dwie małżonki Ela urodziły!”
 „Co takiego urodziły?”
 „Urodziły Szahara i Szalema”.
 „Złóżcie ofiarę dla Szapasz Wielkiej Pani,
I dla gwiazd, które się narodziły”.

Pochylił się, ucałował ich usta.
O, jak słodkie były ich usta,
Tak słodkie jak owoc granatu!
Z pocałunku powstało poczęcie.
Z objęcia – zapłodnienie.

(El) usiadł i liczył
Pięć miesięcy na rozwój,
Dziesięć – do pełnego rozkwitu.
Obie kucnęły
I urodziły.
Urodziły łaskawych bogów,
Obu żarłocznych od dnia narodzin,
Które ssały sutki piersi Pani.

Dostarczono wiadomość Elowi:
„Dwie małżonki Ela urodziły!”
 „Co takiego urodziły?”
 „Dwóch łaskawych bogów,
Obu żarłocznych od dnia narodzin,
Które ssą sutki piersi Pani”.

(Ich jedna) warga (sięga) świata podziemnego,
 (Ich druga) warga (sięga) niebios,
I wpadły w ich gardziel
Ptaki niebieskie
I ryby morskie.
Wędrując wokół,
Kładli (rzeczy) z prawej i z lewej do swoich ust,
I nie byli zaspokojeni.

„O żony, które poślubiłem,
O synowie, których spłodziłem,
Unieście grunt pośrodku świętej pustyni:
Tam uczynicie sobie siedzibę pośród kamieni i drzew”.

Przez pełnych siedem lat,
Przez osiem okresów czasu,
Łaskawi bogowie chodzili tam i z powrotem przez step,
Wędrowali po brzegu pustyni.
I spotkali strażnika obsianej ziemi.
I zawołali do strażnika obsianej ziemi:

„O strażniku, strażniku! Otwórz!”

I została im otwarta droga,
I weszli.

„Jeśli jest tam dla nas pokarm,
Daj, abyśmy jedli.
Jeśli jest tam dla nas wino,
Daj, abyśmy pili”.

I strażnik obsianej ziemi odpowiedział im:
 [………………………]
Jest wino: ktokolwiek wejdzie [………]
 [………………] niech przyjdzie!
Jest tu miara wina […………]
I jego towarzysze pozwolą mu napełnić się winem [………]”

Zdaje się że samo określenie „łaskawi bogowie” było eufemizmem, ponieważ wydają się one raczej przerażającymi pustynnymi potworami, które raz na jakiś czas („siedem lat”) zachodzą na tereny zamieszkałe i obfitujące w żywność, aby tam ucztować. Do tego zmierza tekst w momencie, w którym się urywa: jakiś niezidentyfikowany strażnik pozwala im wkroczyć do strefy zamieszkałej przez ludzi, przez co prowadza na nich klęskę, od której ma ich uratować przeprowadzany właśnie rytuał!

„Łaskawi bogowie” przypominają nam Henochiańskie mity o gigantach, spłodzonych przez aniołów Czuwających. One również miały niepochamowany apetyt i groziły pożarciem wszystkiego, co żyje, grzesząc nawet kanibalizmem pomiędzy sobą. Podobieństwa są zbyt wielkie, abyśmy mogli zrzucić je na karb szczęśliwego trafu. Możemy zatem domniemywać, że ten motyw z Ksiąg Henocha ma swoje źródło jeszcze w kananejskich mitach z epoki brązu, w obrazie jakichś pomniejszych żarłocznych bogów/gigantów, których obecność zagrażała ekologii świata zwierząt i ludzi.

Istnieje też inny tekst ugarycki, nazwany obrazowo Pożeracze („Devourers”), poruszający ten sam motyw. Tutaj przytoczę tylko jego fragmenty. Boginie skarżą się, że noszą w łonach bogów, którzy już w tym stanie pożerają ich wnętrzności. Rodzą ich dzięki interwencji Ela:

„(…) Zagłębcie kolana w piasku, wasze paznokcie – w glebie!
Zacznijcie rodzić i porodźcie jedzących:
Niech sprowadzą was na kolana, i porodźcie pożeraczy!”
 El wymówił ich imiona.
„Niech mają rogi niczym byki, i garby jak młode woły!

Przypominają przez to szedim, pustynne demony przypominające nieco greckich satyrów, w których wierzyły liczne kultury łącznie z izraelską.

Baal wyruszył na łowy, i przybył na skraj pustyni.
A oto, napotkał jedzących i stanął przeciwko pożeraczom.
Baal bardzo pragnął ich mieć ,
Syn Dagana – pożądał ich.
Baal podszedł do nich pieszo,
Boski Hadad – stąpając.

Baal traktuje więc tych boskich synów Ela jak… potencjalne ofiary polowania, jak zwierzęta, nie jak równorzędne sobie istoty. Niestety, ze starcia z nimi nie wychodzi zwycięsko. Tekst jest niestety zbyt fragmentaryczny, aby się dowiedzieć, jak ta sprawa się rozstrzygnęła.

Zaślubiny Nikkal-i-Ib

To znacznie przyjemniejszy utwór, będący hymnem ku czci małżonki Księżyca. Opowiada o tym, jak książę Jarih i dziewczyna Nikkal pobrali się i stworzyli boską parę. Tekst kipi od odniesień seksualnych. O tej postaci nie wspominają inne teksty ugaryckie. Stanowi ona odpowiednik ważnej mezopotamskiej bogini Ningal, córki Enkiego/Ei, małżonki Nanny/Sina i matki boga słońca Utu/Szamasza oraz przesławnej Isztar. Tutaj nie pełni ona znaczącej roli: nawet jeśli jest boginią, pełni funkcję posłusznej córki wydawanej za mąż przez (również nieznanego) ojca. Bohaterem staje się Jarih, który kocha swoją wybrankę tak bardzo, że odmawia wzięcia za żonę samej Pidrai, córki Baala, nie daje się przekonać perspektywie lepszego małżeństwa, po czym płaci za nią przeogromną cenę w postaci tysięcy szekli srebra i złota.

Wymieniona w tekście Yabradmaja nie jest poświadczona nigdzie indziej. Jeśli to imię faktycznie oznacza „rozdającą deszcz”, to może ukrywa się pod nim Talaja, druga córka Baala i „córka deszczu”.

Końcówka tekstu wychwala Jaśniejące Boginie, czyli Koszarytki – co sugeruje, że związek Nikkal i Księżyca zakończył się szczęśliwie i był płodny:

Będę śpiewał o Nikkal-i-Ib,
Córce Harhaba, króla zaślubin,
Harhaba – władcy godów.

O zachodzie słońca Jarich zapłonął,
Objął tę, którą zrodziły Koszarytki.

(…)

Posłuchajcie, Koszarytki,
Córki Ellila, Jaśniejące!
Jarich lampa niebios posłał wiadomość
Do Haraba, króla zaślubin:

„Daj (mi) Nikkal!
Jarich zapłaci opłatę narzeczonej za Ib,
Niech wejdzie do jego domu!
A ja dam jej wiano jej ojcu :
Tysiąc szekli w srebrze,
Dziesięć tysięcy w złocie!
I przyślę kamienie z lapis-lazuli!
Zamienię jej stepy w winnice,
Pustkowa jej miłości w sady owocowe! ”.

Lecz Harhab król zaślubin odpowiedział:
„O najłaskawszy z bogów,
Zostań zięciem Baala,
Weź za żonę Pidraję, jego córkę.
Ja przedstawię cię jej ojcu Baalowi.
Asztar będzie pośredniczył .
On cię zaręczy z Yabradmają ,
Córkę jego ojca wzbudzi Lew ”.

Lecz Jarich lampa niebios odpowiedział:
„Moje zaślubiny będą z Nikkal”.

Później Jarich zapłacił opłatę narzeczonej za Nikkal.
Jej ojciec przysłał szale wagi,
Jej matka – tace wagi,
Jej bracia umieścili sztabki,
Jej siostry –  odważniki .

Śpiewam o Nikkal-i-Ib.
Jasny jest Jarich, i niech świeci nad tobą!

Śpiewam o boginiach, Koszarytkach,
Córkach Ellila, Jaśniejących,
Córkach Ellila, pana Rydwanu ,
Które zstępują do gajów orzechowych,
I pomiędzy gaje oliwne.
(…)

Dwie boginie i kochliwy Baal

W kolejnych dwóch historiach spotykamy oddzielnie Anat i Asztarte.

Pierwszy to Mit o Asztarte Łowczyni („The myth of Athtart the Huntress”). Widzimy więc boginię w jej funkcji patronki polowania. Upolowawszy jakąś zwierzynę, dostarcza ją do domu swojego ojca, aby go nakarmić, oraz pozostałych bogów, którzy z nim byli. Gdy się przebiera po ukończonych łowach, w niejasnych okolicznościach zwraca uwagę Baala. Nie jest nawet jasne, czy cokolwiek z tego wyszło, tzn. czy pożądanie boga Safon zostało spełnione.

Asztarte [wyruszyła] na łowy,
Podążyła w ostępy […]
[ostrze swej włóczni ] naostrzyła
(…)

Asztarte ukryła się na bagnie,
[po swej prawicy (?)] umieściła [……],
Po swej lewicy …………
Uniosła swe spojrzenie i [ujrzała:]
Dostrzegła łanię,
Zobaczyła byka przy sadzawce. 

Swą włócznię ujęła [prawą dłonią],
Swój oszczep – w swoją prawicę.
Rzuciła [włócznią] w byka,
Obaliła pijącą zwierzynę.

Wróciła do [swego] domu.
Bykowi jej ojcu, Elowi, dała jeść
[I go] nakarmiła.
Dała spożywać Jarichowi,
[jego] gardło […………],
Ko[thara] rzemieślnika,
Hasis [………………]
[…………] Asztarte.

(…)

Jej [ubiór?……] niósł blask gwiazd,
Przepych gwiazd .
Kiedy Dziewczę się przebrała,
Baal zapragnął jej,
Mocarz pożądał jej piękności.
Mężny Baal chciał zejść do niej,
Radośnie […………………] 

Niestety, nie wiemy, co się wówczas stało, ani czy żądza Baala znalazła zaspokojenie, bo tekst jest zbyt szczątkowy.

Drugi tekst nosi tytuł Baal, jałówka i Anat („Baal, the Heifer and Anat”). Opisuje, jak Anat odwiedza Baala, kiedy ten przebywa na łowach. Nie jest zbyt jasne nawet, czego od niego chce – brak kilkudziesięciu poprzednich wierszy, a te, które są, są zbyt uszkodzone.

„…[Czy jest Baal w swoim domu,]
[Boski Hadad w] swym pałacu?”.
I boscy posłańcy Baala odpowiedzieli:
„Baala nie ma w jego domu,
Boskiego Hadada – w jego pałacu.
Swój łuk ujął w (lewą) rękę,
I swoje strzały – w prawicę,
Potem zwrócił swoje oblicze
Ku wybrzeżu Szamak , pełnego dzikiego bydła.”
Dziewczę Anat rozpostarła skrzydła,
 (Zaiste,) rozpostarła (swe) skrzydła i poleciała
Ku wybrzeżu Szamak, pełnego dzikiego bydła.

A oto Mężny Baal uniósł spojrzenie,
Uniósł spojrzenie i zobaczył,
Zaiste, zobaczył Dziewczę Anat,
Najśliczniejszą spośród sióstr Baala.
Pospieszył do niej i przystanął.
U jej stóp pokłonił się i upadł.
Uniósł głos i zawołał:

 „Niech twoje będzie, siostro, życie i długowieczność!
Rogi twojej mocy, Dziewczę Anat,
Rogi twojej mocy niech Baal namaści,
Niech Baal namaści je przeciw zmęczeniu.
Umieśćmy w ziemi moich wrogów,
W ziemi – powstających przeciwko twojemu bratu!”

Dziewczę Anat uniosła spojrzenie,
Uniosła spojrzenie i zobaczyła krowę.
A ona miotała się, miotała (bezustannie),
Rzucała się w swoich (porodowych) bólach.
W łasce, w rozkoszy Koszarytek .
 [Zwróciła] się Anat do Baala:
 „O Baalu, pośród […………]
 […Boski] Hadadzie obłoków…
 […………] Mężny Baal
 [……Dziewczę] Anat…”

Nie jest jasne, czego Anat chciała, jednak widok krowy rodzącej cielę musiał wyzwolić z niej albo w obojgu jakąś głęboką pasję. Bo za 25 brakujących wierszy zastajemy oboje bóstw w bardzo niedwuznacznej sytuacji:

[……] krowy urodziły […………]
Byk Dziewczęcia Anata,
I jałówka Ukochanej-Przez-Mocarza”.
I Mężny Baal odpowiedział:
„Zaprawdę, jak nasz rodziciel, posiądę [cię,]
Jak Odwieczny, który [nas] zrodził!”
Zbliżył się Baal, jego członek obrzmiały,
Boski Hadad, jego członek wzniesiony.
Wilgotna była płeć Dziewczęcia Anat,
Płeć najśliczniejszej spośród sióstr Baala.

Pojawiające się tu określenia na „członek” i „płeć” są w tekście określone terminami „ręka”, „palec” oraz „usta”. Tutaj, dla jasności przekazu, pozbywam się tego eufemizmu.

Zauważmy, że w tym miejscu Baal mówi wprost o tym, że ma wspólnego rodzica z Anat: czyli że El jest jego ojcem, nie Dagan. Anat zaś została określona jako jego siostra. To ciekawy wyjątek, bo nigdzie indziej nie spotykaliśmy tego rodzaju zmiany w drzewie genealogicznym. Baal porównuje tutaj swoją płodność i męskość z płodnością patriarchy Ela. Nadal to El jest ideałem boga płodności, mimo że Baal sam jest przecież bogiem życia, dawcą deszczu i królem bogów.

Jest to też miejsce, które niejako potwierdza nam, że Anat nie jest małżonką Baala. Opisany tu stosunek ma charakter luźnego romansu, chwilowego skoku w bok. Anat nie mieszka w domu Baala, skoro go szuka na początku opowieści. Natychmiast po stosunku Baal spokojnie wraca do siebie, na górę Safon. I tutaj, o dziwo, powraca jego tytulatura jako „syna Dagana”:

Baal wstąpił na górę [Safon?……]
Syn Dagana – do niebios.
Baal zasiadł na tronie [swego królestwa,]
Syn Dagana – na siedzisku swego władztwa.

Jednak coś się stało z ową spotkaną wcześniej krową. Czy dwójka bogów spółkowała pod postaciami byka i jałówki? Wygląda to tak, jakby sama Anat stała się krową, którą zapłodnił Baal, aczkolwiek jej imię nie jest wspomniane do końca utworu:

Do byka […] wołała […]
Poszła i [miotała się?…]
[W] łasce, w rozkoszy [Koszarytek].
Krowa, krowa […………]
Byczka urodziła [Baalowi…………………]
I dzikiego byka [Dosiadającemu Obłoków]
Krowa objęła [byczka?……………]
[Krowa] objęła [dzikiego byka?…]
I okryła go [………………]
[……………] jego pępek i jego pierwsze mleko,
[……………] pierwsze mleko jego dzieciństwa.
Po zboczu weszła na górę,
Po szlaku – na górę zwycięstwa,
Stamtąd poszła do Arur,
A z Arur w górę – na Safon,
Do raju na górze zwycięstwa.
Głos uniosła do Baala:

„Posłuchaj najwspanialszej wieści, Baalu,
Posłuchaj wiadomości, Dziedzicu Dagana!
Oto byczek narodził się Baalowi,
I dziki byk – Dosiadającemu Obłoków”.
Mężny Baal się rozradował.

I koniec tekstu. Nie wiemy, cóż to była za postać, kim jest ów „byczek”? Nie wiemy nic o jakimś synu Baala, ani tym bardziej dziecku Baala i Anat. Tekst jest zagadkowy i taki też pozostanie. Niemniej jest wskazówką, że związek obu tych bóstw, choć nie doprowadził do żadnego formalnego rozstrzygnięcia w postaci małżeństwa, nie musiał być też ściśle platoniczny.

Podsumowanie.

Na tych tekstach kończymy nasz przegląd ugaryckiej literatury religijnej. Rzecz jasna, takich utworów jest jeszcze wiele: hymny (do Baala tronującego lub do Anat), zaklęcia (wygnanie demona, uzdrowienie z trucizny), modlitwy (np. wstawiennicza do Rapiu, prawdopodobnie Ela). Powyżej wybrałem jednak te opowieści, które pokazują nam obraz żywych bóstw w działaniu; mity, w których bogowie są istotami z krwi i kości. Pozwalają nam wejrzeć w wyobraźnię religijną Kanaanu epoki brązu i prześledzić dynamikę relacji między różnymi bogami.

W kolejnych wiekach ten boski krajobraz się zmieni. Jedni bogowie znikną, inni zyskają na znaczeniu. W epoce żelaza dziedzictwo Kanaanu przejmie przede wszystkim Fenicja: jedyny obszar, na którym spustoszenia ze strony Ludów Morza i najeźdźców z pustyni nie spowodowały tak gwałtownych zmian religijnych, jak to miał miejsce chociażby w Izraelu i wśród jego sąsiadów. Fenicjanie odziedziczą większość ugaryckich bogów, ale w odpowiedzi na wyzwania nowych czasów, stworzą też nowych, własnych. Prześledzimy te zmiany w kolejnym artykule tego cyklu, omawiającym religię Fenicjan. Następnie pochylimy się nad dziełem półlegendarnego uczonego Sanchoniatona, na którego pismach o bogach i bohaterach opierał się niejaki Filon z Byblos, autor Historii Fenicji.

Najczęściej czytane artykuły

Bądź na bieżąco

Polecane Artykuły…

Dołącz Do Dyskusji

0 komentarzy

Wyślij komentarz