Król zza Jordanu: Milkom, bóg Ammonu. Mitologia kananejska, cz. 2.

utworzone przez | Sie 24, 2020 | Artykuły, Historia, Stary Testament | 0 komentarzy

Ammonici byli sąsiadami Izraela zza Jordanu i Moabu od północy, żyjącymi na pasie dość urodzajnej i otwartej przestrzeni między Rzeką a pustynią. Ich plemienne państwo rozkwitało mniej więcej w latach 1000-500 p.n.e., i współdzieliło wiele elementów wspólnych z innymi krajami ówczesnego starożytnego Lewantu. Dotyczyło to zwłaszcza tamtejszej religii. Jak się przekonamy, szczęśliwie Ammon ma nam więcej do zaoferowania w kwestii swoich bóstw niż opisany w poprzednim artykule Moab.

Źródła.

Nie mamy żadnego źródła literackiego opisującego explicite bogów Ammonu, ani nawet obszernej inskrypcji królewskiej w rodzaju Steli Meszy. Interesującym źródłem jest inskrypcja z Deir ‘Alla zawierająca Przestrogi Księgi Balaama… – znaleziona w pobliżu terytorium Ammonitów, po ich stronie Jordanu i w zasięgu ich wpływów, jednak trudno jest jednoznacznie ocenić, czy faktycznie jest to inskrypcja „ammonicka”. Na pewno oddaje ona religijne realia regionu i okolicy, toteż poświęcę jej oddzielny podrozdział tego artykułu.

Na temat głównego boga Ammonu mówi nam kilkakrotnie Biblia Hebrajska, aczkolwiek w zdawkowych i ogólnikowych wzmiankach. Z tego też powodu rekonstrukcja „panteonu” Ammonitów zdana jest wyłącznie na łaskę inskrypcji, znalezisk archeologicznych oraz śladów onomastycznych. Nie poznamy zatem żadnej konkretnej historii tutejszych bogów, ale ich rolę i zasięg kultu mniej więcej owszem.

W poniższym artykule opieram się przede wszystkim na bardzo wyczerpującej publikacji C. Tysona, The Religion of the Ammonites: A Specimen of Levantine Religion from the Iron Age II (ca. 1000–500 BCE) z 2019 roku, dostępnej również tutaj oraz nieocenionej pracy E. Lipińskiego Studia z dziejów i kultury starożytnego Bliskiego Wschodu, Kraków 2013.

Bóg-Król.

Za naczelne bóstwo Ammonitów uznawany jest Milkom. Imię tego boga, zapisywane w postaci mlkm, naturalne upodabnia się do słowa „król”, mlk, oddawanego w językach tego pnia jako melek, malik, molech, a nawet niesławny moloch. Najstarsza znana inskrypcja wspominająca to boskie imię to Inskrypcja z Cytadeli Ammanu, datowana na około 800 rok p.n.e. Wymienia ona imię Milkoma jako adresata budowy bram (precinct entrances), a zapewne w ogóle jakiejś konstrukcji – może całej twierdzy? Dalsza część inskrypcji grozi śmiercią wszystkim, którzy jej zagrożą (czyli wrogom Ammonu) i życzy pokoju Ammonitom albo ich królowi. Była to normalna praktyka, w której inskrypcje na budowlach fundowanych przez monarchów – pałacach albo konstrukcjach obronnych – błogosławiły im w imieniu bogów 1Tyson, The Religion of the Ammonites…, s. 3-4 .

Mamy również świadectwa onomastyczne: dwukrotnie spotykamy imię Milkoma jako część osobistego imienia. W pierwszym wypadku mowa o pieczęci z Tall al-Umayri ok. 600 r. p.n.e., zawierającej określenie „[Należąca do] Milkom’ora, sługi Baalyašu”. Imię Milkom’or oznacza „Milkom jest światłem”; odpowiada on znanemu anielskiemu imieniu z żydowskiej sfery religijnej Uriel, „bóg jest światłem”. Drugie imię pojawia się na ostrakonie z Tall al-Mazar z V wieku p.n.e. i brzmi Milkomyat, „Niech Milkom przyjdzie”. Zwróćmy uwagę na małą liczbę takich imion: będzie to miało znaczenie za chwilę.

Od strony izraelskiej.

O tym, że Milkom był głównym bogiem Ammonu wspominają księgi biblijne. Istnieją cztery niebudzące wątpliwości miejsca potwierdzające te fakt. Widzieliśmy je już przy okazji Kemosza:

1 Król 11, 5 Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. (…) 7 Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. (…) 33 A to dlatego, że Mnie opuścił i oddawał pokłon Asztarcie, bogini sydońskiej, Kemoszowi, bogu moabskiemu i Milkomowi, bogu Ammonitów…

2 Król 23, 13 Nadto król splugawił wyżyny (…) które Salomon, król izraelski, zbudował dla Asztarty – ohydy Sydończyków, dla Kemosza – ohydy Moabitów, i dla Milkoma – obrzydliwości Ammonitów.

W innych tekstach biblijnych znajdziemy miejsca wątpliwe – a przynajmniej były one wątpliwe dla różnych tłumaczy i redaktorów Biblii. Zamieszanie wynika z samego imienia Milkoma – mlkm może być odczytany zarówno jako bóg, jak i jako „ich król”. Problemy pojawiały się już podczas tłumaczeń na grekę: w licznych miejscach można było rozumieć werset jako traktujący o bóstwie, jak i jak o ziemskim monarsze Ammonitów. Ograniczę się tu tylko do trzech takich sytuacji.
W 2 Samuela 12 armia króla Dawida zdobywa Rabba, stolicę Ammonu, a następnie:

30 Z głowy Milkoma zdjął koronę, która ważyła talent złota. Miała ona drogocenny kamień, który posłużył za ozdobę głowy Dawida. Zabrał też z miasta niezliczoną ilość łupów.

Biblia Tysiąclecia, jak widać, tłumaczy kluczowy wyraz mlkm jako imię bóstwa. Wersja masorecka tekstu ma jednak formę malkam, czyli „ich króla”. Greckie tłumaczenie tego fragmentu jest jeszcze ciekawsze, przybiera bowiem formę melchol tu basileos auton, 2 καὶ ἔλαβεν τὸν στέφανον Μελχολ τοῦ βασιλέως αὐτῶν ἀπὸ τῆς κεφαλῆς αὐτοῦ , czyli przekazuje lekcję: „Melchola, ich króla” – jakby starało się zachować zarówno ideę, że mlkm to imię własne, jak i koncepcję, że oznacza ono królewską rangę. Duplikuje w ten sposób mlkm zarówno do postaci imienia, jak i tytułu. Inne manuskrypty powtarzają też często lekcję masorecką.

Korona, którą miał dźwigać Dawid, miała ważyć talent złota, czyli mniej więcej 34 kilogramy. Tego rozmiaru ornament znacznie bardziej pasuje do kamiennej figury bóstwa niż do realnej korony ludzkiego monarchy. Tego rodzaju profanacje boskich atrybutów po udanym podboju nie były niczym niezwykłym. Niemniej niepewność pozostaje. Osobiście wolę widzieć w tym miejscu ammonickiego boga; każdy musi sam zdecydować, jaka interpretacja mu bardziej odpowiada.

Podobnie w Jeremiasza 49 prorok wypowiada się przeciwko Ammonitom w słowach:

Jer 48, 1 O Ammonitach. To mówi Pan: Czy nie ma Izrael synów, czy nie ma spadkobierców? Dlaczego więc Milkom odziedziczył Gada, a jego naród mieszka w ich miastach? (…) 3b Milkom bowiem musi iść na wygnanie wraz ze swymi kapłanami i przywódcami.

Tutaj również tekst masorecki czyta „ich król”. Jednak tekst ten jest też dokładną paralelą z przekleństwem Moabu z Jeremiasza 48, gdzie również prorok przepowiada:

Jer 48, 7 Kemosz pójdzie na wygnanie wraz ze swymi kapłanami i przywódcami.

Naturalnie więc i w Jer 48 3b musi być mowa o Milkomie-bogu, i tym samym sensowne jest, że i w Jer 48,1 mowa jest o tym samym: bóg zastępuje tu jako metonimia swojego ludu, który zajął część terytorium Izraela (albo to, do którego Izrael miał polityczne roszczenia). Widzimy tu, że tekst masorecki starał się za wszelką cenę konsekwentnie usuwać wzmianki o tym bogu i zastępować je bardziej „przyziemną wersją”. Dlaczego to Żydzi robili – to już temat na dużo dłuższy i bardziej kontrowersyjny artykuł.
W końcu Sofoniasza 1 wspomina następujące ostrzeżenie:

Sof 1,5 [Wytępię] także tych, którzy na dachach oddają pokłon wojsku niebieskiemu, i tych, którzy oddają pokłon, przysięgając na Pana i przysięgając na Milkoma, 6 i tych, którzy się odwracają od Pana…

Masora ponownie traktuje mlkm jako „ich króla”, i podobnie robi część manuskryptów greckich. Syryjska i łacińska Wulgata, w oparciu o inne lekcje greckie zachowują formę melchom. Kwestią decydującą jest tu fakt sprawowania niewłaściwego kultu: ostrzegani Żydzi czczą gwiazdy („wojsko niebieskie”). Hebrajska Biblia zawsze akt składania przysiąg odnosi do postaci boskich, nie do ludzkich królów. Innymi słowy: przysięga się na bogów, więc i mlkm w tym miejscu musi być bogiem: Milkomem.

Król czy El?

Z powyższych fragmentów widzimy, że księgi biblijne konsekwentnie przypisują Milkomowi naczelne miejsce w religii Ammonu. Stoi to jednak w rażącym kontraście wobec braku innych pisanych świadectw dotyczących tego bóstwa. Jak pisałem wyżej, znamy tylko dwa imiona poświęcone Milkomowi. Inskrypcja z cytadeli i treści na pieczęciach wyznaczają czasowe granice używania tego imienia na czasy od IX-VIII aż do V wieku p.n.e. – mniej więcej tych czasów sięga też pamięć izraelska. Jednak zaskakujące jest, że Milkom nie pojawia się nigdzie indziej, a zachowanych świadectw jest skrajnie mało. Reszta ammonickiej onomastyki skupia się bowiem na zupełnie innym naczelnym bogu: na sławnym kananejskim Elu.

To El występuje w wielu ammonickich imionach jako element teoforyczny. Patrząc na listę tamtejszych królów z łatwością zauważymy u nich element „el” w imionach Peduel, Barakel, Hessalel. Ani jeden z królów nie nosi imienia od Milkoma. To niebywałe i zastanawiające. Dla porównania, królowie Moabu nosili wielokrotnie imię Kemosza: ojciec Meszy Kamoszjat, wnuk Meszy: Kemosznadab, za czasów asyryjskich Kamaszalta… Po stronie Ammonu coś jest wyraźnie nie w porządku.

Ten stan prowokuje badaczy do sugerowania różnych rozwiązań. Starożytny i ważny bóg El będący kosmicznym patriarchą nie dziwi jako patron królów: dziwi jednak milczenie wobec boga, który najwyraźniej był czczony (na co wskazują imiona i inskrypcja) i uważany za pana naczelnego (o czym świadczy Biblia). Proponowanych rozwiązań jest kilka, ograniczę się do trzech najważniejszych 3Tyson, The Religion of the Ammonites…, s. 6-7

  1. El i Milkom to dwaj oddzielni bogowie. Czczeni byli równolegle, przy czym królowie woleli odwoływać się do patronatu starszego i czcigodniejszego Ela. Takie rozwiązanie jest jednak niezadowalające. Mogłoby działać, gdybyśmy zaakceptowali takie rozwiązanie: Milkom nie był naczelnym bogiem królów ammonickich; był nim El. Ale Izrael również czcił Ela, więc autorzy biblijni nie mogli krytykować Ammon za kult własnego bóstwa. Krytykowali go więc za kult Milkoma, i tym sposobem w naszej narracji Milkom stawał się naczelnym bogiem Ammonu.
  2. Milkom i El byli oddzielnymi bogami, ale z czasem ulegli identyfikacji. Podobnie jak Jahwe, przybysz z południa, został z czasem zidentyfikowany z pierwotnym kananejskim Elem na terenach Izraela. Tym samym napięcie między nimi słabnie, aby zaniknąć zupełnie: obaj bogowie stają się w końcu jednym. Tutaj jednak brakuje nam jakimś pisanych czy onomastycznych śladów takiego procesu: śladów, które dzięki źródłom obserwujemy w Izraelu. Tutaj ich nie ma, więc hipoteza jest słabo dowodliwa.
  3. Najczęściej przyjmowane rozwiązanie jest takie, że Milkom jest tytułem, epitetem albo sposobem mówienia o Elu: prawdziwym bogu Ammonitów. Bazuje ona na znaczeniu imienia Milkom, które faktycznie byłoby oddawane jako „król”: byłby on zatem królewskim obliczem Ela; Elem w jego aspekcie monarchy.

Byłaby to więc sytuacja podobna do tytulatury Jahwe, dokładnie tytułu Sabaot. Używany był on pierwotnie wyłącznie na określenie konkretnego aspektu izraelskiego boga: bóstwa-patrona góry Synaj i tym samym Jerozolimy. Jahwe Zastępów to Jahwe w swoim aspekcie przywódcy gwiazd-aniołów, „zastępów niebieskich”, czyli patrona nieba. Określenie „Milkom” byłoby podobnym narzędziem mówienia o ammonickim Elu.

Baal.

Imię tego popularnego boga (czy, jak przekonuję: kategorii bogów) pojawia się w Ammonie, ale rzadko. Jedynie trzy inskrypcje potwierdzają jakąś obecność Baala. Pierwszą jest inskrypcja z Ammonickiego Teatru, raczej słabo zachowana, zawiera imię „Baal” i prawdopodobnie zwrot „zbuduję”: jest to zapewne element królewskiej dedykacji budowli.
Druga, wspomniana wyżej, mówi o znanym nam już Milkom’orze, słudze Baalyaša. Ten drugi to zapewne ammonicki król Baalis, panujący circa 580 r. p.n.e. Jego imię oznacza „Baal ocalił” albo „Baal zbawia”. Nadanie tego imienia oznaczało, że ktoś, zapewne ojciec, uznał Baala (w którejś z jego form) za na tyle znaczącego, aby uhonorować go w imieniu swojego syna.
Trzecie wspomnienie tego imienia pochodzi z pieczęci datowanej na VI albo wczesny V wiek p.n.e. Zawarte na niej imię Baala jest wyraźne, ale inne litery już nie, przez co trudno określić kontekst tego napisu. Widać zatem z tego materiału, że Ammonici znali tę boską postać, niekiedy ją przywoływali, ale jej kult nie był, o ile wiemy, znaczący ani rozpowszechniony. Tutaj Baal ewidentnie pozostawał w cieniu.

Księżyc, lokalny i z daleka.

Kult księżyca zawsze pełnił ważną rolę w starożytnym Bliskim Wschodzie. Zwłaszcza był istotny jako miara czasu, a przez to wyznacznik kalendarza; decydował o przeznaczeniu i był panem nocnego nieba. Zwłaszcza w Mezopotamii cieszył się ogromną czcią jako sumeryjski Nanna i aramejski Sin (lub Suen), a jego najsławniejsze świątynie stały w Ur i Harranie. Na zachodzie czczony był pod imieniem yrh, tłumaczonym jako Jarih, Jarik czy Yarah. Był obecny, choć nie aż tak znaczący jak inni, bardziej dynamiczni bogowie regionu.

Na terenie Ammonu znaleziono dwie inskrypcje poświadczające kultowe znaczenie boga Księżyca. Pierwszą jest statuetka Jarih’ezera, znaleziona w pobliżu Cytadeli Ammonu. Datowana jest na około VIII-VII wiek p.n.e. Na podstawie statuetki znaleziono lekko zatartą inskrypcję „Posąg Jarih’ezera, syna Zakkura, syna Sanipa”. Wspomniany na niej Sanip to prawdopodobnie „Šanipu z domu Ammona”, wymieniony jako jeden z królów, którzy złożyli daninę asyryjskiemu królowi Tiglat-pilesarowi III w 734 roku p.n.e. Sam Jarih’ezer jednak nie był już królem. Jego imię natomiast oznacza „Jarih jest pomocą”. Świadczy to, że przynajmniej część ammonickiej elity otaczała kultem tego boga.
Drugą inskrypcją jest kiepsko zachowany ostrakon z Tall al-Mazar, na którym można odczytać jedynie krótką formułę lyrh, „dla Jariha”. Niestety, zły stan uniemożliwia poznanie szczegółów tej ofiary.

Poza pismem jednak spotykamy na terenie Ammonu bardzo bogatą ikonografię 4zob. Tyson, The Religion of the Ammonites…, s. 9-14 odnoszącą się do czci Księżyca. Są to wizualne przedstawienia księżycowego sierpa oraz stylizowany „sztandar Sina z Harranu”, otoczonych przez ludzi (składających mu cześć) albo rośliny (drzewa). Znaleźć je można na licznych pieczęciach wielu rodzajów. Również popularne były wyobrażenia zwierząt zawierających symbolikę lunarną. Znaleźć można też przedstawienia, popularne w Asyrii i północnej Syrii, błogosławiącego bóstwa wraz z księżycowym sierpem. Często spotykane były też w zestawach z atrybutami innych babilońskich bogów: z lampą boga Nusku, rydlem Marduka, stylusem Nabu.

Mnogość tych przedstawień jest świadectwem istotnej roli, jaką pełniło bóstwo Księżyca w społeczeństwie Ammonitów. Wiele z tych ikonografii, czy można powiedzieć: prawie wszystkie, wykazuje wyraźne wpływy mezopotamskie. Oznacza to też pewien stopień religijnej penetracji ze strony kultury asyryjskiej czy babilońskiej. Problem też jest następujący: czy wyznawcy czcili w ten sposób rodzinnego Jariha, czy raczej Sina z Harranu? Nam może się wydawać „co za różnica, bóg Księżyca to bóg Księżyca” (bo generalnie współcześni ludzie kiepsko rozumieją religię pogańską), ale wówczas wcale nie było to takie proste. Czy ci dwaj bogowie byli ze sobą identyfikowani? Czy ikonografia Sina była przenoszona na zachodniosemickiego Jariha? Nie sposób dziś odpowiedzieć na te pytania.

Inne zjawiska astralne.

W porównaniu z licznymi świadectwami ikonografii Księżyca, inne obiekty niebieskie są przedstawiane lub wspominane stosunkowo rzadko. Znaleźć można pieczęcie przedstawiające słoneczny dysk, czasem z dołączonym stylizowanym symbolem ankh. Ze źródeł pisanych jeden ostrakon z drugiej połowy VI wieku p.n.e. zawiera formułę šmš’l, która oznacza „Szamasz jest bogiem”. Było to rzecz jasna imię słonecznego bóstwa, wspólne dla Mezopotamii, jak i dla Syropalestyny.
Kult gwiazd, aczkolwiek spodziewamy się, że istniał – skoro był żywy zarówno w Izraelu, jak i u plemion arabskich – nie pozostawił większego śladu w Ammonie. Istnieją ślady ikonograficzne ze stylizowanymi gwiazdami (w tym popularne Plejady albo, dwukrotnie, ośmiokątna gwiazda Ištar), ale niczego konkretnego o ich kulcie nie możemy powiedzieć.

Inne bóstwa, sąsiedzkie i z importu.

W końcu też należy wspomnieć o innych bogach, których imiona można było odnaleźć na terenach Ammonu. Czy powinniśmy dumnie ogłaszać, że wobec tego „należały do panteonu”? Raczej nie. Większość z nich wymieniona została raz jeden, możliwe że wyłącznie na skutek pojedynczego, osobistego aktu pobożności jednego człowieka lub domu, albo w jednym odnalezionym imieniu teoforycznym. Większość z nich to bogowie „importowani” – być może sprowadzeni przez kupców, urzędników obcego mocarstwa albo zwykłych „imigrantów”, którzy osiedlili się w Ammonie w nieznanych nam okolicznościach.

Spośród lokalnych bogów można wyróżnić następujące imiona: Adon (por. hebrajski Adonai), syryjska bogini wojny i przemocy ʿAnat, bóstwo opiekuńcze Gad oraz Ilon, możliwe że wariant imienia El.
Importowane bóstwa to, po sąsiedzku, izraelski Jahu oraz edomicki Qos, z dalszych stron natomiast zachowały się wspomnienia o mezopotamskiej bogini Nanai oraz perskim bogu Baga (czyli tego indoeuropejskiego bóstwa, od którego imienia my nazywamy Boga Bogiem). Ten ostatni przypadek to akurat ostrakon z imieniem urzędnika Baga-upama, więc w żadnym wypadku nie dowodzi lokalnego kultu tego perskiego bóstwa.

Znaleźć można również ikonograficzne, ale już niepodpisane przedstawienia, które można zidentyfikować jako egipskiego opiekuńczego boga-karła Besa oraz mezopotamską boginię-lekarkę Gulę. Ponownie warto przestrzec przed opisywaniem ich jako „bogów ammonickich” czy członków jakiegoś „panteonu”: nie możemy nic powiedzieć na temat ewentualnych interakcji między tymi boskimi postaciami w wyobraźni ich wyznawców.

Komunikacja z bogami.

W tym miejscu chcę powrócić do kwestii najobszerniejszej inskrypcji religijnej, jaką posiadamy z obszaru Ammonu. Napisana została na ścianie budowli, czarnym i czerwonym atramentem, w miejscowości Deir ‘Alla. Było to już pewne pogranicze Ammonu, więc należy je raczej traktować jako informację na temat ogólnego klimatu religijnego tego regionu, a nie jako świadectwo jedynie ammonickiej religii.

Pełna nazwa dokumentu brzmi Przestrogi Księgi Balaama, syna Beora, człowieka, który widzi bogów. Datowany jest na ok. 800 r. p.n.e. Jest to znana postać: znaleźć ją można w Biblii, kiedy w Księdze Liczb pojawia się jako jednocześnie wyznawca i prawdziwy prorok Boga, jak i przeciwnik Izraela. Sam ten fakt sprawia, że musimy uznać sławę owego Balaama jako popularnego palestyńskiego wizjonera, którego autorytet uznaje sama Biblia (nawet jeśli przy tym bezlitośnie go poniża). Lokalizacja również się zgadza przynajmniej z częścią manuskryptów biblijnych. Lipiński pisze następująco:

W wersji samarytańskiej Pięcioksięgu czytamy, że Balaam mieszkał „nad rzeką (Jordanem) w kraju synów Ammona” (Lb 22,5), co dobrze pasuje do Deir ‘Alla leżącego na granicy ammonickiej. Nazwa Ammon figuruje także w niektórych manuskryptach masoreckich, w Peszitta (…) w Wulgacie, łacińskim tłumaczeniu Hieronima z hebrajskiego. Jednakże w tradycyjnym tekście hebrajskim ‘ammon zastąpiono przypadkowo lub rozmyślnie przez ‘ammaw, a więc „w kraju synów swego ludu”, a nie „synów Ammona”. Tę poprawkę przyjęła grecka Septuaginta. Jest wszakże mało prawdopodobne, aby końcowe n w słowie ‘mwn zagubiło się przypadkiem. Chodzi raczej o umyślną poprawkę, motywowaną może przekonaniem, że Balaam nie mógł być Ammonitą. 5Lipiński, Studia…, s. 378

Następnie Lipiński rozprawia się z interpretowaniem słowa petora występującego w Lb 22,5, jako nazwy miejsca, zamiast tego podaje argumenty za rozumieniem go jako aramejskie patora, czyli „tłumacz” – „wyjaśniacz snów”. Proponuje więc, aby ostatecznie Lb 22,5, które w Biblii Tysiąclecia tłumaczone jest tradycyjnie jako:

…Balaama, syna Beora, do Petor nad Rzeką w kraju Ammawitów…

rozumieć jako:

Balaam, syn Beora, jasnowidz, który mieszkał w pobliżu rzeki, w kraju synów Ammona.

Przechodząc do samej przepowiedni wielkiego proroka, zawiera ona opis nadciągającej tragedii, którą poznaje on w wizji zesłanej przez bogów. Nazywani są oni, co ciekawe, szaddajin, tak jak bóg Abrahama przedstawił mu się jako el szaddaj, czyli „bóg potężny” czy też idąc za tradycją Hieronima, „wszechmocny”. Przedstawiam poniżej tłumaczenie Lipińskiego:

Oto bogowie przybyli do niego [Balaama] nocą i objawili mu wyrocznię boga Ela. I powiedzieli Ba[la]amowi, synowi Beora: „Jego poręczyciel zbliżył się by przygwoździć, ogień zbliżył się do jego chaty”. Balaam wstał następnego dnia: ręka mu zwisła, prawica o[padła i ciągle poś]cił w swej komnacie. Nie był w stanie uspokoić się i płakał ciągle. A jego ludzie weszli do niego i [rzekli] do Balaama, syna Beora: „Dlaczego pościsz i dlaczego płaczesz?”. I powiedział im: „Usiądźcie, pokażę wam, co szaddajin postanowili, chodźcie, zobaczcie dzieła bogów!”.
Bogowie zebrali się i szaddajin zeszli się na zgromadzenie. I powiedzieli do Sza[masza]: „Rozbij rygle niebios! W twoim łonie niech będą ciemności i niech nie będzie światła, niech będzie postrach, a nie twoja ponęta! Sprowadź strach pośród ciemności i nie błyszcz nigdy więcej! Bowiem jaskółka drwi z orła, pisklęta sępów – ze strusia, bocian – z małych sokołów, sowa – z piskląt czapli, turkawka przegania gołębia i wróbel […]
6Lipiński, Studia…, s. 379

Alternatywne tłumaczenie niektórych fragmentów nieco zmienia i rozjaśnia co dziwniejsze części tekstu. Tłumaczę tu z angielskiego na podstawie tej publikacji. Na przykład kiedy bogowie przychodzę do Balaama nocą, mówią, zamiast zagadkowego „poręczyciela” czy „ognia”, bardziej konstruktywne, choć tajemnicze słowa:

Tak się wydarzy, i nikt nie ocaleje. Nikt nie widział [tego], o czym ty usłyszałeś!

W innej wersji tłumaczenia również bóstwo, do którego zwracają się szaddajin to nie słoneczny Szamasz, ale syryjska bogini Szagar.

Przepowiednia ta przewiduje kosmiczną katastrofę: Słońce ma przestać świecić, ponieważ nastąpił chaos na ziemi. To odwrócenie właściwego porządku symbolizują ptaki, które zachowują się przeciwnie niż w normalnym biegu natury. Może dotyczyć to jakiegoś społecznego niepokoju, podczas którego niższe warstwy buntowały się przeciwko wyższym (słabsze ptaki „nie lękały się” silniejszych i groźniejszych). Wówczas proroctwo byłoby ostrzeżeniem przed naruszaniem społecznych norm.
Jednocześnie można też ten tekst tłumaczyć odwrotnie: zamiast „…bowiem jaskółka…” można tekst przetłumaczyć jako „…i będzie tak, że jaskółka…”. Zatem dopiero działanie bogów, którzy zamkną dostęp do światła, sprawi zaburzenie porządku w kosmosie.

Istnieją różne wersje przekładu kontynuujące Przestrogi, niestety, dalszy tekst jest bardzo fragmentaryczny. Tłumaczenie z Liviusa sugeruje, że prorok następnie wykonuje pewne działania, aby uratować krainę przed katastrofą, i udaje mu się to. Dla naszych potrzeb wystarczy tyle, co przedstawiono powyżej.

Widzimy więc w proroctwie Balaama, że i tu naczelnym z bogów jest El, który wypowiada swoją wolę, aby cały świat zasnuć ciemnością i przywrócić go do stanu chaosu. Znajduje to oczywiście paralele, choćby w sumeryjskim micie o Enlilu, który podejmuje decyzję, aby sprowadzić na świat potop. Misję ma wykonać inne bóstwo (Szamasz albo Szagar). Pomniejsi, nienazwani bogowie informują o tym facie wizjonera, który na wieść o katastrofie smuci się i pości. Przekazuje ostrzeżenie innym ludziom. Możemy się spodziewać, że w dalszej części fabuły Balaam skutecznie zapobiegł złemu losowi. Widzimy tu zatem kananejskiego proroka w działaniu.

Przyszłość.

Po najeździe babilońskim nie napotykamy już śladów Milkoma. Bóg El również zamiera, jak w całym Lewancie, skutecznie wchłonięty przez bogów typu Baala – chociaż ludzkie imiona nadal chętnie go wymieniają. Gdzie indziej synteza obu bogów przybrała formę Baal Szamem, „pana niebios”, albo innych bogów nowej epoki. Bogowie babilońscy zapewne mieli się dobrze, ponieważ ich kulty ciągle kwitły, nawet pod panowaniem perskim. Widzieliśmy, że imiona bóstw ze wschodu: Sin, Nanaja, perski Baga, czy też symbole mezopotamskich Nusku, Nabu czy Marduka pojawiają się na terenach Ammonu.

Podbój grecki wywarł podobny wpływ na tutejszą kulturę co w Moabie i innych miejscach Lewantu. Niewielu bogów uchowało się przed interpretatio graeca (choć byli tacy, którym się to udało, i potem jeszcze triumfowali po wiekach). W Rabbat Ammon znajdujemy grecką inskrypcję wymieniającą pewnego Maftana, członka kultu Heraklesa w randze „wskrzesiciela”. Maftan to imię ammonickie. Również lokalne monety z II wieku n.e. z dawnej stolicy Ammonu ukazują Heraklesa na wzór tyryjski, albo inne monety z pobliskiej Filadelfii wspominają „rydwan Heraklesa”. Nietrudno dojść do wniosku, że boski Król został tu utożsamiony z greckim bogiem-herosem. 7Lipiński, Studia…, s. 387

Co ciekawe, dopiero z tej epoki rejestrujemy obecność bogini: na monetach pojawia się Atena, lokalnie chętnie utożsamiana z arabską Allat (wiemy o tym choćby z Palmyry). Jest to więc również postać napływowa, obca. Jak się przekonaliśmy, wcześniej w Ammonie zwyczajnie brakowało żeńskiego bóstwa. Nie znajdujemy żadnego takiego wyobrażenia, chyba że mowa o ewidentnie importowanych boginiach jak Nanaja czy Gula. Tutejszy El wydaje się pozbawiony oficjalnej małżonki – a przynajmniej żadne zachowanie źródło o niej nie mówi.

I tu otwiera się mały, ale ciekawy wątek: czy w ogóle państwowa religia Moabu, Ammonu czy Izraela kiedykolwiek uznawała kult bogiń? Nie mówię tu o lokalnych epifaniach, które faktycznie mogły mieć miejsce, ale o oficjalnym królewskim kulcie? Nie słyszymy ani nie mamy danych o żadnej partnerce Kemosza ani Milkoma. Problem „żony Jahwe”, czyli „królowej niebios”, to temat na niejedną grubą książkę. Może te małe, pustynne plemiona nie potrzebowały w swojej królewskiej ideologii bogiń? Owszem, takie postacie były znane i potrzebne w ideologiach wielkich, starych nacji: Egiptu, Babilonu, Jamchadu, Ugarit, u Hetytów etc. Ale u tych młodych szczepów ich zwyczajnie nie obserwujemy. To ciekawe zjawisko i wymaga dalszego badania.

Zapraszam też do kolejnego artykułu tego cyklu, traktującego o bóstwach Filistynów.

Przypisy   [ + ]

1.Tyson, The Religion of the Ammonites…, s. 3-4
2. καὶ ἔλαβεν τὸν στέφανον Μελχολ τοῦ βασιλέως αὐτῶν ἀπὸ τῆς κεφαλῆς αὐτοῦ
3.Tyson, The Religion of the Ammonites…, s. 6-7
4.zob. Tyson, The Religion of the Ammonites…, s. 9-14
5.Lipiński, Studia…, s. 378
6.Lipiński, Studia…, s. 379
7.Lipiński, Studia…, s. 387

Facebook

Najczęściej czytane artykuły

Baner kursu

Polecane artykuły…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się swoją opinią lub zadaj pytanie poniżej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *