Brat Jahwe ze Wschodu: Kemosz, bóg Moabu. Mitologia kananejska. cz.1

utworzone przez | Sie 22, 2020 | Artykuły | 0 komentarzy

Rozpoczynam cykl artykułów o mitologii Kanaanu nie od najpopularniejszego jej aspektu, czyli tekstów religijnych z Ugarit, ale od boskiego sąsiada Jahwe, patrona Moabitów i jednego z najczęściej wspominanych bogów Starego Testamentu. Czemu? Jahwe i Kemosz są jakby dwoma braćmijakby, podkreślam, aby nikt nie uznał przypadkiem, że ktokolwiek kiedykolwiek rzeczywiście ich za braci uważał 1Jest to porównanie zaproponowane przez C. Cornell, What happened to Kemosh?, z której to pracy korzystam poniżej wielokrotnie, i którą również polecam.. Tak nie było. Niemniej obaj wyznawani byli w podobnych warunkach, przez dwa niewielkie sąsiadujące ludy starożytnego Kanaanu. Obaj byli opiekunami swoich odpowiednich plemion, patronami ich królów. Mieli podobne temperamenty, sfery boskich zadań, oczekiwania od wyznawców, charaktery. Ich historia była niezwykle zbliżona – aż do pewnego kluczowego momentu, w którym ich drogi rozwojowe rozeszły się. Teraz Jahwe „żyje” nadal – w całkiem przepoczwarzonej formie – podczas gdy Kemosz trafił na cmentarzysko bogów, z którego mogą próbować go uratować ewentualnie jacyś neopoganie.

Podstawy wiedzy.

Dysponujemy czterema głównymi źródłami wiedzy na temat tego boga. Pierwszym jest stela moabickiego króla Meszy, niezwykle ważny tekst, bo pisany z perspektywy samych Moabitów. Na steli król Mesza oznajmia, jakich wielkich czynów dokonał z polecenia i w imię swojego patrona na wojnie przeciwko Izraelowi. Drugim jest Biblia – źródło pisane przez wrogów Moabu, więc tym bardziej wymagające ostrożności, a jednak, gdy już pominie się wzgardliwe nastawienie jej autorów, dostarcza nam i potwierdza ważne informacje. Trzecim są inne znaleziska archeologiczne: reliefy, pieczęcie, inskrypcje, uzupełniające naszą wiedzę o pewne szczegóły. Czwartym – elementy teoforyczne, czyli imiona ludzi i nazwy miejsc, wraz z ich dalszą historią; niezmiernie ważne dla przedstawienia ciągłości kultu Kemosza w czasach, gdy jego imię przestało się pojawiać w innych źródłach.

Patron swego ludu.

Kemosz był patronem Moabitów, sąsiadów Izraela mieszkających na terenach dzisiejszej Jordanii, po drugiej stronie Morza Martwego. Możemy powiedzieć, że pełnił identyczną funkcję w stosunku do ludu i królów Moabu, co Jahwe w stosunku do swoich. Uważany był za udzielnego władcę, od którego gniewu i łaski zależy powodzenie albo klęska plemienia, zwłaszcza w konfliktach zbrojnych. Widzimy to zwłaszcza na steli Meszy, do której zaraz przejdziemy. Aktualny stosunek Kemosza do jego ludzi był mierzony ilością zwycięstw i klęsk wojennych; jest to dokładnie ten sam sposób myślenia, jaki widzimy w Starym Testamencie już od ksiąg Jozuego i Sędziów: gdy bóg się gniewa, jego lud dostaje się pod obcas innego ludu. Ale po pewnym czasie bóg przestaje się gniewać, okazuje łaskę i pobudza wybawcę, i jego wyznawcy odnoszą triumf. Ten mechanizm dotyczył i Jahwe, i Kemosza (i zapewne wszystkich innych plemiennych bogów w okolicy) . Wyjaśniał, dlaczego w ciągłych plemiennych wojenkach jedno plemię zdobywało władzę nad drugim, a potem ją traciło. Złość bogów wyjaśniała porażki tak samo dobrze, jak ich łaska – zwycięstwa.

Ikonograficznym przedstawieniem Kemosza może być wyobrażenie ze steli z Szihan, pochodzącej z ok. VIII-IX wieku p.n.e. z terytorium moabickiego. Przedstawia ona „boga wojownika w hełmie i z włócznią” 2E. Lipiński, Studia z dziejów i kultury starożytnego Bliskiego Wschodu, 2013, s. 395, co odpowiada ogólnemu charakterowi plemiennego patrona.

Kemosz był więc bogiem-władcą, ale i bogiem-wojownikiem. Tutaj jego podobieństwo z Jahwe staje się wręcz identycznością: „bracia” są właściwie „bliźniakami”. Przytoczę niżej wybrane fragmenty steli Meszy, abyśmy mogli zobaczyć tę bliskość. Pełny tekst można znaleźć tu. Sam korzystam z tłumaczenia Lipińskiego:

Ja jestem Mesza, syn Kamosz[ja] ta, król Moabu, Dibonita […] Uczyniłem ten przybytek dla Kamosza w jego cytadeli, zbudowałem go jako zwycięzca, ponieważ on ocalił mnie przed wszystkimi królami i pozwolił mi cieszyć się na widok wszystkich moich wrogów. Omri był królem w Izraelu i uciskał Moab przez długi czas, ponieważ Kamosz gniewał się na swój kraj. Na tron wstąpił jego syn i powiedział „Ja będę uciskać Moab!”. Ale za moich dni przemówił Kamosz i ucieszyłem się na jego widok, i na widok jego domu: to Izrael został unicestwiony na zawsze (…)
…i król Izraela wybudował dla siebie Atarot, ale ja walczyłem przeciwko temu miastu, zdobyłem je i zabiłem całą ludność. Miasto stało się własnością Kamosza i Moabu. (…)
I Kamosz powiedział mi: „Idź, zdobądź na Izraelu Nebo!”. Poszedłem tam nocą i walczyłem przeciw niemu od świtu do południa, i zdobyłem je i zabiłem wszystkich: 7000 mężczyzn i chłopców, kobiet i dziewcząt, także ciężarnych, ponieważ poświęciłem ich ‘Asztar-Kamoszowi. Zabrałem stamtąd barany Jahwe i zaciągnąłem je przed Kamosza… 3Lipiński, op. cit., s. 392

Następnie Mesza szczegółowo wylicza swoje dzieła budowlane, cytadelę, mury, cysterny, odbudowę licznych miast. Później zaś:

…W sprawie Hawronen, gdzie był osiadł Dom [Da]wida […] Kamosz powiedział do mnie: „Zejdź i walcz przeciw Hawronen”. I zszedłem [i walczyłem z nim, zająłem je] i za moich dni [zamieszkał] tam Kamosz […]

To niezmiernie ważny tekst, pokazujący królewską ideologię władcy i jego wybraństwo w oczach bożych. Podobieństwa działań do tego, jak walczył Izrael, jest uderzające. Gdybyśmy zamienili imię bóstwa z Kemosza na Jahwe, ten sam fragment mógłby z powodzeniem być częścią księgi Jozuego albo księgi Sędziów. Występują tu te same motywy religijne, które znamy z Biblii. Lud dostaje się pod panowanie wrogów, bo „Kamosz gniewał się na swój kraj”. Ale boski gniew mija, i patron „przemawia” do króla, aby ocalił lud. To „przemówienie” jest ciekawe, bo zakłada łączność monarchy z bogiem. Mesza może mieć tu na myśli sen zesłany z nieba, albo pomyślną ceremonię wróżenia, albo słowa moabickiego proroka. Każdą z tych opcji: wieszczy sen, magiczną operację albo proroctwo odnajdujemy również w starożytnym Izraelu, w normalnym asortymencie królów.

Kolejnym elementem, dla nas poruszającym, jest masowy mord na pokonanej ludności. Mesza wręcz chełpi się tym, że zabił siedem tysięcy ludzi, w tym ciężarne kobiety. Formuła „poświęciłem ich ‘Asztar-Kamoszowi” jest tu kluczowa: pojmana ludność stała się cherem, darem ofiarnym dla boga. Dokładnie tak samo traktowali niektórych pokonanych Izraelici, mordując wszystko łącznie ze zwierzętami ku chwale swojego boga. Przypomnijmy też, że król Saul utracił łaskę Jahwe właśnie dlatego, że nie chciał wyrżnąć w pień wszystkiego, co się rusza w obłożonym klątwą mieście, nawet mimo tego, że faktycznie wymordował jego mieszkańców (1 Sam 15):

7 Saul pobił Amalekitów od Chawila w stronę Szur, leżącego naprzeciw Egiptu. 8 Pochwycił też żywcem Agaga, króla Amalekitów, i obłożył klątwą cały lud, [wytępiwszy go] ostrzem miecza. 9 Saul i lud ulitował się jednak nad Agagiem i nad dobytkiem trzody i bydła, nad zwierzętami dwurocznymi, nad odchowanymi barankami i nad wszystkim, co było lepszego, nie chciano tego wytępić przez klątwę, cały zaś dobytek, nie posiadający żadnej wartości poddał klątwie.

„Lepszy” od Saula był zaś Jozue, który nie miał takich skrupułów co król Izraela, i bez wątpliwości mordował wszystkich, którzy wpadli mu w ręce podczas „świętej wojny”:

Joz 6, 21 I na mocy klątwy przeznaczyli na [zabicie] ostrzem miecza wszystko, co było w mieście: mężczyzn i kobiety, młodzieńców i starców, woły, owce i osły.

Joz 8, 24 Gdy Izraelici pobili mieszkańców Aj na otwartym polu, na pastwisku, po którym ich ścigano, i gdy wszyscy oni aż do ostatniego polegli od miecza, cały Izrael zwrócił się przeciw Aj i poraził je ostrzem miecza. 25 Ogółem poległych tego dnia, mężczyzn i kobiet, było dwanaście tysięcy, czyli wszyscy mieszkańcy Aj. 26 Jozue zaś nie cofnął ręki, w której trzymał oszczep, dopóki nie zgładzono, na skutek obłożenia klątwą, wszystkich mieszkańców Aj.

O dziwo, wtedy akurat wolno było zachować przy życiu bydło. Cóż, bogowie nie zawsze są konsekwentni.

Joz 11, 10 W tym samym czasie Jozue cofnął się i zdobył Chasor, a króla jego zabił mieczem; Chasor było niegdyś stolicą wszystkich tych królestw. 11 Ostrzem miecza pobili wszystko co żywe, obłożywszy klątwą. Nie pozostawiono żadnej żywej duszy, a Chasor spalono.

Jak widać, była to normalna praktyka tamtejszych plemion podczas świętych wojen. Widzimy więc, że Mesza nie był tu inny niż Izraelici (na tyle, na ile późno zredagowana księga Jozuego zapamiętała tę tradycyjną taktykę), i faktycznie charakter Kemosza okazał się praktycznie taki sam jak charakter (ówczesnego) Jahwe. Był to samowładny pan, od którego dobrej lub złej woli zależał los ludności, i który chętnie przyjmował dar złożony z żyć tysięcy bezbronnych ludzi.

W oczach przeciwników.

Jak widzi Kemosza izraelska literatura? Imię Kemosza wspominane jest w Biblii osiem razy:

Lb 21, 29 Biada ci, Moabie! Zgubiony jesteś, o ludu Kemosza!

1 Król 11, 7 Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy (…)
33 A to dlatego, że Mnie opuścił i oddawał pokłon Asztarcie, bogini sydońskiej, Kemoszowi, bogu moabskiemu

2 Król 23, 13 Nadto król splugawił wyżyny (…) które Salomon, król izraelski, zbudował dla Asztarty – ohydy Sydończyków, dla Kemosza – ohydy Moabitów…

Jer 48, 7b Kemosz pójdzie na wygnanie wraz ze swymi kapłanami i przywódcami. (…)
13 I będzie się wstydzić Moab Kemosza, tak jak się dom Izraela wstydził Betel… (…)
46 Biada tobie, Moabie! Jesteś zgubiony, narodzie Kemosza

Nie są to bogate informacje, ale konsekwentnie lokalizują Kemosza jako naczelne bóstwo Moabu, tak jak Asztarte miała być patronką Sydonu, Milkom – Ammonu czy Melkart – Tyru. Rzecz jasna, większość biblijnych formuł ma za zadanie zohydzić boga Moabitów, jak tylko będzie to możliwe: jest więc nazywany šiqqus, czyli „ohydą”.

Raz jeden Biblia się myli i przypisuje Kemosza nie temu ludowi co trzeba. Chodzi tu o Sędziów 11,24, kiedy to Jefte prowadzi spór (i wojnę rzecz jasna) z Ammonitami. Mówi więc do bezimiennego króla Ammonitów:

Czyż nie posiadasz tego wszystkiego, co Kemosz, bóg twój, pozwolił ci posiąść? Tak samo i my posiadamy wszystko, co Jahwe, bóg nasz, pozwolił nam posiąść!

Jest to najprawdopodobniej pomyłka skryby, ponieważ bogiem Ammonu był Milkom, również wielokrotnie wspominany w Biblii. Rzecz jasna, aby „uratować” tekst od pomówienia o pomyłkę, wymyślano najróżniejsze rozwiązania: że to nie autor tekstu, ale sam Jefte pomylił się podczas swojej przemowy (najwyraźniej tekst był stenogramem!), albo że wtedy jeszcze Milkom nie był patronem Ammonu; albo że Ammon pozostawał wtedy pod jakimś nieznanym politycznym wypływem Moabu. Grunt, że każdy może sobie wybrać, jaka wymówka pasuje mu najbardziej.

Desygnacja Moabu jako „ludu Kemosza” (Lb 21, 29) wydaje się być autentyczna. Znaleziono bowiem dwie moabickie pieczęcie zawierające określenie Kemošʿm (Kemoszim), czyli „ci od Kemosza” 4P. Ray, Kemoš and Moabite Religion, Near East Archaeological Society Bulletin, 2003, s. 18.

Panteon moabicki.

Niestety, mało możemy powiedzieć o innych bóstwach Moabu. Sytuacja jest znowu podobna jak w Izraelu: spodziewamy się, że lud czcił rozmaite bóstwa, zwłaszcza jakieś lokalne epifanie albo „importy” z zewnątrz. Jednak same teksty skąpią nam o nich informacji, ponieważ zainteresowane są jedynie centralną rolą królewskiego mocodawcy, czyli samego Kemosza.

Liczb 25 sugeruje, że istniał w Moabie lokalny kult w Peor, który czcił niedookreślonego Baala (czyli Pana) z Peor. Historia biblijna jest oczywiście skupiona na złowrogiej działalności Moabitek, które używają swoich wdzięków, aby przywieść Izraelitów do grzechu. Określenie „baal” oznaczało generalnie kategorię bogów niż jednego konkretnego boga, i tak należy rozumieć również Baala z Peor. Skojarzenie z praktykami seksualnymi może sugerować jakiś rodzaj rytu płodnościowego, ale równie dobrze cała historia mogła zostać wyssana z palca w celu podkreślenia fundamentalnej odmienności Izraela od innych ludów, i służyła jako ostrzeżenie przed mieszaniem się z kobietami spoza własnego plemienia.

Pewne nazwy pozostawiają więc ślad istnienia innych bogów. Nazwa miejscowości Baal-Meon, powtórzona i na steli Meszy, i w Ez 25,9, znowu sugeruje związek z jakimś bóstwem typu „baala”. Nazwa góry Nebo sugeruje związek z babilońskim bogiem Nabu. Są to jednak zbyt słabe związki, aby móc mówić o członkach panteonu. Równie dobrze mogły to być stare nazwy z epoki Amorytów, z czasów sprzed osiedlenia się Moabitów na tych terenach, które zwyczajnie zostały w użyciu. Odrobinę lepsza jest sytuacja Horona, kananejskiego boga-uzdrowiciela: jego imię znaleziono na moabickiej pieczęci w postaci lʿbdhwrn, czyli „należący do sługi Hawrona”, oraz w miejscowości Horoniam pojawiającej się w Biblii i na steli Meszy. Może to świadczyć, że ten w sumie mało znaczący bóg (aczkolwiek znaczący jako uzdrowiciel) był faktycznie czczony w Moabie obok boga naczelnego.

Interesująca jest kwestia bóstwa wymienionego przez Meszę, o imieniu Asztar-Kamosz. Jest to boskie imię podwójne, a jego interpretacja nie jest łatwa. Po pierwsze: imiona podwójne (compound names) to u kananejskich bóstw niejedyna spotykana sytuacja. W krótkiej, bardzo starej już pracy West Semitic Deities with Compound Names G. Barton wymienił małą plejadę bóstw ze starożytnego Lewantu noszących takie złożone imiona: Jahwe-Elohim, Eszmun-Asztart, Askun-Adar etc. Nie jest ona długa, ale pokazuje pewną tendencję do budowaniach takich złożeń. Na tej liście znajduje się również i nasz Asztar-Kamosz.

Pierwsze nasze skojarzenie biegnie w stronę znanej powszechnie bogini Asztarte. Jednak już na samym początku trzeba zauważyć, że Mesza nie używa tego imienia. Przywołuje natomiast Asztara boga, nie boginię (odróżnia ich końcówka –t). Bóg Asztar faktycznie istniał, i był starym syryjskim bogiem planety Wenus, jednym z pomniejszych bohaterów ugaryckiego cyklu o Baalu, a nawet epickich mitów u Hetytów. Jego funkcje były różne w zależności od kontekstu. Sugeruje się nawet, że Asztar był bóstwem wcześniejszym i bardziej pierwotnym, zachodnim bogiem gwiazdy zarannej, ale już w epoce imperium Akkadu został utożsamiony z sumeryjską Inanną i tak stworzył mezopotamską Isztar, a na zachodzie – z kolei na wzór Isztar – znaną wszystkim (choć wyjątkowo niedookreśloną) Asztarte 5Relacja obu tych bogiń nie jest prosta. Wbrew powszechnym opiniom nie są one jedną i tą samą boginią: Isztar i Asztarte mają nieco inne atrybuty, inne konotacje i inne mity w swoich oddzielnych mitologiach. .

Aszar-Kemosz zatem może być zinterpretowany na kilka sposobów. Może być to świadectwo asymilacji Asztara (którego boskie życie powoli dobiegało już końca) do postaci Kemosza: patron Moabitów po prostu przejął imię i funkcje dawnego astralnego boga. Na pewno pomaga w tym fakt, że Asztar również był patronem królów i boskim wojownikiem. Taka wydaje się logika samego Meszy, który chwaląc swojego boga za kolejne zwycięstwa poświęca jeńców właśnie jemu, a nie jakiemuś innemu bogu, kompletnie niezwiązanemu z tymi wojnami. Jest to zatem sytuacja, w której używa wyjątkowo chwalebnego imienia/tytułu, aby podkreślić swoją pobożność.

Można nadal spotkać się z interpretacjami, jakoby Asztar-Kemosz było imieniem Asztarte, partnerki Kemosza. Nie jest to zbyt prawdopodobne: męska końcówka “Asztar” jest to bardzo wymowna. Jednak pokusa takiej interpretacji nadal istnieje. Struktura tego boskiego imienia byłby taka, jak w żydowskiej Elefantynie Anat-Jahu była imieniem Anat, partnerki Jahwe (te bóstwa występowały w parze: Jahu i Anat-Jahu, ewidentnie wykreślając możliwość, że Anat-Jahu była jedynie formą Jahu). Osobiście taka interpretacja mnie nie przekonuje.
Wydaje się jednak, że dopuszczano możliwość, że Kemosz miał partnerkę: moabicka Stela Baala z XII-XI wieku p.n.e. zawiera niemożliwy do odczytania tekst oraz relief z dwójką bogów, mężczyzny i kobiety. To rzecz jasna spekulacja, ale generalnie naczelni bogowie miewali partnerki, i jeśli owa Stela przedstawia rzeczywiście Kemosza, to bogini obok niego też musiała mieć imię. Albo… czy rzeczywiście?

I tutaj okazuje się podobieństwo z Izraelem – również i tamtejszy Jahwe miał partnerkę, dowiadujemy się o niej z licznych tekstów biblijnych, zwłaszcza Jeremiasza. Konsekwentnie jest jednak nazywana malkath ha-szamajim, „królowa niebios”, i nigdy nie pada jej imię. Jest to dziwne, skoro autorzy biblijni nie mają problemu z sydońską Asztarte, raczej mało znaczącym Adramelekiem ani nawet w lokalnym Nehusztanem, wężem-uzdrowicielem. Czy jest możliwe, że żona Jahwe zwyczajnie nie miała konkretnego imienia? Nie byłoby to takie dziwne: naczelna bogini Byblos mimo wielotysiącletniej historii nigdy nie zdobyła własnego imienia, i konsekwentnie nosiła miano Baalat Gebal, dosłownie „pani Byblos”, nawet gdy już Grecy identyfikowali ją z konkretnymi boginiami (Dione, Afrodytą, Hathor, Izydą). Toteż i ja nie spieszyłbym się z nazywaniem partnerki Jahwe, i tak samo z partnerką Kemosza: jeśli miały one indywidualne imiona (w co można wątpić), na zawsze pozostają one poza naszym zasięgiem.

Przeszłość.

Chociaż Kemosz jest znany jako patron malutkiego Moabu, jego przeszłość jest bardziej interesująca. Okazuje się, że był on również czczony przez inne ludy starożytnego Bliskiego Wschodu! I to nawet w trzecim tysiącleciu przed naszą erą! Przynajmniej wiele na to wskazuje 6zob. P. Ray, Kemoš and Moabite Religion, Near East Archaeological Society Bulletin 48, 2003, s. 17 i nast. .

W nieco zmienionej formie Kamisz (zapisywanym jako  ͩ Ka-mi-iš) pojawia się w starożytnej Ebli w północnej Syrii na liście bogów. Listy te były oficjalnymi aktami państwowymi, kodyfikującymi liczbę, imiona oraz znaczenie poszczególnych bogów objętych kultem. W Ebli Kamisz posiadał własną świątynię. Co więcej: jego imieniem nazywany był dwunasty miesiąc religijnego kalendarza tego miasta: itu nid-ba  ͩ ka-mi-iš, czyli „miesiąc uczty Kamisza”. Sugeruje to również konkretne święto ku jego czci. Jego imię pojawia się jako element teoforyczny w imieniu urzędnika Itikamisza („Kamisz jest ze mną”). Również wielkie i sławne miasto Karkemisz nazwane jest od tego bóstwa, i dosłownie oznacza „rynek Kamisza”.

O ile możemy założyć, że została zachowana jakaś ciągłość religijna między Eblą ok. 2300 p.n.e. a Moabem 1200 p.n.e., to Kemosz przeszedł faktycznie długą drogę. Nie powinno nam umknąć, że była to raczej historia zstępująca: lud Moabu, choć wytrwały i dzielny, był również mały i praktycznie nic nie znaczący. Gdzie indziej Kemosz został zapomniany.

Sytuacja jest tu podobna, co w przypadku boga Dagana 7zob. Lluis Feliu, The God Dagan in Bronze Age Syria, 2003. Było to znaczące bóstwo północnej Syrii i górnej Mezopotamii w epoce brązu, czczone zwłaszcza w wielkim i ważnym mieście Mari. Dagan był też jednym z patronów imperium Jamchadu oraz, co ciekawe dla dalszych części cyklu, był również ojcem najsłynniejszego z Baalów, czyli ugaryckiego Baala z Safon. Dagan był bogiem-królem, dawcą i stróżem praw, odpowiednikiem mezopotamskiego Enlila oraz syrokanaanejskiego Ela. Tymczasem jednak jego pozycja malała; musiał ustępować przed młodszymi, bardziej dynamicznymi bogami. Przerósł go El, którego zobaczymy w Ugarit na czele panteonu, podczas gdy Dagan wspominany jest wyłącznie w tytulaturze Baala, „syna Dagana”, a sam ani się nie pojawia, ani nie pełni jakiejkolwiek roli. W końcu ten bóg przepadł, zdałoby się na zawsze – poza Palestyną.

Wyznawcami Dagana stali się niespodziewanie Filistyni. Wiemy o tym z Biblii. I tam ten bóg pozostał, i znany był jeszcze w epoce hellenistycznej. Został przeinterpretowany na patrona zbóż i siewów („Zeur Arotrios”) albo też, w wydaniu swoich żydowskich antyfanów, na boga-rybę, tylko dlatego, że jego imię jakoś z rybą się Żydom kojarzyło.

Widzimy więc podobny los ważnego syryjskiego boga, który utracił dawną świetność i zachował się, jak skamielina, w kulcie małego plemienia gdzieś na obrzeżach cywilizacji. Taki był los Dagana, i najwyraźniej taki był też los Kemosza.

Przyszłość.

Moab został dużo łagodniej wchłonięty przez imperium nowobabilońskie niż Juda, zapewne w podobnym czasie. Obyło się bez wielkiej wojny i plemiennej tragedii. Z VI wieku p.n.e. dowiadujemy się o wyznawcach Kemosza z dwóch babilońskich dokumentów. Późniejszy z nich, z 505 roku p.n.e., wspomina pewnego Kamuš-ilu, co oznacza „Kemosz jest bogiem”. Wcześniejszy zaś pochodzi z roku 524, szóstego roku Kambizesa. Dotyczy on transakcji podjętej przez pewnego Kinabubalata, syna Kamuš-šar-usura. Istotne jest to drugie imię: oznacza ono „Kamosz strzeże króla”.

Oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, wiara w Kamosza przetrwała mimo babilońskiego podboju. Po drugie: nadanie takiego imienia dziecku w sytuacji, w której jest się podbitym przez obcych królów, jest aktem lojalności w stosunku do tych królów. I to raczej babilońskich, ponieważ ostatni król Moabu, Kamašhalta, panował całe sto lat wcześniej. Moabici najwyraźniej dopasowali się do babilońskiej okupacji i przyjęli, że to Kemosz dał Babilończykom władzę. Nie różni się to znowu od pozycji Żydów w tej kwestii: dla nich to również Jahwe wysłał Nabuchodonozora przeciwko Judzie, aby ją zdewastował i ukarał. Moabici musieli myśleć podobnie. A ponieważ Babilon wchłonął ich bez wielkiej tragedii, mieli do nowych panów dużo lepszy stosunek.

Co więcej: w aktach babilońskich dwukrotnie występuje również żydowskie imię o dokładnie tej samej strukturze: Yahu-šar-usur, które podobnie błogosławi króla okupantów!

Ostatnią inskrypcją z imieniem boga Moabu jest aramejska inskrypcja dedykowana „królowej Sarra” (trudno powiedzieć, czy człowiekowi, czy bogu). Pochodzi ona z IV wieku p.n.e., z czasów perskich, ale co ważniejsze, znaleziona została na terenie samego Moabu. Wystawcą tej inskrypcji jest „sługa Kemosza” – napisane nie jako teoforyczne imię, ale jako wyraz osobistej pobożności. Co ciekawe, jest to inskrypcja w języku aramejskim – czyli babilońskich najeźdźców – chociaż w owych czasach pełnił on już funkcję lingua franca, więc nie musi to świadczyć o niczym szczególnym. Tak czy inaczej, jest to ostatni moment w historii, w którym ktoś wzywa imiennie tego starożytnego boga.

Nie jest to wszakże koniec. Kemosz, podobnie jak wielu innych bogów tego regionu, po podboju Aleksandra przeszedł gruntowną interpretatio graeca. Odnalezione monety z II wieku n.e. pochodzące z Rabbathmoba, dawnej stolicy Moabu, przedstawiają wojownicze bóstwo, naturalnie wiążąc się z tradycyjną rolą Kemosza. Inne monety tego regionu z czasów Heliogabala (218-222 n.e.) noszą określenie „Areopolis” lub „Arsapolis”, dosłownie „miasto Aresa” (znanego boga wojny) lub „miasto Ara” (lokalnego boga Nabatejczyków). Ta pierwsza opcja wydaje się być bardziej przekonująca, ponieważ nabatejski Ar czczony był w postaci nieobrobionego kamienia betyla i nie ma powodów przypuszczać, że nagle miałby być przedstawiany według kanonów bóstwa wojny. Innymi słowy: w czasach greckich Kemosz uległ hellenizacji i został połączony z Aresem. Tutaj drogi obu braci rozchodzą się: izraelski Jahwe konsekwentnie utożsamiany był raczej z Zeusem, królem bogów.

Ta interpretatio graeca nie była niczym dziwnym, większość bóstw tego regionu przez to przeszła. Sydoński Eszmun stał się Asklepiosem; tyryjski Melkart i ammonicki Milkom – Heraklesem. Samarytański Jahwe miał zostać przemieniony na Zeusa Xeniosa, „Gościnnego”. Inne bóstwa arabskie również czekało utożsamienie z Aresem – Kemosz nie był więc wyjątkowy.

Aby poznać innych bogów Kanaanu, zapraszam do kolejnych wpisów z tego cyklu: o Milkomie i innych bóstwach Ammonu, oraz bogach Filistynów.

Przypisy   [ + ]

1.Jest to porównanie zaproponowane przez C. Cornell, What happened to Kemosh?, z której to pracy korzystam poniżej wielokrotnie, i którą również polecam.
2.E. Lipiński, Studia z dziejów i kultury starożytnego Bliskiego Wschodu, 2013, s. 395
3.Lipiński, op. cit., s. 392
4.P. Ray, Kemoš and Moabite Religion, Near East Archaeological Society Bulletin, 2003, s. 18
5.Relacja obu tych bogiń nie jest prosta. Wbrew powszechnym opiniom nie są one jedną i tą samą boginią: Isztar i Asztarte mają nieco inne atrybuty, inne konotacje i inne mity w swoich oddzielnych mitologiach.
6.zob. P. Ray, Kemoš and Moabite Religion, Near East Archaeological Society Bulletin 48, 2003, s. 17 i nast.
7.zob. Lluis Feliu, The God Dagan in Bronze Age Syria, 2003

Facebook

Najczęściej czytane artykuły

Baner kursu

Polecane artykuły…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się swoją opinią lub zadaj pytanie poniżej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *