site-logo

Porównanie Ewangelii, cz. 4 – apostołowie i kobiety.

14 kwietnia 2023
Dawid
Dawid
Skończyłem historię na Wydziale Historycznym UW ze specjalizacją historii Kościoła. Jestem oddanym fascynatem późnego antyku, poza chrześcijaństwem interesuję się też gnostycyzmem, neoplatonizmem i magią antyczną, jak również religiami Indii i mitologiami świata, od europejskich po polinezyjskie. Jestem też fanem twórczości H.P. Lovecrafta oraz komiksów DC.

Spis treści

W tej części cyklu porównującego zawartość czterech Ewangelii skupię się nie na konkretnym fragmencie czy epizodzie, jak to miało miejsce poprzednio przy śmierci, zmartwychwstaniu czy rodowodzie Nazarejczyka, lecz na bohaterach opowiadanych przez ewangelistów historii. Rzecz jasna, pomijając samego Głównego Bohatera. Innymi słowy: zobaczymy, jakimi ludźmi otaczał się Jezus, czy może raczej – o których ludziach i (pospekulujemy) z jakich powodów wspominali autorzy. Oraz – o których wspominać nie chcieli. To ostatnie być może będzie nawet ciekawsze.

Omawiane postacie podzielę na kilka grup. Niektóre z nich sami ewangeliści mają zwyczaj wymieniać zbiorczo, jako listy imion. Inne są rozrzucone w różnych miejscach tekstu. Takimi grupami będą: 1) apostołowie, 2) kobiety towarzyszące Jezusowi, 3) rodzina Jezusa, 4) inni uczniowie Jezusa, 5) pozostałe, nazwane z imienia postacie. W poniższym artykule zajmę się jedynie dwoma pierwszymi punktami.

Zgodnie ze zwyczajem z poprzednich części cyklu, porządkuję ewangelistów w kolejności Marek-Mateusz-Łukasz-Jan. Pomijam też kwestię wariantów tekstowych, np. pojawiającą się w niektórych miejscach zamianę imienia „Tadeusz” na „Lebeusz”. Z tymi szczegółami można zapoznać się gdzie indziej.

Apostołowie u synoptyków.

Wylistowanie członków kolegium Dwunastu jest u Marka, Mateusza i Łukasza bardzo wyraźnym wydarzeniem, poprzedzonym całonocną samotną modlitwą Jezusa, która miała Go do tego wyboru przygotować. Inaczej jest u Jana, który jak zawsze chodzi swoimi drogami i zrywa z tym zwyczajem. Mamy zatem:

Mk 3,16-19: Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Kananejczyka i Judasza Iskariotę…

Mt 10,2-4: A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Kananejczyk i Judasz Iskariota…

Łk 6,13-16: …wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę…

Struktura Dwunastu jest za każdym razem podobna. Zgadzają się prawie wszystkie imiona: jedenaście z nich pokrywa się u każdego z synoptyków. Co się natomiast nie zgadza?

Marek i Mateusz znają apostoła Tadeusza (w niektórych wariantach: Lebeusza); Łukasz jednak go pomija, zamiast niego wstawiając Judę, syna Jakuba. Stąd można się spotkać z tradycyjnym tłumaczeniem, że była to jedna i ta sama postać, nosząca imiona aramejskie i greckie: „Juda Tadeusz”. Czy tak było naprawdę, czy jednak były to dwie różne postacie i Łk zachował inną tradycję listy apostołów niż Mk-Mt? Tak czy inaczej, jest to zauważalna niezgodność. Autorzy obu wariantów musieli dysponować różnymi materiałami albo – mieć powód, aby akurat to imię zmienić. Czemu? Nie wiadomo.

Tylko Ewangelia Mateusza wspomina, że apostoł Mateusz był celnikiem. Mk 2,13-14 mówi natomiast o powołaniu na ucznia celnika Lewiego, syna Alfeusza, ale nie nazywa go Mateuszem; robi to zaś Mt 9,9, opisując identyczną scenę (choć nie mówi nic o jego ojcu). Wynika z tego, jakby Mt był bardziej konsekwentny: wprowadził postać, po czym mianował ją apostołem; Mk zaś wprowadził postać Lewiego, ale nie wspomniał o niej w dalszym ciągu narracji i zdaje się nie łączyć jej z apostołem Mateuszem. Gdybyśmy dysponowali jedynie tekstem Mk, nie wiedzielibyśmy nic o powiązaniu czy tożsamości obu tych osób.

Podobnie jak powyżej w wypadku Tadeusza i Judy, próba pogodzenia tych narracji zaowocowała tradycyjnym tłumaczeniem, że apostoł-celnik miał dwa imiona, rodzime i greckie: „Lewi Mateusz”, syn Alfeusza.

Z tymże Alfeuszem kształtuje się następujące zagadnienie: takie imię nosi ojciec Lewiego oraz apostoła Jakuba (tego drugiego). Czy to jedna i ta sama osoba? Jeśli tak, to by oznaczało, że Lewi i drugi Jakub byli braćmi i stanowili kolejną parę rodzeństwa, wraz z Szymonem-Andrzejem i Jakubem-Janem. Byłby to interesujący sposób dobierania sobie uczniów ze strony Jezusa! Polecam też ten artykuł, analizujący tematykę Alfeusza w sposób bardziej zaawansowany.

Inna kwestia. Autor Łk pomija milczeniem opis apostołów Jakuba i Jana, podczas gdy Mk i Mt wskazują, że są oni braćmi, synami Zebedeusza, zaś Mk dodaje też, że nosili oni budzący respekt przydomek „synowie gromu”. Ten szczegół prawdopodobnie wyjaśnia epizod, w którym owi bracia chcieli naśladować ognionośną władzę proroka Eliasza (por. 2 Król 1,10) i spalić niebiańskim ogniem samarytańską wioskę, która nie chciała przyjąć Jezusa. Jak na ironię, zachował nam go właśnie Łk 9,54-55. Powstaje pytanie: co było najpierw? Czy autor Łk znał Markowe określenie „synów gromu” i zainspirowany nim wymyślił tę barwną scenę w oparciu o obraz starotestamentowy – czy raczej autor/redaktor Mk znał historię z samarytańską wioską i stworzył na jej podstawie to określenie? A może obie rzeczy mają swoje źródło w rzeczywistym wydarzeniu w grupie Jezusa i żadna kreacja literacka nie jest tu konieczna? W końcu ewangeliczny Jezus skłonny był do nadawania imion czy przezwisk swoim uczniom, czego najlepszym przykładem jest Szymon Piotr.

Warto też zatrzymać się nad drugim apostołem Szymonem. U Marka i Mateusza nosi on przydomek Kananejczyk (ὁ Καναναῖος), podczas gdy u Łukasza: Gorliwy czy Zelota (Σίμωνα τὸν καλούμενον Ζηλωτὴν). Na tej podstawie niekiedy snuje się spekulacje, że mógł on wcześniej należeć do religijno-politycznego stronnictwa zelotów, o którym wspominał Józef Flawiusz: gorliwców religijnych wyjątkowo agresywnie starających się o wyzwolenie spod panowania Rzymu. Jego „kananejski” przydomek jest nieco mniej zrozumiały. Dominuje pogląd, że nie jest to określenie etniczne czy językowe, ale wywodzące się w hebrajskiego „קנאי qanai”, czyli właśnie „gorliwy”. Późniejsze, talmudyczne opisy sekty zelotów również określały ich mianem kanna’im. Niewykluczone jest też powiązanie tego przezwiska z czymś dużo bardziej prozaicznym: pochodzeniem Szymona z Kany Galilejskiej. W ten sposób teksty ewangelii byłyby ze sobą w tym miejscu zgodne. Więcej na ten temat również tutaj.

Bogiem a prawdą, nie jest tajemnicą, że przezwiska Jezusowych apostołów były groźne i z powodzeniem nadawałyby się na pseudonimy dla grupy najemników czy spiskowców-terrorystów. Mamy bowiem postacie o przezwiskach „Skała”, „Synowie Gromu”, „Żarliwy” czy, przy określonym sposobie odczytania słowa “Iskariota” – „Sztyletnik” czy też, jak byśmy powiedzieli dzisiaj, po prostu „Nożownik”. Nie są to określenia… zbyt miłe.

Apostołowie u Jana.

Kolokwialnie mówiąc, Jan to zupełnie inna para kaloszy. Autor tej ewangelii nie podał jednej zwartej listy ich imion. Również historie powołania apostołów są inne, a imiona osób należących do kolegium trzeba wyszukiwać w różnych miejscach tekstu. Najwięcej jest o nich mowy w 1 rozdziale, gdzie pierwsi uczniowie Jezusa nie są początkowo zajętymi pracą rybakami, jak w poprzednich ewangeliach, ale uczniami Jana Chrzciciela towarzyszącymi mu podczas sprawowania chrztu. Dlatego też spotykają swojego przyszłego mistrza nie w Galilei, ale w Judei, nad Jordanem. Tam Andrzej, uczeń Jana, prowadzi swojego brata do Jezusa, a ten nadaje mu imię Kefas. To zupełnie inna historia niż u synoptyków i obie są zdecydowanie niespójne. Warto zdawać sobie z tego sprawę.

Jakich apostołów zna autor Ewangelii Jana? Są to: Andrzej, Szymon Piotr, Filip i Natanael (powołani w 1 rozdziale); Tomasz Didymos (wspomniany dopiero w J 11); Judasz Iskariota (J 12) oraz drugi Juda wprost nazwany nie Iskariota” (J 14); w końcu dopiero na samym końcu Ewangelii pojawia się wzmianka o „synach Zebedeusza” (J 21), jednak bez podawania ich imion. Jako dodatkowa informacja pojawia się też to, że Judasz (ten pierwszy) w J 6 nazwany jest “synem Szymona Iskarioty”.

Rzuca się w oczy Natanael, który pojawia się w zasadzie nie wiadomo skąd. Nie ma go na wcześniejszych listach apostołów i wygląda na kreację samego Jana. J 21, 2 wspomni, że pochodził on z Kany Galilejskiej. On też jest bohaterem epizodu w J 1,43-51, w którym on „testuje” Jezusa, powątpiewa w Niego („Czyż może być co dobrego z Nazaretu?”), po czym Jezus objawia mu się jako prorok. Ta scena wydaje się wręcz elementem narracyjnego chiazmu, który w tej Ewangelii zamknie paralelna scena z Tomaszem, który również będzie wątpił w już zmartwychwstałego Jezusa i któremu ów Jezus się objawi, już nie „tylko” jako prorok, ale ktoś większy. Natanael w J 1,49 woła: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!”; Tomasz w J 20,28 przyzna: „Pan mój i Bóg mój!”. Obie te sceny strukturalnie i znaczeniowo bardzo sobie odpowiadają, jednocześnie otwierając i zamykając ewangeliczną historię.

Pozostając przy Tomaszu – Jan jako jedyny z ewangelistów podaje jego przezwisko/drugie imię: „Didymos”. Piszę: „drugie imię”, bo faktycznie oba te słowa oznaczają to samo, tyle że po aramejsku i grecku, mianowicie: „Bliźniaka”. Mimo że są ludzie twierdzący, jakoby Tomasz miał być bliźniakiem samego Jezusa, to nie ma większych podstaw do takich twierdzeń.

Wspominałem wcześniej o tym, jak tradycyjne interpretacje próbują godzić ze sobą listy apostołów przez uznawanie, że jedna osoba mogła nosić dwa imiona, greckie i żydowskie. „Tomasz Didymos” jest ważnym argumentem na rzecz tej tezy; drugim jest „Szymon Kefas” [=Piotr]. Widzieliśmy już, że w taki sposób godzi się rozbieżność między „Tadeuszem” a „Judą, synem Jakuba”. Podobnej rzeczy próbowano też z Janowym Natanaelem: powinno nas to nieco rozbawić, ale II-wieczny tekst Epistula Apostolorum również utożsamia go z owym nieszczęsnym „Judą, synem Jakuba” (który wygląda jak osoba-worek, której przypisywane są różne inne osoby w zależności od potrzeb interpretatora); bardziej popularna współcześnie tradycja, jakoby należało utożsamić ze sobą Natanaela i apostoła Bartłomieja, pochodzi dopiero z IX wieku. Do tej samej tendencji „uspójniajacej” możemy też zaliczyć myśl przekazaną nam przez Papiasza z Hierapolis, który w Wyjaśnieniu Słów Pańskich, fr. X, wspominał:

Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, żona Alfeusza, była siostrą Marii, matki Pana, którą to Jan nazywa [żoną] Kleofasa, albo od strony jej ojca, albo od rodu, albo z jakiegoś innego powodu.

Innymi słowy: wspomniany wyżej Alfeusz miałby również nosić drugie imię: Kleofas.

Czy kogoś te próby ujednolicenia przekazów ewangelicznych przekonują czy nie, zostawiam osądowi każdego Czytelnika z osobna. Mnie w każdym razie – niezbyt.

Podsumowując: autor Ewangelii Jana przekazuje informacje jedynie o dziewięciu apostołach, choć uznaje, że było ich dwunastu. Wspominając, że w tym gronie był drugi Juda(sz), podąża za przekazem Łukasza, który również o nim wspominał; Mk i Mt nie znają takiej postaci. Jako nowość pojawia się też apostoł Natanael, kompletnie nieznany żadnemu z synoptyków. Jak widać, autor Jana konsekwentnie chodzi własnymi drogami.

MAREKMATEUSZŁUKASZJAN
1Szymon (Piotr)Szymon zwany PiotremSzymon zwany PiotremSzymon Piotr
2Andrzej, brat SzymonaAndrzej, brat SzymonaAndrzej, brat SzymonaAndrzej
3Jakub, syn ZebedeuszaJakub, syn ZebedeuszaJakub, syn Zebedeuszasyn Zebedeusza [bez imienia]
4Jan, brat JakubaJan, brat JakubaJan, brat Jakubasyn Zebedeusza [bez imienia]
5FilipFilipFilipFilip
6BartłomiejBartłomiejBartłomiej
7MateuszMateusz celnikMateusz
8TomaszTomaszTomaszTomasz Didymos
9Jakub, syn AlfeuszaJakub, syn AlfeuszaJakub, syn Alfeusza
10TadeuszTadeusz
11Szymon KananejczykSzymon KananejczykSzymon Gorliwy
12Juda syn JakubaJuda, “nie-Iskariota”
13Judasz IskariotaJudasz IskariotaJudasz IskariotaJudasz syn Szymona Iskarioty
14Natanael

Kobiety u synoptyków.

Wraz z Jezusem w gronie uczniów chodziły też kobiety, które, jak mówią ewangelie, usługiwały mu – również finansowo. W większości przypadków wspominane są dopiero podczas sceny ukrzyżowania:

Mk 15,40-41 Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.
Mk 16, 1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.

Mt 27, 55-56 Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza.

Łk 8, 1b-3 A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.
Łk 24,10 A [niewiasty przy grobie] były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom.

Listy synoptyków pokrywają się bezbłędnie w dwóch pozycjach: 1) Marii Magdalenie, 2) jakiejś drugiej Marii, która była „matką Jakuba [i Józefa]” (czyli kogo?).

Marek i Mateusz jako trzecią na swoich listach podają odpowiednio: Salome / matkę synów Zebedeusza, toteż tradycyjnie zakłada się, że tak właśnie miała na imię matka Jakuba i Jana. Mt konsekwentnie unika podawania jej imienia. Jeszcze bardziej interesujące, że mimo swojej anonimowości zabiera ona głos jeden raz – właśnie w Mt!

Mt 20, 20-21 Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?» Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

To ona zatem jest tu osobą inicjującą prośbę o wywyższenie swoich synów. Niestety, autor Mk zmienia wymowę tego fragmentu i usuwa ją z całego dialogu, tak, że nie zostaje po niej nawet ślad:

Mk 10, 35-37 Wtedy zbliżyli się do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: «Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie».

Podsumowując: Marek podaje imię Salome, ale nie przypisuje jej ani pokrewieństwa z Jakubem i Janem, ani prośby do Jezusa; Mateusz zaś zachowuje anonimowość trzeciej z kobiet, ale lokuje w konkretnej relacji wobec uczniów Jezusa i przez to Jego samego. Nie powinien nam umknąć obserwacja, że gdyby nie to, że ta kobieta występuje jako trzecia na listach tych często zgodnych ze sobą ewangelistów, moglibyśmy uznać, że tak naprawdę są to dwie zupełnie różne postacie! Może ich tradycyjne utożsamienie jest czymś, co robimy na wyrost?

Co zaś, jeśli Salome w Ewangeliach to pewne literackie przeniesienie postaci Salome III, słynnej wnuczki Heroda Wielkiego, córki Herodiady, której taniec był przyczyną śmierci Jana Chrzciciela? Rzecz jasna, nie w tym sensie, jakoby ewangelista twierdził, że to jest ta sama osoba – ale podobnie jak to robił Łukasz przy opisie Magdaleny, nękanej przez „siedem demonów”, byłby to sygnał dla odbiorców, że Jezus jest w stanie przyciągnąć i nawrócić największą grzesznicę, nawet rozpustną morderczynię?

Zastanawiająca jest „druga Maria”. Trzej synoptycy mówią o niej „matka Jakuba”. Marek precyzuje: „Jakuba Mniejszego”, przez co rozumie się zwykle „drugiego Jakuba” z listy apostołów, syna Alfeusza. Mk i Mt dodają jej drugiego syna: „Józefa”. Jakiego Józefa? Tego już nie wiemy, bo Jezusowi nie towarzyszył żaden Józef. Chyba że ten z Arymetei, jednak to zdecydowanie zbyt daleko idąca myśl. Musimy odpowiedzieć: „nie wiemy”. Zestawienie „Jakub i Józef” zadziwiająco przypominają natomiast listę… braci Jezusa. Będzie o nich mowa w kolejnym artykule tego cyklu, natomiast już teraz warto wspomnieć, że jest to jeden z argumentów używanych przez obrońców wiecznego dziewictwa Bogurodzicy: taki, że „bracia Jezusa” byli jego kuzynami, synami „drugiej Marii”, która chodziła z Jezusem, zaś „Jakub Mniejszy” to nie „drugi Jakub, apostoł”, ale „Jakub, brat Pański” znany z Listów Pawła, kuzyn Jezusa, a nie jego brat rodzony.

Jak widać, sytuacja jest bardzo skomplikowana. Najlepiej chyba założyć jednak, że „druga Maria” była matką apostoła „drugiego Jakuba”, i chodziła wraz z uczniami tak, jak Salome chodziła wraz z Jakubem i Janem, synami Zebedeusza. Kreuje to taki obraz grupki uczniów Jezusa, w którym Nazarejczyk nie tylko rekrutuje braci parami (Józef, brat Jakuba Mniejszego, najwyraźniej się nie załapał), ale tym uczniom przynajmniej w dwóch wypadkach towarzyszą własne matki.

Łukasz odstępuje do Mateuszowo-Markowej trójki i wprowadza dwie nowe niewiasty: Joannę i Zuzannę. O ile ta druga pozostaje ledwo wzmiankowana i nie pojawia się nawet w historii przy grobie Pana, to Joanna jest nieco wyraźniejsza i w dodatku „nie byle kim”: jako żona zarządcy u króla Galilei jest najwyraźniej wysoko postawiona (co tłumaczy, czemu mogła wspierać grupę Jezusa finansowo). Niestety, nie jest jasne, czemu jej pojawienie może służyć w Łukaszowej narracji. Jakiemuś lepszemu ulokowaniu Jezusa w środowisku galilejskim? Dowiedzeniu czytelnikom, że osoby z wyższych sfer władzy też słuchały nauk Jezusa?

Natomiast wspomnienie imienia „Zuzanny” błyskawicznie odnosi odbiorców do innego miejsca w historii biblijnej: epizodu z Zuzanną z Daniela 13: opowieści, jak bogobojna i piękna kobieta, przekonywana do grzechu przez nastających na nią starców i oskarżona potem o grzech, którego nie popełniła, znalazła ratunek u proroka Daniela. Odbiorca Ewangelii mógł z pewnością rozpoznać tę historię i odnaleźć podobieństwo do niej u Jezusa, który jako zbawiciel ma być bezpiecznym azylem przed złem tego świata.

Rzuca się zaś w oczy to, że Łukasz ignoruje Salome / matkę synów Zebedeusza, a jeśli ją zna, ewidentnie wrzuca ją do worka oznaczonego jako „inne z nimi”. Z drugiej strony u pozostałych synoptyków również tych kobiet jest w domyśle więcej: „I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy”, więc wychodzi na to, że to z kolei Marek (który bardzo prawdopodobnie zna treść Łk) ignoruje Zuzannę i Joannę. Co stoi za tymi wyborami? Zapewne redaktorom przyświecała każdorazowo pewna intencja, teologiczne lub retoryczna, dla nas jednak pozostaje dość nieuchwytna.

Kobiety u Jana.

I tutaj towarzyszące Jezusowi kobiety również spotykamy dopiero pod krzyżem:

J 19, 25 A obok krzyża Jezusowego stały: matka Jego i siostra matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

Jedyna, która się zgadza z synoptykami, to Maria Magdalena. Co więcej, Jan wprowadza tu istotną innowację: otóż kobiety stoją „obok krzyża”, tak, aby Jezus mógł swobodnie z nimi (i z umiłowanym uczniem) rozmawiać, podczas gdy w ewangeliach synoptycznych było to niemożliwe – Mt i Mk wyraźnie piszą, że kobiety „przypatrywały się z daleka” męce swojego Pana i o żadnej rozmowie nie mogło być mowy.

To tylko jedna z różnic. Matka samego Jezusa nigdzie indziej nie jest pokazana jako chodząca za Jezusem (co jeszcze nie ma takiego znaczenia, bo nie o tym mówi J 19), ani jako stojąca pod krzyżem (co już jest znaczną zmianą, bo u synoptyków jest nieobecna również na Golgocie). Faktycznie można odnieść wrażenie, że u synoptyków Maria praktycznie porzuciła swojego syna, gdy ten wyruszył w świat, albo przynajmniej dawała mu swobodę działania bez niej (pomijając moment, gdy przyszła po niego razem z jego braćmi w Mk 3, Mt 12, Łk 8, raczej nie po to, aby okazać Mu wsparcie). Nie zachowuje się jak inne matki, które idą wraz ze swoimi synami-apostołami na świętą misję.

Również trzecia z Marii, „żona Kleofasa”, pozostaje zagadką. Kto to jest i czemu się tam pojawia? To postać wcześniej nieznana. Jak już widzieliśmy w cytacie z Papiasza, tradycyjnie utożsamia się ją z „drugą Marią” u synoptyków, „matką Jakuba”, aczkolwiek to również jest rozpaczliwa próba ratowania sytuacji. Kim jest Kleofas? Jedyna znana skądinąd postać o tym imieniu pojawia się w Ewangelii Łukasza, i jest to jeden z dwóch uczniów idących do Emaus:

Łk 24, 15-18 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu…

Czy w zamyśle autora J, który przecież znał i rozwijał motywy z Łk, była to jedna i ta sama postać? Czy autor J swoim zwyczajem korzysta z tego, co zastał u wcześniejszych autorów i w ten sposób puszcza oko do czytelnika? Nie opowiada epizodu z Emaus, ale wspominając pod krzyżem żonę jednego z jego bohaterów daje znać odbiorcom, że tę historię zna i oni też powinni ją wspomnieć?

To możliwe. Sama Biblia nie udziela nam odpowiedzi. Podobne pytania musiały być zadawane już w II wieku, ponieważ wiemy, że próbowano na nie odpowiadać. Widzieliśmy, sensu w tych genealogiach szukał Papiasz. Robił to również Hegezyp – wczesnochrześcijański kronikarz (ok. 110-180 n.e.). Fragmenty z jego zaginionych pism zachował nieoceniony Euzebiusz w Historii Kościelnej. Naturalnie, jego wiarygodność musi być przyjęta z dystansem. Wg Hegezypa zatem (HE 3,11) Kleofas miałby być bratem Józefa i wujem Jezusa (rewelacja, której nie zna ani Łk, ani J) – jest to więc sytuacja odwrotna w stosunku do Papiasza, u którego to „druga Maria” miała być siostrą lub krewną Bogurodzicy, więc ciotką Pana.

Oczywiście, zawsze można założyć, że obaj, Hegezyp i Papiasz, mówią prawdę i mamy tu przypadek małżeństwa dwóch sióstr z dwoma braćmi. My, na Testimoniach, szczęśliwie nie mamy na celu siłowego uspójniania ewangelii, tylko ich porównywanie w takim stanie, w jakim są. Wspomnienie Kleofasa znacznie bardziej odpowiada nam jako aluzja do czytelnika, aby ten wspomniał epizod z Emaus, niż snucie rodzinnych konfabulacji rodem z telenoweli. Choć, oczywiście, jeśli ktoś ceni „spójność” i chce te wyjaśnienia uznawać, proszę bardzo. Ostatecznie małżeństwa „na krzyż” nie są czymś niespotykanym w zwyczajach i historii.

Tak czy inaczej, autor Jana wprowadza własną listę „Jezusowych kobiet”, z list synoptyków pozostawiając jedynie Magdalenę, która też będzie dla niego kluczowa podczas sceny zmartwychwstania.

MAREKMATEUSZŁUKASZJAN
1Maria MagdalenaMaria MagdalenaMaria MagdalenaMaria Magdalena
2Maria, matka Jakuba i JózefaMaria, matka Jakuba i JózefaMaria, matka Jakuba
3Salome
4matka synów Zebedeusza (=Salome?)
5Joanna, żona Chuzy
6Zuzanna
7matka Jezusa Maria
8Maria, żona Kleofasa

W kolejnym artykule tego cyklu zajmiemy się rodziną Jezusa (tą, którą pozostawił on w Nazarecie) oraz innymi Jego uczniami – zwłaszcza tajemniczym rodzeństwem zamieszkującym Betanię.

Korzystając z okazji zapraszam też do lektury innego bloga poświęconego tematyce biblijnej. Uważny Czytelnik zauważy, że kilkakrotnie powoływałem się na niego w tym artykule: mowa tu oczywiście o Synopsie, której autora pracę podziwiam i polecam!

guest

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Spis treści
Najczęściej czytane
0
Podziel się swoimi przemyśleniamix